Dodaj do ulubionych

Medycyna Prospera

11.11.06, 20:15
Konstanty Ildefons Gałczyński

Opodal szpital
stał w bzowych laskach,
szpital na medal,
mówiąc z warszawska.

Leczył tam Prosper
z Baltazarei,
a wszystko octem
siedmiu złodziei:

padaczkę, odrę,
stadia pleurytu,
i cichy obłęd,
i fixum-dyrdum;

najwięcej raka:
baltazarejskim
cudownym octem
siedmiozłodziejskim.

Co drugi przez ten
ocet umierał,
ale, kitując,
chwalił Prospera,

Ci, którym ocet
poszedł na zdrowie,
w bzowych gaikach
chodzili sobie.

W głębi gaików
był rodzaj auli.
Tam się zbierali,
dyskutowali -

"że w tym Pekinie
w pewnej dzielnicy
tunel przebili
czterej Chińczycy,

z wierzchu przykryli
papą krakowską,
a tunel idzie
przez cały kosmos;

tam sie tych czterech
skryło głęboko,
książki czytają
i grają w oko;

lecz przyjdzie moment,
mój przyjacielu,
czterej Chińczycy
wyjdą z tunelu,

a wtedy, panie,
kosmos i odór,
sodomagomor,
siarka i wodór,

pustynia naga,
ni pół człowieka..."
Bełkot się wzmaga,
szumi jak rzeka,

że aż tańcują
flaszki na szafkach.
Tak bełkotała
rzeka Ciemnawka.

Po raz pierwszy emitowane w programie "Wczasy od Polski" (luty 1997)
Obserwuj wątek
    • freemason Całość 11.11.06, 20:15
      Medycyna Prospera

      Opodal szpital
      stał w bzowych laskach,
      szpital na medal,
      mówiąc z warszawska.

      Leczył tam Prosper
      z Baltazarei,
      a wszystko octem
      siedmiu złodziei:

      padaczkę, odrę,
      stadia pleurytu,
      i cichy obłęd,
      i fixum-dyrdum;

      najwięcej raka:
      baltazarejskim
      cudownym octem
      siedmiozłodziejskim.

      Rano przez lufcik
      (a mieszkał nisko)
      świeciło kuprem
      szarlatanisko.

      Wtedy Ciemnogród
      z obłędnym krzykiem
      wyciągał ręce
      pod tym lufcikiem:

      - Prosper! ach, Prosper!
      krzyki szalone.
      A w jasnym niebie
      dzwonił skowronek.

      Co drugi przez ten
      ocet umierał,
      ale, kitując,
      chwalił Prospera,

      że się tak schyla
      nad ludzką dolą,
      że taki skromny,
      chociaż onkolog.

      Ci, którym ocet
      poszedł na zdrowie,
      w bzowych gaikach
      chodzili sobie.

      Każdy szczęśliwym
      spozierał liczkiem,
      na głowie świeczkę
      miał lub doniczkę.

      Q głębi gaików
      był rodzaj auli.
      Tam się zbierali,
      dyskutowali -

      "że w tym Pekinie
      w pewnej dzielnicy
      tunel przebili
      czterej Chińczycy,

      czterej Chińczycy
      z oczami w ukos
      tunel przebili
      kitajską sztuką,

      z wierzchu przykryli
      papą krakowską,
      a tunel idzie
      przez cały kosmos;

      tam sie tych czterech
      skryło głęboko,
      książki czytają
      i grają w oko;

      że mnie tu, panie,
      w dołku coś tego,
      co im do tego,
      panie kolego;

      lecz przyjdzie moment,
      mój przyjacielu,
      czterej Chińczycy
      wyjdą z tunelu,

      a wtedy, panie,
      kosmos i odór,
      sodomagomor,
      siarka i wodór,

      pustynia naga,
      ni pół człowieka..."
      Bełkot się wzmaga,
      szumi jak rzeka,

      że aż tańcują
      flaszki na szafkach.
      Tak bełkotała
      rzeka Ciemnawka.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka