Dodaj do ulubionych

Zawiedziona znajomymi..po raz kolejny...

21.04.12, 04:08
Tak jakos wyszlo,ze napisze tutaj. Bedzie dlugie.Wybaczcie. Bedzie o porazkach itp.

Mieszkam tutaj juz 5-ty rok. Nie znalam angielskiego wczesniej. Pierwszy rok mieszkalam tylko z polakami w tym z ex. Zero kontaktow z anglikami praktycznie. Z exem sie skonczylo wyprowadzilam sie znalazlam nowa prace i tutaj musialam sie w koncu uczyc angielskiego. W polsce raczej nie mialam problemow z nawiazywaniem kontakow. Generalnie jestem osoba,ktora sie albo lubilo albo nienawidzilo-tak jakos bylo. Bylam kochana dla znajomych ''bitch'' dla innych. Jak mnie ktos nie lubial, to poznal polubial i zmienial zdanie. I tyle.Nie przejmowalam sie opinia innych o sobie. Bylam wesola, szalona troche, generlanie ciaszaca sie zyciem. Tutaj znajomi exa nie przychylnie do mnie byli bo wybrzydzalam z praca, na imprezy chodzilam a te wszystkie dziewczyny takie posluszne do sprzatania chodzily i w domu siedzialy ''bo jak mozna''. Wiec za wiele kontaktu z nimi nie mialam ale jakos malo sie nimi przejmowalam. Wiec po rozstaniu wcale mi ich nie brakowalo.Ulozylam sobie wszystko od poczatku.Pokoj(jeszcze wtedy) ,nowa praca, glownie anglicy i szkola jezykowa na poczatek. Radzilam sobie. Poznalam mojego obecnego w pracy. Z angielkami na poczatku mi nie szlo w ogole. No bo jak bez angielskiego. Po 3 latach w tej samej pracy w koncu zawarly sie przyjaznie. No ale... niby przyjaznie.One same do mnie niektore-jestes moja best.. ja raczej unikalam kogokolwiek nazywac best friend. Raczej ''mate'' i tyle. Mialam swoje up and down czyli raz sie cieszylam,ze mialam z kim na kawke czy na winko wyjsc innym razem w domu sie zalilam,ze jak potrzebuje nikogo nie ma. Teraz po 5 latach moglam* powiedziec,ze mam tutaj swoj maly swiat znajomych itp. Ale tez tak nie do konca. Byly moje urodziny lista znajomych dluga. Wszyscy tak,ze beda. Przyszlo co do czego garstka byla... cieszylam sie mimo to. I teraz mialam taki przypadek.Tydzien temu jedna z dziewczyn mi mowila,jaka to jej najlepsza przyjaciolka jestem.Najlepsza jaka w zyciu miala i ufala i bla bla bla. Dzisiaj mowie jej,ze moje leaving due party jutro jest i o 9pm spotkanie a ona mi ,ze nie moze bo jedna dziewczyna przyjecha i rok jej nie widziala(zna ja zaledwie kilka miesiecy zanim wyjechala) i ona teraz idzie z nia na miasto... my sie znamy 4 lata juz. Razem przszlysmy tu wiele. Napisalam jej,ze nie fair zagranie a ona mi ,ze jestem childish;/ i sie zachwouje jak w szkole bo ''tego lubie bardziej a tego mniej'' wiec jej powiedzialam ,ze byc moze i tak jest ale sama tak sie zachwouje bo jakby nie bylo ja wyjezdzam i tak naprawde minie sporo miesiecy zanim sie znow zobaczymy i ona tak nagle woli spotkac sie w dzien moje imprezy z jakas panna ktora zna zaledwie.. no zabolalo. Wiem,ze to brzmi-gowniackie problemy ale obie mamy po 28lat ...

Ogolnie wszystkie te angielki i nawet ta grastka polek ktore tutaj znam maja podobnie jesli chodzi o moja osobe. Gdy planuje jakas impreze np.urodziny to kazda mowi'' zobacze czy mam wolne w ten dzien'' np zamiast wezme wolne na ten dzien (sobota wieczor). Nie wiem,czy to ja taka przewrazliwiona jakas sie zrobilam czy naprawde tutaj nikt nie dba i nikogo i wszytsko to jakies takie ''a pojde jak naprawde nie bede miala nic innego do roboty''...
Ja latalam na kazde zaproszenie wczesniej, kombinowalam jak tu wolne dostac i jakos te wszystkie ''friendship'' sie trzymaly. Teraz jak po ostatnim zawodzie z moimi urodzinami jak polowa nie przyszla bo mieli inne plany albo zapomnieli to sie troche ostudzilam i tez zaczelam olewac. Ale jak ja olewam to to jeszcze bardziej wygasa.

I nie wiem co zrobic. Jesli ja tez ich oleje zostane sama. Zas latac i pchac w czyjes 4 litery z laska tez mi sie nie chce. Przyznam ,ze juz jestem zmeczona zapraszaniem wszystkich. Jesli ja przestane to tez nie dzwonia. Jak sie gdzies spotkamy przypadkiem to o jejku jakie my jestesmy dobre kolezanki.. fake jak nic ;/

Mam uczelnie,ktora zabiera mi glownie czas ale ilez mozna w ksiazkach siedziec. Studiuje 60mil od miejsca zamieszkania wiec z dziewczynami z uczelni mam znikomy kontakt. Teraz sie przeprowadzam w nowe miejsce ale jest to malenka miescinka i pewnie znajade nowa prace i znajomych. I boje sie ,ze znowu sie przywiaze do kogos myslac ,ze ktos lubi mnie bardziej niz ''kolega z pracy'' i w koncu jakos po 5 latach bede miala chociaz ta jedna kolezanke,ktorej sie moge wyplakac wygadac, wysmiac itp. i pozniej nie chce znowu zostac potraktowana jak byle co,ze przyjda moje urodziny i tylko przyjda osoby ,ktore akurat maja wolne i nic specjalnego do robienia wiec z braku laku...

Jestem osoba,ktora latwo nawiazuje kontakty. Ale moim problemem jest chyba utrzymanie ich. :( Jutro moja impreza a ja siedze i wyje :( Spac nie moge :( Bez kitu z 20 dziewczyn,ktore mowily ,ze przyjda w tym 10 juz odpadlo tydzien wczesniej. Dzien przed impreza 3 na ktore liczylam z glupawych powodow tez odpadly zostalo mi 5-7 gdzie tez nie jestem pewna czy wszystkie dojda.

I nie chodzi tu o durna impreze tylko o fakt,zeby przyjsc chociaz na godzinka na kawke powsiedziec i pogadac :( No nic tylko ryczec ...

Wybaczcie moje wypociny ale gdzies musialam :(
Obserwuj wątek
    • magdal-ena78 Re: Zawiedziona znajomymi..po raz kolejny... 21.04.12, 10:06
      Jezu dziewczyno ile Ty masz lat 15? Nie obraz sie ale problem tkwi w Tobie, siedzisz i wyjesz, spac nie mozesz bo nie wiesz ile osob przyjdzie na Twoja imprezke? Zazdroszcze problemow naprawde. Ludzie jak widac maja swoje sprawy i kazdy robi co mu pasuje w danej chwili, a tych deklaracji przyjazni po grob nie bierz zbyt powaznie.
      Mialam kiedys taka kolezanke w Polsce, tez sie obrazala kiedy sie nie odezwalam podczas wizyty u rodzicow, w koncu byla w tym tak upierdliwa ze zerwalam stosunki. Prawdziwych przyjaciol w zyciu ma sie niewiele, ja mam kilka. Mozna spotka sie raz w roku, to nic nie zmienia.
      ps rozumiem ze uczysz sie angielskiego ale te wstawki sa naprawde niepotrzebne
      • emigrantk_ja magdalena- 21.04.12, 13:11
        A w czym ci te wstawki przeszkadzaja? draznia cie? Taki moj styl i tyle. Mam znikomy kontakt z polakami. Uzywam na codzien angielskiego, jestesmy w angli wiec jaki twoj problem?
        Rozumiem,ze uczysz sie anglskiego i nierozumiesz -jak chce to przetlumacze :)
        • basiak36 Re: magdalena- 21.04.12, 14:53
          emigrantk_ja napisała:

          > A w czym ci te wstawki przeszkadzaja? draznia cie?

          Nie denerwuj sie, moze Magdalenie chodzilo ze te wstawki sa z bledami, i stad o nich wspomniala.

          Rozumiem rozczarowanie znajomymi, tak juz jest ze z czasem sie robi selekcja, i pozostaja ci na ktorych naprawde mozna polegac...
        • magdal-ena78 Re: magdalena- 22.04.12, 08:38
          No drazni mnie taki styl, nic nie poradze. Drazni mnie jesli ktos zapomina, zastepuje jezyk ktorym poslugiwal sie wylacznie przez 20 kilka lat i nagle tworzy jakas nowomowe w dodatku z bledami bo ma nikly kontakt z Polakami?? haha prosze Cie :) Nie przeszkadza mi wstawienie czasem slowa - kilku , ale w Twojej wypowiedzi po prostu bylo tego za duzo.
          Co do twoich problemow, rozumiem, ze nie masz rodziny i znajomi sa bardzo wazni, ale takie rozterki, placze w obliczu problemow o jakich piszesz sa po prostu nie adekwatne do Twojego wieku.
    • saram0na Re: Zawiedziona znajomymi..po raz kolejny... 21.04.12, 11:17
      a ja rozumiem ze ci przykro ale problemem jest to ze ci za bardzo zalezy i za bardzo naciskasz, musisz pamietac ze nikogo nie zmusisz by byl twoim przyjacielem ani nawet najlepsza kolezanka od serca i na kazda okazje, moze po prostu takiej osoby jeszcze nie poznalas. Odpusc troche to tylko urodziny, nie wymagaj ze ty latalas to inni przyleca bo musza- ludzie sa rozni i maja rozne priorytety
      • clonek13 Re: Zawiedziona znajomymi..po raz kolejny... 21.04.12, 11:27
        Pamietam jak mi starsi mowili ze nie ma co wychodzic z sercem na dloni bo zycie mnie nauczy :) dopiero teraz wiem co mieli na mysli , wyjazd i zycie w UK pokazalo mi jacy ludzie moga byc , i ze swiat nie kreci sie wokol mnie :) odkrylam to przed kilkoma laty zaledwie , a mam prawie 31 , wydaje mi sie ze Ty teraz zaczniesz odkrywac wiele spraw,teraz zycie cie bedzie uczyc , zaczal sie proces i za kilka lat bedziesz inna osoba , bardziej elokwentna itd , teraz widzisz wszystko albo biale albo czarne , ciagle sie uczysz ,nie masz rodziny , zyjesz jakby jeszcze w swiecie i pogladach nastolatki ...czas zweryfikuje twoje myslenie , normalny proces...
        • emigrantk_ja clonek 21.04.12, 13:20
          clonek tak jak wyzej odpisalam do saramona. Wiem,ze troche popelnilam blad rozklejajac sie tutaj. Ale to naprawde nie jest moim problemem codzienie. Ja mam uczelnie dobra prace itp. Teraz wyjezdzam na kontrakt do Azji i stad poprostu chcialam zrobic taka ostatnia. Watek wynikl z tego,ze ostatnimi czasy rowiez gdy chcialam cos zrobic wyjsc gdzies, zakupy kawa czy spacer, nukt nigdy nie ma czasu. I po prostu wszystko razem do kupy i zabolalo.

          Nie mam rodziny , mam inne rzeczy na ktorych sie skupiam i naprawde nie jest to moim jedynym problemem. Tak wyszlo,ze jest to moj problem dzisiaj. W poniedzialek wsiade w samolot i i zapomne. Bedzie mi po poprostu przkro,ze nie bede mogla za kilka lat wspomniec,ze tu czy tutaj bylam i takie mam wspomnienia. Bo one beda znikome po 5ciu latatch w jednym miejscu bede mogla napisac'' no poznalam kilka osob'' i tyle nic wiecej. Nie jest to moim priorytetem codzinnie ale dzisiaj jest mi smutno z tego powodu.
          • clonek13 Re: clonek 21.04.12, 13:59
            emigrantk_ja napisała:

            > clonek tak jak wyzej odpisalam do saramona. Wiem,ze troche popelnilam blad rozk
            > lejajac sie tutaj. Ale to naprawde nie jest moim problemem codzienie. Ja mam uc
            > zelnie dobra prace itp. Teraz wyjezdzam na kontrakt do Azji i stad poprostu chc
            > ialam zrobic taka ostatnia. Watek wynikl z tego,ze ostatnimi czasy rowiez gdy c
            > hcialam cos zrobic wyjsc gdzies, zakupy kawa czy spacer, nukt nigdy nie ma czas
            > u. I po prostu wszystko razem do kupy i zabolalo.
            >
            > Nie mam rodziny , mam inne rzeczy na ktorych sie skupiam i naprawde nie jest to
            > moim jedynym problemem. Tak wyszlo,ze jest to moj problem dzisiaj. W poniedzia
            > lek wsiade w samolot i i zapomne. Bedzie mi po poprostu przkro,ze nie bede mogl
            > a za kilka lat wspomniec,ze tu czy tutaj bylam i takie mam wspomnienia. Bo one
            > beda znikome po 5ciu latatch w jednym miejscu bede mogla napisac'' no poznalam
            > kilka osob'' i tyle nic wiecej. Nie jest to moim priorytetem codzinnie ale dzis
            > iaj jest mi smutno z tego powodu.

            wogole sie nie dziwie , ja jak duzo dawalam z siebie to oczekiwalam potem w zamian od ludzi pamietania o moich urodzin, chocby sms zeby ktos wyslal , zadzwonil itd ale chodzi o to ze kazdy ten etap przechodzil , zycie uczy , nie ty masz problem , taka kolej rzeczy , zrozumiesz jak twoje zycie nabierze tempa , nie bedziesz myslec o imprezach :) powodzenia ! coco jumbo i do przodu heheheeh
      • emigrantk_ja saramona- 21.04.12, 13:15
        Wiem,byc moze za bardzo mi zalezalo. Nie naciskalam na nikogo. Wyslalam wiadmosc o imprezie miesiac temu do wszystkich. Z tego 20 dziewczyn ospisalo,ze tak beda na 100% pozniej plany im sie zmienily no coz zdarza sie, nie jest to moim problemem natomiast przykro mi sie zrobili jak osoby,na ktorych mi zalezalo odpisaly ,ze nie i tyle. Stad wynikla dyskusja ktora opisalam tutaj.

        Poprostu wyjezdzam i po 5 latach chcialam osttani raz usiasc z wszystkimi ktorych znam i tyle.
        • krecik Re: saramona- 21.04.12, 18:21
          > Wiem,byc moze za bardzo mi zalezalo. Nie naciskalam na nikogo. Wyslalam wiadmos
          > c o imprezie miesiac temu do wszystkich.

          Ekhm... Wyslalas? Moze jeszcze esemesem?

          Ag
          • emigrantk_ja Re: saramona- 21.04.12, 19:19
            krecik czepiasz sie kazdego zdania!

            Wyslalam wiadmosc mailem jesli juz o to chodzi jak rowniez co do niektorych na facebooku. Czy to tak bardzo wazne jak ja ta wiadomosc wyslalam? za recznie robione zaproszenia poczta golebia niestety nie bede sie zabierac.
    • princesswhitewolf Re: Zawiedziona znajomymi..po raz kolejny... 21.04.12, 11:25
      Zalozycielka watku to mloda osobka i stad takie dylematy i dramaty. Dodatek: Typ czarno-bialego widzenia i postepowania: woz-przewoz. Pani pozyje, okolicznosci zyciowe nieco podtemperuja...
      • sueellen Re: Zawiedziona znajomymi..po raz kolejny... 21.04.12, 22:57
        Załozycielka jest rok mlodsza ode mnie, więc to chyba komplement :P:P:P
    • krecik Re: Zawiedziona znajomymi..po raz kolejny... 21.04.12, 12:22
      Obawiam sie, ze twoja znajoma miala racje - jestes childish. Masz 28 lat, a z opisu sytuacji wynika, ze zatrzymalas sie na etapie nastolectwa, kiedy psiapsolstwo jest Najwazniejsze W Zyciu i Nie Ma Wazniejszych Rzeczy.
      Nic to, ze ludzie maja wlasne zycie i prace, ktora chcieliby utrzymac. Obrazasz sie, bo maja znajomych, ktorych uwazaja za blizszych/wazniejszych od ciebie. Obrazasz sie, bo nie chca rzucic wszystkiego i leciec na impreze, o ktorej informujesz ich z dnia na dzien. Za zdrade uwazasz posiadanie przez kogos wlasnego zycia i planow po wyznaniu, ze ktos ci ufa i uwaza sie za przyjaciolke. Obrazasz sie, bo nie przystaja do licealnego wyobrazenia najlepszej przyjacioki, z ktora sie chodzilo na przerwach do ubikacji a przyjazn byla do konca swiata i dalej.

      Rozumiem, ze jestes rozczarowana. Rozumiem, bo to musi bolec tak sie przekonac, ze nie jestes pepkiem swiata. Ale podejdz do tego rozsadnie - wiekszosc znajomosci ludzi doroslych jest dosyc luzna z natury. Zeby wypracowac sobie naprawde bliska przyjazn nie wystarczy z kims mieszkac czy od czasu do czasu sie spotykac, zeby poplotkowac. A niemoznosc czy tez niechciejstwo przyjscia na czyjas impreze urodzinowa, na ktora zaproszono paredziescia osob (zgaduje, bo pisalas o "dlugiej liscie znajomych") nie oznacza, ze trzeba dana osobe skreslic. W wieku 28 lat urodziny nie sa juz tym samym wydarzeniem jak wtedy, gdy mialo sie lat 8.

      Moze lepiej ci sie bedzie poznawalo ludzi i mniej zawodow przezyjesz, jesli nie bedziesz sie nastawiac na Przyjazn Zycia i wartosciowac znajomosci gotowoscia uczestniczenia w urzadzanych przez ciebie imprezach.

      Ag
      • emigrantk_ja Re: Zawiedziona znajomymi..po raz kolejny... 21.04.12, 13:26
        Krecik to nie tak-
        Nie zatrzymalam sie na zadnym etapie. O imprezie informowalam miesiac temu.Wyjezdzam stad po 5ciu latach. Napisalam wczesniej. Kolezanka to taka z ktora wiele razem przeszlysmy tutaj dobre i zle chwile czasem naprawde tragiczne razem sie wspieralysmy itp. Zreszta 2 drugie ktore mnie olaly tez. Mnie tylko chodzilo o to jedno pozegnanie.

        Poczytaj wczesniejsze moje odpowiedzi,zbo bie chce mi sie pisac w kolko to samo.Byly osoby ktre zaprosilam ktore nie przyjda i nie jest mi z tego powodu jakos zle jedynie mi sie przykro zrobilo na to,ze to osoby ,na ktore liczylam bardzo. Mam swoje zycie i wierz mi mam inne problemy napisalam ten post tylko pod kontem tej imprezy, Ale nie musisz od razu mi pisac,ze jest to cale moje zycie bez przesady. Rozczarowalam sie kims przyszlam sie wyzalic ale wcale nie znaczy,ze ktos bedzie mi anazlizowal cale zycie pod wzgledem jednego postu...!!
        • krecik Re: Zawiedziona znajomymi..po raz kolejny... 21.04.12, 14:50
          Jesli nie mialas tego, co napisalas na mysli, to moze trzeba bylo to inaczej ujac. A ze nie tylko ja to w okreslony sposob zrozumialam powinno ci cos dac do zrozumienia.

          Tak czy inaczej, z doswiadczenia zebranego tutaj moge ci napisac, ze ludzie robia rozroznienie miedzy niezobowiazujacymi spedami imprezowymi "z okazji" a spotkaniami pozegnalnymi w mniejszym gronie, z ktorych jest sie troche trudniej wykrecic i ktore sie wpisuje do kalendarza. Jesli zapraszasz dziescia osob, to nie powinnas sie dziwic, ze ludzie wrzucili to wlasnie w kategorie "sped" i "jeszcze jedna sobotnia impreza". A z takiej latwo sie wymigac, jesli nie ma sie ochoty, na zasadzie "bedzie tyle innych osob, ze nikt nie zauwazy nawet ze nie przyjde".

          Jesli zalezy ci na pozegnaniu sie z konkretnymi osobami, z ktorymi sie zzylas, to moze powinnas sie z nimi umowic osobno, w 3-4 osoby lub nawet indywidualnie. Wlasnie, zeby im pokazac, ze sa dla ciebie kims specjalnym.

          Moze to po prostu kwestia konwencji, zderzenia kultur. Znajomi Brytyjczycy, ktorzy organizowali tego wlasnie typu imprezy pozegnalne zawsze traktowali je niezobowiazujaco wlasnie, bardziej jako okazje do pubbingu badz clubbingu. Oczywiscie, ze po ilosci osob, ktore przychodza widac np czy dany czlowiek jest lubiany czy nie, i przez kogo, ale o tym zazwyczaj sie wie.


          Ag
    • 18_lipcowa1 Re: Zawiedziona znajomymi..po raz kolejny... 21.04.12, 12:37
      ale dziecinada
      • emigrantk_ja Re: Zawiedziona znajomymi..po raz kolejny... 21.04.12, 13:01
        Nie jestem pepkiem swiata. Wlasnie jest na odwrot To ja jestem ta ktora ciagle slucha doradza. Jak ja mmam problem nie ma nikogo kolo mnie. Dzwonia tylko ja co potrzebuja.

        Wiem napisalam ta troche za bardzo pod kontem tej imprezy ale to nie o tym mialo byc a tak wyszlo. Mnie glownie chodzi o,ze jak nie zadzwonie po nikogo nikt sie nie idezwie i tyle. Kazde moje zaproszenie jest ignorowane.


        Dla tych ,ktorzy mnie skrytykowali tak ostro. : Nie ma rodziny jestem sama. Te ''psiapsioly'' te jedyne sosoby ktore mam. Niestety jestem bardzo emocjonalna ostatntio ale bez przesady kogos trzeba tez miec. Wy macie rodziny dzieci, ja nie mam i miec nie bede :( naprawde wam zazdroszcze ,ze macie rodziny znajomych i tak lekko napisac o kims bez uprzedniegio zapytania o kilka faktow.


        Wiem,moja tez w tym wina bo sie za bardzo rozkleilam wczoraj i sie rozpisalam na temat tej imprezy. A mialm je tylko 2 w ciagu tych 5lat. Na pierwsza przyszly 2 osoby,ktore stwiredzily ,ze ida bo maja cos inneg do roboty. i tyle.


        Moze jestem nudna, glupia i tyle. Moze wymagam za duzo. Jedni moze potrafia sami przed telewisorem codzinnie czas spedzac. Moze wy lubicie w samotnisci bez znajomych.
        Piszac ten watek nie na[isalam ,ze jest to jedydny problem w moim zyciu bez przesady. To tylko problem , z ktorym sie zmagam dzisiaj jutro go nie bedzie. Nie rozumiem ostrej nagonki na mnie ze strony niektorych z was. Od razy wyliczanie jaka to ja zla jestem. Nie napisalm ,ze to jest jedyne na czym mi zlaezy wiec bez przedasy. Przyszlam sie wyzalic na jedna sytuacje i tyle ale zeby od razu mi wciska ,ze to moje cale zycie. Komus sie nudzi najwidoczniej ,ze od razu mnie wcisnal w jeden worek. Owszem napisz jaka jest twoja opinia w stosunku do sytacji ale nie pisz mi ,ze to jest moje zycie takie czy jestem pepkiem siwata itp. bo tak nie jest.

        Na codzien staram sie nie przejmowac. Wybaczcie,ze sie rozkleilam tylko dlatego,ze po 5ciu latach robie pozegnalna impreze dla tych z ktoymi spedzielam ostatnie kilka lat i wyprowadzam sie juz stad i nie bede widziec nikogo przez najblizsze dobre kilka miesiecy(wyjezdam za granice-Azja) i ludzie ktorzy sie zadeklarowali,ze przyjda nie przychodza. Czytajacie dokladniej bo wyraznie napisalm ''na tych ktorych mi najbardziej zalezalo''. Czyli kolezanka, zk ktora spedzilam dobre i zle chwile tutaj i po prostu chcialam ostat i raz usiasc napic sie lampki wina i tyle. Dzisiaj podostawalam sms-y od reszty dziewczyn ,ze nie moga itp.


        Zostalam z jedna znajoma ktora ledwie znam z ostaniej pracy i wiem,ze ona idzie tylko dlatego,ze nie pracuje w soboty wiec nie ma lepszych planow. Wyjezdzam w poniedzialek z rana.

        No coz wybaczcie moja dzieciande ,ze chcialam po prostu powdziec papa wszystkim w milej atmosferze-widocznie juz nie wolno robic pozegnalnych imprez zeby nie zostac nazwanych dzicinnym. Coz zle forum wybralam. Tutaj nie wolno przyjsc sie wyplakac.
        • moccabristol Re: Zawiedziona znajomymi..po raz kolejny... 21.04.12, 13:20
          Możesz się wypłakać:) Życie weryfikuje przyjaźnie i im człowiek starszy tym trudniej takie prawdziwe zawiązać. To o czym napisałaś daje Ci pewnie dużo do myślenia może warto spojrzeć też na siebie z innej strony. Z boku.
          Nie martw się każdy ma prawo do chwili słabości. A teraz a kysz, a kysz i bierz się na nowo z życiem za bary! Powodzenia.
        • krecik Re: Zawiedziona znajomymi..po raz kolejny... 21.04.12, 15:04
          > Wy macie rodziny dzieci, ja ni
          > e mam i miec nie bede :( naprawde wam zazdroszcze ,ze macie rodziny znajomych i
          > tak lekko napisac o kims bez uprzedniegio zapytania o kilka faktow.

          No niestety, piszac na grupy powinnas wziac pod uwage, ze ludzie beda ci odpowiadac na podstawie tego, co sama napisalas. A jesli czegos nie napiszesz, to beda podejmowac pewne zalozenia.

          > Owszem napisz jaka jest twoja opinia w stosunku do syt
          > acji ale nie pisz mi ,ze to jest moje zycie takie czy jestem pepkiem siwata itp
          > . bo tak nie jest.

          Patrz wyzej.

          > Zostalam z jedna znajoma ktora ledwie znam z ostaniej pracy i wiem,ze ona idzie
          > tylko dlatego,ze nie pracuje w soboty wiec nie ma lepszych planow. Wyjezdzam
          > w poniedzialek z rana.

          Generalnie przykre to, co napisalas. Bo wylania sie z tego obraz kogos, kto albo zle lokuje swoje oczekiwania albo nadinterpretuje czyjes zachowanie.


          Ag
    • zurekgirl Re: Zawiedziona znajomymi..po raz kolejny... 21.04.12, 13:39
      Fajnie, ze sie uczysz, fajnie, ze wyjezdzasz, szukasz sposobow na zycie. Naucz sie nie polegac na innych, tylko na sobie. Widac, ze jestes dosc obrotna osoba, nie bojaca sie nowych wyzwan. W pewnym wieku, jak juz ktos napisal, standardem staje sie, ze ludzie zakladaja rodziny i to na nich sie koncentruja. Jak nie maja rodzin, to moga byc po prostu zmeczeni praca. Mi tez zdarza sie wykrecic z umowionej imprezy, bo po prostu mi sie przestalo chciec. Starosc i tyle. Ty sie jeszcze nie zestarzalas (i dobrze), ale szczerze watpie, ze uda ci sie prowadzic zycie takie, jak sobie wyobrazasz, ze z kims sie bedziesz umawiac na kawke, na zakupy, na imprezke...hmmm, musze przyznac, ze uwazam to za dziecinne. Zycze ci znalezienia takiej przyjaciolki z calego serca, ale jak nie znajdziesz, to po prostu zacznij bardziej zyc wlasnym zyciem i dla siebie i nie lamentuj. Ja sporo pocieszenia znajduje na przyklad tutaj na forum.
      • niebieski_kolek Re: Zawiedziona znajomymi..po raz kolejny... 21.04.12, 14:03
        Rozumiem ze jak ktos jest po 25 roku zycia i chce sie spotykac z ludzmi na imprezach, mieci kogos do wypadu na zakupy i na pogaduchy to nie dorosl.
        Ma zakladac rodzine i wydoroslec ogolnie.
        No coz, miedzy innymi daltego przyjechalam do Londynu.
        Widze 30sto, 40sto i 50cio latki ktore organizuja sie, bawia, wychodza, spedzaja czas w kafejach, galeriach, na zakupach i na plotach.
        Tu nie ma takiego wieku od ktorego trzeba sie zamknac w 4 scianach z mezem i dziecmi.


        • glasscraft Re: Zawiedziona znajomymi..po raz kolejny... 21.04.12, 14:22
          Imprezowac mozna i po 70, jak sie chce. Tylko, ze jezeli jest sie uciazliwym towarzystwem dla innych ludzi, to czasami to imprezowanie bedzie sie odbywac solo.
        • krecik Re: Zawiedziona znajomymi..po raz kolejny... 21.04.12, 15:25
          Ale Zurekgirl ma racje. Imprezowac mozna z ludzmi, ktorym sie imprezowac chce. Chce sie wyjsc. Chce sie poswiecic wieczor filmowy przed telewizorem, czas z ksiazka, winko na swojej wlasnej wygodnej kanapie. Po dniu czy tygodniu zaiwaniania w pracy. Dla wlasnej rodziny sie czasami nie chce, a co dopiero dla znajomych. Nawet jesli sie obieca

          > Widze 30sto, 40sto i 50cio latki ktore organizuja sie, bawia, wychodza, spedzaj
          > a czas w kafejach, galeriach, na zakupach i na plotach.

          Do tanga trzeba dwojga.

          Ag
          • niebieski_kolek Re: Zawiedziona znajomymi..po raz kolejny... 21.04.12, 15:35
            No coz, niektorzy wiedza ze jak czlowiek jest zawsze sam po pracy to dziczeje, tetryczeje i dziwaczeje wiec czynia jakis wysilek zeby sie socjalizowac.
            • krecik Re: Zawiedziona znajomymi..po raz kolejny... 21.04.12, 15:37
              Ale dlaczego zakladasz, ze jak nie idzie na jakas konkretna impreze (zauwaz liczbe pojedyncza), to sie nie socjalizuje?

              Ag
              • niebieski_kolek Re: Zawiedziona znajomymi..po raz kolejny... 21.04.12, 15:41
                Ja mowie o tym jak ktos nigdy nie wychodzi i zawsze znajdzie wymowke zeby nie pojsc z kims na zakupy, na piwo czy na impreze.
                • krecik Re: Zawiedziona znajomymi..po raz kolejny... 21.04.12, 16:07
                  Nie wiem, skad ci sie wzielo "nigdy". Mowa byla o wyjsciu na impreze. Nie o ludziach, ktorzy nigdy nigdzie z nikim nie wychodza.

                  Ag
    • niebieski_kolek Re: Zawiedziona znajomymi..po raz kolejny... 21.04.12, 13:51
      Nie przejmuj sie tymi co pisza ze dziecinna jestes. Latwo jest tak powiedziec komus jak sie ma przyjaciol czy rodzine.
      A jak ktos wyjedzie i nie moze sobie znalezc nowego towarzystwa to jest samotny i to boli. Z tego sie nie wyrasta bo czlowiek to istota spoleczna.
      Na pocieszenie powiem ci ze nie tylko nam jest trudno nawiazac to nowe znajomosci. Kilka sytuacji:
      kolega, Irlandczyk, lat 40, w poprzedniej pracy mial taka ekipe ze co tydzien wszyscy wychodzili do pubu a codziennie cala grupa na lunch. W jeszcze wczesniejszej pracy podobnie. Z kilkoma osobami utrzymuje znajomosc do dzis, a to bylo 15 lat temu. Z rozrzewnieniem wspomina te czasy. W nowej pracy, gdzie jestesmy teraz, sa tak inni ludzie ze nie dalo sie skompletowac nawet 4 osob do regularnego spotykania sie i spedzania czasu. A jak raz na iles tam miesiecy jest wyjscie do pubu to jak przyjdzie 10 0sob to jest max. Wczoraj, na jego zaproszenie, przyszly 4! Z calego wielkiego biura. Ma tez ze 3 dobrych, prawdziwych przyjaciol.
      kolezanka 1 - jest z Hiszpanii, ma 35 lat i 5 lat w Londynie. ma jednego przyjaciela i swojego chlopaka. I na tym sie koncza jej prawdziwe przyjaznie. Teraz sie wlasnie z nia zaprzyjaznilam czyli ja po 7 latach a ona po 5 mamy w Londynie nowa wartosciowa znajomosc.
      kolezanka 2 - ma 41 lat, jest z RPA, jest w Londynie 15 lat, ma 3 przyjaciol i partnera. I na tym sie koncza jej znajomosci.

      Oni wszyscy sa naprawde ciekawymi, inteligentnymi ludzmi z empatia, czasem wolnym i ogolnie poukladanym zyciem.
      Historie mozna mnozyc, generalnie jest tak ze trzeba trafic na wystarczajaco duzo ludzi zeby spotkac kogos wlasciwego dla siebie i tak, latami, zbiera sie przyjaciol ale tez czesc przyjazni sie konczy z roznych powodow.

      A co do 'leaving parties' - bylam na wielu w 3 roznych miejscach pracy i naprawde rzadko przychodzi duzo osob. Jak jest powyzej dziesieciu to to jest sukces. I ja mowie o 'leaving parties' Anglikow, Australijczykow i Irlandczykow.
      Swojego nie zrobilam ani razu - wlasnie dlatego zeby sie nie zawiesc.

      Czasy kiedy na imprezach, wszelkiego rodzaju, pojawia sie duzo ludzi, koncza sie chyba na studiach.
    • lucasa Re: Zawiedziona znajomymi..po raz kolejny... 21.04.12, 14:29
      a ja Ci napisze, ze Cie doskonale rozumiem,
      nie mam kiedy teraz napisac, bo wychodze, ale tez na poczatku mnie trafialo jak za kolejnym, przypadkowym i entuzjastycznym spotkaniu na ulicy, z rzucaniem sie na szyje wlacznie, slyszalam, ze "musimy sie spotkac na kawie, tylko musimy sprawdzic swoje diary". przy nastepnym przypadkowym spotkaniu tak samo i tak w kolko. teraz, ja sama czasami tak mowie, wiedzac, ze na 100% nie umowimy sie. ot, taka forma grzecznosciowa jak "I'm fine".

      zobacz sobie tutaj, i zrob ten test. mozna to tego podejsc z przymrozeniem oka i potraktowac jako zabawe. akurat wsrod moich znajomych ten test sie sprawdzil, i byl nawet zaczynem to bardzo ciekawych rozmow.
      www.humanmetrics.com/cgi-win/JTypes2.asp
      a potem sprawdz opis swojego typu tutaj
      keirsey.com/4temps/overview_temperaments.asp
      ja bym powiedziala, ze na 90% jestes "counselor" albo "healer" wiec mozliwe, ze tak wlasnie odbierasz swiat, przezywasz wszytko intensywnie, i nie jest to zwiazane z dziecinnoscia czy dojrzaloscia tylko z tym, te taka jestes.

      jak bede miala czas wieczorem to dorzuce kilka anegdotek odnosnie kontaktow/umowionych spotkan/i angielskich friends.

      A
    • agg3 Re: Zawiedziona znajomymi..po raz kolejny... 21.04.12, 15:08
      przeczytalam tylko kilka wypowiedzi...
      czytajcie miedzy wierszami dziewczyny.

      ja po troche rozumiem autorke, nie wazne czy zachowuje sie dziecinnie czy nie.
      tez spotykam sie z takimi sytuacjami. umawiam sie z kim na 100%, a tu ciagle cos komus wyskakuje itd. i juz niemowie o sobie o kolezankach/mates, ale jak "przyjaciolka" (sama sie tak nazwala, a raczej mnie) ciagle ma jakis durny powod i odwoluje spotkania no to przykro sie robi. dlatego ja Jej swoja przyjaciolka nazwac nie moge, bo nie moge na Nia liczyc.
      mniejsza o to.

      emigrantka, wrzuc na luz, przed Toba nowe zycie, byc moze trafisz na fajnych ludzi. tego Ci zycze!
      • robak.rawback Re: Zawiedziona znajomymi..po raz kolejny... 21.04.12, 16:07
        zgadzam sie z niebieskim kolkiem.

        emigrantka - jak masz ochote i nie masz do kogo zagadac to sie masz wlasnie okazje wyplakac na forum. przeciez o to chodzi - jakbys miala z kim pogadac i sie wyzalic to bys nie rozplywala sie na forum. nie przejmowalabym sie wypowiedziami typu dziecinada etc. smieszne jest jak ktos przeczyta pare postow i juz mysli ze wie wszystko o drugiej osobie.
        jak ktos sie pyta o haftowanie albo pieczenie ciasta na forum to nikt jakos nie rzuca sie z komentarzami w stylu - ty cale zycie tylko pieczesz - jaka kura domowa.

        rozumiem o co co chodzi - znam takich paru ludzi ktorzy jak widza mnie albo moja znajoma to pierwsze slowo nim powie czesc - to zadzwonie do ciebie musimy pogadac i sie spotkac etc etc, itp itd - oczywiscie takie gadanie i wiem ze napewno nie zadzwoni ani nie pogada - niektorzy ludzie tak gadaja wlasnie dziecinnie - jestes moim best friend etc etc trzeba po porstu na wlasnej skorze sie dowiedziec kto jest jaki i co gada.

        irytuja mnie dorosli ludzie ktory rzucaja pochopnie frazesy typu ur my best friend. wiec sie nie dziwie ze jak ktos dorosly a nie nastolatekci pare razy tak powiedzial to moglas zalozyc ze rzeczywiscie tak uwaza. i jest to jak najbardziej powod do rozczarowania. wiec sie nie tlumacz bo nie potrzeba. tylko takie sciemy ze wiekszosc by sie nie poczula urazona jakby zaprosila pare best friends i nikt sie nie pojawi.

        szczerze powiem ze ja sama sporo razy odwoluje w ostatniej chwili bo mi sie nie chce albo jestem zmeczona etc. staram sie nie zostawiac odwolywania na ostania chwile ale czasami po porstu mi sie nie chce i chociaz wiem ze po pracy mamy pub to sie wymiguje bo jestem zmeczona. i wole pojsc do domu co nie znaczy ze nie lubie osob z ktorymi ide do pubu.
        • robak.rawback Re: Zawiedziona znajomymi..po raz kolejny... 21.04.12, 16:18
          jeszcze dodam ze wlasnie sie ze znajomymi umowilismy do restauracji takie niezobowiazujace spotkanie zadne urodziny etc - okolo 7 osob. wielki szok bo ktos zaproponowal date z miesiecznym wyprzedzeniem i sie okazalo ze wszyscy moga i wszytskim odpowiada - czegos takiego jeszcze nie widzialam. podejrzewam ze napewno sie ze dwie osoby z tego wykrusza - a wszyscy sie lubimy i chcemy ze soba spotkac, nie jestesmy natomiast best friends.

          ja best friend mam jednego - i to jest taki bestest soulmate ever. reszta to rozne odcienie znajomosci luzniejszych lub nie. i iestety tzeba kultywowac i sie spotykac i wkladac wysilek zeby przyjaznie utrzymac wiec niestety trzeba troche pochodzic. dobrze na FB miec znajomych bo to jednak szybcziej utrzyma kontakt niz jakby sie mialo spotykac.

          rozumiem tez uczucie osamotnienia bo kiedys wyjechalam i mieszkalam w kraju w korym nie znalam jezyka, dopiero jak przyjechalam tam to zaczelam sie uczyc na miejscu.
          denerwowalo mnie ze nie rozumialam co sie naokolo mnie mowi, nie umialam sie porozumiec, w szkole jakies relacje byly ale bylo to dziwne bo niby rozumialam a jednak nie.

          nie przejmuj sie zycie jest jakie jest. poznanie fajnych ludzi zalezy tez od zupelnego przypadku wiec czasami sie nie udaje od razu, czasami wcale.
      • krecik Re: Zawiedziona znajomymi..po raz kolejny... 21.04.12, 16:12
        > emigrantka, wrzuc na luz, przed Toba nowe zycie, byc moze trafisz na fajnych lu
        > dzi. tego Ci zycze!

        To ja sie przylacze. Bo zycze ci, abys znalazla kogos, kto bedzie w stanie docenic to, co chcesz zaoferowac.
        Ale luzu tez, bo wydaje mi sie, ze masz troche za duze cisnienie na znalezienie przyjaciol. I to takich przez duze P.

        Ag
    • liley11 Re: Zawiedziona znajomymi..po raz kolejny... 21.04.12, 17:38
      Ojjj biedaku, przytulam mocno
      Takich prawdziwych znajomych trudno znalesc.
      A jak masz chocby jedna osobe, na ktora mozesz zawsze liczyc, to jestes bardzo bogata osoba.
      Czasami tak bywa, ze im wiecej sie starasz utrzymac znajomosc (i), tym bardziej sie one rozsypuja. Czasami ludzie przyzwyczajaja sie, ze to Ty inicjujesz spotkania.

      Twoje zycie, to Ty a nie znajomi, chociaz otaczajacy ludzie potrafia zmienic Twoje zycie w prawdziwe pieklo lub niebo, jesli im na to pozwolisz. Czasami bycie sam na sam ze soba moze dac Ci wiecej niz spedzenie tego czasu na bezowocnych plotkach, jalowych
      spotkanich...
      Ja rozumiem znajomosci (i przyjaznie) jakomobopulna symbioze. To znaczy, ze obie strony wkladaja mniej wiecej tyle samo wysilku w utrzymanie znajomosci i wzajemna pomoc, jesli trzeba. Jesli nie ma tej rownowagi ( w dluzszym okresie czasu) pizwalam tej znajlmosci wygasnac. Na jej miejsce pojawiaja sie nowe. A bardzo lubie poznawac nowych ludzi i ich pasje.
      Skoro jestes zawiedziona znajomosciami i nieszczesliwa z tego powodu ( placzesz) to jest to znak, ze trzeba cos zmienic.
      Pozdrawiam
      • emigrantk_ja Dzieki wielkie :)) 21.04.12, 18:04
        Naprawde jest mi lepiej:) Dziekuje wszystkim za slowa otuchy!

        Poszlam sobie na spacer,cos zjesc i jest mi o niebi lepiej.

        Zdecydowanie nauczylam sie czegos tym razem i inaczej teraz spojrze na wszystko w przyszlosci. Raz jeszcze dziekuje, ze pozwolislyscie mi sie tutaj wyplakac. Pozdrawiam
    • sueellen Re: Zawiedziona znajomymi..po raz kolejny... 21.04.12, 22:54
      Dziewczyno, dorośnij bo strzszny z Ciebie dzieciuch. Jesteśmy w tym samym wieku, z tym ze ja z Twoich problemów wyrosłam 10 lat temu.
      • kinmalek Re: Zawiedziona znajomymi..po raz kolejny... 22.04.12, 00:39
        > Dziewczyno, dorośnij bo strzszny z Ciebie dzieciuch. Jesteśmy w tym samym wieku
        > , z tym ze ja z Twoich problemów wyrosłam 10 lat temu.
        Jaki dzieciuch,mylisz pojęcia,dziewczyna ma po prostu inny charakter niż twój,z postu wynika że jest osobą która potrafi sporo od siebie dać ale chciałaby żeby nie było to jednostronne i wcale się temu nie dziwię.
    • georgina04 Re: Zawiedziona znajomymi..po raz kolejny... 22.04.12, 10:25
      Wow, powalily mnie niektore komentarze.
      Chec posiadania znajomych i przyjaciol to oznaka niedojrzalosci?
      A te PRAWDZIWE PROBLEMY, o ktorych autorka watku nie ma pojecia to pewnie wybor pieluch czy co ugotowac mezowi na obiad?
      Jak zauwazyla robak, jakos nikt nie krytykuje watkow o wozkach, kupkach i nie nazywa autorek ograniczonymi kurami domowymi.

      Ktos juz napisal, ze potrzeba przyjaciol, znajomych jest najnormalniejszym ludzkim odruchem.
      Ci ktorzy maja dzieci i rodziny moze mniej odczuwaja samotnosc, bo non stop maja wokol siebie bliskich ludzi.

      Znam wiele par, a szczegolnie kobiet, ktore po zalozeniu rodziny, nagle gina dla znajomych. Bo nagle "dorosly"?
      Te same kobiety po kilku latach popadaja w depresje, bo maz ciagle w pracy a ona sama z dziecmi i garami.
      Albo nagle maz odchodzi i kobieta nie ma wokol siebie ani jednej zyczliwej duszy.
      Albo po kilku latach oboje dochodza do wniosku, ze dzieci podrosly, a oni oprocz telewizora nie maja zadnych znajomych.

      Dlatego olej te gadki o "niedojrzalosci". Dbanie o przyjaciol, chcec posiadania przyjaciol jest potrzebne i normalne, niezaleznie od tego czy sie ma rodzine i dzieci.

      Ja wciaz mam w Polsce dwoch przyjaciol, ktorzy przekladaja swoje sprawy, biora wolne, jak przylatuje do kraju. O dziwo, oni tez maja rodziny, a mimo to podtrzymanie kontaktu jest dla nich wazne. Ale to sa takie przyjaznie jeszcze od liceum, studiow.

      Przyjezdzajac tutaj niestety zaczynamy od nowa i zgromadzenie wokol siebie grupy fajnych znajomych, prawdziwych przyjaciol moze potrwac.
      Nie jest to latwe i jak bylam singlem to nie raz zaliczylam samotne urodziny, lub w towarzystwie ludzi z pracy (bo znajomi mieli inne zajecia)

      Powiem Ci tez, ze po ilustam latach w Londynie, gdzie przez moje zycie przewinelo sie bardzo duzo ludzi, czlowiek juz sie chyba tak nie przywiazuje. Co chwila ktos wyjezdza, przyjezdza, zmienia prace i kontak sie urywa.
      I tez czesto lapie sie na tym, ze rzucam "zdzwonimy sie! koniecznie musimy sie spotkac na kawke!" mimo iz doskonale wiem, ze wcale sie nie zdzwonimy i wcale sie nie spotkamy.
      Troche to smutne, ale nie pozostaje nic innego jak to akceptowac.
      A jak ktos Ci mowi, ze jestes jej best friend to podchodzic do tego z dystansem.
    • elle-joan Re: Zawiedziona znajomymi..po raz kolejny... 22.04.12, 10:30
      emigrantk_ja napisała:
      Tutaj znajomi exa nie przychylnie do mnie byli bo wybrzydzalam z praca, na
      > imprezy chodzilam a te wszystkie dziewczyny takie posluszne do sprzatania chodz
      > ily i w domu siedzialy ''bo jak mozna''. Wiec za wiele kontaktu z nimi nie mial
      > am ale jakos malo sie nimi przejmowalam.

      Znajomi exa tak dobrze orientowali się w jaki sposób szuaksz pracy, że aż Cię z tego powodu nie lubili? Faktycznie dziwna sytuacja. A dlaczego tak pogardliwie piszesz o tych dziewczynach, co nie chodziły na imprezy? Moze trochę wiecej tolerncji. Nie każdy lubi imprezy. Niektórzy wolą spotkania bardziej osobiste.
      A co do "wstawek", to oczywiście możesz mieć swój styl, ale fakt, że śmiesznie to wygląda a pisząc na forum można spodziewać się komentarza odnoście swoich wypowiedzi. Jeżeli problemem jest to, że masz cały czas kontakt z Anglikami, to pisz całość po angielsku zamiast mieszać języki.
      • robak.rawback Re: Zawiedziona znajomymi..po raz kolejny... 22.04.12, 14:13
        real adult problems - picking on someone else's code switiching.
        jus sayin...
        ;b
        • miss_scary Re: Zawiedziona znajomymi..po raz kolejny... 22.04.12, 19:39
          Wyluzowac to chyba powinny dziewczyny, ktore sie tak Twoimi problemami zniesmaczyly, kazdy ma swoje problemy i rozne priorytety, jak mozna krytykowac osobe zawiedziona przyjazniami i nazywac ja dziecinna? Chyba zapomnialyscie jak wygladalo Wasze zycie bez dzieci.
          A czy to forum jezyka polskiego ze nie mozna slow angielskich uzywac? Kazdy pisze jak chce, dla jednych czystosc jezyka gramatyka i ortografia rzecz swieta dla innych nie. Kazdy pisze po swojemu.
          Co do pseudo kolezanek to moze one zazdrosne nieco sa? Zaczynasz nowy etap w zyciu, wyjezdzasz do nowego miejsca i moze im szkoda, ze u nich bez zmian?
    • mmmmr Re: Zawiedziona znajomymi..po raz kolejny... 22.04.12, 19:48
      Może to wynikać z różnic kulturowych. Świetnie to opisuje na swoim bloku Polak mieszkający od kilku lat w Anglii. Bardzo polecam całego bloga, a tu jego opis przyjęcia urodzinowego, trzeba wejść na datę 12 czerwca 2007:
      kicior99.blox.pl/html/1310721,262146,169.html?2
      Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka