Dodaj do ulubionych

jakie sa TE klopoty??

06.02.08, 17:11
Pisze zwlasza do Rodzicow starszych juz dzieciakow. Czesto piszecie ze
jest/bylo trudno z ta wielojezycznoscia. Chcialam was zapytac na czym te
trudnosci polegaja. Chce sie sama przygotowac i miec chociaz wstepny
scenariusz w glowie.

Jak narazie u nas w domu panuje jezyk polski. My jestesmy polakami i mieszkamy
w usa. Dzieciaki (4l,2l) urodzone w usa. Chodza do przedszkola
anglojezycznego. Przestawiaja sie z jednego jezyka na drugi automatycznie. NIe
mieszaja jezykow. Dla mlodszego jezyk wiodacy jest polski. Dla starszego chyba
w tym momencie jest rownowaga. Do dzieci zawsze mowie po polsku. Jakos inny
jezyk by mi przez gardlo nie przeszedl. Babcie w Plosce dbaja o nieskonczona
ilosc ksiazek, piosenek i DVD po polsku. Telewizji brak. Jest troche bajek z
biblioteki po ang. Ksiazki nawet te po ang. czytam po polsku. Literak, czy tez
liczenia ucze po polsku. Przedszkole dba o angielski w tej materii. Zreszta w
przedszkolu spedzaja caly dzien bo my duzo pracujemy niestety. Znajomi w pelni
nas popieraja i dzielnie znosza to ze mowie przy nich do dzieci po polsku.
Czasem tylko wymiekaja jak zaczynam do nich tez mowic po polsku. No i tak to u
nas wyglada. Wydaje mi sie ze nie jest zle.

Wiec gdzie spodziewac sie problemow????? Podpowiedzcie prosze!



Obserwuj wątek
    • yuka66 Re: jakie sa TE klopoty?? 06.02.08, 21:12
      U mnie problemy zaczely sie jak moja corka poszla do szkoly, bo
      angielski zaczal przewazac. W przedszkolu spedzala tylko 3-4
      godziny, a szkola byla od 8 do 15. Ponadto w domu tylko ja mowie po
      polsku, maz po angielsku i pomiedzy soba tez po angielsku. Wiec
      angielski dominowal i corka chetniej mowila po angielsku, wrecz nie
      chciala mowic po polsku. Czasami plakala, bo brakowalo jej slow, a
      ja nalegalam, zebysmy mowily po polsku. Sytuacje ratowaly wakacje w
      Polsce. Ale im byla starsza tym jest lepiej i latwiej. U nas jeszcze
      w wieku 6 lat doszedl trzeci jezyk. Teraz ma prawie 11 lat.
      • yuka66 Re: jakie sa TE klopoty?? 06.02.08, 21:15
        Dodam jeszcze, ze wydaje sie, ze swietnie sobie radzisz, masz
        sytuacje pod kontrola,a poniewaz oboje z mezem jestescie Polakami,
        powinno byc Wam latwiej. Problem moze sie tez pojawic jak dzieci
        zaczna pomiedzy soba rozmawiac po angielsku, ale to niech sie inni
        wypowiedza, bo ja mam jedynaczke.
    • werbena11 Re: jakie sa TE klopoty?? 07.02.08, 19:46
      Ja mam dwie corki 5 l. i 2 lata - mieszkamy w PL, tata Holender
      mowiacy do dzieci tylko po holendersku, miedzy soba mwoimy po
      polsku..

      Problemow w ogole nie mamy. Nie spotkalismy sie z nieprzychylnoscia
      otoczenia, raczej slyszymy slowa wsparcia czy nawet podziwu.

      A moze polski jako obiektywnie trudniejszy jezyk (?) jest tez
      trudniejszy do utrzymania za granica? Zdania dluzsze, to co mozna
      wyrazic po angielsku na 2 stronach po polsku zajmuje 3...
    • jan.kran Re: jakie sa TE klopoty?? 15.02.08, 02:31
      Muzo , przeczytaj ten wateksmile


      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=37229&w=69396003
      • jan.kran Re: jakie sa TE klopoty?? 15.02.08, 03:24
        Moje klopoty zaczely sie kiedy corka poszla do szkoly. Pierwsze dwa lata byly ok
        bo miala rozsadna nauczycielke. Nastepne dwa lata to byla ciagla walka , corka
        miala dysleksje ktora nie zostala w pore dostrzezona natomiast kazde
        niepowodzenie bylo zrzucane na karb dwujezcznosci.
        Powodzenie tez zreszta bo Mloda byla najlepsza w klasie z niemieckiej gramatyki
        co Jej nauczycielka skomentowala:
        - Claire jest bardzo dobra w niemieckim mimo ze jest dwujezyczna...
        Ja probowalam jej wytlumaczyc ze wlasnie dwujezycznosc wspiera moje dziecko w
        innym , glebszym pojmowaniu jezyka ...
        Kazdy problem w szkole , kazda nieprawidlowosc byly skladane na karb dwujezycznosci.
        Do tego czesc polskiej rodziny , grrr ! ktora uwazala ze mieszam biedactwom w
        glowie , niech sie najpierw po niemiecku dobrze naucza a potem dopiero polski...
        Naszarpalam sie niezle ale nie zalujesmile)

        Kran
        • spinelli Re: jakie sa TE klopoty?? 21.02.08, 20:37
          > Naszarpalam sie niezle ale nie zalujesmile)<

          a ja sie szarpie i szarpie. U nas tez problemy zaczely sie mniej wiecej z
          rozpoczeciem szkoly.
          Niestety, jak zauwazylam moj siedmio(teraz)letni syn postanowil w przedziwny
          sposob "zerwac z przeszloscia".

          Obawiam sie, ze nasze problemy z jezykiem polskim to po prostu czesc glebszego
          problemu. Tak jak zostaly odrzucone brutalnie "Thomasy" tak i jezyk zdaje sie
          byc wdlug niego czescia jakiejs nieaktualnej juz tozsamosci.

          Spinelli
          • jan.kran Re: Spinella 28.02.08, 13:54
            Zaczne tak troche od tylusmile
            Mam wrazenie ze dalam duzo z siebie na tym forum , przekazalam sporo moich i
            moich dzieci osobistych doswiadczen , przezyc emocji.
            Moja corka napisala kilka istotnych postow z punktu widzenia dziecka
            dwujezycznego.
            Widze tez ze sama wiele skorzystalam z tego forum.
            Twoj post i posty innych rodzicow dzieci wielojezycznych uswiadomily mi ze tak
            naprawde nie dzieci sa faktorem dominujacym.
            Sila sprawcza jestesmy my , rodzice.
            Moje dzieci nie mialy ze mna zadnej szansy. JA bylam zaparta ze one powinny
            mowic po polsku , JA im wbijalam w mozgi polska kulture , JA sie nie dalam
            terroryzowac ich buntom i kaprysom.
            Bez mojej zelaznej woli i uporu Junior nigdy by nie mowil po polsku.
            Mloda byla jakims latwiejszym egzemplarzem ale On mi dal niezle popalic.

            Nikogo nie oceniam i nikomu niczego nie polecam.
            Mam wielu znajomych ktorzy nie nauczyli swojego dziecka jezyka ojczystego albo
            nauczyli kiepsko.
            Ich wybor.
            Nie komentuje , nie narzucam.
            Bardzo mi sie podobalo zdanie Sukiennicy na jednym z watkow:

            *** Wszystkie dzieci sie buntuja. To przeciwko czemu sie buntuja jest
            zmienne i to jak na ten bunt reaguja rodzice jest roznorakie. A tak
            poza tym czy bedzie to sytuacja kiedy dziecko zacznie konsekwentnie
            zwracac sie do mnie po norwesku, czy tez konsekwentnie pluc
            marchewka- sytuacja jest identyczna. Trzeba konsekwentnie trwac przy
            swoim.

            -------------> Ja jestem i bylam konsekwentna az do bolutongue_outPPP
            Jakos Mlodziez mnie nie znienawidzila...
            Kran
            • spinelli janie.kranie:) 29.02.08, 18:16
              Ty napisalas, ze sie naszarpalas, ja napisalam, ze sie szarpie - wszystko przede
              mnasmile
              Oczywiscie przede mna nauka konsekwencji - tak w dziedzinie jezyka jak w
              dziedzinie plutej marchewki.

              Ja po prostu zauwazylam pewna prawidlowosc tego buntu i tego "zerwania" z pewna
              tozsamoscia - ale to juz, byc moze temat na inne forumsmile

              Mamy rowniez inny problem...hmm, spoleczny. Otoz nasze polskojezyczne srodowisko
              bardzo konsekwentnie ignoruje fakt, ze moj maz nie mowi po polsku, dlatego tez
              na imprezach u nas kiedy oni konsekwentnie mowia po polsku ja konsekwentnie nie
              rozumiem polskiego. Mimo woli wytwarza sie jakas negatywna atmosfera wokol tego
              jezyka.

              A wracajac do konsekwencji w nauczaniu polskiego to byc moze jesli przelamiemy
              upor marchewkowy to pojdzie nam lepiej na polu jezykowym. Moje dziecko
              chorobliwie nie znosi wlasnej "innosci" - nad tym teraz pracujemy.

              Mamy w programie terapii tzw rewards charts. Narazie przechodzimy przez poranna
              rutyne, byc moze za miesiac - dwa wrzucimy w tabelki wlasnie mowienie po polsku.

              W tym roku postanowilam poswiecic caly urlop na pobyt w Polsce, zobaczymy jaki
              efekt bedzie miala edukacja podblokowa.

              Pozdrawiam serdecznie
              Spinelli
            • jan.kran Re: Spinelli 01.03.08, 00:48
              Bardzo ciekawe to co napisalassmile
              Dzis juz nic madrego nie wymysle bo za pare godzin musze isc do fabryki ale
              zastanowie sie nad tym co napisalas i sie wypowiem niebawemsmile
              K.
    • beatanu Re: jakie sa TE klopoty?? 26.02.08, 10:28
      muza999 napisała:
      > Wiec gdzie spodziewac sie problemow????? Podpowiedzcie prosze!

      Problemy i kolejne "bunty" dzieci mogą się pojawiać i znikać. Ot,
      taka zwykła sinusoida życiowa, raz na górze, raz na dole...
      Teraz już pewnie sporo zapomniałam, ale wydaje mi się, że pierwsze
      problemy pojawiły się na początku szkoły (albo jeszcze wcześniej, bo
      obie córki, dzisiaj, 19 i 17) chodziły do przedszkola. Druga faza
      buntu, to wczesny okres dojrzewania, próby stworzenia własnej
      tożsamości. I tutaj wyglądało to bardzo różnie. O ile pierwsza
      córka "poszła w polskość" o tyle druga prawie się jej wyrzekła. Nie
      robiłam nic na siłę. Od początku i ZAWSZE mówiłam do córek tylko po
      polsku (mąż po szwedzku). Na dodatkowe zajęcia polskiego w szkole
      dziewczyny chodziły tylko przez rok, nie odpowiadała im sztywna
      forma nauki.

      Przez ostatnie lata pierwsza córka ciągle dążyła do świadomego
      doskonalenia języka. Z własnej, nieprzymuszonej woli czyta po
      polsku, "mękoli" o wyjaśniane znaczenia słów, wymagając ode mnie
      błyskawicznych odpowiedzi wink
      Od tygodnia studiuje polski w krakowskim Centrum Języka i Kultury
      Polskiej w Swiecie UJ i wygląda na to, że jest w swoim żywiole.
      A przecież też miała swoje okresy buntu i zwątpienia w sens uczenia
      się "tego trudnego języka"...

      A druga córka od jakiegoś roku stara się prawie zawsze mówić do
      mnie po polsku. Nie zawsze jej to wchodzi, ale naprawdę dzielnie
      próbuje! A przecież kiedyś też prawie zupełnie olała ten język,
      wykrzykując od czasu do czasu, żebym zwracała się do niej w języku,
      który rozumie...

      No więc... nie ma co się załamywać, tylko konsekwentnie robić
      swoje smile))
    • risando Re: jakie sa TE klopoty?? 26.02.08, 12:59
      Witam,

      u nas klopotow na razie nie ma.

      Corka od wrzesnia prawie nie chorowala, czyli obecnosc w (zupelnie polskojezycznej) zerowce prawie 100-procentowa. Corka jednak nawet nie chce ze mna rozmawiac po polsku. Rozmowy rodzinne prowadzimy po polsku, jednak ja bezposrednio do corki mowie po niemiecku, a ona tez. W razie potrzeby tlumaczymy z corka na jezyk polski dla pozostalych czlonkow rodziny. Wszyscy sie przyzwyczali i nie ma zadnych problemow.

      Wspominalem juz w innym watku, iz wprowadzilismy regularne lekcje jez. niemieckiego (codziennie przez 30 minut przerabiamy po kolej podrecznik dla 1 klasy oraz segregator z cwiczeniami). Obawialem sie troche reakcji corki, jednak okazuje sie, iz te "obowiazkowe" lekcje bardzo lubi (podrecznik jest naprawe super). Nawet dumnie odpowiada w zerowce, iz ma wieczorem "niemieckiego u taty"smile

      Pozdrawiam
    • muza999 no to mas problem 10.03.08, 20:23
      Na wstepie bardzo Wam dziekuje za posty!

      Czytajac je troszke sie uspokoilam ze te klopoty to jak syn pojdzie do szkoly
      (teraz ma 4 lata) a tu niestety sie pomylilam.

      W zeszlym tygodniu syn wpadl do domu po przedszkolu i juz od progu zaczal mi
      opowiadac jakas historie. Sek w tym ze calosc mowil po angielsku z predkoscia
      karabinu maszynowego. No i mnie zatkalo i nie wiem czy moj kompletny brak
      refleksu mnie urotowal ale powiedzialam ' Synu kompletnie nic nie rozumiem!' co
      bylo szczera prawda. Na co dziecie moje popatrzylo na mnie jak na przyglupa i po
      powiedzialo wszystko jeszcze raz tylko PO POLSKU.

      Rozumiem ze przyjdzie dzien ze nie powtorzy tylko machnie reka ze zdaniem 'Mama
      ty nic nie rozumiesz!' smile

      Jeszcz raz dziekuje
      m

      ps: nie wiem czy was tez zadziwia jak te dzieciaki mowia w tym innym jezyku c
      calkowita swoboda i idealnym akcentem po czy niespodziewanie pytaja sie ' Mamo a
      co to znaczy 'ham' (szynka)?' a dodam ze przez caly dzien slyszalm jak to w
      przedszkolu czytali o 'eggs and ham'....
      • reyka Re: no to mas problem 10.03.08, 22:16
        to mamy dzieciaki w podobnym wieku. moja corka od wrzesnia pojdzie
        do szkoly ,na razie chodzi do przedszkola. i tez czasem mi cos
        opowiada po ang, szczegolonie wtedy, kiedy brakuje jej slow po
        polsku. wtedy je podpowiadam, powtarzam za nia po polsku. na pewno
        nie robie z tego problemu.

        a dzieciaki sie faktycznie swietnie potrafia przestawiac z jednego
        jezyka na drugi, a jak fajnie czasem mieszaja. to tez ma swoj urok
        • jan.kran Re: no to masz problem 11.03.08, 02:10
          Powtarzam sie ale krotko napisze to co mi powiedzial Mloda.
          Kiedy poszla do przedszkola miala wielka ochote natychmiast mi opowiedziec co
          robila ale brakowalo Jej polskich slow.
          Pozwalalam Jej < to byl wyjatek bo generalnie zadalam zeby mowila tylko po
          polsku > opowiediec to co sie zdarzylo danego dnia po niemiecku a potem prosilam
          zeby mi opwiedziala po polsku.
          Mloda twierdzi ze to bylo dla Niej wazne emocjonalnie podzielic sie na goraco
          wrazeniami po niemiecku a potem juz na spokojnie opowiedziec po polsku.
          Ta faza nie trwal dlugo , w szkole podstawowej przeszla calkowicie na polski.
          Kran
          • elsch Re: no to masz problem 13.03.08, 12:44
            Kiedy dzieci przestają być wyłącznie pod naszą opieką, to naturalne
            jest, że swoje wrażenia chcą opowiadać w języku, w którym to
            przeżywały. Podobnie było z moją córką. Gdy brakowało jej polskich
            słów, mówiła szybko po niemiecku, a ja jej później pomagałam w
            znalezieniu polskich odpowiedników. Jakiegoś wyraźnego buntu sobie
            nie przypominam. Po polsku mówiła bardzo chętnie. Może dlatego, że
            był to język, którym komunikowała się nie tylko ze mną, ale również
            z innymi ukochanymi osobami. Gdy była mała, regularnie przyjeżdżali
            do nas moi rodzice oraz siostra, więc kontaktu z polskim było sporo.
            Córka bardzo lubiła jeździć do Polski. Raz postanowiła nawet spędzić
            7 tygodni w Polsce bez nas. Miała wówczas 6 lat i stwierdziła, że
            chce mieć ostatni długi polski urlop przed rozpoczęciem szkoły.
            Przez te 7 tygodni kontakt z niemieckim miała rzadko (co drugi dzień
            rozmowa telefoniczna z tatą), co spowodowało, że pod koniec pobytu
            ciężko jej było rozmawiać przez telefon z mężem. Pierwszego dnia po
            powrocie na jego niemieckie pytania odpowiadała po polsku. Po kilku
            dniach wszystko wróciło do normy.
            Ale wszyscy mieliśmy dowód, że dziecko nie tylko bardzo szybko uczy
            się języka, ale niestety równie szybko może go zapomnieć, jeśli nie
            będzie stale pielęgnowany. Dotyczy to przede wszystkim okresu
            dziciństwa. Później jest coraz łatwiej. Jeśli w przedszkolu niektóre
            dzieci robiły nieraz niemiłe uwagi słysząc córkę mówiącą ze mną po
            polsku, to w gimnazum główą reakcją był szczery podziw. Ania nikomu
            się tym nie chwaliła, że oprócz niemieckiego zna polski, ale była
            bardzo szczęśliwa, jeśli nadarzała się okazja rozmowy ze mną w
            obecności nowych koleżanek i kolegów.
            Ale chociaż córka zawsze miała pozytywny stosunek do polskiego i
            chętnie mówiła w tym języku, to nigdy nie chciała mieć ze mną lekcji
            pisania. Dałam jej więc spokój, bo wiadomo, że na siłę nic się nie
            da zrobić. Teraz doczekałam się. Sama z własnej woli wzięła na
            studiach jako kierunek dodatkowy slawistykę i jest szczęśliwa, że
            opanowała tajniki polskiej ortografii i że z czystym sumieniem może
            teraz mówić o znajomości polskiego w mowie i piśmie.
            Uważam, że najważniejsze jest, żeby dziecka na żadnym etapie jego
            rozwoju w jakś sposób nie zniechęcić do języka.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka