Forum Sport Narty
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Narty Ojca Świętego

    IP: *.tele2.pl 05.04.05, 21:56
    Kochani,
    Po długich poszukiwaniach trafiłem wreszcie na słownie jedno zdjęcie Ojca
    Świętego na nartach:

    papiez.wiara.pl/index2.php?option=content&task=view&id=19&pop=1&page=0
    (skopiujcie sobie i wejdźcie - cóż, Gazeta nas nie rozpieszcza)
    Skały w tle wskazują, że zdjęcie wykonano chyba w Dolomitach. Kiedy? Nie
    wiadomo. Zapewne w sezonie 79/80 lub 80/81.
    Ojciec Święty odziany jest w b. gustowny czarny kombinezon. Przy pasie widać
    coś jakby zaczep do wyciagu. Buty jednoklamrowe - wtedy to była nowość i
    pamiętam, moje wielkie niespełnione marzenie... Buty chyba marki Lange.
    Ale najciekawsze są narty. Wydają się krótkie, ale to może być złudzenie
    optyczne. Nie mogę odczytać napisu na tych nartach. Może ktoś lepiej ode mnie
    pamięta te czasy i rozpozna narty Ojca Świętego?
    Wydrukowałem sobie to zdjęcie i mam je teraz na biurku...
    Obserwuj wątek
      • maladanka Re: Narty Ojca Świętego 06.04.05, 10:18
        ale mi radości zrobiłeś! Już rozsyłam znajomym! Pozdrawiam
        • yana Re: Narty Ojca Świętego 06.04.05, 15:06

          store1.yimg.com/I/romegiftshop_1836_3809230
          fr.news.yahoo.com/050401/74/4cdbt.html
          • Gość: Skyddad. Re: Narty Ojca Świętego IP: *.fornfyndet.se 06.04.05, 15:23
            Dzieki Trepidus,
            Juz stoi oprawione.Pzdr.Sky
            • yana Re: Narty Ojca Świętego 06.04.05, 17:05
              Fotka już się drukuje, a ja znalazłam jeszcze taką informację:
              "Buty i narty należące do Papieża to najnowsze eksponaty, jakie wzbogaciły
              zbiory sali pamięci Jana Pawła II w Starym Sączu. Starania o pozyskanie butów i
              nart Papieża trwały kilka lat. Teraz sprzęt turystyczny Ojca Świętego znajdzie
              się w gablotach obok innych przedmiotów Jana Pawła II."
              • Gość: trepidus Re: Narty Ojca Świętego IP: *.tele2.pl 06.04.05, 18:09
                Dzięki Yana za ten drugi link.
                Zdjęcie jest chyba komplementarne wobec tego, które znalazłem. Papież ubrany
                jest tak samo, za wyjątkiem czapki, która tu jest biała. Buty na pewno te same.
                Na innej stronie znalazłem to samo zdjęcie z komentarzem, że strój Ojca Świętego
                nie był czarny, lecz w kolorze "dark blue", czyli pewnie był granatowy. Kontrast
                z białym śniegiem spowodował jego "zaczernienie". Na tym drugim zdjęciu widać,
                że nie był to kombinezon, lecz komplet kurtka + spodnie.
                Ciekawa jest data: 19 lipca 1984 r. W Pinzolo, czyli jednak w Dolomitach. Czy
                ktoś był w Pinzolo?
                Czy masz Yana jakieś bliższe informacje o tej ekspozycji w Starym Sączu? Kiedy
                ją udostępnią?
                Pozdrawiam
                • Gość: Skyddad. Re: Narty Ojca Świętego IP: *.fornfyndet.se 06.04.05, 18:19
                  Witaj Trepidusie,
                  Tak bylem nawet dwa razy,raz w 1997 a drugi w 2001 roku.Tak ten masyw Brenta
                  nalezy do tzw Zachdonich Dolomitow.
                  Pzdr.Skyddad.
                  • Gość: Skyddad Re: Narty Ojca Świętego IP: *.fornfyndet.se 06.04.05, 18:21
                    Tutaj zalaczam link;
                    www.pinzolo.it/
                    Pzdr.Sky
                    • Gość: Colagen Re: Narty Ojca Świętego IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.04.05, 21:54
                      w Pinzolo jest ladny kosciolek
                • yana Re: Narty Ojca Świętego 07.04.05, 10:35
                  To informacja z zeszłego roku więc jeśli to stała ekspozycja
                  to chyba już jest dostępna :-)
                  Słyszałam też, że w Wadowicach są jakieś narty należące kiedyś
                  do Ojca Świętego.. Może jakieś wcześniejsze...
                  • Gość: trepidus Re: Narty Ojca Świętego IP: *.tele2.pl 07.04.05, 11:01
                    Tak, masz rację Yana. Ekspozycja jest już dostępna. Opis na stronie:

                    nowysacz.naszemiasto.pl/wydarzenia/374746.html
                    Te narty to Volkle. Kubagr, wielki miłośnik Volkli, na pewno się ucieszy! Tylko
                    kurtka nie ta - biała. Na stronie, do której podalem wcześniej linka, Ojciec
                    Święty jest w nią ubrany podczas pieszych wycieczek. Nie wiem, czy kurtka
                    puchowa jest (była) najlepszym strojem na narty.
                    Tak więc do Starego Sącza!!!
                    • Gość: ater Re: Narty Ojca Świętego IP: 80.72.37.* 07.04.05, 18:51
                      chcialam podziekowac wszystkim za te ciekawe informacje.
                      dziekuje.
                      masz racje trepidus: kubagr na pewno sie ucieszy.
                      duzo slonca na jutro.....
                    • Gość: kubagr Re: Narty Ojca Świętego IP: *.155.81.242.Dial1.Baltimore1.Level3.net 08.04.05, 02:59
                      YEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEES !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                      mam nadzieje ze nastarcza Mu najnowszych modeli na nastepne wypady narciarskie
                      • Gość: trepidus Re: Narty Ojca Świętego IP: *.tele2.pl 08.04.05, 21:30
                        Tak, On teraz po niebiańskich połoninach, lodowcach szusuje w puchu dziewiczym
                        doskonaląc technikę skrętu (zawsze był perfekcjonistą), może spojrzy czasem
                        łaskawie na nas niegodnych, a przecież najszczęśliwszych, którzy poznali tę
                        nieopisaną radość z porządnie wykonanego zjazdu.
                        I to pamiętajmy, że Ojciec Święty szczególnie upodobał sobie brać narciarską,
                        sekretarza swojego - księdza Dziwisza - podobnież na nartach poznał w Zakopanem
                        i natychmiast powierzył mu sekretarzostwo. Bo arcybiskup Dziwisz jest tęgim
                        narciarzem, a był w sferach eklezjastycznych drugim zaraz po Papieżu.
                        I tak sobie myślę, że kolegium kardynalskie może zrozumie delikatną sugestię
                        Ojca Świętego, by szukało godnych kandydatów również "poza gronem kardynałów".
                        Któż, jak nie osobisty sekretarz lepiej rozumie myśl i zamierzenia Ojca Świętego?
                        W każdym razie wszyscy tu na tym forum jakbyśmy nobilitowani zostali i mamy
                        wielkiego, acz jakże bliskiego nam Patrona. To nic, że relikwie cielesne są
                        daleko w Rzymie - my tu mamy Jego relikwie narciarskie.
                        • Gość: kubagr Re: Narty Ojca Świętego IP: *.CHP.EDU 08.04.05, 21:53
                          tak to powiedziales ze...............
                          nie mam slow ( a zawsze raczej bylem wyszczekany).
                          • Gość: ater Re: Narty Ojca Świętego IP: 80.72.37.* 09.04.05, 00:24
                            hmm... wlasnie tak: faaajne slowa Trepidusa..
                            a co do wyszczekania? haaaa..to prawda kubagr..
                            • staruch5 Re: Narty Ojca Świętego 09.04.05, 21:55
                              nie wiem, jak jezdzil papiez. Mysle, ze to bylo raczej narciarstwo sladowe
                              (skitour) i chyba nie byl dobrym zjazdowcem. Tym niemniej mozna byc pewnym, ze
                              tam, gdzie teraz jest, jest najlepszy i zostal od razu instruktorem przez
                              aklamacje. Mysle, ze paru swietych moze zasmakowac w tej przyjemnosci.
                              • Gość: trepidus Re: Narty Ojca Świętego IP: *.tele2.pl 10.04.05, 13:00
                                Tego jak naprawdę jeździł Ojciec Święty chyba się już nie dowiemy. Z całą jednak
                                pewnością nie było to narciarstwo śladowe - dowodem zdjęcie, do którego linka
                                podałem w najpierwszym poście tego wątku. Papież wygląda tam jak tęgi łojant, a
                                sprzęt ma co się zowie zjazdowy i topowy na owe lata.
                                Wstyd, żeby Krakus, i to niemłody, sugerował się "opowieściami z kruchty" (jak
                                to niby kardynał Wojtyła w komeżce na nartach wjeżdzał do kościoła - coś takiego
                                nawet znalazłem) i deprecjonował technikę narciarską Ojca Świętego!
                                Trzymaj się, Staruchu
                                • Gość: ater Re: Narty Ojca Świętego IP: 80.72.37.* 10.04.05, 14:05
                                  hej trepidusie..
                                  pierwszy raz slysze slowo -łojant-
                                  mozesz wytlumaczyc???
                                  prosze
                                  • staruch5 Re: Narty Ojca Świętego 10.04.05, 14:13
                                    Oj, Trepidusie, nie wkladaj mi w usta, czegom nie powiedzial.
                                    Fakt, ze sprzet, jak na 1981-5 rok jest przywoity, ale poprzednio taki nie byl.
                                    W latach, w ktorych jezdzil Karol Wojtyla w Pl nie bylo wielu roziwnietych
                                    wyciagow i domyslam sie, ze jezdzil poza masowymi stokami z wyciagami
                                    (Korbielow, Zakopane). Ale, jak bylo, to nie wiem i to napisalem. Zdjecie,
                                    ktore pokazujesz nie jest dowodem, ze nie uprawial narcarstwa sladowego-
                                    turystycznego. Taki jest moj domysl.
                                    A moze ktos wie cos wiecej?

                                    Do atera, domyslam sie, ze lojant, to ten, co loi (stoki).
                                    • Gość: trepidus Re: Narty Ojca Świętego IP: *.tele2.pl 10.04.05, 15:55
                                      No tak, ten co "łoi", czyli się nie oszczędza i nie zjeżdża bojaźliwie.

                                      Co do narciarstwa "śladowego", to zasięgnąłem opinii mojego własnego Ojca, który
                                      jest rówieśnikiem Karola Wojtyły i narciarzem od wczesnej młodości. Może nawet
                                      minęli się kiedyś w górach?
                                      Oczywiście w latach 40 i 50 wyciągów nie było. Podchodziło się pieszo. Ojciec
                                      wspomina, że miał foki własnej roboty, ale w praktyce się nie sprawdziły i z
                                      nich nie korzystał. Inni też nie. Tak więc szło się pod górę powiedzmy dwie
                                      godziny, by potem zakosztować siedmiu minut rozkoszy podczas zjazdu. Rzecz jasna
                                      tylko wtedy, gdy śnieg pozwolił. Największym utrapieniem, jego zdaniem, była
                                      cienka skorupa lodu zalegająca bezpośrednio na puchu. Tworzy się coś takiego po
                                      kilku dniach slonecznych, kiedy po wierzchu śnieg się topi, a w nocy zamarza.
                                      Tak więc rozpędzasz się na tym "lodzie", a podczas skrętu skorupka pęka i
                                      zapadasz się w kopny śnieg. On opanował technikę jazdy w czymś takim, o czym
                                      przekonałem się, gdy wybraliśmy się kiedyś w Alpach poza trasy.
                                      No i prawdziwy lód, na co nie było sposobu - narty okute blaszaną taśmą w ogóle
                                      nie trzymały.
                                      We wspomnieniach narciarskich o Papieżu często powracają Gorce (czy pamiętacie
                                      "Chodź na Turbacz"?) Ojciec też w tych latach często tam się wybierał, z powodów
                                      prozaicznych. Na terenach przygranicznych (a wszystkie nasze góry są
                                      przygraniczne) trzeba było legitymować się przepustką. Gorce są trochę oddalone
                                      od granicy i można tam było jeździć bez przepustki. W sumie było to narciarstwo
                                      "heroiczne", ale nie nazwałbym go "śladowym". Inny śnieg, inna technika, inny
                                      sprzęt i inna kondycja.
                                      Muszę się pochwalić, że w latach 70 zjeżdżałem kilka razy jedną z ulubionych
                                      tras Papieża - z Grzesia. Dawno nie byłem w Chochołowskiej - czy istnieje
                                      jeszcze nartostrada z Grzesia? Czy też zarosła już krzakami?
                                      • Gość: ater Re: Narty Ojca Świętego IP: 80.72.37.* 10.04.05, 16:23
                                        Staruch, Trepidus dziekuje za <łojanta>
                                        ciekawe te opowiesci, naprawde....
                                        i w sumie sympatyczny watek, az chce sie czytac...
                                        pozdrawiam
                                  • Gość: łojant Re: Narty Ojca Świętego IP: *.chello.pl 13.04.05, 19:44
                                    "Łojant" to przedewszystkim w slangu wspinaczy znaczy po prostu "wspinacz":))

                                    pozdro

                                    Łojant i narciarz
                                    • Gość: ater Re: Narty Ojca Świętego IP: 80.72.37.* 13.04.05, 22:13
                                      dzieki wspinaczu za wyjasnienie :))
      • bynek Re: Narty Ojca Świętego 10.04.05, 16:28
        ... i jeszcze jedno, chyba najstarsze:
        riad.pk.edu.pl/~naszapol/archiwum/NR26/TEXT/specjal.htm
        pozdrawiam
        • bynek Re: Narty Ojca Świętego 10.04.05, 17:49
          ...jednak znalazło się jescze starsze:
          www.sapere.it/tca/MainApp?srvc=dcmnt&url=/tc/storia/percorsi/Wojtyla/papasport.jsp
          • staruch5 Re: Narty Ojca Świętego 10.04.05, 18:38
            znam takie narciarstwo. To byly moje poczatki w latach 70tych w Bieszczadach.
            Foki mialem zrobione z pasow parcianych od tapicera. sprawowwaly sie srednio.
            Podchodzxilo sie wysoko (Wielka Rawka, poloniny). Ciezko bylo w kppnym sniegu,
            kijek czesto zapadal sie po pache... Potem zjazd. wlasnie taki, jak opisujesz.
            to bylo bardzo trudne. jazda na wprost z malo pochylego zbocza - Ok, ale ze
            stromego! Jak trzeba bylo zakrecic, to wlasciciwe tylko przekladanka. To bylo
            trudne, narty sie zapadaly, tracilo sie latwo rownowage, potem byl pad w snieg
            i po sekundzie "nadlatywal" wlasny, ciezkli plaecak i wgniatal morde w snieg.
            Super! A jazda po stromym w lesie! Ho, ho...
            • Gość: Skyddad Re: Narty Ojca Świętego IP: *.fornfyndet.se 10.04.05, 19:27
              Witaj Bynku,
              te zdjecie nowsze przedstawiajace Karola Wojtyle na nartach,widac ze deski
              drewniane z wiazaniami typu kandahar.Tam nie bylo zadnych bezpiecznikow,ludzie
              co slabo jezdzili sie nie porywali na te wiazania.Takze wiemy juz ze Karol
              Wojtyla uprawial zjazd i napewno dobrze jezdzil.
              Tak bylo w latach koniec 40-stych i 50-tych,poznmiej byla kontynuacja ,dlatego
              mial na ten czas papieski bardzo dobry sprzet zjazdowy,ale spokojny.Buty
              jednoklamropwe sa w zasadzie uzywane dla poczatkujacych lub dla osob jezdzacych
              spokojnie.Wydaje sie mnie ze do takich nalezal nasz Paiez.
              Pzdr.Sky.
              • Gość: trepidus Re: Narty Ojca Świętego IP: *.tele2.pl 10.04.05, 21:41
                Wiesz, Skyddadzie, wtedy nie było innych wiązań poza kandaharami. Wszyscy w nich
                jeździli i łamali sobie nogi jak zapałki.
                A co butów jednoklamrowych: to dzisiaj zaleca się je początkującym. Dobrze
                pamiętam, że wtedy, pod koniec lat 70. to była wielka nowość i absolutny szpan.
                Reklama robiła cuda. Dopiero później wyszło na jaw, że nie trzymają jednak tak
                dobrze i zostały zdegradowane do kategorii pośledniejszego sprzętu. Wtedy
                oglądało się je z cmokaniem. Ja też o nich marzyłem, ale kosztowały równowartość
                moich półrocznych bodaj dochodów...
            • Gość: trepidus Re: Narty Ojca Świętego IP: *.tele2.pl 10.04.05, 21:03
              No popatrz, Staruchu, ja Bieszczady przeszedłem w 1973 r. Byłem wtedy w
              absolutnie szpic-szczytowej formie narciarskiej. Skrzyknęliśmy się we trzech i
              tak bez przygotowania, na hura, ruszyliśmy na Połoniny. Najgorsze były
              podejścia. Foki, które świetnie sprawowały się na ubitym, w głębokim kopnym
              śniegu okazały się zupełnie nieprzydatne...
              Po trzech dniach półżywi dotarliśmy do schroniska studenckiego bodaj na
              Łopienniku, a właściwie do takiej budy bez wody i elektryczności, która zresztą
              wkrótce potem została spalona. I tam zakończyliśmy eskapadę.
              Nie ukrywam, że jeszcze teraz kusi mnie, by ruszyć w "naturę" - sprzęt jest
              doskonalszy i w zasięgu kieszeni, otworzyły się nowe tereny - Karpaty Wschodnie,
              no i człowiek robi się coraz starszy. Ale na myśleniu i gadaniu się kończy. Nie
              tylko w moim przypadku - na tym forum NIGDY nie przewinął się wątek turystyki
              narciarskiej - tego co Francuzi nazywają "ski de randonnee". Uprawiamy
              narciarstwo tylko w wersji wyciągowo-resortowej. Szczytem szpanu jest jazda
              "off-piste". A może by tak na Turbacz, hej!
              • kubagr Re: Narty Ojca Świętego 11.04.05, 04:24
                wiem i rozumiem ze tak ma bbyc i koniec i mialo byc ale stale jak porownuje
                starsze filmy z JP i fakt ze Go nie ma i juz to stale mam zal do opatrznosci.
                ze zdjec widac ze JP byl facetem z silna wola i nie wierze ze byl slabym
                narciarzem: Jego postawa na nartach znamionuje wszystko oprocz slabosci
                fizycznej.
                to ostatnie zdjecie nie wyglada na Niego, nie wiem moze pomylka: porownajcie
                poprzednie i nast zdjecia i to jedno nie pasuje
                • bynek Re: Narty Ojca Świętego 11.04.05, 13:52
                  Rzeczywiście , wygląda trochę inaczej. Nie można wykluczyć pomyłki.
                  Widziałem to zdjęcie także w innych serwisach ale to nie przesadza
                  o niczym. Myślę jednak ,że to On.
                  Poza tym he, he, ja też nie mogę się czasem na fotkach rozpoznać:))
                  tak jak każdy - z resztą.
            • maladanka Re: Narty Ojca Świętego 11.04.05, 11:58
              oj - ale fajnie wspominacie - ale ta skorupa lodowa na kopnym sniegu to była
              straszna rzecz, mnie kiedys mało nosa nie obcięło - poszłam do przodu na twarz
              i taka płytka lodowa mi troche organ powonienia naruszyła.
              • Gość: Colagen Re: Narty Ojca Świętego IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.04.05, 15:51
                Ciszej nad tą trumną
                • Gość: trepidus Re: Narty Ojca Świętego IP: *.tele2.pl 11.04.05, 16:58
                  Cóż:

                  multa trepidus solet detegere vultus
                  • Gość: lu Narciarze dla Ojca Świętego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.04.05, 17:14
                    w dniu pogrzebu setki polskich narciarzy (byli tam pewnie i Włosi i
                    przedstawiciele innych narodowości), aby uczcić pamięć naszego papieża
                    zjechaliśmy z Mottolino. Wrażenie nie do opisania. Prawie godzinny zjazd,
                    wszyscy zjeżdżaliśmy w ciszy, powoli. Nie mogliśmy być w Rzymie, wiedzieliśmy
                    jak kochał góry i nie zapomnieliśmy, by nawet tam oddać jemu hołd i wyrazić
                    nasz smutek.
                    • Gość: Colagen Re: Narciarze dla Ojca Świętego IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.04.05, 20:57
                      dzieki Trepi za Senecę
                      • Gość: Colagen Re: Narciarze dla Ojca Świętego IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.04.05, 21:06
                        nie jestem pelen strachu i nie czuje sie winny - ................
                        • Gość: trepidus Re: Narciarze dla Ojca Świętego IP: *.tele2.pl 11.04.05, 22:55
                          Eh, Kola, wszystko do siebie bierzesz. Nie zauważyłeś, że to (między innymi) o
                          mnie, grzesznym, było? Przecież wystąpiłem w treści tego cytatu... Czy my nędzni
                          mamy prawo roztrząsać tu prywatne w końcu życie męża znakomitego? Zastanawiać
                          się nad jego techniką skrętu? Przyznam się, że uderzyła mnie szczupłość
                          informacji o tej sferze życia Ojca Świętego. Zauważcie, że On nie dokumentował
                          swoich wypraw narciarskich - a kto wie, może sobie nawet tego nie życzył?
                          Tak rozumiem Twoją uwagę - ciszej na tą trumną. Bo wokół rzeczywiście mamy
                          gigantyczne odpustowe nadużycie Jego osoby. W kiosku widziałem jakąś gazetkę
                          szalikowców ze zdjęciem Papieża i tytułem "Umarł Największy Kibic". Teraz z Jego
                          imieniem na ustach biorą się za łby...
                          A my, i nasze narciarze trzy grosze? Myślisz, że przekroczyliśmy tu granicę
                          przyzwoitości?
                          Próbuję sobie wyobrazić ten orszak smutnych narciarzy sunący z Mottolino (w
                          Livigno), przez godzinę - a trasa z Mottolino nie zalicza się do długich. No i
                          szwankuje mi wyobraźnia...
                          • Gość: lu Re: Narciarze dla Ojca Świętego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.04.05, 23:56
                            Widocznie szwankuje...to było na prawdę coś wyjątkowego. Trasa nie należy do
                            najdłuższych, a świadczy to o tym jak wiele osób było....mnostwo.
                          • bynek Re: Narciarze dla Ojca Świętego 12.04.05, 12:04
                            Bez przesady, nie popadajmy z jednej skrajności w drugą.
                            Trzeba zachować umiar i rozzsądek we wszystkim ,czego wam
                            wszystkim życzę.
                            • staruch5 Re: Narciarze dla Ojca Świętego 13.04.05, 18:09
                              to jest jak najbardziej na temat, ale chyba niewiele wnosi do sprawy (czy KW
                              byl dobrym zjazdowcem).
                              bi.gazeta.pl/im/4/2634/m2634004.mp3
                              • Gość: trepidus Re: Narciarze dla Ojca Świętego IP: *.tele2.pl 13.04.05, 23:34
                                Kontynuując wątek - JP2 udał się latem 1984 r. na lodowiec Adamello helikopterem
                                w towarzystwie prezydenta Włoch Sandro Pertiniego, ktory liczył sobie podówczas
                                lat 84. Do historii przeszła jego wypowiedź, że "Papież śmigał na nartach jak
                                jaskółka" (volteggia come une rondine). Ale to niewiele znaczy, gdyż sam Pertini
                                nie był narciarzem.
                                Papież był tam również w towarzystwie Lino Zani, wielkiej postaci w świecie
                                ski-alpinizmu, który później jako pierwszy zjechał na nartach z ośmiotysięcznika
                                Cho Oyu w Himalajach. Zani nazywany był (jest) "papieskim instruktorem
                                narciarstwa". Znalazłem kilka anegdot - wspomnień Zaniego o Papieżu, ale żadna
                                nie dotyczy techniki narciarskiej. Może kiedyś wypowie się i na ten temat.
                                Taka ciekawostka - w Adamello znajduje się szczyt Jana Pawła II (Punta Giovanni
                                Paolo II - Cresta della Croce).
                                Więcej o wizytach Jana Pawła II na Adamello, niestety po włosku, na stronie:

                                www.crestacroce.it
                                Tamże zdjęcia Papieża na nartach i pieszo (niestety niskiej jakości) oraz linki
                                do pdf-ów z historią tego miejsca i budowy nowego krzyża granitowego na Cresta
                                della Croce oraz opisem pobytu JP2 (trzeba kliknąć na obrazek). Niestety, ten
                                najbardziej interesujący link do pliku o nazwie "Quel soggiorno segreto" jest
                                martwy...
                                W jednym z tych artykułów jest zacytowany in extenso list Jana Pawła II, w
                                którym wspomina o krwawej historii Adamello podczas II wojny światowej. W innym
                                miejscu znalazłem informację, że przez wszystkie lata wojny na Adamello i w
                                okolicach zamarzło na śmierć 50 tys. żołnierzy. Brrr.... Pewnie sporo ich tam
                                leży w lodzie do tej pory.
                                • Gość: trepidus Re: Narciarze dla Ojca Świętego IP: *.tele2.pl 13.04.05, 23:41
                                  Korekta: chodzi oczywiście o I wojnę.
                                • staruch5 Re: Narciarze dla Ojca Świętego 14.04.05, 09:42
                                  ciekawy link. Wielka szkoda, ze po wlosku... To pierwsze zdjecie to mi nie
                                  wyglada na KW, ale to musi byc on.
                                  szkoda, ze Zani nie chce "zeznac" wiecej.Pzdr.
                                  • Gość: trepidus Re: Narciarze dla Ojca Świętego IP: *.tele2.pl 14.04.05, 13:04
                                    Jeszcze jedna korrekta: zamarzło 60 tys., 50 tys. pochłonęły lawiny, w tym jedna
                                    największa za jednym zamachem 10 tys. Wywołali ją Włosi ostrzałem artyleryjskim.
                                    Zani wspomina, że Jan Paweł II prawie cały czas się modlił...
                                    • staruch5 Re: Narciarze dla Ojca Świętego 14.04.05, 13:41
                                      trudno mi uwierzyc w lawine, ktora zabiera na raz 10tys. ludzi, chocby ich
                                      najlepiej stloczyc...
                                      • Gość: trepidus Re: Narciarze dla Ojca Świętego IP: *.tele2.pl 14.04.05, 15:46
                                        To była wielka lawina obszarowa, czyli wiele lawin jednocześnie. Wyobrazić sobie
                                        to nie sposób, ale podobno tak było. Walkę "na lawiny" wymyślili Włosi i podobno
                                        byli w tym najlepsi.
                                        Pozdrawiam
                                      • Gość: trepidus Re: Narciarze dla Ojca Świętego IP: *.tele2.pl 15.04.05, 12:41
                                        Interesujący ale, ostrzegam, drastyczny artykuł o lawinach podczas "guerra bianca":

                                        www.worldwar1.com/itafront/avalan.htm
                                        Autor jest amerykańskim Włochem, więc stanowczo zaprzecza, by jego ziomkowie
                                        posunęli się do takiego barbarzyństwa, jak wywoływanie lawin ostrzałem
                                        artyleryjskim. Cóż, zapewne te armaty, ktore dziś podziwiać mogą turyści na
                                        Adamello, Włosi (a raczej ich muły) wciągnęli na 3 tys. metrów dla dekoracji i
                                        zimą nigdy nie strzelały, aby Boże broń nie wyrządzić krzywdy zaprzyjaźnionym
                                        (jak pisze) Austriakom. Ten kataklizm 10 tys. ofiar był tyleż wynikiem potężnych
                                        opadów śniegu co ostrzału artyleryjskiego. Poza tym nieprawdą jest, że zimą
                                        walki ustawały: właśnie pod koniec zimy 1915/16 włoscy Alpini zdobyli lodowiec
                                        Adamello.
                                        A swoją drogą zastanawiam się, dlaczego Ojciec Święty wybrał do jazdy na nartach
                                        to straszne miejsce, jakim jest Adamello. Może dlatego podczas pobytu wykonał
                                        zaledwie kilka-kilkanaście zjazdów? Lodowiec, który dziś jeszcze wypluwa
                                        przemielone ludzkie szczątki. Kto wie, może za parę tysięcy lat, gdy lodowiec
                                        całkiem stopnieje, oczom naszych potomków ukażą się świetnie zachowani Alpini z
                                        berettą w dłoni i dziwić się im będą, tak jak my dziwimy się Otzi - walecznemu
                                        człowiekowi z miedzianym toporkiem sprzed 5 tys. lat, którego odsłonił
                                        topniejący lodowiec obok Maso Corto, niedaleko Adamello.
                                        • Gość: Colagen Re: Narciarze dla Ojca Świętego IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.04.05, 15:47
                                          Trepi nie przesadzaj - z beretta w dłoni ?
                                          • Gość: trepidus Re: Narciarze dla Ojca Świętego IP: *.tele2.pl 15.04.05, 20:09
                                            A co, miałem napisać, że z "małym fiatem" w dłoni? Fiat produkował wtedy również
                                            uzbrojenie, a nawet szył buty żołnierskie.

                                            Pozdrawiam
    Inne wątki na temat:

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka