Dodaj do ulubionych

Problem w nursery, ciągle płacze rano:(

24.03.11, 18:29
Nie sadzilam nigdy, ze bede na forum zakladac taki watek, ale juz naprawde nie wiem co zrobic.
Mam 3 i pol letnia corke, mala chodzi do nursery od 1,5 roku. Tego samego, wiec zna dobrze panie, dzieci, miejsce.
Adaptacja minela znosnie, byly placze i kilka wstrzasajacych momentow, ale po paru tygodniach sie przywyczaila. Niestety, od poprzednich wakacji jest dramat. Bylysmy w Polsce przez ponad miesiac, mala odzwyczaila sie od przedszkola i po powrocie nie chciala juz tam isc. Na palcach jednej reki moge policzyc dni, kiedy nie plakala rano przy zostawianu jej w przedszkolu. Corka, zaraz po wejsciu do przedszkola, laduje mi sie na rece albo na kolana i nie chce puscic, bardzo placze. Musze ja dac na rece lub na kolana do jej ulubionej pani, ewentualnie do takiej troche mnie ulubionej 9al eto tez nie zawsze) i wtedy moge isc. Ona oczywiscie dalej jest nieszczesliwa i placze.
Nie wiem co mam zrobic, czy mam ja na sile zostawiac zaraz po wejscu do przedszkola, bez zadnego pozegnania? Jak tylko przytule ja lub schyle sie by pocalowac, ona juz wisi na mnie i nie puszcza, placze. Panie z nursery tez juz sa zmeczone ta sytuacja, robia dobra mine do zlej gry. Nie dziwie im sie, bo zawsze rano ktoras musi na te pare minut zajac sie tylko moja corka, brac ja na kolana, bo inaczej nie ma opcji by sie uspokoila. A przeciez inne dzieci tez czekaja, by sie nimi zajac. Obserwowalam inne dzieci, zadne sie az tak nie zachowuje. Owszem, pomarudza troche ale w koncu ida sie bawic.
Po poludniu juz jest OK, jak maz ja odbiera to mala jest zadowolona. Ponoc przestaje plakac jakies kilkanascie miniut po moim wyjsciu, ale juz nie raz ja obserowalam potem, i widze, ze nie bawi sie z innymi dziecmi, raczej jest zagubiona i chodzi po tym przedszkolu tak bez ladu i skladu, albo stoi gdzies obok pani, nawet nie bawi sie sama. Rozkreca sie dopiero sporo czasu pozniej.
I teraz tak. Corka na pytanie czy lubi przedszkole odpowiada raz ze tak, raz ze nie.
Wiem, ze lubi panie, one sa naprawde w porzadku. Corka poza przedszkolem jest szatanem wcielonym, jest bardzo zywa i niezalezna. Nie ma problemu z nawiazywaniem relacji z innymi. Jezyk tez nie jest problelem bo mala ladnie jak na swoj wiek mowi po angielsku, chyba nawet lepiej niz po polsku. Jest jedynym polskim dzieckiem w tym nursery.

Wielokrotnie rozmawialam z corka na ten temat, dlaczego tak jest, ona zawsze mowi, ze nie chce sama zostawac tam bo nie i juz. Albo ze nie chce isc bo mnie bardzo kocha i chce byc ze mna, albo ucina czy zmienia temat. Tlumaczenie, ze przeciez zawsze szybko ktos ja odbierze (konczy wczesnie, o 13), ze mama i tata musza isc do pracy itd. przyjmuje do wiadomosci i tyle. Czesto mowi, ze nie chce isc do przedszkola, pyta, czy juz jest weekend i moze nie isc:(

Gdzie moze lezec problem? Co moge zrobic by jakos uciac te placze i dramat rozstania porannego? Psuje mi to kazdy dzien rano, nie moge potem skupic sie w pracy. I jej tez mi szkoda.
Obserwuj wątek
    • agnies80 Re: Problem w nursery, ciągle płacze rano:( 24.03.11, 18:41
      W moim przedszkolu, pomijając okres przystosowywania się, najogrzej czują się dzieci, które są tylko do 13. Nie maja przyjaciół, bawią się albo same, albo wcale. Najlepiej czują się dzieci, które są na full time, albo 4 dni. Może spróbuj zapisać córkę na jeden dzień do 18? Na pewno jej tym nie skrzywdzisz, dzieci w przedszkolu naprawdę dobrze się bawią.
      Poza tym im szybciej się żegnasz tym lepiej, więc skoro i tak płacze to po prostu powiedz kocham Cię, pa pa i wyjdź. Może to pomoże
      • clonek13 Re: Problem w nursery, ciągle płacze rano:( 24.03.11, 19:09
        do syna przedszkola przychodzi chlopczyk ktory sie trzyma mocno rodzicow za szyje i placze strasznie glosno , nie chce isc, Pani go odrywa od nich juz w drzwiach , zegnaja sie i ida,,,,widze to juz od 3 tygodni,nie wiem gdzie problem ale szkoda mi go,jak odbieramy dzieci to on juz nie placze, wiec twoja corka nie jest jedyna :)
        moj syn nie chcial isc do przedszkola po weekendzie oraz wtedy gdy odprowadzal go tata, ojciec jest rzadko w domu, maly zrobil sobie z niego guru, jeszcze chwila i zacznie sie do niego modlic :)
        maz unikal odprowadzania bo mu sie plakac chcialo, jak widzial synka ktory nie chcial sie oderwac, wiec ja postanowilam jak tylko to mozliwe wysylac z nim ojca (syn chodzi po poludniu) jak wracal do auta to mial dla niego jakie slodycze i mowil ze w nagrode ze byl grzeczny i ze zawsze po niego przyjedzie tata albo mama. Na codzien przyprowadzam ja i odbieram tez ja, ale na poczatku chcialam zeby ojciec troszke mu pomogl sie odlaczac od niego.Teraz po weekendzie (spedza z nami 24h/24h) pyta czy mozemy najpierw isc na plac zabaw a potem do przedszkola? hehehe ale histerii nigdy nie bylo.

        Podstawowa sprawa pożegnac sie z dzieckiem ,krotko /szybko ale zawsze sie pozegnac jak sie je zostawia (moja siora jest przedszkolanka w De) uczulala mnie zebym zawsze sie pozegnala.
        Moze twoja corcia zna przedszkole, Panie tez, ale moze doszedl ktos nowy z dzieci kogo nie lubi albo ktos jej cos zrobil , dzieci sa takie ze jak sobie cos zakoduja to masakra :)
        dodatkowo, spedziliscie w PL dlugi czas, corka sie z Toba zzyla pewnie mocno, nie mialas pracy bylas tylko dla niej , nie dziw sie ze teraz nie chce sie rozdzielac.....
        kolejna sprawa, jesli z Tobą kiepsko jej wychodza rozstania -wyslij kilka razy jej ojca, czesto sie taka wymiana sprawdza.
        No i wreszcie doszlam do punktu gdzie byc moze kazde dziecko tak ma, moze to jakis przelomowy moment u kazdego dziecka w okreslonym czasie uczeszczania do szkoly/przedszkola, rutyna i te sprawy.....
        Nie ignoruj tego ze jest smutna, jak pytam mojego syna to zawsze mowi: `bo tak` ,,,,daje mu cos do jedzenie co lubi albo na placu zabaw gdy jest szczesliwy `wyciagam ` informacje...:D
    • basiak36 Re: Problem w nursery, ciągle płacze rano:( 24.03.11, 19:46
      Przeciaganie pozegnania, zanoszenie dziecka do pan moim zdaniem nie pomaga. Jesli po Twoim wyjsciu mala sie uspokaja i bawi, to bym sie nie martwila, tylko bardziej ulatwila dziecku te spotkania.. Po prostu mowiac papa, dajac buziaka, przytulajac mowiac ze przyjdziesz np o 12 i koniec, bez przeciagania, noszenia, etc, od razu do pan i juz.
      Przeszlam to z moim drugim dzieckiem i wiem ze tam gdzie sie przeciaga pozegnania, gdzie dziecko wyczuwa wachanie mamy i jej stres, jest gorzej. Dziecko musi czuc ze wiesz co robisz, ze nie masz watpliwosci ze ma tam zostac.


      > Wielokrotnie rozmawialam z corka na ten temat, dlaczego tak jest, ona zawsze mo
      > wi, ze nie chce sama zostawac tam bo nie i juz.
      Nie bawilabym sie w takie analizy z 3.5 letnim dzieckem, bo pewnie juz w domu temat przestaje byc dla malej wazny.
      Zostawilabym to na krotkich, sprawnych pozegnaniach, jak sie wiesza na Tobie, delikatnie ja odklej, przekaz pania i powiedz papa. Zawsze w tym samym miejscu, tam gdzie inne dzieci zegnaja sie z rodzicami.
      • erga4 Re: Problem w nursery, ciągle płacze rano:( 24.03.11, 22:13
        u nas przystosowanie trwało miesiąc...
        dłuie pożegnania nie są dobre poza tym dziecko wyczuwa że i tobie cieżko i że się wahasz co zrobić. ja zostawałam z moim synem (bo była taka możliwosc) ale po kilku razach zaczął to wykorzystywac - nie słuchał pań tylko jak cos zbroił to uciekał do mnie. zostawiłam go dając buziaka i nie odwracając się - starałam się nie reagować na "mamusiu nie zostawiaj mnie proszę" płakał podobno około 20 minut kolejnego dnia już tylko 5 minut.
        Aha - pomógł tez przyjaciel - maskotka. to był strzał w dziesiątkę - nosił swoją maskotkę, przytulał i z nią czuł się pewniej. teraz już nawet maskotki nie potrzebuje tylko dzielnie maszeruje - ale zawsze po weekendzie trudniej mu się porzegnac ;)
        • maultier1 Re: Problem w nursery, ciągle płacze rano:( 25.03.11, 08:08
          Tez uwazam ze dlugie pozegnania nie sa dobre. Ten blad robilam przy starszaku. Czasem zostawalam z nim 15-20 minut a jak wychodzilam to i tak chwile plakal. Roznie bywalo tak przez 1,5 roku. Teraz to juz normalnie zostaje.
          Z corka poszlo latwiej. Panie same stwierdzily ze lepiej jak ja wezma. Takze nawet z nia na sale nie wchodzilam. Na poczatku byl placz z 5 minut. Teraz to czasami mnie sprawdza bo widac ze wymusza. Nawet panie widza ze probuje ona wywolac poczucie winy u mnie.
          Przez pierwszy miesiac plakala tez jak ja odbieralam (tzn zaczynala jak mnie zobaczyla). Ile sie nasluchalam wytlumaczen ze nie plakala caly czas, ze wszystko bylo w porzadku. A to poprostu taki egzemplarz.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka