Dodaj do ulubionych

ciezki poczatek w uk

28.04.10, 23:22
kolezanka chce przyjachac do uk.
przypomnialam sobie moje poczatki, latwo nie bylo..zastanawiem sie
czy wszyscy polacy nie maja tu lekko z poczatku...tego co sie
nasluchalam...plakanie w parku bo niezyczliwi ludzie na domku
(polacy), sciagnieta przez ciotke kolezanka ladujaca raptem na
ulicy,bez znajomosci Londynu, ktora chodzi pieszo zeby zaoszczedzic
na biletach....
itp.Jak bylo w Waszym przypadku i co doradzic kolezance?Dodam ze
chce przyjechac z dwojka dzieci, sama, co dla mnie nie jest dobrym
pomyslem na jej miejscu.
Obserwuj wątek
    • fariba Re: ciezki poczatek w uk 29.04.10, 01:07
      Jak ma do kogo przyjechac i na godziwe warunki i ktos pomoze
      zalatwic prace to moze sprobowac przyjechac z dziecmi,a jak tylko do
      kolezanki na waleta to najpierw sama.Niech sie rozezna co i
      jak ,niech pozna miasto,urzadzi sie znajdzie prace,a dopiero niech
      sciagnie dzieci.
      Pamietam swoj przyjazd lekko nie bylo,mialam obiecane zupelnie cos
      innego niz zastalam.Jakbym wiedziala co mnie czeka na poczatku to
      nigdy bym tu nie przyjechala,a z drugiej strony bylo warto sie
      przemeczyc,teraz nie nazekam,jest dobrze....
      • kamila_21 Re: ciezki poczatek w uk 29.04.10, 05:51
        Przyjechalam 6 lat temu "na gotowe" - firma zalatwila mi wszystko
        lacznie z przelotem i zakwaterowaniem, umowe o prace podpisalam w
        dzien przyjazdu, dostalam zaliczke, moge wiec smialo powiedziec ze
        bylo latwo i to bardzo. Ale znam wiele przypadkow takich jak
        opisalas wyzej.
        Co kolezanka zrobi z dziecmi jak pojdzie do pracy? No bo chyba
        pracowac ma zamiar? Koszty opieki nad dwojka maluchow to spory
        wydatek wiec albo przyjezdza z odlozonymi pieniedzmi albo ktos ze
        znajomych bedzie sie tymi dziecmi zajmowal. Jak z jezykiem?
        Gdyby to byla moja przyjaciolka to szczerze wybilabym jej z glowy
        taki pomysl, ewentualnie niech przyjedzie najpierw sama, znajdzie
        prace i mieszkanie a pozniej sciaga dzieci.
    • ewula_cool Re: ciezki poczatek w uk 29.04.10, 10:15
      Przyjechalam co prawda sama i to ponad 7 lat temu ale nic nie mialam
      zalatwionego. jedyne co mialam to walizke w reku i nocleg przez
      szkole jezykowa na pierwszy tydzien/dwa. Potem jakos wszystko gladko
      poszlo- pokoj, praca itd. nikt mi niczego nie obiecywal wiec i nie
      bylo czym sie rozczarowac :) Ale z dziecmi sama bym sie nie wybrala.
      Najpierw ja a potem dzieci jak sie wszystko ulozy. ale to taka moja
      osobista opinia.
      • szpil1 Re: ciezki poczatek w uk 29.04.10, 12:02
        Wydaje mi się, że jednak teraz jest zupełnie inaczej niż kiedy ja przyjechałam.
        Niestety - ciężej. Ja na Twoim miejscu chyba bym wyperswadowała przyjazd od razu
        z dziećmi. Być może koleżanka ma złe wyobrażenie jak to wszystko tu wygląda. Czy
        zna język, zna koszty życia, opieki nad dziećmi itd.?
    • sophie2202 Re: ciezki poczatek w uk 29.04.10, 12:39
      Ja miałam bardzo łatwy poczatek, firma zapewniła mi przelot,
      mieszkanie, wyzywienie i jeszcze pomagali bardzo długo.
    • mamahania2 Re: ciezki poczatek w uk 29.04.10, 13:02
      Rzeczywiscie z dziecmi to chyba nie jest dobry pomysl.Musibrac pod
      uwage,ze trzeba oprocz pracy,mieszkania itd znalezc
      przedszkole/szkole/opieke na czas pojscia do pracy.Mysle,ze
      wiekszosc z nas miala trudny start.Nawet jesli nie materialny to
      odnalezienie sie na obczyznie jednak nie jest latwe.Moj maz
      przyjechal tu z 10 funtami w kieszeni.To bylo najwieksze ryzyko w
      naszym zyciu ale udalo sie.Jestesmy razem,ja siedze w domu z
      dziecmi,on pracuje ,wynajmujemy bardzo ladny dom,myslimy o
      przyszlosci.Mysle,ze nie mozna sie spodziewac przyjezdzajac tu ,ze
      wszystko bedzie jak w bajce.Trzeba cierpliwosci,szczescia i
      poswiecenia.Jak ze wszystkim na tym swiecie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka