Forum Sport Rowery
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Da się jeździć bez łąkotki ?

    IP: 217.70.56.* 28.10.06, 08:48
    Pytam w imieniu żony - wczoraj przeszła meniscektomię (wycięcie łąkotki);
    jutro wychodzi i zaczyna rehabilitację....
    Do wiosny sporo czasu żeby odbudować mięśnie, ale pytanie - jak tego rodzaju
    wysiłek wpływa na "niekompletny" staw kolanowy ?
    A tak w ogóle to wczoraj jak jej otwarli kolano, pierwszą reakcją zespołu
    było: "o k.... patrzcie co tu jest". Łąkotka urwana i przesunięta do wnętrza
    stawu, zerwane ACL (więzadło krzyżowe) i ubytki w chrząstce stawowej.
    Masakra. To jest wszystko uraz z siatkówki sprzed 11 lat (ACL i łąkotka na
    100% zastarzałe). I z takim kolanem dziewczyna grała w siatkówkę oraz tylko w
    tym roku przejechała 3700 km. Niełatwe 3700. Mnie się w głowie nie mieści;
    chirurg nie wierzy. Robocop ?
    Lekarze proponują jeszcze drugą operację - rekonstrukcję ACL ale na razie
    jedno się musi zagoić.
    Ale pytanie jak na wstępie - znacie jakichś kolarzy bez łąkotek ? Rozumiem że
    planowane SPD trzeba sobie odpuścić, prawda ? A może "ubijaki" zamiast SPD-
    ów ?
    Obserwuj wątek
      • Gość: cyklista Re: Da się jeździć bez łąkotki ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.10.06, 10:39
        witam! nie odpowiem Ci niestety na to pytanie, musicie przede wszystkim spytać
        się lekarzy czy i kiedy będzie mogła żona jeżdzić na rowerze;
        osobiście współczuję i dodam, że sam jestem na rehabilitacji, jeżdżę na rowerze
        (zalecenie lekarza) - a miałem pękniętą panewkę stawu biodrowego (skręconą na
        śrubki, śrubki usunięte) i złamania obu rąk (ostatecznie połączone na tytanowe
        gwoździe) + łokieć;
        pozdrawiam i życzę żonie powrotu do zdrowia :)
        • Gość: kondor Re: Da się jeździć bez łąkotki ? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.10.06, 10:58
          Jestem tego pewny że pytaliście się już tych lekarzy czy żona będzie mogła
          jeździć na rowerze.Ciekawi mnie co oni na to odpowiedzieli.
          Nie słyszałem o kolarzach ale o piłkarzach,którzy po usunięciu łękotki wracali
          do sportu to tak.Jednakże obciążenie nie może być tak intensywne jak do tej
          pory.
          Tak to jest gdy się decydujemy na zabieg po latach.Gdyby od razu tą kontuzję
          zaleczyła to z pewnością nie doszło by do dalszych komplikacji.
          Życzę szybkiej rehabilitacji i powrotu do czynnego uprawiania sportu tak
          siatkówki jak i jazdy na rowerze.
          • Gość: Slav4 Re: Da się jeździć bez łąkotki ? IP: 217.70.56.* 28.10.06, 12:32
            Na razie jest tak: Z wyciętą łąkotką, bez rekonstrukcji więzadła można
            prowadzić normalne życie. O siatkówce nie ma mowy (za duży zakres ruchów i
            obciążeń), a co do roweru - Pan Doktor, skądinąd bardzo sympatyczny, plątał się
            w zeznaniach. "W zasadzie tak, ale wie Pan, itd,itd".
            Czyli tak naprawdę dalej nic nie wiemy. Tak na chłopski rozum - jeśli dało się
            wcześniej jeździć z ukruszoną łąkotką i więzadłem w strzępach, to powinno dać
            się i teraz. Ale pewnie wszystko wyjdzie w praniu...
            PS Kondor - 100% racji w tym co piszesz. Trzeba było zrobić z tym porządek już
            dawno. A dziewczynę po prostu bez badania wsadzili wtedy do gipsu i następny
            proszę.... Ech, przychodnia uczelniana - nie mieliśmy wtedy ani kasy, ani tej
            wiedzy co teraz no i się odbija czkawką po latach.
      • spector1 Re: Da się jeździć bez łąkotki ? 29.10.06, 16:26
        Gość portalu: Slav4 napisał(a):

        > Pytam w imieniu żony - wczoraj przeszła meniscektomię (wycięcie łąkotki);
        > jutro wychodzi i zaczyna rehabilitację....
        > Do wiosny sporo czasu żeby odbudować mięśnie, ale pytanie - jak tego rodzaju
        > wysiłek wpływa na "niekompletny" staw kolanowy ?
        > A tak w ogóle to wczoraj jak jej otwarli kolano, pierwszą reakcją zespołu
        > było: "o k.... patrzcie co tu jest". Łąkotka urwana i przesunięta do wnętrza
        > stawu, zerwane ACL (więzadło krzyżowe) i ubytki w chrząstce stawowej.
        > Masakra. To jest wszystko uraz z siatkówki sprzed 11 lat (ACL i łąkotka na
        > 100% zastarzałe). I z takim kolanem dziewczyna grała w siatkówkę oraz tylko w
        > tym roku przejechała 3700 km. Niełatwe 3700. Mnie się w głowie nie mieści;
        > chirurg nie wierzy. Robocop ?
        > Lekarze proponują jeszcze drugą operację - rekonstrukcję ACL ale na razie
        > jedno się musi zagoić.
        > Ale pytanie jak na wstępie - znacie jakichś kolarzy bez łąkotek ? Rozumiem że
        > planowane SPD trzeba sobie odpuścić, prawda ? A może "ubijaki" zamiast SPD-
        > ów ?

        Nie znam kolarzy, ktorzy jezdzili latami z niestabilnym kolanam(zerwane ACL i
        brak lakotki).
        Znam natomiast kolarzy po rekonstrukcji ACL (b.dobre rezultaty)oraz nieaktywne
        osoby po rekonstrukcji ACL(totalna katastrofa wynikajaca z lenistwa chorego w
        okresie rehabilitacji).

        Jaki bedzie wplyw jazdy na rowerze bez lakotki przysrodkowej(zostaje ona z
        reguly uszkodzona przy zerwaniu ACL) po rekonstrukcji ACL na stan stawu
        kolanowego po 20 czy 30latach?
        Na to pytanie nie mozna dokladnie odpowiedziec bo badan obejmujacych tak
        dlugi okres czasu chyba nikt nie prowadzil.
        W wiekszosci przypadkow brak lakotki przyczyni sie do artretyzmu kolana
        niezaleznie od tego czy jest sie fizycznie aktywnym czy nie.
        W literaturze mozna spotkac przypadki osob jezdzacych na rowerze bez lakotki
        35lat(dluzsze rowerowanie uniemozliwil artretyzm).

        Sytuacje poprawilby przeszep lakotki(na ile lat ? 5-10?).
        SPD czy ubijaki moga zwiekszyc ryzyko poglebienia destabilizacji kolana przy
        braku doswiadczenia w ustawieniu blokow(ewentualne kliny pod blokiem ) czy
        wysokosci siodelka ,jego pozycji przod/tyl oraz aktualnej oceny stanu
        kontuzjowanej konczyny.
        Z zatrzaskowych pedalow jedynie Speedplay Zero moznaby brac pod uwage.
        Prawdopodobnie po kilkunastu latach jazdy na rowerze z tak zdestabilizowanym
        kolanem zmienil sie kat miedzy koscia udowa a piszczelowa przez co noga stala
        sie krotsza(sprawdzic to mozna dokladnie po zrobieniu RTG calej postaci w
        pozycji stojacej na specjalnejkliszy z podzialka).Zdjecie to pokaze tez czy
        ustawienie miednicy jest prawidlowe.
        Przy krotszej konczynie zalecana jest natomiast wkladka ortopedyczna.
        Nie dziwie sie,ze ortopeda nie wiedzial co konkretnie odpowiedziec, bo jest to
        b.trudny temat nawet dla ortopedy uprawiajacego kolarstwo.

        Mozna zadac pytanie specjaliscie w tej dziedzinie korzystajac z adr. email
        jakie sa podawane
        w publikacjach naukowych np:
        Dr. Mario Lamontagne , PhD
        www.biomech.uottawa.ca/english/researchers/Mario_Lamontagne.html

        Pomocna moze byc literatura w j.ang
        Journal of Rehabilitation Research and Development
        Journal of Clinical Biomechanics
        Biomechanics
        Biomechanics and Sports Rehabilitation
        American Society of Biomechanics
        International Society of Biomechanics
        Journal Knee Surgery Sports Traumatology Arthroscopy

        oraz polskim:
        zatoka.icm.edu.pl/acclin/
        Sprawdza sie powiedzenie M.Pantaniego -"Najgorszy kolarz to wielki sportowiec"
        (3700 km przy tak zdestabilizowanym kolanem to wielki wyczyn).
        Na szczescie kontuzjowani kolarze wychodza z kontuzji kilkakrotnie szybciej niz
        nieaktywne osoby dzieki ich determinacji oraz dobrej bazie miesniowej.
        Zycze szybkiego powrotu do pelnej sprawnosci.

        Spector







        • lemuriza Re: Da się jeździć bez łąkotki ? 30.10.06, 07:09
          Ja już jestem... w domu.
          Dochodzę do siebie, ale cholera... pierwszy raz byłam w szpitalu. Niełatwe to
          oj nie.
          I to znieczulenie od pasa w dół, wszystko słyszysz.Jak powiedzieli: o ja
          pierdzielę co tu jest... to mi się słabo zrobiło jeszcze bardziej niż było.
          No niestety, moje zaniedbanie.
          Bo prawdą jest,z e na studiach do gipisu mi nogę zapakowali, jeszcze pamietam
          jak sie koledzy ze mnie w akademiku smiali, że nic mi nie jest...
          Nie zrobiono żadnych badań.. tylko rehabilitacja, ot uczelnianan przychodnia,
          kto by sie tam przejmowałam.
          Ale potem byłam już umówiona na zabieg ( jak zaczęłam pracować) i się
          wystrszyłam.
          Z tymże... wiazadła tez już były chyba uszkodzone.
          Na pewno nie byłoby tej dziury w chrząstce.
          W pewnym momencie lekarz powiedział: zmontuj mi wiertarkę:).
          Uwierzycie???:)
          Pozdrawiam wszystkich szcześliwców na rowerach.
          • stefan4 Re: Da się jeździć bez łąkotki ? 30.10.06, 08:50
            lemuriza:
            > I to znieczulenie od pasa w dół, wszystko słyszysz. [...] W pewnym momencie
            > lekarz powiedział: zmontuj mi wiertarkę:).

            To znam. Śruby trzymające kości pękły, nastąpiły przemieszczenia, i żeby ten
            cały bałagan uporządkować, musieli się sporo nawiercić, a ja miałem w tym czasie
            słuchać odprężającej muzyczki. Zamiast tej muzyczki słuchałem ortopedy, który
            wielkim głosem domagał się innego klucza, o większym ramieniu, bo normalnym nie
            mógł czegoś tam wykręcić, chociaż szarpał z całej siły.

            Ta historia w żadnej mierze nie przeszkadza mi w jeżdżeniu na rowerze. Ale był
            czas, gdy każdy metr piasku na leśnej dróżce zmuszający mnie do zejścia z roweru
            oznaczał kilka minut skakania na jednej nodze z rowerem pod pachą. Jeździć
            mogłem, chodzić nie bardzo. Do dzisiaj lepiej mi na rowerze niż na piechotę; i
            tak już pewnie zostanie na zawsze.

            Tylko że to nie łękotka, tylko zmiażdżony staw skokowy. Na temat kolan nie
            potrafię wypowiedzieć się kompetentnie.

            - Stefan

            www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
            • lemuriza Re: Da się jeździć bez łąkotki ? 01.11.06, 18:54
              tęsknię do roweru....:((((
              tęsknię do siatkówki...:((((
              Tęsknię do sportu...:((((.
              Tęsknie do chodzenia....
              Ale muszę być cierpliwa.
              Jeździcie jeszcze? Bo zimno...
              • lemuriza Re: Da się jeździć bez łąkotki ? 01.11.06, 18:59
                a tak w ogóle wszystkim przechodzącym rehabiltację i tęskniącym do rowerka
                zycze szybkiego powrotu do zdrowia i... wiosny:).
                Nie zdązyłam nawet wypróbować moich nowych zimowych rękawiczek.
                No ale pewnie tak miało byc, zeby nie stalo się coś gorszego.
                Tak to sobie tłumaczę:).
                • Gość: kondor Re: Da się jeździć bez łąkotki ? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.11.06, 20:09
                  Pytasz się czy jeszcze kręcimy.Otóż kręcimy mimo że temperatura spadła i
                  grubsze ciuchy trzeba na siebie wkładać.Wczoraj do Cisnej się wybrałem i nie
                  spodziewałem się że spotkam jeszcze kogoś.W połowie drogi dojechałem do
                  cyklistki,którą po raz pierwszy spotkałem na tej dość często uczęszczanej
                  trasie.Przyjechała w swoje strony na groby bliskich,a dzień poprzedzający
                  chciała wykorzystać na trening.Okazało się że w W-wie prowadzi klub fitness
                  i dzień bez ćwiczeń dla niej to dzień stracony jak powiedziała.Rower dla niej
                  to uzupełnienie tego z czym na co dzień ma do czynienia.

                  ..."Ale muszę być cierpliwa"...
                  Musisz przeczekać ten trudny okres i mieć nadzieję że rehabilitacja przyniesie
                  oczekiwany skutek,a wraz z przyjściem wiosny ponownie usiądziesz na rowerze.
                • Gość: jackk3 Re: Da się jeździć bez łąkotki ? IP: *.ptr.terago.ca 01.11.06, 20:57
                  Czolem,
                  Przykra sprawa z tym Twoim kolanem, ale najwazniejsze ze zabieg przebiegl
                  pomyslnie. Przylaczam sie do glosu Spector1 o pedalach Speedplay. Jesli
                  zaczniesz z powrotem jezdzic wlasciwie wszyscy ktorzy ich uzywaja bardzo sobie
                  chwala ta firme (glownie za tzw. 'float'). Niestety nie sa to pedaly tanie.
                  Osobiscie tez bym dorzucil buty Specialized, ktore obecnie maja bardzo ciekawa
                  technologie (wkladka i podeszwa). Sam je uzywam od 2 sezonow i zauwazylem duza
                  poprawe (przedtem uzywalem Sidi, ktore uchodza za dosc wygodne, ale pomimo tego
                  jest roznica). Szczegolnie kolana, pomimo ze lubie bardzo jazde po gorach (i
                  duzo po nich jezdze) nie mam zadnych problemow. Oto link:
                  www.specialized.com/bc/microsite/bodygeometry/main.html?x=y
                  Zycze szybkiego powrotu do zdrowia!
                  P.S.
                  Pogoda u nas zajebista (dzisiaj w nocy prawie -20C i snieg!. Mysle zeby
                  wyciagnac rower MTB (na ktorym ostatni raz bylem chyba ...7 lat temu).
                  • lemuriza Re: Da się jeździć bez łąkotki ? 02.11.06, 08:33
                    Dziękuję wszystkim za miłe słowa:).
                    No to ze mną właściwie jest też tak jak z tą cyklistką.. dzień bez sportu,
                    dzień stracony....
                    Ale powoli zaczynam ćwiczyć nóżkę, choć jest jeszcz opór i strach , dziś
                    wyciągnę sobie hantle to sobie poćwiczę łapki:).
                    W ogóle jest duzo lepiej, bo jestem coraz sprawniejsza i mam nadzieję, że za
                    jakiś tydzień będę mogła spróbowac basenu ( tak mi powiedział lekarz, a co
                    będzie to się okaże, jutro jadę na kontrole).I że będe mogłam dowiedzić
                    chłopaków na hali i chociaż popatrzeć jak grają...:(((
                    U nas śnieg.
                    Wczoraj oglądaliśmy film z Transcarpatii . Ojej, ale jazda. Mają ludziska
                    zdrowie. Postanowilismy, ze w przyszłym roku koniecznie pojedziemy pooglądać
                    jak się bujają na rowerkachw Bieszczadach. Swoje też weźmiemy:).
                    Najbradziej się cieszyłam jak widziałam na tym filmiku naszego mistrza Mirka
                    Bieniasza. Takie to malutkie ( on jest chyba mniejszy ode mnie, jak tak stałam
                    obok niego to mam takie wrażenie), a taka moc w nim!Szacunek!
                • Gość: diafora będziesz pewnie jeździć!!! IP: *.lodz.mm.pl 02.11.06, 18:54
                  Jak znam życie, szybko wsiądziesz na rower!
                  niezależnie od opinii lekarzy.
                  Miałam takie samo znieczulenie jak Ty- brrr człowiek jest jak sparaliżowany i
                  panikuje, że już mu tak zostanie...
                  Najważniejsze, to nie poddawać się i ćwiczyć. Lekarze sami nie wiedzą, na ile
                  Cię stać - są przyzwyczajeni do przeciętnych, nieusportowionych pacjentów i
                  wyrokują o szansach leczenia na podstawie średniej statystycznej. A Ciebie
                  przecież stać, na dużo, dużo więcej!
                  Kiedy ja strzaskałam podudzie w drobny mak nie mogłam uwierzyć , że przez 2 lata
                  nie będę chodzić. Tyle osób łamie nogi i gips zdejmują im już po 6 tygodniach!
                  Jakoś nie uwierzyłam w swoje kalectwo. Zaczęłam napinać mięśnie i robić
                  "rowerki" w powietrzu, jak tylko założyli mi krótszy gips, a po 3 miesiącach
                  zdejmujący go lekarz zdziwił się, że mam tak niewielki zanik masy mięśniowej.
                  Chodzić zaczęłam po roku - a wsiadłam na rower po 10 miesiącach od wypadku.
                  Wyglądałam , co prawda, jak robocop - zewnętrzną sztabą z niknącymi w kości
                  śrubami zaczepiałam o ramę przy wsiadaniu, czyniąc tym sporo hałasu ;)
                  Ludzie uważali, że jestem dzielna, a ja czułam po prostu, że jazda rowerem
                  mniej obciąża chorą nogę, niż chodzenie o kulach. I pozwala wreszcie sprawnie
                  przemieszczać się! Z dala od chorobliwej ludzkiej ciekawości . Nie znosiłam,
                  gdy np. w tramwaju ludzie wpatrywali się i głośno wymieniali uwagi, jak okropne
                  zostaną mi po tym blizny... Zupełnie, jakby mnie to dotyczyło!
                  • lemuriza Re: będziesz pewnie jeździć!!! 02.11.06, 19:11
                    Jak z Ciebie dzielna dziewczyna!
                    Ja miałam gips tylko 8 tygodni. Nikt nie powiedział mi co bedzie, co mam
                    robić... jak zdjęli gips to nóżkę miałam jak patyczek.
                    Szybko doszłam do siebie bo przez 3 miesiące ćwiczyłam i codziennie jeździłam
                    na rowerze.
                    Prawda, ze to znieczulenie jest paskudne?
                    Lekarz mówi : prosze podnieść nogę i..... nic. Nie wiesz gdzie ta noga jest.
                    Potem podnosza Twoją nogę, a Ty myślisz: czyja to noga?
                    No przedziwne odczucia.
                    I to ustepowanie znieczulenia... przez długie godziny.
                    W pewnym momencie kiedy już nogi "odtajały" a brzuch i reszta nie, pomyślałam:
                    rany, coś spieprzyli, jestem sparaliżowana.
                    Ale zaraz szybko się uspokoiłam, pomyślałam: pewnie tak ma być, pewnie ustepuje
                    partiami....
                    I ten starszny ból kręgosłupa poznieczuleniowy... Tak boli, a oni każą leżeć 24
                    godz. na tym bolącym miejscu.
                    Powiedzieli, ze za miesiąc nastepna operacja....
                    O, nie, nie to jest jednak ponad moje siły. Przezywac to samo , tak szybko.
                    Pozdrawiam Cię gorąco.
                    • Gość: diafora Re: będziesz pewnie jeździć!!! IP: *.lodz.mm.pl 02.11.06, 20:05
                      Lemuriza! Lepiej jednak leżeć po tym plackiem - jak się podniesiesz za wcześnie
                      i zbyt energicznie - zafundujesz sobie monstrualny ból głowy z nudnościami.
                      Rdzeniowi kręgowemu trzeba po tym zabiegu dać odpocząć, bo się zemści... Możesz
                      mieć także przez kilka godzin kłopoty z oddaniem moczu - to normalny objaw.
                      Szkoda, ze nie zawsze o tym uprzedzają... Wiesz, w ogóle mnie też nikt nie
                      mówił, co mam robić, by polepszyć stan mięśni. Kazano tylko leżeć i czekać, aż
                      samo się zrośnie. A perspektywa leżenia plackiem 2 lata była dla mnie nie do
                      zaakceptowania. Choćby z nudów można ćwiczyć, ale w szpitalu nikt nie ma czasu
                      na takie "drobiazgi". Jak zobaczyłam nogę sąsiadki z sali po wyjęciu z gipsu to
                      wpadłam w panikę = nie chcę takiego pomarszczonego patyka!!! No i udało się - do
                      dziś potrafię poruszać każdym mięśniem z osobna - ale tylko w lewej nodze :)
                      Najlepiej zajmij się czymś - czytanie, filmy, lekcje jakiegoś języka - bardzo
                      destrukcyjna jest nuda i depresja - to najwięksi wrogowie rekonwalescenta!
                      • lemuriza Re: będziesz pewnie jeździć!!! 04.11.06, 17:46
                        Powyżej pomyliłam się, że miałam gips 8 tygodni, rzecz jasna miałam tylko 8
                        dni. Też mnie nikt nie uprzedził co stanie się z mięśniem... Był patyczakiem.
                        Nie, nie nudzę się. Nie przejmuję. Myślę, ze szybko doszłam do siebie....
                        I tylko jak oglądam mecze siatkarek to łza w oku się kręci... W siatkówkę już
                        grać nie będę... a to był mój sport numer 1.
                        Czytam, lubię czytać, mam komputer, mam znajomych, mam tv. No i od wczoraj jak
                        lekarz pokazał jak ćwiczyć, to ćwiczę i będę bardzo zdeterminowana.
                        Nie, nie podnosiłam głowy po tym znieczuleniu. Tylko na bok się trochę
                        przekręcałam, tak bolał mnie ten opuchnięty kręgosłup.
                        Rzeczywiście wysikać się też trudno i rzeczywiście wcale nie mówią, że bedą
                        takie problemy.
                        A jak tylko zdejmą szwy to idę na basen, bo czuję się coraz lepiej. Przemogłam
                        strach, stawiam nogę coraz pewniej i szybciej chodzę. Dużo wiecej rzeczy mogę
                        zrobić. jestem szczęśliwa.
              • dobiasz Re: Da się jeździć bez łąkotki ? 17.11.06, 23:49
                Cierpliwości i zdrowia życzę, a w dalszej kolejności siadania na rower. Niestety.

                Ja również jeżdżę mimo problemów z kolanami i kręgosłupem. Na wyczynowstwo ani
                jakieś specjalne szaleństwa szans nie ma, ale przecież nie o to chodzi, nie?

                > Jeździcie jeszcze? Bo zimno...

                Nie, już nie. W zeszłą sobotę jeszcze próbowałem, ale do czasu kupna
                windstoperów robię sobie przerwę. Jutro bajk idzie do piwnicy. Nie powiem -
                żałuję jak cholera, ale chwilowo kasy na ciuchy do zimowego jeżdżenia nie ma a i
                okolica nie nastraja do jeżdżenia po ciemku.
          • kubosz1 Re: Da się jeździć bez łąkotki ? 17.11.06, 10:41
            Ja też jestem , po operacji kolana, a dokładnie po rekonstukcji ACL. Co do
            jazdy z zerwanym ACL to da się jeździć , ja nawet skakałem ( jeżdże enduro i
            troszkę skaczę , lubię techniczne single tracki:)) . Nic się z kolanem
            specjalnego nie działo podczas z skoków, ale wystarczyło że w jakiś dziwny
            sposób się podparłem i uciekało na bok. Mięsień 4 głowy uda tez zaczął zanikać
            (na jakis czas odstawiłem sport )i wtedy nie miało co stabilizowac
            kolana, "uciekanie" kolana stało sie częstsze. Całe szczęście nieszczęściu, że
            uraz sie nie pogorszył i praktycznie w kolanie miałem tylko zerwane ACL. Rok z
            róznych przyczyn zwlekałem z operacją, ale sytuacja powoli stawała sie
            nieznośna. Noga osłabła dosyć i bardzo niekofortowo sie czułem. W końcu
            poszedłem na operację. Był to krok jak najbardzij słuszny. Teraz mija 7 miesiąc
            od operacji. Noga wraca powoli do zdrowia. Jeżdżę na rowerze na nawet troszkę
            skaczę. Załuję bardzo że wczesniej nie miałem rekonstrukcji i praktycznie rok
            chodziłem z urazem. To przyczyniło się do osłabienia mięśnia oraz sporego
            przeciażenia kolana zdrowego. Dlatego chciałbym zwróćic uwagę na sposób
            chodzenia, staraj się obciążac równo obie nogi!!. Jednoczesnie wiem że to
            niemiła perespektywa ale rekonstrukcja jest potrzebna aby wróic do sprawności.
            Przynajmniej tak było w moim przypadku. Wracaj do zdrowia !!!! ja też nie
            mogłem pogodzić się z tym cholernym urazem. Urazu doznałem na nartach ,
            przedtem jeździłem na nich 20 lat , ale już pewnie do nich nie wrócę:(
            W tym roku po 5 mieściącach od rekonstrukcji jeździłem w alpach , raczej w dół
            niż do góry. Dla takich widoków i ścieżek warto walczyć.


            Jeśli masz chęc pogadać to zapraszam na priva.
      • Gość: kondor Re: Da się jeździć bez łąkotki ? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.11.06, 10:04
        Silna wola i dążenie do celu działa cuda.
        Oglądam sporo programów związanych ze sportem tym małym i tym ekstremalnym.
        Jak widzę niepełnosprawnych sportowców,którzy zmagają się z rywalami w
        sportowej walce to ich podziwiam.Parę lat temu widziałem zawodnika,który na
        protezach pokonał najcięższy z triathlonów "Ironman". na Hawajach .Zmagania
        jego z dystansem, zmęczeniem,zwątpieniem,zaowocowały na mecie gdy ukończył
        wyścig.Miał na trasie bliskich,którzy go dopingowali i to trzymało go przy
        nadziei.Ty też masz koło siebie kogoś kto na pewno Ci w tym pomoże.
        ..."Wczoraj oglądaliśmy film z Transcarpatii "...
        Ja drugi rok z rzędu oglądam ich na żywo i muszę powiedzieć że robi to potężne
        wrażenie gdy się widzi taką masę cyklistów w jednym miejscu. Są tacy co walczą
        o zwycięstwo ale pewnie większość takich,którzy walczą sami ze sobą i o
        zaliczenie tego maratonu
        W zeszłym roku mignął mi przed oczyma Bieniasza. Ale tak prawdę mówiąc to
        dowiedziałem się o tym od stojącego obok kibica.Zobaczyłem tylne jego koło i
        żwir jaki z pod niego leciał.
        • lemuriza Re: Da się jeździć bez łąkotki ? 02.11.06, 13:41
          ha,ha,ha no tak...
          Nas wczoraj rozbawiło jak pokazywali jakiś etap ( a tam żadne chyba nie jest
          łatwy) a Pan Mirek po nim mówi: nie był to taki szybki etap, średnia 30 km/h.

          Dobre nie?
          Podoba mi się ten gość ( pod względem sportowym rzecz jasna:)). Lubię chodzić
          do jego sklepu i myślę, ze fajna parę tworzą z żoną. Ona tez pracuje w tym
          sklepie ( zna się na rowerkach, oj zna:)), i wspiera go, jeździ z nim na zawody.
          Fajnie.
      • thony Re: Da się jeździć bez łąkotki ? 04.11.06, 15:10
        Odpowiadajac na wszystkie pytania i watpliwosci pozostalych forumowiczow:
        1. da sie jezdzic na rowerze z uszkodzona lakotka
        2. da sie jezdzic na rowerze z zerwanym ACL
        3. da sie jezdzic na rowerze z usunieta lakotka
        4. da sie jezdzic na rowerze po rekonstrukcji ACL
        Powyzsze stwierdzenia oparte na osobistych doswiadczeniach.
        "Da sie jezdzic" oznacza ostra jazde umozliwiajaca starty w maratonach
        rowerowych.
        Tylko o jednym nalezyc pamietac: prawidlowa i systematyczna rehabilitacja po
        operacji to podstawa!
        • thony Re: Da się jeździć bez łąkotki ? 04.11.06, 15:12
          I jeszcze jedno - SPD jak najbardziej mozna stosowac, polecam takie z pewnym
          zakresem swobody jesli chodzi o kat zamocowania buta (np Shimano).
          • lemuriza Re: Da się jeździć bez łąkotki ? 04.11.06, 17:49
            Podbudowałeś mnie, chociaż jakos ani przez chwilę nie dopuszczałam do siebie
            myśli, ze się nie da.
            Pogodziłam się z tym, ze siatkówkę dla swojego dobra muszę odpuścić, ale w
            siatkówkę nagrałam się już kilkanaście lat i tak wraz z wiekiem i chorą nogą
            szło coraz gorzej, a rower... jeśli chodzi o rower to myślę, ze wszystko co
            najlepsze jeszcze przede mną.
            Pozdrawiam

            • lemuriza Re: Da się jeździć bez łąkotki ? 04.11.06, 17:50
              aha, Mirek Bieniasz otworzył nowy sklep. Ile tam miejsca!!!! Zaparszamy do
              Tarnowa, ul. Sloneczna, sklep nazywa się Bieniasz Bike.
              • Gość: ms Re: Da się jeździć bez łąkotki ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.06, 21:45
                Bardzo Ci dziękuję! Właśnie zamierzałem spytać gdzie teraz w Tarnowie należy za
                rowerowymi częściami chodzić. Od lat Tarnów zaniedbuję (choć mam blisko) i
                jestem w nim tylko przejazdem do Krakowa.
                Wracaj Izo do formy żebyśmy mogli wiosną na trasie na pogórzu spotkać się!
                • lemuriza Re: Da się jeździć bez łąkotki ? 05.11.06, 09:06
                  a wiesz gdzie jest Słoneczna?:).
                  To długa ulica. Sklep Mirka jest w takim ciągu sklepów , po tej samej stronie
                  co Bank PKO ( taki wyskoi budynek).
                  Jets jeszcze drugi sklep na tej ulicy ( Bieniasz&Przydział), ale to nie ten.
                  Pan Mirek wyszedł ze spółki i ma teraz swój odrebny sklep. Szukaj
                  szyldu "Bieniasz Bike". Na razie mają jeszcze skromny asortyment, ale Pani Ada
                  Bieniasz powiedziała, ze po 10 lis. będzie lepiej.
                  Na pewno doradzą, na pewno dadzą jakiś rabacik jak będziesz częstym klinetem.
                  No i sama możliwość rozmowy z mistrzem....:)., który w sklepie jest bardzo,
                  bardzo często.
            • thony Re: Da się jeździć bez łąkotki ? 04.11.06, 21:25
              A ja Ci jeszcze powiem, ze jesli rekonstrukcje ACL zrobi Ci dobry chirurg
              (czyt. robota nie zostanie spartaczona) to na pewno jeszcze wrocisz do
              siatkowki.
              Ja mialem rekonstrukcje ACL w styczniu 2005, 3 m-ce pozniej juz jezdzilem na
              rowerze po gorach a w maju startowalem juz w maratonie mtb i biegalem
              przelajowo. Tak wiec dla chcacego nic trudnego, trzeba tylko po operacji twardo
              cwiczyc pod okiem znajacego sie na rzeczy rehabilitanta.
              Zycze udanej operacji i szybkiej rehabilitacji.
              • lemuriza Re: Da się jeździć bez łąkotki ? 05.11.06, 09:13
                chyba bym się już bała...
                Wiesz siatkówka to moja wielka miłość. Grałam w nią 11 lat zawodniczo.
                Przeżyłam cudowne chwile.
                Myślę, ze dla swojego dobra, czas jednak z nią się pożegnać. I tak już bardzo
                wyczerpywały mnie siatkarskie spotkania ( bo ja jeszcze mam niecałkiem zdrowy
                kręgosłup). Po każdym piątkowym graniu byłam dość obolała kręgosłupowo...
                Zal serce ściska, zwłaszcza jak teraz oglądam Mistrzostwa Swiata, ale ...
                poukładam sobie to w głowie i skoncentruje się na rowerze ( tyle już mamy
                planów na przyszły rok!!!!) i basenie.
                Ja wiem, że nawet po cięzkich kontuzjach da się wrócić do gry ( przykładem
                najlepszym jest Joanna Mirek, która po tak ciężkiej kontuzji, po miesiącach
                rehabiltacji i wylanych łez, wróciła do wielkiego grania, ba powiedziałabym
                nawet,ze ub. sezon to był najlpeszy sezon w jej karierze), tylko, ze dla takich
                sportowców jak Mirek siatkówka to nie tylko pasja, ale też zawód.
                Ja mogę sobie już odpuścić, dziekując losowi, ze pozowlił mi zasmakować radości
                grania, bycia na boisku i tego wszytskiego co sie z tym wiążę.
                Pozdrówka.
          • Gość: Slav4 Do Thony'ego IP: *.zicom.pl 04.11.06, 21:33
            Znaczy konkretnie jaki model masz na myśli ? Bo z tego co wiem, to akurat
            Shimano nie zostawia wiele luzu - trzymają dość sztywno.
            Gdzieś, kiedyś czytałem o blokach regulowanych w kilku płaszczyznach (bodajże z
            BBB), ale nie mam pojęcia jak to działa. Co do żony, to musimy się baaardzo
            poważnie zastanowić czy SPD mają dla niej sens - po takiej masakrze jaka była w
            kolanie, to może szkoda się wygłupiać. Ale ja też się przymierzam, a wiem że
            jak jadę to lewym kolanem prawie dotykam ramy, a prawe odstaje na zewnątrz
            (szpotawość, czy tak jakoś....)
            Podobno dużo lepsze dla "krzywych kolan" są CrankBrosy, czy Time'y. Ale nie
            wiem, bo w żadnych z nich nie jeździłem. Jestem na etapie nosków z przymiarką
            do SPD na wiosnę i pytam znawców - co dla faceta z krzywą prawą nogą ? Czy
            ubijaki dają duży luz ?
            (mam upatrzone pod choinkę cranki model Candy - taki z małą platformą)
            • thony Re: Do Thony'ego 05.11.06, 11:32
              Ja uzywam 520 shimano - po wpieciu buta masz nadal pewien zakres luzu (na
              piecie jest to okolo 1-1.5 w lewo i w prawo). W zupelnosci wystarcza
              dla 'delikatnego' kolana.
              ps.
              Jesli masz jakies pytania dotyczace samej rekonstrukcji ACL lub lekarzy ktorzy
              to dobrze zrobia, to pisz na priv.
              pzdr.
      • Gość: lapenti Re: Da się jeździć bez łąkotki ? IP: *.um.szczecin.pl 15.11.06, 15:45
        ojej, prawie jakbym o sobie czytał, w skrócie: uszkodzenie łąkotki
        przyśrodkowej kolana prawego, dwie artroskopie, a więc dwa tak kochane
        znieczulenia, cztery cykle zabiegów rehabilitacyjnych (fizykoterapia +
        ćwiczenia)i prawdę mówiąc lipa, poprawa niewielka, właściwie żadna, problemów
        jest kilka, liczę, że mi pomożecie

        1. bardzo lubię jeździć na rowerze (choć kontuzja była piłkarska), po drugim
        zabiegu była lekka poprawa, więc zacząłem jeździć znowu, teraz nie jeżdzę bo
        się trochę obawiam, czy słusznie? zaznaczam, że nie jestem "wyczynowcem" choć
        zdarzają mi się trasy, które liczą po 50-60 km

        2. podejrzewam, że trafiłem na nienajlepszych ortopedów (teraz oprócz łąkotki
        mój lekarz wspominać zaczął o luźnych - nie zerwanych - więzadłach) a i sam
        chyba niezbyt pilnie ćwiczyłem, stosowałem rower stacjonarny, steper, basen 2
        razy w tygodniu, ćwiczenia na fotelu rehabilitacyjnym (nie wiem jak się fachowo
        nazywa), ćwiczenia z gumą ortopedyczną, ćwiczenia z rehabilitantem, ćwiczenia
        na "podwieszkach" w celu zwiększenia ruchomości stawu, nie byłem w tym jednak
        regularny tzn. trochę się w domu leniłem (bo u rehabilitantów pilny byłem, ale
        te cykle trwały po 2 tygodnie)jakie ćwiczenia polecacie? w jakich seriach, z
        jakim obciążeniem, a może bez obciążeń?
        3. czy po tak niefachowym opisie jesteście w stanie coś jeszcze mi
        podpowiedzieć?

        wszystkim piszącym w tym wątku, zwłaszcza kontuzjowanym powrotu do pełni sił
        życzę i wspaniałych tras, najlepiej górskich (ja to z nizin jestem, u nas to
        takie zmarszczki zaledwie)
        • Gość: Slav4 Re: Da się jeździć bez łąkotki ? IP: *.zicom.pl 27.11.06, 21:31
          Podsumowując temat (a przynajmniej część "przedzimową") w imieniu własnym i
          małżonki stwierdzam: Cztery tygodnie po meniscektomii DA SIĘ JEŹDZIĆ ROWEREM!!!
          Znaczy, na razie da się przekręcić korbą, bo kolano ma już na tyle zgięcia że
          zarówno w górnym i w dolnym punkcie stopa nie traci kontaktu z pedałem. Depnąć
          też da się na tyle, że miejscami osiągaliśmy zawrotną prędkość 20 km/h :o)
          W sumie - średnia "babcina" (14 km/h) i dystans też emerycki - niewiele ponad
          20 km po asfalcie i łatwym szutrze. Ale nie o to chodzi - grunt że korbą się
          jednak dało mielić "na okrągło". Czyli pierwszy krok zrobiony.
          Na zimę koniecznie rowerek stacjonarny (znaleźliśmy wypożyczalnię sprzętu
          rehab), a wiosna.... wiosna będzie nasza :o)))
          • lemuriza Re: Da się jeździć bez łąkotki ? 27.11.06, 22:18
            No łatwo nie było, ale BYŁO i to jest najważniejsze!
            • Gość: pegaz Re: Da się jeździć bez łąkotki ? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.11.06, 23:30
              Cóż, pozostaje trzymać kciuki i życzyć wytrwałości. Pozdrowionka! :o)
              • lemuriza Re: Da się jeździć bez łąkotki ? 10.12.06, 09:54
                wczoraj było już 30 km:).
                I średnia momentami dochodziła do 26:). Czyli nie jest źle.
                Czyli mam nadzieję, że będę jeździć na rowerze jak kiedyś.
                Zobacyzmy co będzie na podjazdach:), ale mam nadzieję, że do wiosny odbuduję
                mięśnie i będzie ok.
                Na razie ćwiczę, chodzę na basen, więc myślę, ze się uda.
                Pozdrawiam.
                • thony Re: Da się jeździć bez łąkotki ? 11.12.06, 11:06
                  No to widze, ze postepy sa ;))
                  Jedna rada, jesli mozna - unikaj przeciazenia nogi, lepiej cwiczyc z mniejszym
                  obciazeniem a dluzej, niz mocniej a krocej. Z reszta sama poczujesz jak juz
                  bedzie ok, dla mnie takim wyznacznikim byla mozliwosc bezproblemowego robienia
                  pelnych przysiadow.
                  Powodzenia duzo zycze i szybkiego powrotu do pelnej sprawnosci kolanka ;)
    Inne wątki na temat:

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka