leneczkaz
24.04.09, 16:32
Witam,
Dlugo czekałam na aktywację więc się naczytałam waszych historii.
W sumie nie dużo jest o raku j.g.
Moja mama została zdiagnozowana w listopadzie. Moj synek miał wtedy miesiąc
:(. Nie mogłam uwierzyć, że mnie to spotkało.. W takim momencie! Od tego czasu
pół dnia spędzałam z synem a pół w szpitalu.
Znajomy dr. załatwił szybką opercaję, choc mama miala tragiczne wyniki krwi i
prawie zapasc ;| .. Przed operacja tomograf i inne badania.
Któregoś dnia tata powiedział mi że są przerzuty na wątrobę (plyn zaznaczyl
sie na watrobie). Przeczytalam w necie, że w takim wypadku pocieszę się mamą
pół roku. Byłam załamana. W domu maleństwo, które nie dawało wypocząć. W
szpitalu mama na skraju załamania.
Operacja przebiegła dobrze tu tu nasz pierwszy uśmiech od miesiąca. NIE MA
PRZERZUTÓW ODLEGŁYCH! Popłakaliśmy się z tatą z radości.
Mama ciężko znosiła dni po oparacji. Wymiotowała, wszytko ją bolało,
jęczała... Była a tego bólu nieznośna. Mi i tacie było coraz ciężej ale
czuwaliśmy przy niej na zmianę.
Warunki szpitalne POŻAL SIĘ BOŻE. Chciało się modre obić komuś dla przykładu.
Bezsilność bolała nas tak bardzo jak mamę rany.
Ale nie będę się wgłębiac w temat.
Mama po operacji została wypisana po 3 dniach.
W noc w którą wróciła do domu zmarł nasz pies :(
To pogłębiło ogólną depresje wszytkich..
Potem wyniki w wyciętych węzłów. Zaatakowany 1 na 13 (cokolwiek to oznacza)
wiec chemia.
Pierwsza chemia była TRAGICZNA. Mama się już z nami pozegnała nawet bo była w
stanie w którym sama błagała Boga o śmierć ;(
Karetka była u nas po 2x dziennie czasami.
Potem druga seria wlewów. Tu już ciut lepiej. Przyjechała ciocia i zagadywala
mame, wyciagala na spacery i robila wszytko zeby mama nie myslala o bolu..
Jakos poszlo..
Jedan dr. zaproponowała mamie chemie w tabletkach jako, że mama bardzo źle
znosiła (psychicznie) pobyty na onkologicznym.
I tu REWELACJA! Mama odżyła!!!! Biega teraz jak nastolatka :)
W poprzednim tyg. zrobiła przyjęcie SAMA dla 15 osób. Pomaga mi przy synku i w
domu. Bierze te tabletki i nawet nie mowi mi kiedy. Tylko czasem ma biegunke i
znika w kibelku to wtedy wiem ze bierze chemie. A poza tym to cudownie.
Wypiekniala, wloski nie wypadly, zesy i brwi takze ma. Na skore robie jej
maseczki. No wspaniale wyglada.
Wyniki tez ponoc super.
Markery ma 0,800 czy cos takiego (po 3 chemiach). Ponoc dobrze jest.
Mam nadzieję, że moja mamusia pobędzie tu znami jeszcze troszkę.. Że zobaczy
jak mój synek idzie do przedszkola, może nawet do szkoły..
Ale teraz cieszymi się każdym dniem. Każdym dniem w którym mamusia nie musi
cierpieć.
Dziękuję Bogu i mężowi za wsparcie.
Mam nadzieję, że ten opis będzie balsamem dla tych których ukochani chorują..
Mam nadzieję, że będę tu mogła pisać same dobre wieści..