08.05.03, 00:03
Uprzejmie proszę, żeby pani ekspert przyświadczyła autorytetem swoim, że
forma "płódźcie" jest równie dobra jak "płodźcie". Bo 18-letnie dziewczyny mi
nie wierzą ! I nie przemawia do nich argument oboczności w słowie "płód".
Z góry dziękuję :-))
Obserwuj wątek
    • carol7 Re: o:ó 12.05.03, 14:13
      Nie jestem takim autorytetem jak pani Teresa, ale uwazam, ze forma "płódzie"
      nie jest poprawna, tak, jak nie mówimy "na wózie", tylko "na wozie". Wprawdzie
      rzeczywiscie "ó" wymienia sie na "o", ale dzieje sie to w konkretnych
      przypadkach i jest uwarunkowane historycznie (tzw wzdłużenie zastępcze), nie
      mozna więc stosowac tego dowolnie. Pozostańmy więc przy "płodzie" i
      zyciu "płodowym".
      pozdrawiam,
      Carol
      • ja22ek Re: o:ó 12.05.03, 14:51
        Uwarunkowania historyczne swoją drogą, a wyrównania analogiczne swoją. Brak
        słowa 'dioda' w czasie, gdy działało tzw. wzdłużenie zastępcze, nie stanowi
        przeszkody, żeby przez analogię do 'wód' tworzono formę 'diód'.
        Nb. nie mówimy o miejscowniku 'płódzie', tylko o rozkaźniku 'płódźcie'. Więc
        tak: 'płódź' znajduje oparcie analogiczne w formie 'zgódź', natomiast osłabia
        je brak formy 'chódź'. Osobiście jestem przeciwnikiem wymian w temacie, a już
        szczególnie w słowach rzadko używanych. Zatem lepiej komunikatywnie płodźcie, a
        nie płódźcie. A dziewczynom proszę powiedzieć, że to nie kwestia wiary, tylko
        językowa oferta, z której skorzystać mogą, ale nie muszą.
        • chomskybornagain1 Re: o:ó 12.05.03, 18:33
          a ja proponuje nie debatowac tylko zasiegnac rady tworcow
          jezyka - czyli native speakerow. To nalezy zbadac, moze
          sie okazac ze pewne grupy spoleczne lub regionalne
          preferuja jedna forme od drugiej albo uzywaja obu
          wymiennie. jezykoznawca powinien zajmowac sie empirycznym
          poznawaniem jezyka.
          co tu ma historia do rzeczy, przecietny Polak nie zna
          historii jezyka a jednak tworzy poprawne formy - skad to
          wie? poza tym jezyk zmienie sie nieustannie i wkladanie
          go do konserwy nie jest dobrym pomyslem - puszki
          zanieszczyczaja srodowisko
          • ja22ek Re: o:ó 12.05.03, 22:43
            Zbadać, powiadasz... Proponujesz program maksymalistyczny, który sporym
            nakładem środków po jakimś roku da nam odpowiedź, o której już teraz możemy
            orzec, że będzie niejednoznaczna. Nie szkoda energii na niewielkie zwiększenie
            stopnia pewności? Chyba lepszy jest program jest minimalistyczny - mów, jak ci
            intuicja każe, a jak się z ciebie śmieją - odstąp (albo walcz, jak tam chcesz).
          • mika_p Re: o:ó 13.05.03, 00:28
            Owej czwartkowo-piątkowej nocy forma "płodźcie" wygrywała z "płódźcie"
            stosunkiem głosów 2:1. Native speakerki wszystkie 3. Tyle, że ja jestem od
            pozostałych dwóch starsza o kilka lat i od prawie sześciu tkwię w lekturach
            okołodziecięcych (tematy: ciąża, poród, wychowanie, choroby
            dziecięce). "Płód", "zapłodnienie", "płodność" i rozmaite inne słowa z tym
            samym tematem są często używane. Moim zdaniem inaczej czuje słowo ktoś, kto go
            nie używa, a inaczej ktoś obracający nim częściej.
            Ja bez namysłu uzyłam formy "płódźcie" i zdziwiły mnie wątpliwości moich
            rozmówczyń. Na marginesie, ciekawa jestem, jaką formę wybiorą, kiedy same
            zostana matkami i wpadną po uszy w tematykę ciążowo-dziecięcą.

            • ja22ek Re: o:ó 13.05.03, 08:44
              Czyli potwierdza się to, co pisałem - mniej używane formy mają mniej
              odkształceń, czyli nieświadome unikają podświadomie wymiany o:ó.

              Chomskiemu jeszcze uświadomię, że Ala (100) wprowadziła na tym forum metodę
              zbierania materiału statystycznego poprzez Gugla, dzięki czemu stwierdziliśmy
              istnienie wielu ciekawych form.

              Co do kategorycznej (jak zwykle :) odpowiedzi pani Ekspert, to przy wyrazach
              używanych z częstością błędu statystycznego (rozkaźnik od 'płodzić'),
              opowiedzenie się za tylko jedną z dwóch (jeszcze rzadziej stosowanych) form ma
              wagę statystycznie znikomą. Po ludzku mówiąc, szkoda wysiłku na promowanie
              akurat jednej, tym bardziej, że obie są usprawiedliwione materiałem
              porównawczym.
    • teresa.kruszona Re: o:ó 12.05.03, 23:02
      Niestety, nie mogę „przyświadczyć”, bo poprawna forma to płódźcie (od płodzić).
      • mika_p Re: o:ó 13.05.03, 00:28
        Dziękuję.
      • chomskybornagain1 Re: o:ó 14.05.03, 14:45
        poprawna forma to taka jakiej uzywaja native speakerzy, jesli uzywja dziesieciu
        to dziesiec jest poprawnych - moga sie rwoznic rejestrem, popularnosci itp, ale
        sa i juz. tak jak jest jaszczurka bez nog i ptak bez skrzydel - po prostu sa.
        nalezy pamietac ze najpierw byl jezyk (czyli native speakerzy) a potem
        jezykoznawcy
        • m-p Re: o:ó Chomski.... 15.05.03, 13:21
          Masz chyba natręctwo.
          W każdej swojej wypowiedzi musisz podpierać się "native speakerami".

          Spotkałem dwa logiczne użycia tego pojęcia:
          1. W reklamówkach, jako określenie nauczycieli kursów angielskiego, dla
          których jest to język rodzimy. Nie mówi nic o kompetencji tych nauczycieli,
          ale wystarcza do omamienia prostego ludu.
          To poprawna nowomowa reklamowa.

          2. W propozycji wydawnictw angielskojęznych, aby przedstawiony do publikacji
          tekst przetlumaczyl native speaker. Jest to zwykle definitywne odrzucenie
          pracy - błedy językowe w logicznej i wartościowej pracy redakcje czasem same
          poprawiają.
          Ta propozycja to grzeczna wersja 'spływaj pętaku'. Przykład oczywiście zły, bo
          wyrwany nie z polskiego a angielskiego tekstu.

          Ciekaw jestem, kto, damy na to, z polityków jest dla Ciebie native speakerem:
          1. A. Balcerowicz.
          2. A. Lepper.
          Bo chyba jednak mówią innym językiem polskim? Kto jest językowym autorytetem,
          którego język tylko badać mieliby poloniści? Na którego polszczyźnie chciałbyś
          się wzorować?

          A co do twojej tezy:
          Nie boisz się, że jeden niedouczony, a popularny dziennikarzyna 'zarżnie'
          kawałek polszczyzny, drugi i trzeci się dołoży, Lud Polski za tym pójdzie, Ty
          zaś bedąc np. za granicą nie bedziesz 'kumał tryndów' i po powrocie nie
          będziesz rozumiał rodaków?
          Zmianom w języku należy przeszkadzać, język jest środkiem komunikacji miedzy
          ludźmi. Naprawdę konieczne i tak zajdą. Trzeba się bronić przed zbędnymi.
          Dałeś sam zresztą sam piękny przykład, jak można zabełkotać makaronizując...
          Inaczej, wyobraź sobie sytuację przerysowaną - każda grupa programistów
          dokłada do np. C++ swoje genialne rozszerzenia. No i...?
          Czy uważasz, że Microsoft niesłusznie przegrał proces z SUNem o Jave?

          Mów i pisz jak chcesz - twój język świadczy o Tobie, twojej kulturze,
          wykształceniu, pochodzeniu i to jest naprawdę wspaniałe! Jeśli nie pracujesz w
          mediach, to twoja prywatna sprawa.
          Nie rozumiem tylko, po co tyle 'filozujesz'.
        • kubajek Re: o:ó 15.05.03, 13:37
          chomskybornagain1 napisał:

          > poprawna forma to taka jakiej uzywaja native speakerzy, ...

          problem polega na tym że większość z nich to tylko "native".
          100% Polaków to "native speakerzy" ale Boże broń aby język
          większości z nich miał być wzorcem dla obokrajowców uczących się
          polskiego.
        • ja22ek Re: o:ó 15.05.03, 13:45
          Idąc tym samym tokiem rozumowania...
          Rwiesz włosy z głowy, że ludzie nie 'rozumią', że każda forma jest równoważna
          (jak piszesz równie poprawna).
          Jednak nie sposób nie zauważyć, że 34,5% gospodyń domowych z Gdańska widzi
          różnice i domaga się wykładni od autorytetów (jednoznacznej, ewentualnie
          dwuznacznej). Im nie możesz rzec, że wszystko jedno jak mówią, nie tego
          oczekują.

          Teraz co do jednakowej poprawności wszystkich form. Otóż moim zdaniem nie
          wszystkie możliwości, które realizują 'natywni mówcy' są jednakowo dobre.
          Względnie łatwo można je ocenić, badając ich zgodność a) z przyjętym zwyczajem,
          b) z istniejącym schematem c) może jeszcze czymś ;).
          Patrząc na dwie formy biernika 'tą' i 'tę', widzimy, że pierwsza jest zgodna ze
          zwyczajem (potocznym) i z istniejącym schematem odmiany zaimków, a druga tylko
          zgodna ze zwyczajem (literackim). Można zatem powiedzieć, że forma 'tą' jest
          lepsza obiektywnie.
          Rzecz jasna, nie zawsze obiektywnie lepsza forma wygrywa - tak jak w technice
          przebił się wcale nie najlepszy system VHS czy Windows - ale to już chyba
          zagadnienie kognitywistyczne.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka