Dodaj do ulubionych

A moze cos w tym jest...

12.09.13, 10:26
Ze Polakow nie lubia...
Mamy problem z fachowcem a wlasciwie jego brakiem.
Od poczatku sierpnia szukamy kogos kto nam zrobi lazienke, lazienka jest do zrobienia od podlogi az po sufit, wszystko, gruntownie, lacznie z burzeniem jednej sciany i stawianiem nowej.
Kontaktowalismy sie juz z nastoma osobami/firmami
Wiekszosc mowi, ze oddzwoni i sie umowimy, po czym nigdy nie oddzwania, a na nasz ponowny telefon, znowu nie sa w stanie podac terminu, bo np. nie maja kalendarza akurat pod reka, wiec oddzwonia...
Czesc sie umawia, po czym sie nie pojawia bez slowa wyjasnienia...
Paru sie pojawilo, pogadalismy, zapisali sobie notatki badz tez nie, w ciagu kilku dni mielismy dostac wycene i....
Jak na razie dostalismy przez poltora miesiaca i jakis 15 fachowcow 1 wycene na zrobienie tej lazienki.
Nie wiem w czym jest problem, mieszkamy na wiosce i nie mamy tak wielkiego wyboru fachowcow jak w duzych miastach, koncza nam sie mozliwosci, liczylam na to ze do pazdziernika remont jesli nie bedzie zrobiony to na pewno zaczety, a jestesmy w punkcie wyjscia. Dwa lata temu robilismy generalny remont calego dolu, nie mielismy zadnych problemow z chetnymi, nie spodziewalam sie wiec takich problemow tym razem. Czy to dlatego ze jestesmy Polakami i choc oboje angielski mamy plynny i swobodny to jednak akcent jest, a moze ja mam za duze wymagania.... Myslalam ze pieniadz to pieniadz i nie ma znaczenia jakiej narodowosci jest platnik, ale moze maja tyle pracy, ze u Polakow pracowac nie musza... Choc wydaje mi sie ze robota jest dosc duza wiec i zarobek moglby byc niemaly.
Obserwuj wątek
    • alki_80 Re: A moze cos w tym jest... 12.09.13, 10:44
      Może dlatego, że robota jest duża to im się nie chce? Ja już się przekonałam nie raz, że oni mają inny tok rozumowania ;) może poszukaj polskiego fachowca. Mi łazienki robił Polak i jestem mega zadowolona ;)
      • mazda76 Re: A moze cos w tym jest... 12.09.13, 11:22
        a mozesz podac namiary?
        • alki_80 Re: A moze cos w tym jest... 12.09.13, 17:39
          Niestety wrócił już do Polski, ale jest tu jego kolega, który często z nim robił, ale za niego nie mogę ręczyć bo nigdy nie widziałam jak pracuje, choć podobno jest tak samo dobry.
          A skąd jesteś? Bo my ze Szkocji.
      • steph13 Re: A moze cos w tym jest... 12.09.13, 12:05
        Wyjasnij moze ta roznice w rozumowaniu, bo fascynujace.
        Kilka lat temu robilismy wlsnie przebudowe lazienki. Czesto widuje van z reklama polskich specjalistow w zakresie takich wlasnie uslug w mojej okolicy. Spisalam wiec ich numer I malzonek zadzwonil, zostawil wiadomosc, bez odezwu. Wyslal email I dostal odpowiedz po 2 tygodniach, ze nie sa zainteresowani, job too small, very busy etc - a prosilismy tylko aby przyszli zrobic wycene.

        Po czym skontaktowalismy sie telefonicznie z roznymi angielskimi firmami w zachodnim Londynie I wizytom nie bylo konca. Wyceny robocizny pomiedzy £6K - £2.5K za ta sama robote. Wybralismy firme, ktora chciala £3.5K, skonczylo sie na ponad £5K bo pojawialy sie rozne nieprzewidziane podobno extras. Robota miala zajac tydzien, trwala ponad miesiac, stad ze oni czesto nagrywaja kilku klientow w tym samym czasie. A wiec jednego dnia przyszedl pan zrywac stare kafle, potem drugi pan robil 'plastering', ktore musialo wyschac przez 48 godzin, a wiec cisza przez 2 dni, poczym przyszedl trzeci pan klasc nowe kafle. Zrobil dwie sciany I musial gdzies wyskoczyc, wrocil po trzech dniach dokonczyc. Hydraulik wkroczyl nastepnie do akcji, jego komorka dzwonila bez przerwy, I ten to dopiero znikal co I rusz, do emergency u innych ponoc klientow, dokonczyc cos gdzies tam, potem van mu sie zepsul, zainstalowal WC, I dopiero po kilku dniach wrocil do wanny, podczas gdy umywalka I prysznic dalej czekaly. Mnie szlag trafial bo wiecznie sie umawiali I nie przychodzili bo pracowali gdzie indziej. W rezultacie, w ramach przeprosin zalozyli nam bezplatnie spotlights w lazience I w przedpokoju. Standard roboty dobry ale nerwow sporo poszlo.
        • izabelski Re: A moze cos w tym jest... 12.09.13, 13:44
          z mojego doswiadczenia, jesli ktos ci powiedzial, ze lazienke da sie wyremontowc w tydzien to byl klamca :)

          niestety taka wiedze nabiera sie z praktyka
          i tu nie chodzi o to jak ktos dzybko pracuje - pewne elementy schna (sciany czy podloga) do 48 godzin
          plus powinno dodac sie kilka dni wlasnie na nieprzewidziane dodatkowe zmiany i nagle z 5 dni robi sie 10

          mialam 2 fachowcow do remontu kuchni, wszystko przyszlo na czas (meble do skrecenia i white goods) i pracujacy sie starali a i tak zajelo im wszystko 10 dni - nic nie bylo zaskoczeniem, bo remontowal maz mojej niani i mial czas wszytko posprawdzac i on pamietam mowil o terminie 10-14 dni

          tak jak piszesz - builders biora kilka prac na raz etc....

          moja zasada, to co mowia odnosnie ceny robocizny pomnoz przez 2 i dodaj 10%, nigdy mnie ta regula nie zawiodla :)

          • steph13 Re: A moze cos w tym jest... 12.09.13, 14:07
            Masz racje, co teraz wiem z doswiadczenia, ktore wlasnie przekazuje corce poniewaz powiedzieli jej ze przebuduja lazienke w 3 dni co bardzo ja ucieszylo. Poradzilam szukac kogos innego kto da bardziej realistyczna wycene I zaoszczedzi nerwow.

            Ale dalej zaskakuje mnie roznorodnosc cen za usluge. Znajomi chca odmalowac sciany, drzwi I wszelkie framugi w 3 bed house. Poniewaz zalezy im na jakosci, skontaktowali sie z lokalnym Dulax painter decorator, ktory zaspiewal im £9.5K plus materialy! Dostali bardzo fachowy quote, caly folder pieknie wydrukowany, z rysunkami kazdego pokoju, kazda dziurka w scianie czy drewnie do wypelnienia zaznaczona na szkicu, oczywiscie zdejmuja wszelkie kontakty, klamki, zaluzje etc przed malowaniem I instaluja po, w sumie 12 dni. Inna firma podala quote £2.5K, rowniez bez materialow , bez zadnych detali, wszystko do wykonanania w 6 dni pracy. A wiec jest malowanie I ... malowanie, na kazda kieszen.
            • izabelski Re: A moze cos w tym jest... 12.09.13, 14:52
              znowu klamstwo te 6 dni :)
              12 to predzej i to ekipa a nie pojedynczy malarz - wlasnie prep i czyszczenie zajmuje najwiecej

              wiec niech liczy na co najmniej 6K wg tego co robilam (zakladam, ze korytarze
              w to wchodza)
              • steph13 Re: A moze cos w tym jest... 12.09.13, 16:19
                Juz zatrudnili specjaliste z Dulax, cena wyzsza ale daja gwarancje jakosci wykonanych prac, nalegaja na na uzywanie dobrych farb I ogolnie zwracaja uwage na szczegoly. Z ciekawoscia pojde obejrzec rezultaty.
                • izabelski Re: A moze cos w tym jest... 12.09.13, 17:05
                  uzywalam wszystkich farb dulux w 2 pokojach ale po 2 latach zaczely sie odpryski, ciekawe jak to bedzie u nich wygladalo - popatrzylabym na rece temu wykwalifikowanemu malarzowi, bo moze sa jakies triki o ktorych nie mamy pojecia

                  jak ile ma schnac pomiedzy malowaniami itp
                  uzywalam podkladu, srodkowej farby i gloss finish i jednak odpryskuje - a wszystko bylo dobrze czyszczone
                  bo ja sie upieram przy niemieniu plastikowych okien poki co :)
                  • steph13 Re: A moze cos w tym jest... 12.09.13, 17:45
                    A u mnie gosc uzywal Dulax Endurance, kolor bardzo jasny popielaty, mieszany w sklepie, nazywal sie toupe czy jakos podobnie, uplynelo kilka lat I wyglada dalej super. Jak pojawi sie jakas plamka to zmywa sie elegancko sama woda. Farba byla w moim pojeciu dosyc droga ale malzonek zadecydowal 'in for a penny, in for a pound' I zainwestowalismy rowniez w ich najlepszy undercoat, I musze powiedziec, ze pierwszy raz bylam zadowolona z malowania.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka