Dodaj do ulubionych

Te nieszczesne 'infekcje wirusowe'...

03.01.08, 11:07
No wiec stalo sie - moja 5-miesieczna corcia zachorowala po raz
pierwszy, od 5 dni ma goraczke, strasznie kaszle i ma paskudny
katar. Pech, ze wszystko zadzialo sie w okresie noworocznym, wiec
dostep do lekarzy wiadomo - utrudniony. Zadzwonilismy na NHS direct
i tam polaczono nas z pielegniarka, pozniej zadzwonila do nas
lekarka, i obie stwierdzily, ze to na pewno infekcja wirusowa i ze
dziecku mozna jedynie podawac Calpol, dbac o to, by sporo pilo, no a
jako remedium na katar i naprawde dlawiacy kaszel polecono polozenie
dziecka z glowka wyzej niz reszta ciala. Niestety, po 3-4 dniach
mala dalej tak samo kaszle - a kaszle przerazliwe, kazda noc to
koszmar - ani ona, ani my nie mozemy spac, w dzien jeszcze jako tako
bo ja nosimy wiec jest spokojniejsza. Wczoraj poszlam wiec z nia do
GP, no i znowu - wizyta trwala moze z 5 minut, lekarka ja osluchala
i sprawdzila uszka, powiedziala, ze ma czyste plucka wiec nei ma sie
co martwic i dalej polecila brac tylko Calpol. Na pytanie jak
jeszcze mozna jej pomoc, czy moze jakis syrop, jakies krople na
udroznienie noska odpowiedziala ze nie ma sensu, ze w przypadku tak
malego dziecka to nic nie da (?) i ze to tylko strata pieniedzy. I
najlepsza informacja - ze taka infekcja moze potrwac nawet kilka
tygodni.
No i nie wiem - czy to normalne, zeby dziecko kszlalo i meczylo sie
nawet kilka tygodni, i mialo temperature rzedu 38 stopni ktora mam
zbijac Caloplem ( na ktorym zreszta jak byk napisane, ze jesli
goraczka utrzymuje sie pow. 3 dni to trzeba zglosic sie do lekarza)?
Nie chce brzmiec jak spanikowana mamuska, nie chce psioczyc na
tutejsza sluzbe zdrowia (wiem, nasza rodzima nie jest lepsza) ale
wydaje mi sie, ze to troche zbyt luzackie podejscie do sprawy. Sama
podczas ciazy chorowalam potwornie na gardlo, mialam okropny kaszel,
ktory powodowal wymioty i uniemozliwial spanie czy lezenie, meczylam
sie 3 tygodnie i oczywiscie nic nie chciano mi zapisac (bo to
oczywiscie infekcja wirusowa) i tylko faszerowano mnie lekami
tlumiacymi kaszel ktore nic nie dawaly. Akurat w tym czasie
wyjechalam do Polski i tam od razu okazalo sie, ze jednak konieczny
jest antybiotyk; po jego zastosowaniu po tygodniu bylam zdrowa.

Prosze Was powiedzcie jak jest z waszymi doswiadczeniami jesli
chodiz o tego typu chorobska. Bo ja juz nie wiem co mam o tym
wszystkim myslec, zaczynam naprawde tracic zaufanie do tutejszych
lekarzy, a przeciez i tak jestem na nich skazana:(
Obserwuj wątek
    • gypsi Re: Te nieszczesne 'infekcje wirusowe'... 03.01.08, 11:38
      www.patient.co.uk/showdoc/23069192/
      www.patient.co.uk/showdoc/23068715/
    • kingaolsz Re: Te nieszczesne 'infekcje wirusowe'... 03.01.08, 13:36
      Moje doswiadczenia sa takie, ze u maluchow tego typu rzeczy sie
      zdarzaja, ciagna, ale tez bez antybiotyku moga przejsc. Jesli
      dziecko widzial lekarz, osluchal i jest OK to bym sie nie martwila
      strasznie ( aczkolwiek zawsze sie martwimy jak mlodziez choruje).
      Mysmy przeszli tak maraton wirusow gornych drog oddechowych miedzy 7
      miesiacem zycia a troche ponad rokiem. Kazda ( naprawde paskudna)
      infekcja wirusowa przeszla bez pomocy antybiotykow, ale to trwalo.
      Do pomocy dostawalismy jednak inhalatory , ktore rozszerzaly
      kanaliki dla latwiejszego oddychania. No , ale mysmy raz w szpitalu
      z tym wyladowali na kilka dni, bo mlody mial problemy z oddychaniem.

      Jeszcze jedna wazna sprawa - mysmy doszli do tego niestety pozniej
      niz wczesniej - jak tylko mlody zaczynal kaszlec to od razu
      odstawialam mleko. Bez mleka mlodziez przezyje np. 2 doby ( pod
      warunkiem, ze cos jeszcze jada/pija), a infekcja duzo szybciej
      sie "usuwala". Mleko zageszcza i zwieksza ilosc wydzieliny.

      No i u nas posrednim problemem bylo to, ze w kilku miejscach w domu,
      w ktorym wtedy mieszkalismy, czasem pojawial sie grzyb na scianie i
      to zaostrzalo bardzo wszystkie oddechowe problemy :(

      Zdrowia zycze i jesli wiesz, ze Twoj lekarz jest dobry to sprobuj mu
      zaufac - u mnie to sie sprawdzilo i pomimo, ze czasem juz bylam o
      krok od prosby o antybiotyk to cudem sie wstrzymywalam i mlody
      wszystko zwalczal.

      • kingaolsz Re: Te nieszczesne 'infekcje wirusowe'... 03.01.08, 13:37
        W temacie mleka - mowie tu o mieszance nie o mleku z piersi
        oczywiscie.
        Moj od 8 miesiaca juz byl na butli tylko niestety.
        • mama5plus Re: Te nieszczesne 'infekcje wirusowe'... 03.01.08, 16:38
          Popieram kwestie mleka i innego nabialu o ktorej Kinga napisala.
          A jesli calkiem zrezygnowac na jakis czas nie mozna to chociaz
          rozcienczac je coraz bardziej.
    • niemozebyc Re: Te nieszczesne 'infekcje wirusowe'... 03.01.08, 14:30
      wczoraj bylam u lekarza z moja 7 mies corka ztego samego powodu. Bylam dosyc
      cirrpliwa-wytrzymal;am cale 2 tygodnia kataru' goraczki i kaszlu, bo
      podejrzewalam, ze to wirus. Ale kiedy zaczel budzic sie, co godzine z okropnymi
      natakami kaszlu, wybralam sie do lekarza.
      Tak jak u ciebie-pluca, uszy czyste. Ale lekarz polecil mi medised, zeby pomoc
      malej spac i troche odblokowac nos i gardlo. zadzialalo jak marzenie. Nie jest
      to srodek, ktory powinno sie podawac na pierwqszay znak kataru, ale jesli
      wyczerpalas wszystkie inne, to sprobuj
      • liley11 Re: Te nieszczesne 'infekcje wirusowe'... 03.01.08, 15:08
        Mozesz stosowac wode morska do udrozniania noska i fluczki wyciagc
        aspiratorem frida. Pomocna jest tez masc majerankowa do smarowania
        pod noskiem i w "platkach noska" - tylko smarujemy nie przegrode a
        te platki od srodka.
        Nie przychodzi mi do glowy na razie nic ninnego.
      • eutyfrona Re: Te nieszczesne 'infekcje wirusowe'... 03.01.08, 16:12
        U mojego malca przy infekcji wirusowej też sprawdził się "medised" i "snuggy baby vapour rub".
    • mama5plus Re: Te nieszczesne 'infekcje wirusowe'... 03.01.08, 16:35
      No ale przeciez oskrzela, pluca czyste, temp. w okolicach 38 st to o
      ile mi wiadomo nie goraczka a stan podgoraczkowy i nawet calpolem
      zbijac powinnas tylko to co powyzej 38.6st.
      No niestety z infekcjami dzieciecymi tak jest ze trzeba zacisnac
      zeby i to przezyc.
      Mozesz oklepywac, inhalowac, zakraplac sola fizjologiczna, wlasnym
      mlekiem jesli piersia karmisz i stosowac inne babcine sposoby ktore
      zlagodza objawy ale tez uwazam ze uciekanie sie do syropkow i innych
      specyfikow tego typu choroby nie skroci i jak dla mnie jest bez
      wiekszego sensu.
      I trzymac reke na pulsie gdyby sie pogorszylo.

      A w poczekalniach przychodni wlasnie grasuje nowy wirus zoladkowy
      uk.news.yahoo.com/skynews/20080103/tuk-doctors-overwhelmed-by-thousands-wit-45dbed5.html
      • gypsi nowy wirus zoladkowy 03.01.08, 16:55
        Ano grasuje, w weekend mialam samych takich sr.-rzyg. albo z kaszlem.
        I wszyscy przychodza po cos "na wymioty i biegunke" - a przeciez organizm madrze
        probuje pozbyc sie wirusa na obie strony, wiec nie nalezy mu w tym przeszkadzac.
        news.bbc.co.uk/1/hi/health/7169347.stm
        • jaleo Re: nowy wirus zoladkowy 03.01.08, 19:24
          Ja sie dopiero co wykaraskalam z tego wirusa, zlapal mnie rano w
          Wigilie i przez tydzien trzymal. Zero apetytu, wymioty, zoladek w
          obrotach jak pralka automatyczna. Jedyne co dobrego to to, ze kilka
          kilo mi ubylo przez swieta :-)
    • mama5plus Re: Te nieszczesne 'infekcje wirusowe'... 03.01.08, 16:43
      zbijac Caloplem ( na ktorym zreszta jak byk napisane, ze jesli
      > goraczka utrzymuje sie pow. 3 dni to trzeba zglosic sie do
      lekarza)?

      I jeszcze dorzuce... niech mnie gypsi poprawi ale...po tych 3
      dniach zglosic sie do lekarza po to zeby sprawdzil czy to nie jest
      nic powazniejszego. Zdaje sie ze juz to zrobilas i wyglada na to ze
      jednak nie jest.
      chodzi o to by na dluzsza mete nie ratowac sie paracetamolem i po
      tych `ustawowych` 3 dniach bez poprawy skonsultowac sie z GP ktory
      sprawe skontroluje.

      Inna kwestia to to o czym pisalam juz wczesniej..ze przy temp
      ponizej 38.6 calpolu podawac raczej nie ma potrzeby.
      • mamumilu Re: Te nieszczesne 'infekcje wirusowe'... 03.01.08, 17:38
        ja bym poweidziałą więcej - zbijanie jest niewskazane i bardzo dziwi mnie to
        zalecanie calpolu na zbijanie stanu podgorączkowego. Jeśli zbijamy, to infekcja
        będzie się ciagnęła dużo dłużej. Trzeba pamiętać, że gorączka to jest reakcja
        obronna organizmu słuzaca mobilizcji sił obronnych. Jeśli zbijemy - mobilizacji
        nie ma. Przy każdej kolejnej infekcji organizm będzie się coraz bardziej
        "rozleniwiał", bo po co ma walczyć skoro i tak mu się w tym przeszkadza. I potem
        każdy katar kończy się poważniej. W przypadku maluchów trzeba trzymać rękę na
        pulsie, bo jak przekroczy 38,5 trzeba zacząc schładzać - ale lepiej domowymi
        sposobami. Przy wiekszych dzieciach jak nie ma żadnych niepokojących objawów
        albo nie ma zagrożenia drgawkami, ja pozwalam gorączce przekraczać 39,5 - tyle,
        że leżenie obowiązkowe :)

        Możesz córeczkę jeszcze posmarować maścia rozgrzewającą dla niemowląt
        www.netdoctor-pharmacy.co.uk/details.asp?level=1&ref=80585ME&productid=CAV50
        - co prawda ona jest od 6-tego miesiąca, ale 5 m-cy to juz niewielka róznica i
        jak ja posmarujesz delikatnie, to na pewno będzie jej łatwiej i powinna przespać
        noc.
        • libra72 do Gypsii ..... 03.01.08, 18:21
          napisz prosze czy to taki wirus jelitowy -jak w Polsce rotawirus...
          • gypsi Re: do Gypsii ..... 03.01.08, 18:54
            Jesli norovirus, to inny.

            en.wikipedia.org/wiki/Norovirus
            en.wikipedia.org/wiki/Rotavirus
        • mama5plus Re: Te nieszczesne 'infekcje wirusowe'... 03.01.08, 19:40
          mamumilu napisała:

          > ja bym poweidziałą więcej - zbijanie jest niewskazane i bardzo
          dziwi mnie to
          > zalecanie calpolu na zbijanie stanu podgorączkowego.

          Mnie tez w sumie, ale odbieram to tak ze jesli rodzic przychodzi z
          dzieckiem do lekarza to m in dlatego ze sobie nie radzi. I jesli
          jest to tylko wirus to ten lekarz ew zaleca chociaz calpol, bardziej
          dla wygody rodzica niz dla dziecku. I w moim doswiadczeniu to tez
          jest raczej powiedziane ze ****jesli trzeba**** Przy czym to
          *trzeba* to jak sie okazuje rzecz wzgledna bo jeden uzna ze trzeba
          gdy tylko temp przekroczy 36.6 albo dziecko bardziej marudne i
          cieplejsze sie robi.
          Wiadomo ze po paracetamolu bol nieco mija, samopoczucie sie
          poprawia, maluch sie uspokaja wiec i rodzicowi latwiej ;-)

          W/g oceny innego trzeba wtedy gdy rzeczywiscie temperatura wymaga
          zbijania i/czy zeby sie dziecko troche przespalo np.
          A i wtedy mi przynajmniej tez raczej lekarka tlumaczyla jak
          schladzac dziecko gabka, rozebrac troche, dawac duzo picia itd.
          Szczerze watpie ze ten calpol tak wciskaja i kaza dawac niezaleznie
          od sytuacji. Raczej chyba licza na rozsadek rodzicow (czy doroslych
          bo to samo z paracetamolem) i wlasnie czy w przypadku dzieci czy
          mnie samej, jesli juz pomysl podsuwali to wlasnie z komentarzem `if
          needed`.
          A ja juz decydowalam czy potrzeba czy sie obedzie.
          Z tym ze fakt, czesto jest naduzywany ale to mam wrazenie ze nie z
          winy lekarzy a samych pacjentow/opiekunow bo kazdy wszakze ma swoj
          rozum a to specyfik dostepny bez recepty. GPs go nawet chyba przy
          kazdej wizycie nie przepisuja. Mi w kazdym razie tylko przy okazji
          szczepien (dawno temu ;-P )
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka