15.08.06, 23:19
P.R.L.
Autor: Michał Błażejewski (z kabaretu "Kto kogo w konia", 1994)

Małe mieszkanko i radio Tesla
Jakże tej Polski dawnej mi brak
Gdy perspektywy jasno nakreślał
Na murze napis: trzy razy tak!

Ref. Handlarze marzeń, marzeń handlarze
Są za historii każdym wirażem
Z tyłu oświata traktory z przodu
W tle uśmiechnięta gęba narodu

Jednostka niczym a wszystkim masa
Na mapie świata maleńki znak
Małe mieszkanko, tutka, kiełbasa
Płaci kto pyta, po trzykroć tak

Nie była duża stabilizacja
Więc spod niej wyjrzał żałosny pic
Pobożnych życzeń realizacja
Do kitu była, w tym cały wic

Zachodni wiatr...

Przefujarzone co wymarzone
Pociąg odjechał w przeciwną stronę
Bufet zamknięty kasa nieczynna
Znów cud nad Wisłą
Wisła niewinna...

Handlarze marzeń
Marzeń handlarze
Z ojca na syna zawsze na straży
Imię ich milion suknia plugawa
Popiół jak diament naród jak lawa

Z husarskich skrzydeł pierze się sypie
Drogi do sławy zarasta perz
Chochoł z Wesela na własnej stypie
Płaci kto pyta sam dobrze wiesz

Handlarze marzeń, marzeń handlarze
Słuszność dziejowa
Prostych skojarzeń
Pan błogosławi Polak na tronie
Pod wspólnym stołem orzeł w koronie...

Do raju złotych bram kosyniery
Na murze napis 44
A niżej drobnym drukiem widnieje:

Ci co wchodzicie rzućcie nadzieję
Posłuchajcie i zważcie u siebie
I zanotujcie to zaraz:
Kto na ziemi nie miał ściennego zegara
Ten go również nie będzie miał w niebie!

***

Tekst: Olga Lipińska i Michał Błażejewski (z kabaretu "Do siego po kres",
1995)

Zakichany polski losie
bido z nędzą patentowa
wciąż wygrywasz nam na nosie
Nie taka nie taka nie taka była umowa

W imię czego wzięli nas z krainy cudów
Gdzie się nocą po kolejkach balowało
W imię czego w imię czego kto nam powie?
I komu i komu i komu to przeszkadzało?

Śmiech od rana do wieczora
chorym też nie było smutno
Lepsze jutro było wczoraj
Gorsze wczoraj będzie jutro.

W takim kraju górnik wart był wierszy
Co tu mówić, on był jak ta sól
On mógł zostać, kto wie zostać nawet pierwszym
I mieć potąd i żyć jak ten król

Cel przynajmniej był wiadomy
Życie jak ta bryndza tanie
Na książeczki szklane domy
Budowane wicie budowane na wulkanie

I co z tego?
Mogło sobie stać jak stało
Kapitału mogli dodać do komuny
I wystarczy i wystarczy
Co w tym złego?
I komu to przeszkadzało?

W takim kraju emeryt coś znaczył
Co tu mówić on był jak ta sól
On mógł zostać, kto wie zostać nawet staczem
I mieć potąd i żyć jak ten ciul

Zgoda, owszem, rozumicie, był poniekąd
Ten ogólny brak wszystkiego brak ogólny
Zgoda, owszem, były jakieś te więzienia
Zgoda, owszem pałą komuś się dostało.

Ale były rozumicie przynajmniej złudzenia
Wicie chyba rozumicie wicie chyba
Rozumicie chyba wicie te złudzenia
I komu to wszystko buja-tuja
I komu to przeszkadzało?

Cza cza cza.

***
Tekst: Michał Błażejewski (z programu "Stare numery", 1995)

Wysoki sądzie jedyny
Przeciem się przyznał do winy
W zachodnim nie byłem raju
Do sprawy siedziałem w kraju

Jadłem ościsty chleb
(on jadł ościsty chleb)
I nie poszedłem na lep
(w życiu)

Wysoki sądzie najdroższy
Nie trułem w sejmie trzy po trzy
(on pił wyłącznie czystą)
Nie byłem złym ateistą
Na pracy twardej jak dąb
(twardej jak dąb)
Zjadłem ostatni mój ząb (stąd)
(on zjadł swój ostatni ząb)

Bo com ja winien wysoki sądzie
że los mi kazał żyć w takich czasach
Kiedy na morzu w przestworzu lądzie
Niesłuszny pogląd swobodnie hasał
Przyznaję teraz żal mi szalenie
Żem się ze wstydu dzieckiem nie spalił
Proszę więc skażcie mnie na więzienie
Lecz nie skazujcie mnie na dobrobyt

(w życiu)

Wysoki sądzie wspaniały
Ja hifa nigdy nie miałem
Marzeń nie snułem krzywych
(on nie tknął prezerwatywy)
A nawet jakem długo żyw
Nie wiem co znaczy syf
(on nie wie co znaczy syf)

Wysokie sądzie kochany
Za co aż tyle o rany
czy ze mnie zbój jest ponury?
(a skąd)
Dlaczego tak z grubej rury?
(fakt)
Czyż muszę w niesławie żyć?
(w niesławie żyć?)
Już lepszy zwyczajny kić
(jasne)
Już lepszy zwyczajny kić

Tyle mej winy wysoki sądzie
Że urodziłem się w PRL-u
Kręciłem kółko jak wir na prądzie
Jak po topielcu mokry kapelusz
Przyznaję teraz żal mi szalenie
Żem się ze wstydu dzieckiem nie spalił
Proszę więc skażcie mnie na więzienie
Lecz nie skazujcie na kapitalizm

Do mazura stań wesoło
buntownicza wiaro...

Teraz mnie skażcie na te więzienie
Lecz nie skazujcie na kapitalizm!
Obserwuj wątek
    • krambambulia Re: P.R.L. 17.08.06, 11:17
      boski jesteś :))))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka