kolorowadrukareczka
09.01.18, 21:24
Jestem w UK od 2008 roku, u obecnego pracodawcy pracuje już 7 lat.
Powoli z każdym dniem, tygodniem, miesiącem tracę wiarę w to, że jestem cokolwiek warta.
Mam odpowiedzialne stanowisko za śmieszne pieniądze. Pracuje w polskim biurze niedaleko Coventry. Praca jest niby na kontrakt ale urlop jest niepłatny - chociaż w kontrakcie urlop pięknie wypisany. Praca jest za niewiele ponad podstawowa stawkę a odpowiedzialność ogromna. Pytanie o podwyżkę zbywane jest: mogę Ci dać niższe payslipy to sobie załatwisz benefity, ja Ci nie będę więcej płacić... Wymaga się wiedzy praktycznie z każdej dziedziny życia w UK. Jestem odpowiedzialna za wiele kontaktów z agencjami takimi jak FCA, GLA, MOJ. Robię rzeczy do których nie jestem przygotowana, kosztuje mnie toduxo nerwów i pracy. Nie myślcie jednak ze można liczyć na pochwały - jak nie zawalisz to możesz liczyć na brak opierdolu. Darcie się, obraźliwe komentarze, umniejszanie umiejętności, osiągnięć i poniżanie to norma. Czuje, że jestem nic niewarta. Niby coś umiem ale tak naprawdę nie do końca, wszędzie umiem trochę - dużo potrafię na wyczucie, mam do tego jakaś smykałkę ale przecież nie znajdę na tej podstawie pracy.
Czuje, że nie mam szans na rynku pracy. Mam 38 lat i boje się, że tu utknęłam. Jak myśle o zmianie to do głowy przychodzi mi tylko jakaś praca fizyczna bo czuje ze tylko tam mnie wezmą.
Nie wiem już co mam zrobić.
Przepraszam za tak dołujący i może tez drażniący moją głupotą post ale czuje, że muszę coś zrobić bo zwariuje.
Macie jakieś rady dla mnie?
Dziękuje.