emilydickinson
16.03.08, 12:25
Mój tato miał w październiku wypadek, jechał na rowerze, w południe, prosta
droga, równa nawierzchnia, uderzył w niego tir podczas wyprzedzania, prawym
przednim zderzakiem, w wyniku obrażeń mój tato zmarł. Kierowca jechał z
dozwoloną prędkością, ok 67 km/h, nie miał ważnego przeglądu, nic nie jechało
z naprzeciwka, on był trzeźwy i mój tato również. Otrzymaliśmy właśnie
orzeczenie biegłego w tej sprawie, gdzie napisano, że:
- wyjściową przyczyną wypadku było zachowanie się rowerzysty
- brak jest podstaw do stwierdzenia ze taktyka i technika kierującego tirem
była nieprawidłowa
- nie ma możliwości ustalenia odległosci od krawędzi jezdni ani wzajemnego
dystansu
- zachowanie rowerzysty było nieprawidłowe, będąc wyprzedzanym przez samochód
wykonał skręt przednim kołem roweru w lewo ku osi jezdni
- brak podstaw do przyjęcia że kierujący samochodem miał możliwość uniknięcia
wypadku
- mimo, że tir nie spełniał warunków technicznych dopuszczających go do ruchu
po drogach nie miało to wpływu na zaistnienie tego wypadku
Dla mnie ta opinia jest bulwersująca, piszę o tym wypadku właśnie dlatego żeby
zapytać Was, czy zaślepia mnie emocjonalny stosunek do sprawy i nie umiem
przez to obiektywnie spojrzeć na to orzeczenie? Czy wydaje Wam się ono w
porządku?
Bo o ile jestem w stanie przyjąć, że mój tato rzeczywiście się przestraszył i
mimowolnie skręcił kierownicę to jednak gdyby odległość wyprzedzania była
prawidłowa nie doszłoby do uderzenia. Z opinii biegłego wynika że mój ojciec
rzucił sie pod tego tira. Tak ja to rozumiem. I nie chodzi mi o to żeby
kierowca ów poszedł siedzieć czy coś w tym stylu, tylko żeby orzeczenie nie
było takie tendencyjne, i po połowie rozdzieliło winę za ten nieszczęśliwy
wypadek, co nam rodzinie dałoby możliwość ubiegania się o odszkodowanie z OC
kierowcy. Czy można sie od takiego orzeczenia odwołać - wiem że to pytanie
bardziej nadające się na forum prawnicze jednak liczę że znajdzie się ktoś w
prawach rowerzystów biegły?
Co Wy o tym sądzicie?
Bo ja jestem załamana