Forum Sport Rowery
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Poweekendowe wrażenia

    16.07.07, 08:33
    Tak jak pisaliśmy wczesniej spędzilismy weekend w Pieninach. Jak sobie
    policzyłam to po tym weekendzie mamy zaliczone 5 tras w prawdziwie góskich
    warunkach,w terenie.
    5 górskich tras w nasyzm kolarskim życiu:).
    Mam na myśli głownie to , ze chociaż w naszych okolicach wzniesień i
    trudniejszych technicznie odcinków nie brakuje, to jednak najwyższe
    wzniesienie w okolicy ma coś ponad 500 m, a to jednak różnica niż górki w
    Beskidzie Sądeckim.
    No i kamieni u nas jakby mniej:).
    Stwierdzam więc, ze przydałoby się częściej jeździć w takie górki bo jednak
    tam to człowiek może się nauczyć jeździć na rowerze górskim:).
    Niby maratony robi się i na nizinach, niby też mogą być zróznicowane i
    trudne, ale czy człowiek jeżdżący na nizinach bez problemy poradzi sobie
    potem w górach ( zwłaszcza na tych trudnych zjazdach?). Nie sądzę.
    Chociaż niby wczoraj w Tour de France alpejski etap wygrał Duńczyk, co to
    góry widzi jak wyjedzie za granicę... No ale generalnie naprawde inaczej
    jeździ się po lesie na nizinie, inaczej w górach, co pewnie w znakomitej
    większości wiecie, więc za bardzo nie muszę wyjąśniać o co chodzi.
    Widoki przepiekne, zapierające dech, duzo miejsc niestety , gdzie musieliśmy
    pchać rowery pod górę bo droga niedość że bardzo stroma, to wyłozona
    kamieniami wielkości koła od samochodu.
    Może ktoś potrafi po tym jechać, ja nie.
    Wjazd na Przechybę poza jednym odcinkiem ( droga jak wyżej) chociaż długi to
    jednak dość łagodny z nienajgorszą nawierzchnią. I chociaż było 12 km pod
    górę, to gorzej pod względem trudności wpsominam Jaworzynę i Wlk. Rogacz ( te
    luźne kamienie:)).
    Duzo wąskich leśnych ścieżek na skraju zbocza, co sprawiało mi trudności
    duże, duzo korzeni i kamieni.
    Dużo zjazdów na których jednak bałam się jechać...
    Jedna wywrotka ale niezbyt bolesna, chociaż podobno malownicza i to o dziwo
    znowu nie na zjeździe a na podjeździe ( najechałam na mokry patyk).
    Kilometrów zrobiliśmy niewiele, ale za to intensywne były.
    Reasmując: chyba ze mnie bardziej biker półgórski ( pagórkowaty) niż górski (
    dużo się jeszcze muszę uczyć, zwłaszcza na tych cholernych zjazdach, och
    gdyby można było tylko pdojeżdżać, byłabym szczęśliwsza:))).
    No więc życzyłabym sobie mozliwości jak największej ilosci wyjazdów w Beskid
    Sądecki chociażby ( zdecydowanie mamy najblizej), , bo i pieknie i trasy
    trudne, więc sporo się mozna nauczyć.
    Generalnie weekend na wielki plus. Cieszę się, że mamy o rzut beretem takie
    góry, cieszę się, że mamy nasze rowery MTB, bo jednak crossami cięzko byłoby
    akurat na tych trasach , cieszę się, że mamy wspólna pasję i możemy razem ją
    realizować.
    P.S. Po tym weekendzie stwierdzam, że mój mąż powinien zaczać organizowac
    obozy przetrwania, bo były takie momenty, ze nie dawałam rady pod górę pchać
    roweru tak było stromo i taka była nawierzchnia.
    Ale lepsze to , zdecydowanie lepsze ( choć człowiek mam momentami dość i
    mamroczę pod nosem) niż wylegiwanie się na plaży i smażenie w słońcu.
    Obserwuj wątek
      • tiresias Re: Poweekendowe wrażenia 16.07.07, 08:46
        w ramach treningu do maratony kłodzkiego (szosa, góry) udałem się kolejny raz na
        Pradziad (1494 mnpm) - legendarny podjazd z najwyżej położoną asfaltówką w
        Czechach. W tej temperaturze to prawie samobój, ale urosły mi chyba nowe mięśnie
        bo pobiłem stary czas.
        Najgorsza jest końcówka - ok 8 km 12% nachylenia, na trasie wiele rowerów
        opartych o drzewa i 'zipiący' kolorowi w rowach:))
        Looky here:
        www.podjazdy.ovh.org/praded1.htmlpozdrawiam
        • tiresias Re: Poweekendowe wrażenia 16.07.07, 08:47
          pomyłka. łansegen:
          www.podjazdy.ovh.org/praded1.html
          • lemuriza Re: Poweekendowe wrażenia 16.07.07, 14:38
            8 km z 12 % nachyleniem? Cholera, musi być cięzko!
            • lemuriza Re: Poweekendowe wrażenia 16.07.07, 14:41
              tak było:
              www.bikefoto.pl/rower/zdjecie/24779/
              www.bikefoto.pl/rower/zdjecie/24778/
              www.bikefoto.pl/rower/zdjecie/24777/
              www.bikefoto.pl/rower/zdjecie/24776/
              www.bikefoto.pl/rower/zdjecie/24774/
              www.bikefoto.pl/rower/zdjecie/24775/
            • tiresias Re: Poweekendowe wrażenia 16.07.07, 14:45
              jest dość trudno, jadę około 50 minut (ktoś ma rekord ze 32 min - ale chyba bez
              30 km podjazdu w nogach)
              ale za to z powrotem myślę, że ok. 7 min. nie znam drugiego takiego miejsca,
              gdzie rowerzyści rozwijają takie prędkości - jest dość bezpiecznie bo mało
              zakrętów i puszczają samochody stadami - 70 - 80 km na gładkim asfalcie - taki
              biker wygląda jak smuga i tylko słychać szum oponek - szosówki - zzziiiiiiiii,
              górale - szszszszsz, inni - wwwwwiiiiiiiiizzzzzzz
              przyznam ze wstydem, że przy 60 km/h zaczynam hamować, ale kiedyś się przełamię.
              • lemuriza Re: Poweekendowe wrażenia 16.07.07, 14:55
                Raz w zyciu udało mi się osiągnąć przez chwilę prędkość na zjeździe asfaltowym
                69 km/h ( zjazd z Zalasowej do Tuchowa, może ms wie, który).
                Strach się bać!
                • lemuriza Re: Poweekendowe wrażenia 16.07.07, 14:56
                  P.S. Wtedy też zwiało mi z głowy czapkę bo kasku nie miałam, zanim wyhamowałam
                  to sporo musiałam jechać pod górę potem po moją czapkę:)
              • Gość: Marta Re: Poweekendowe wrażenia IP: 217.197.79.* 03.08.07, 18:43
                Moi dwaj kumple podjechali w 38 minut na sam szczyt jadac prosto z Opola (czyli
                jakies 190km) i wracajac do miasta jeszcze w ten sam dzien! Takze domyslam ze
                ze rekord bylby pobity gdyby podjechali pod pradziad autem:) pozdrawiam
        • Gość: kondor Re: Poweekendowe wrażenia IP: *.interq.pl 16.07.07, 15:49
          ..."Najgorsza jest końcówka - ok 8 km 12% nachylenia"...
          Nie żebym się czepiał szczegółów ,ale sam profil wkleiłeś i on mówi prawdę.
          Wiem że przy zmęczeniu 5% może wydawać się że to 10% ale liczby nie
          kłamią.Najlepiej jakiś licznik z altimetrem sobie sprawić i jesteśmy na bieżąco.

          lemuriza - wspaniały wypad ale coś mi się wydaje sądząc po fotkach że trasa
          była wymagająca i zmęczenie zabrało szeroki uśmiech z twarzy.

          Tak na gorąco tyle co z trasy wróciłem.fantastyczna trasa,a drogi na Słowacji
          bardzo dobre.218km w upale w słońcu zegar pokazywał 35.Najgorsze to te dwie
          gumy które złapałem.Przez parę miesięcy nic a na dwóch ostatnich traskach trzy.
          No cóż raz na rowerze a drugi raz pod nim
          • lemuriza Re: Poweekendowe wrażenia 16.07.07, 16:07
            Zgadza się, wymagające trasy:).
            Także nie zawsze były siły na usmiech, ale sam wiesz jak to jest - usmiech
            pojawia się zaraz o zakonczeniu trasy i wtedy naprawdę nie ma znaczenia, że
            gdzieś w trakcie cżłowiek "umierał". Dla mnie najgorsze jest pchanie roweru pod
            górę, niekiedy i z góry było koszmarnie. Wtedy męczę się najbradziej, a moja
            nie całkiem zdrowa noga też takiego chodzenia nie lubi.
            • lemuriza Re: Poweekendowe wrażenia 16.07.07, 20:07
              jeszcze na temat pchania, tudzież wciągania roweru pod górę:). Mąż stwierdził,
              że przy mojej wadze to rzeczywiście łatwo mi nie jest:). Fakt, nie bardzo
              wyobrażam sobie niesienie roweru, co najwyżej parę metrów. Ja ważę jakieś 52
              kg, rower ponad 13.Naprawdę jest mi cięzko tym bardziej, ze buty z blokami nie
              ułatwioają wchodzenia pod górę.
              Dzisiaj miałam okazję podnieść rower Pana Mirka Bieniasza Kelly's Sabotage.
              Matko jedyna... to było niesamowite. Taki rower moglabym nosić. 10 kg:).
              Rama jak na mnie, ten sam rozmiar ( Pan Mirek niewysoki jest)... ech... tylko
              ta cena:).
              • lemuriza Re: Poweekendowe wrażenia 30.07.07, 17:26
                no i mamy za sobą kolejna górską trasę. Tym razem wreszcie udało nam się
                dotrzeć na Halę Łabowską ( za pierwsyzm razem pomylilismy drogę, za drugim
                razem juz nie mielismy sił, teraz się udało:)).
                Najpierw raz jeszcze w tym sezonie wspinanie się na Jaworzynę. Po drodze mało
                nie najechałam na dwie żmije ( brrrr...). Ciężko jest na tę Jaworzynę nie ma
                co:). Specjalnie patrzyłam na licznik ( po sporze z kolegą, że niby nie ma 5
                km.). Dokładnie od wysokości parkingu 5,5 km, a tym razem mieliśmy trochę
                dłużej bo jechaliśmy z centrum Krynicy:).
                Udało nam się w przeciweństwie do pierwszego wypadku na Jaworzynę wjechać na
                szczyt całkowicie, to znaczy te ostatnie strome bardzo metry również.
                Ludzie patrzyli z niedowierzaniem ( jak stwierdził mąż - dla tego ich
                niedowierzania w oczach warto było). Wydaje mi się, że najbardziej było dla
                tego ogromnego poczucia satysfakcji:).
                Potem tak jak pisałam droga na Halę Łabowską - też niełatwa ( duzo kamieni,
                kolein, podjazdów i zjazdów), zjazd i powrót do Krynicy asfaltem, a tam na
                podmęczonego i nieco wygłodniałego "przeciwnika" czekał jeszcze podjazd na
                Krzyzówkę ( oj ledwie już powłoczyłam nogami).
                Na drugi dzień powrót do Tarnowa na rowerach, przez Grybów, Bobową, Ciężkowice,
                Tuchów.
                To była przygoda!!!!!
                Pani w pensjonacie pytała nas gdzie jedziemy na tych rowerach. Jak usłyszała ,
                ze do Tarnowa, to machnęła ręką i powiedziała: e.. to nie daleko.
                No niby nie:), wyszło 94 km. jak zajechalismy nasz blok.
                Po raz kolejny powiem, że naprawdę lubię jeździć po górach, ale i jazda
                asfaltem, zwłaszcza taką ładną widokowo trasą, bardzo mnie "kręci". Gdyby miał
                człowiek jeszcze szosóweczkę a nie "męczył się " na góralu.
                Srednia jak na taki wiatr w twarz wyszła jak na mnie niezła 21, 5:) i ogólnie
                bardzo bylismy zadowoleni bo udało nam się wrócić do domu na 15.00 i zdązyć na
                żużel z Unią Leszno ( to był dopiero mecz).
                Reasumując : postęp jest taki, że ani razu się nie przewróciłam jakoś
                spektakularnie i nie mam ani jednego siniaka!!!, trasy górskie są naprawde
                świetne, ale ostatnio odkrylismy w naszych okolicach niegorsze szlaki - jeździ
                się jak w Beskidzie Sądeckim:), a zjazd ze Słonej Góry jakieś 10 km od Tarnowa)
                mało nie przypłaciłam życiem:) , całe życie mi stanęło przed oczami i sama nie
                wiem jak się wyratowałam przed upadkiem - bardzo, bardzo trudny zjazd!
                Kolejny cel osiagniety - od dawna zamierzalismy zaliczyć trasę Krynica-Tarnów.
                teraz jeszcze pasuje pojechać w drugą stronę, bo trudniej:)
                • tiresias Re: Poweekendowe wrażenia 31.07.07, 08:55
                  lemuriza, oglądałem kilka odcinków na tv extreme relacji z Tranrockies
                  www.transrockies.com/transrockies/index.html
                  i pomyślałem o was, rzućcie okiem to chyba wam sie spodoba.
                  • Gość: pegaz Re: Poweekendowe wrażenia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.07.07, 12:10

                    > w ten weekend uczestniczyłem w maratonie Kłodzkim w Zieleńcu (tam gdzie
                    > downhillowcy). Moje nogi dopiero dochodza do siebie. Relacja wkrótce.

                    Również byłem, wypatrywałem gościa z siodełkiem brooksa, ale niestety było dobrze zamaskowane ;)

                    Dystans: 165 km / 3058 m przewyższeń
                    Tempo: zabójcze - 8:56:06 (przynajmniej nie byłem ostatni) ;)

                    Jak skrobnę relację to wrzucę linka.
                    • Gość: kondor Re: Poweekendowe wrażenia IP: *.interq.pl 01.08.07, 11:48
                      ..."Dystans: 165 km / 3058 m przewyższeń"...
                      Tak sobie w myślach przeliczam co na te 3tys się składa.
                      Jedna górka o dł.30kmo- 10%, lub 60km- 5% no albo 100km 1%.Fajna sprawa.
                      Ciekawi mnie czy jest tu na forum ktoś kto w tym roku za jednym zamachem
                      pokonał w pionie 3 tyś m
                      • Gość: pegaz Re: Poweekendowe wrażenia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.08.07, 12:02
                        To są dane oficjalne ze strony organizatora, przewyższenie mogło być trochę mniejsze. Czekam aż ktoś poda swoje pomiary.

                        W rzeczywistości wyszło mi 174,5 km, altimetru niestety nie mam.
                        Podjazdów było 5 dających się we znaki, m.in. Puchaczówka, która miała dość długi fragment w granicach 8-9%. No i oczywiście Bobrowniki, dość krótkie, ale z nachyleniem dochodzącym do 20% (wg niektórych nawet do 25% - jak jest w rzeczywistości, nie wiem). Na asfalcie organizatorzy wymalowali uśmieszek i napis 'droga do nieba'.
                        • Gość: kondor Re: Poweekendowe wrażenia IP: *.interq.pl 01.08.07, 15:26
                          Na stronce gdzie zapisałeś relację jest sporo zdjęć i do końca nie mogę
                          wykapować. Widzę tam ludzi na szosówkach w związku z tym pytanie.Cz całość
                          trasy po asfaltach biegła?
                          Ciekawi mnie jak wyglądał ten podjazd o 20%-25%nachyleniu.Jak gdzieś na fotkach
                          jest uwidoczniony to mi wklej link żebym miał jako taki obraz.

                          ..."'droga do nieba"...
                          Można siedząc na rowerze ale i pchając go.Ciekawe ilu było więcej.?

                          P.S. Znasz gościa co występował pod "nick" samotny jeżdżak vel Adagio
                          • Gość: pegaz Re: Poweekendowe wrażenia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.08.07, 16:10
                            Całość trasy przebiegała po asfaltach, choć w dużej części o wątpliwej jakości, wobec czego dętki padały jak muchy - rekordzista miał bodajże 5 kapci. No, ale jak już raz złapiesz kapcia, to trudno ręczną pompką (przynajmniej nie każdą) osiągnąć odpowiednie ciśnienie i ryzyko złapania kolejnego wzrasta. Jedynie odcinek (ok 2-3km) przez las od szczytu Bobrowników był tak jakby szutrowy, kapnięty lekko asfaltem, ale sporo było luźnych i ostrych kamyczków.

                            Zdjęcie gdzieś widziałem, nie mogę w tej chwili znaleźć, jak się uda to wrzucę linka.

                            Adagio znam, tzn. z widzenia na maratonach, weteran Imagisu :) 16 miejsce na 235km/open.
                  • Gość: pegaz Re: Poweekendowe wrażenia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.07.07, 12:13
                    A jak Ci się podobał wjazd na Bobrowniki? :)
                    • tiresias Re: Poweekendowe wrażenia 31.07.07, 12:19
                      byłem ale na siodełku siedziałem, więc nie było widać.
                      startowałem w grupie o 9:06.
                      dystans 105.
                      biorąc pod uwagę, że to był mój pierwszy raz, to czas 5:18 i ukończenie maratonu
                      poczytuję sobie za sukces (też nie byłem ostatni:)
                      dziwne, że wyprzedziłem sporo osób którepóźniej gdzieś zniknęły...
                      a podjazd w bobrownikach to śnił mi się przez następne dwie noce.
                      ponadto uważam, że puszczanie szosówek na niektóre odcinki tej trasy to skandal
                      (ludzie wymieniali tam gumy po 3 razy)!!!!
                • Gość: kondor Re: Poweekendowe wrażenia IP: *.interq.pl 01.08.07, 11:42
                  ..."Po raz kolejny powiem, że naprawdę lubię jeździć po górach
                  Góry jak widzę uwielbiasz tak jak ja i co ważniejsze im ich na Twojej(waszej)
                  drodze więcej tym wymagania sobie większe stawiasz.

                  ..."Gdyby miał człowiek jeszcze szosóweczkę "...
                  Jak wiesz jestem w takiej sytuacji że mam ten i ten,a więc w zależności od
                  humoru pogody i ochoty mogę przebierać.Na dobrą sprawę to i treking ostatnio
                  zawitał w piwnicy więc i droga dla niego się znajdzie.
                  Chciałem Ci powiedzieć że niesamowitego kopa człowiek dostaje gdy po trasie w
                  ciężkim terenie na górala przesiada się na następny dzień na szosówkę.Można to
                  przyrównać do futra które z ciągamy z siebie i na wiosnę wskakujemy w lżejsze
                  ciuchy.W jednym i drugim praktycznie i wygodnie ale o ile lżej.
                  Skoro tak górki lubisz i masz ich stale mało to mam ich tutaj u siebie
                  sporo.Jak uda wam się wpaść tak jak planujecie zaproponuję kilka.Gdy uda Ci się
                  je pokonać nie schodząc z roweru to powiem ,a nawet napiszę tu na forum że
                  jesteś zuch dziewczyna. ok
                  Będziecie mieli fajny test przed maratonem w Krakowie ( 26 sierpnia),
                  • lemuriza Re: Poweekendowe wrażenia 01.08.07, 15:25
                    przyjeżdżamy do Cisnej w przyszły weekend bo w tym tygodniu maraton w
                    Michałowicach.
                    Wczoraj Pan Mirek Bieniasz zapraszał nas na 18 sierpnia do Komanczy , na
                    kellysowski maraton. Chyba za wysokie progi:), ale Ty Kondorze powinnieneś
                    spróbować, a jesli nie weźmiesz udziału to chociaż wyskoczyc na traskę i
                    zaobaczyć najlepszych:).
                    Jesli chodzi o górki to jak jest podjazd asfaltowy to idzie mi nienajgorzej.
                    Jak jest taki jak na Jaworzynę ( chodzi o nawierzchnię) , to chociaż kosztuje
                    mase sił i nap[rawdę trzeba się spręzyć i wykrzesać z siebie maksimum
                    mozliwości, to jednak sobie radzę:), gorzej jak są bardzo techniczne podjazdy,
                    duzo kamieni, kolein, wtedy niestety bywa, że muszę zsiąśc z roweru:(, czego
                    bardzo, bardzo nie lubię:(, zwłaszcza , że potem ciężko wsiąśc z powrotem na
                    rower jak jest bardzo stromo:).
                    • Gość: kondor Re: Poweekendowe wrażenia IP: *.interq.pl 01.08.07, 16:02
                      ..."przyjeżdżamy do Cisnej w przyszły weekend "...
                      Żeby tylko pogoda dopisała to wyprawa Wam się na pewno uda i będziecie
                      zadowoleni.Zmęczenie które zapewne będzie zostanie wynagrodzone ilością
                      kilometrów przejechanych i poznaniem kolejnych tras o sporym stopniu trudności.

                      ..."to chociaż kosztuje mase sił i nap[rawdę trzeba się spręzyć i wykrzesać z
                      siebie maksimum mozliwości"...
                      Z opisu widzę że zdążyłaś zapoznać się z różnym terenem i jak zauważyłaś asfalt
                      i jazda w terenie to dwa różne światy.Na asfalcie 10-15% i więcej przy
                      odpowiednim przełożeniu da się pokonać,ale 10-15%po większych kamieniach,a
                      chociażby i drobnych kamyczkach jest dla wielu nie do przeskoczenia.Po pierwsze
                      na asfalcie gdy masz 15-20% wstajesz z siodełka dajesz przełożenie takie na
                      jakim jesteś w stanie kręcić i przepychasz nie powodując przy tym uślizgu kół.
                      Na podjeździe w terenie,mówimy o ostrym podjeździe (kamienie,żwir,piach,
                      korzenie) nie każdy ma na tyle mocne nogi żeby siedząc kręcić tak z jeden
                      km,bez zakrętów na trasie.
                      Prędkość spada do 6-7 km/h i wtedy zaczynają się schody Ciężko utrzymać
                      równowagę pasuje wtedy wstać z siodełka.Każde depnięcie na pedał powoduje jego
                      uślizg.Następstwem jest zatrzymanie,a nie jednokrotnie kończy się to
                      upadkiem.Tak jak już zauważyłaś ruszenie ponowne dla wielu jest wręcz nie
                      możliwe

                      ..."18 sierpnia do Komanczy "...
                      Jak tylko nie będzie wtedy lało to na pewno tam zaglądnę.Fajnie by było jakbyś
                      podała link z tej imprezy zapoznam się wcześniej z trasą żeby się w jakimś
                      fajnym miejscu ustawić.

                      ...,"Ty Kondorze powinnieneś spróbować"...
                      Jasne że mógłbym spróbować,ale nie chciał bym robić "wstydu" Bieniaszowi.Mógłby
                      się załamać że go taki dziadek na trasie przegonił. haha
                      Tak na poważnie to nie lubię czuć czyjegoś oddechu na swoich plecach bo wtedy
                      nogi robią mi się jak z waty.
                      • lemuriza Re: Poweekendowe wrażenia 01.08.07, 18:05
                        no właśnie, podjazd w terenie wymaga nie tylko siły ale i umiejetności
                        technicznych, których mnie często brakuje.
                        Na pedałach staram się nie stawać z uwagi na tę chorą konczynę, bo to by mogło
                        się źle skonczyć.
                        Ruszanie po kamieniach, po stromiźnie ( w przypadku przymusowego zatrzymania
                        się) często w moim przypadku nie jest możliwe - dodatkowo wpiąć się w spd nie
                        jest łatwo:), więc czasem szukam jakiegoś wypłaszczenia jak już mi się
                        przydarzy taki przymusowy postój i zła jestem starsznie jak muszę iść.
                        Najczęściej nawet jak jestem bardzo, bardzo zmęczona staram się mimo wszystko
                        utrzymać na rowerze, bo wiem jak będzie ciężko potem ruszyc pod górkę.
                        No nic.. zmykam wypróbować camelbacka:).
                        Dzisiaj asfalt, crossowy rower, króciutka traska , cel - jak najszybciej czyli
                        w jak najkrótszym czasie:).
                        • Gość: kondor Re: Poweekendowe wrażenia IP: *.interq.pl 03.08.07, 18:24
                          ..." zła jestem starsznie jak muszę iść"..
                          Jeszcze gorzej jak się musi iść,a obok nas ktoś silniejszy przejeżdża z
                          uśmiechem na twarzy.

                          ..."Dzisiaj asfalt, crossowy rower, króciutka traska , cel - jak najszybciej
                          czyli w jak najkrótszym czasie"...
                          Pewnie trasa się przedłużyła i kręcisz do dzisiaj.Miałaś jakiś link podrzucić z
                          imprezy jaka ma być w połowie sierpnia w Komańczy.
      • Gość: pegaz Relacja z Klasyka Kłodzkiego 28.07 IP: *.limes.com.pl 31.07.07, 20:38
        www.forum.supermaraton.org/viewtopic.php?t=825
        • lemuriza Re: Relacja z Klasyka Kłodzkiego 28.07 01.08.07, 07:31
          My wybieramy się w sobote na maraton w Michałowicach:) ( podobno łatwy). To ma
          byc takie przetarcie się przed maratonem w Krakowie ( 26 sierpnia), który ma
          być dla nas kulminacją sezonu i "chwilą" prawdy.
          Ktoś jeszcze jedzie?
          Bo ja się troche martwię, że tym razem bedę ostatnia - tak mało osób stratuje...
          • Gość: pegaz Re: Relacja z Klasyka Kłodzkiego 28.07 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.08.07, 08:40
            > Bo ja się troche martwię, że tym razem bedę ostatnia - tak mało
            > osób stratuje..
            Najważniejsze, żeby się dobrze bawić :) Powodzenia :)
            • lemuriza Re: Relacja z Klasyka Kłodzkiego 28.07 01.08.07, 19:53
              ale dobra zabawa w moim przypadku to również w miarę dobry wynik- w miarę dobry
              wynik to dla mnie - nie być ostatnią:).
    Inne wątki na temat:

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka