Dodaj do ulubionych

a ja się wściekam

03.03.12, 09:32
na wydłużenie wieku emerytalnego, nie wyobrażam sobie ludzi pracujących w wieku 67-lat,
jestem już na emeryturze, pracowałam umysłowo.
Nie miałabym już siły jeździć do pracy, stres, oczy chore, po prostu ubytek duży na zdrowiu.
Myślę,że za chwilę znowu podniosą bo będzie brak pieniędzy, system chory.
Nasz Kraj to studnia bez dna.
Obserwuj wątek
    • waga_1949 Re: a ja się wściekam 03.03.12, 13:27
      Może jak by do obsługi naszych szanownych panów ministrów pozatrudniali takie właśnie osoby, to poszliby rządzący po rozum do głowy. Też przepracowałam "za biurkiem" swoje życie zawodowe i nie wyobrażam sobie tej pracy obecnie a mam niespełna 63 lata. A przecież im później, tym niestety gorzej.
      • dwa-filary Re: a ja się wściekam 03.03.12, 15:50
        Mam takie wrażenie, ze naszemu Rządowi zależy tylko i wyłacznie na tym, abyśmy w jak najmniejszej ilości dożyli do emerytury. Państwo będzie miało nas z głowy sad
        • baska123 Re: a ja się wściekam 03.03.12, 17:02
          A ja nie. Skończyłam 65 i jestem gotowa popracować.
          Pamiętacie czas, kiedy tydzień pracy liczył 6 dni (soboty-dwie godziny krócej) ?
          Nie było długich "weckendów". Wszystkie prace domowe w niedzielę się nadganiało.
          Mało siedziałam za biurkiem, stałam przy desce kreślarskiej, potem przy maszynie dziewiarskiej. Jeszcze później w spółdzielni mieszkaniowej, sporo czasu w terenie.
          Miło jest poleniuchować. Dzieci u siebie.
          Latem wiem, że żyję, oddycham czystym powietrzem,
          cieszę oczy zielenią i kolorami natury.
          Zimę znoszę źle, w mieszkaniu w bloczysku z centralnym ogrzewaniem.
          Wtedy tęsknię za pracą.
          Ja tak mam.
          • waga_1949 Re: a ja się wściekam 03.03.12, 19:49
            A mnie tam na emeryturze jest dobrze. Nie leniuchuję, staram się być aktywna,ale nikt nie stosuje wobec mnie mobbingu(bo pani to zna, to pani zrobi). I nie dam satysfakcji premierowi. mam zamiar żyć co najmniej tak długo,ile wyliczył mi ZUS. I mam nadzieję być w dobrej formie cały czas. No dobra, rozpuściłam wodze fantazji.
          • iryska2604 Re: a ja się wściekam 03.03.12, 19:51
            Basiu - ile kobiet w tym wieku jest zupełnie zdrowych? A jeśli- to powinno sie dac im wybór, tak mi sie wydaje...
            • baska123 Re: a ja się wściekam 03.03.12, 20:39
              Irenko. Nie jestem zupełnie zdrowa, ale złomem też nie.
              Uważam, że mam wiedzę,(z nie jednego pieca) która może się przydać.
              Podobnie wiele(u) moich znajomych zabierze do grobu masę wiedzy i doświadczenia zawodowego. Nie wszystkim odpowiada odstawka.
              I ja nie optuję za przymusem pracy do 67 lat, ani dla kobiet ani dla mężczyzn.
              Wcześniejsze odejście powiązała bym z proporcjonalnym pomniejszeniem kwoty wyliczonej emerytury. Osobom dotkniętym chorobą przyznała bym zasiłek wyrównawczy.
              Ale ja mogę tylko tutaj mieć propozycje.
              Pozdrawiam
              • dwa-filary Re: a ja się wściekam 03.03.12, 20:57
                Basiu. Jeszcze nie jestem na emeryturze, choć w tym roku ona mnie dopadnie. Czuje się znacznie młodziej i zdrowiej jak na swój wiek. Mogłabym z moim wykształceniem i wiedzą jeszcze dużo zdziałać, ale muszę przejść na emeryturę, bo zakład jest w likwidacji. Powiedz mi, kto mnie, 60-latkę przyjmie do nowej, jakiejkolwiek pracy z ubezpieczeniem, kiedy młodzi jej nie mają sad
                • baska123 Re: a ja się wściekam 03.03.12, 21:21
                  Podwójny Filarze, nie znam odpowiedzi na Twoje pytanie.
                  Ja odpisałam, że się nie wściekam i dlaczego mam inny pogląd na temat - 67 letnich emerytek(ów).
                  Pozdrawiam
                  • dwa-filary Re: a ja się wściekam 03.03.12, 21:30
                    No tak wink
                    • anka125 Re: a ja się wściekam 04.03.12, 13:47
                      Za biurkiem mogłabym pracować i do 70 lat.Niestety,nikt mnie nie chciał już przed pięćdziesiątką.
                      A swoją drogą : moja znajoma pracuje jako dyżurny ruchu PKP.W trybie 24 na 24 i nie wyobraża sobie tej pracy do tak późnego wieku.Już teraz jest wykończona.Po pracy wraca do domu gdzie oczywiście sprząta,gotuje,robi zakupy - jak każda z nas.Ma przecież rodzinę,dzieci,wnuki.I ta kobieta( jak wiele innych w tym zawodzie) nie kładzie się spać po przyjściu do domu tylko zajmuje rodziną.
                      Ma prawo być zmęczona.Poza tym praca jest stresująca.Przykładem jest ostatnia tragedia na kolei.
                      I nie można tego porównać z pracą za biurkiem.
                      • iryska2604 Re: a ja się wściekam 04.03.12, 14:48
                        Praca za biurkiem to też nie taki miód. Ja mam z tego siedzenia dyskopatię. Lekarz mi powiedział że mam kręgosłup jak rolnik.Moze to jest troche i mojej winy bo nie ćwiczyłam itp. Ale tak sobie pomysleć - dom,praca, trójka dzieci, kolejki...Po prostu nie było kiedy. Dopiero pod koniec lat 80-tych zaczęto zwracać uwagę na czym siedzimy bo wcześniej to szkoda gadać a przedtem nie było komputerów.Dopiero jak nas skomputeryzowano to sprawiono nam nowe meble do biur.Dobrze choć że mieliśmy dostęp do wszelkiego rodzaju rehabilitacji bo mieliśmy swoją słuzbe zdrowia i przychodnie o jakiej sie wielu nie sniło.Ale to juz było za póżno. A teraz tyle sie mówi o profilaktyce i co z tego wynika?
                        • sagittarius954 Re: a ja się wściekam 04.03.12, 18:48
                          Profilaktycznie zwalniają, żeby nie było chorób zawodowych big_grinbig_grinbig_grin
                      • waga_1949 Re: a ja się wściekam 05.03.12, 05:20
                        anka125 napisała:

                        > Za biurkiem mogłabym pracować i do 70 lat.Niestety,nikt mnie nie chciał już prz
                        > ed pięćdziesiątką.
                        > A swoją drogą : moja znajoma pracuje jako dyżurny ruchu PKP.W trybie 24 na 24 i
                        > nie wyobraża sobie tej pracy do tak późnego wieku.Już teraz jest wykończona.Po
                        > pracy wraca do domu gdzie oczywiście sprząta,gotuje,robi zakupy - jak każda z
                        > nas.Ma przecież rodzinę,dzieci,wnuki.I ta kobieta( jak wiele innych w tym zawod
                        > zie) nie kładzie się spać po przyjściu do domu tylko zajmuje rodziną.
                        > Ma prawo być zmęczona.Poza tym praca jest stresująca.Przykładem jest ostatnia
                        > tragedia na kolei.
                        > I nie można tego porównać z pracą za biurkiem.

                        Aniu,nie zgodzę się z Tobą. Przecież z wiekiem szare komórki pracują coraz wolniej,nie jesteśmy tacy mobilni. I nawet jeżeli fizycznie jesteśmy sprawni,to reszta organizmu niekoniecznie. Dlatego nie wiek, a liczba przepracowanych lat powinna być podstawą do uzyskania emerytury. A kto jest na tyle silny,że da radę niech pracuje i do setki.
                        • stedo Re: a ja się wściekam 05.03.12, 18:29
                          Przeczysz sama sobie. Skoro z wiekiem jesteśmy mniej wydajni niezależnie od przepracowanych lat, to chyba jednak wiek powinien być kryterium do prawa do pobierania emerytury. A staż pracy determinowałby tylko wysokość emerytury.
                          • wiesia650 Re: a ja się wściekam 06.03.12, 12:52
                            Mam 65 lat,jestem na emeryturze od 7 lat.Mogłabym pracować dłużej,ale wygoniono mnie na emeryturę.Teraz opiekuję się moją Mamą,która jest po udarze.Kto opiekowałby się Nią gdybym pracowała.Mąż pilnuje małą wnuczkę przez 10 godzin dziennie.Wolałabym chyba pracować,tylko kto zająłby się naszymi podopiecznymi,gdzie żłobki,opieka nad starszymi?
                          • waga_1949 Re: a ja się wściekam 06.03.12, 20:28
                            Źle mnie zrozumiałaś, Stedo. Mam na myśli to,że w wieku n.p. 67 lat nie jesteśmy specjalnie sprawni ani umysłowo ani fizycznie. więc n.p. 35 letni staż dla kobiety i 40 letni dla mężczyzny mógłby być kryterium do przyznania emerytury. A kto (wg orzeczenia lekarskiego nadawałby się do dalszej pracy i miał taką chęć, niechby pracował i do stu lat. Na swoim przykładzie wiem,że trudno byłoby mi nadążyć za nowymi przepisami w administracji państwowej. Bo chociaż nie uważam się za jakąś"spowolnioną",to widzę przecież, że to nie to samo co kiedyś. Nie chciałabyś być obsługiwana w urzędzie przez urzędniczkę,która musi zastanawiać się, jakiej odpowiedzi Ci udzielić i jak załatwić Twoją sprawę.. Jeżeli chodzi o administrację, nie uważam za dobry pomysł, aby starzy ludzie tam pracowali.Przepisy tak się zmieniają,że młodzi mają kłopoty z nadążaniem. Nie każdy jest p. Władysławem Bartoszewskim,któremu szczerze zazdroszczę.
                            • pia.ed Re: a ja się wściekam 14.03.12, 14:40

                              waga_1949 napisała:
                              Jeżeli chodzi o administrację, nie uważam za dobry pomysł, aby starzy ludzie tam pracowali. Przepisy tak się zmieniają, że młodzi mają kłopoty z nadążaniem.



                              Przepisy administracyjne zmieniaja sie w kazdym kraju, nie tylko w Polsce,
                              a jednak w wielu krajach na emeryture idzie sie w wieku 65 lat.
                              Kiedy przyjechalam przed laty do Szwecji, to WSZYSCY pracowali do 67 lat ...
                              czy to nauczycielka czy tez robotnica stojaca od 15 roku zycia przy maszynie.

                              Kiedy podniosl sie dobrobyt w Szwecji, znizono wiek do 65 lat.
                              Teraz w zwiazku z kryzysem w calej Europie, znow podwyzszono wiek emerytalny
                              do 67 lat. To samo jest w Niemczech i Francji, i pewnie wielu innych krajach europejskich.
                              Juz nie mowiac o USA gdzie wiele osob nie stac na przejcie na emeryture i pracuja dlugo po ukonczeniu siedemdziesiatki.

                              PS: Nie znaczy to, ze jestem za przesunieciem wieku emerytalnego w Polsce,
                              podaje tylko realia.

    • chris.w2 Re: a ja się wściekam 13.03.12, 22:58
      "A gdyby tak referendum?

      Ciągle ktoś domaga się referendum w jakiejś sprawie.
      PiS, Solidarna Polska, choć to chyba to samo.
      Nawet PSL chce zadać pytanie ludowi, w sprawie emerytur.

      Ciekawe jak je sformułują.
      Może tak: „Czy chcesz pójść na wcześniejszą, głodową emeryturę?”.

      Tylko taka formuła będzie odpowiadała rzeczywistości." (...)
    • chris.w2 Re: a ja się wściekam 22.03.12, 00:33
      gklej napisała:
      > na wydłużenie wieku emerytalnego, nie wyobrażam sobie ludzi pracujących
      > w wieku 67-lat, (...)

      "Danuta Szaflarska to wielka dama teatru i filmu. Ma 97 lat, ale w ogóle wiekiem się nie przejmuje.
      Choć już dawno mogłaby przejść na emeryturę, wciąż pracuje.
      Gra w trzech spektaklach.
      Aktorka trochę dziwi się reżyserom, że ją zatrudniają. >Bo ja mogę umrzeć każdego dnia<" (...)


      • gklej Re: a ja się wściekam 22.03.12, 12:25
        źle widzę, bolą mnie ręce, mam nadciśnienie, pracowałam w biurze a nie mam już siły, mąż pracował pięć lat za granicą, przez ten czas pracowałam i wychowywałam dwoje dzieci w wieku szkolnym, byłam wtedy ogromnie silna, bo byłam młoda, obecnie mam 63 lata.
        nie wyobrażałam sobie nie pracować, praca dla mnie była wszystkim, jednak teraz nie dam już rady.
        Poddaję się.
        • baska123 Re: a ja się wściekam 22.03.12, 13:06
          gklej.
          Największym Twoim problemem jest "Poddaję się".
          Spróbuj coś z tym zrobić. Jatę fazę mam za sobą.
          Pozdrawiam.
      • chris.w2 Szaflarska o pracy 22.03.12, 16:41
        Danuta Szaflarska... Ma 97 lat... wciąż pracuje

        A co jeszcze sadzi Szaflarska o pracy w starszym wieku:

        (...) "dodaje, że nie jest przeciwniczką przedłużenia wieku emerytalnego, bo jej zdaniem
        na emeryturze ludzie dziadzieją i szybko umierają.
        Praca jest błogosławieństwem człowieka, póki się pracuje, żyje się i cieszy się wszystkim."
        • waga_1949 Re: Szaflarska o pracy 22.03.12, 17:19
          Pewnie,że dziadzieją. Dziadzieją wszyscy,którzy nie mają zajęcia. Nie koniecznie trzeba pracować, aby być aktywnym. Pracowałam od zaraz po maturze przez 37 lat. Bez urlopu wychowawczego, chociaż mam troje dzieci. W wieku 55 lat, w 2004 roku przeszłam na emeryturę i ni żałuję jak na razie tego wyboru. A byłam urzędnikiem państwowym,później samorządowym. Wydawałoby się - nic ,tylko pracować do sto lat. To tylko ładnie wygląda z zewnątrz. Rozumiem gklej doskonale.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka