onmytoes
29.12.17, 17:51
Znajoma znajomych usłyszała, że mam coś wspólnego z wizami i zwróciła się do mnie z desperacką prośbą o pomoc.
Niestety im więcej szczegółów mi podała tym bardziej nie mam pojęcia co jej doradzić, bo jej problem daleko wykracza poza wizy.
Kojarzę, że sa tu dziewczyny, które odeszły od męża/partnera i chyba ubiegały się o rezydenturę a nawet obywatelstow?
Będę wdzięczna za jakąkolwiek poradę, może być na priv.
Forumowym malkontentkom z góry dziękuję za wykłady, bo nie są one ani mnie, ani tym bardziej tej dziewczynie potrzebne. Doskonale zdaję sobie sprawę z czarnej d*py, w której jest.
Sytuacja wygląda następująco: dziewczyna jest Polką, jej partner Brytyjczykiem. Nie mają ślubu, mają dwójkę małych dzieci. Mieszkają w domu, który należy do niego. Ona nie pracuje, zajmuje się dziećmi.
Facet wydziela jej kasę (a raczej nie wydziela) jest agresywny, kontrolujący. Ona i dzieci często chodzą głodni, w domu jest zimno, bo on wychodzi do pracy i nie ma ochoty płacić za jedzenie czy ogrzewanie. Pieniądze wydaje głównie na markowe ciuchy i elektroniczne gadżety dla siebie.
Mieszkają w niewielkiej miejscowości gdzie bez samochodu trudno funkcjonować, czy nawet dostać się do pracy, ale on nie da jej kasy ani na samochód ani car insurance.
Teraz brexit stał się dla niego kolejną metodą na abuse, straszy ją, że deportują ją do Polski a dzieci zostaną tutaj.
Nie muszę dodawać, że dziewczyna jest kompletnie zastraszona i nie ma zupełnie dokąd pójść. Rodzina, która została w PL jest dysfunkcyjna i nie ma tam czego szukać.
W związku z brexitem ona pytała mnie o poradę czy kwalifikuje się do permanent residency. Z tego co wiem to ponieważ nie pracuje a facet nie będzie chciał wystąpić jako jej sponsor to raczej nie ma szans. Aczkolwiek widziałam odrębną kategorię "domestic violence" na formularzu. Nie mam jednak pojęcia czy są jakiekolwiek szanse w tej sytuacji. Facet jest ex-policjantem więc jak bije to tak, że śladów nie zostawia, więc ona nawet nie ma konkretnych dowodów na przemoc.
Czy ktoś ma jakiś pomysł gdzie można ją skierować? Co ona wogóle może zrobić by jakoś stanąć na nogi i uwolnić się od tego gościa?
Jeśli któraś z Was ma doświadczenia, rady, namiar na prawnika, którymi mogłaby się podzielić a nie chce pisać publicznie to proszę o kontakt mailowy. Będę bardzo wdzięczna.