ja22ek
09.11.04, 13:02
Od kilku lat obserwuję interesującą ewolucję masła. Jak wiadomo, na początku
było masło. Potem pojawiła się margaryna. Lata 90. ubiegłego wieku to era
mieszanek, sygnalizowanych odpowiednią nazwą (np. masmix, mixełko). Początek
nowego tysiąclecia zaznacza się przejmowaniem przez mieszanki nazw masła. A
więc najpierw masełko - z dodatkiem tłuszczów roślinnych. Potem
masło "masło" - takoż. Prawdziwe masło ustępowało na coraz to kolejne reduty.
Najpierw padło masło extra. Przywrócono śmietankowe, też wkrótce padło.
Przyszło osełkowe. I oto czytam niedawno, że nawet osełka górska zawiera nie
więcej niż 30% roślinnego. Owszem, są jeszcze masła, na których pisze tylko,
że zawierają min. 72% tłuszczu. Ale czy to ma oznaczać barak margarynki?
I nie jest to błahostka, bo gospodarz domowy, jak będzie usiłował upiec coś
na takim miksie, sądząc że to masło, to tylko ciasto zmarnuje.
Pozdrawiam
Jazzek