Forum Sport Narty
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    kask Quechua dla dziecka

    IP: *.crowley.pl 08.12.06, 10:35
    W Decathlonie kaski dziecięce Quechua kosztują 50-100 pln, jest na nich
    informacja, że spełniają normy bezpieczeństwa - CE EN 1077, ale jakoś nie
    budzą mojego zaufania - bo ile może być warty kask za 50 pln - a może się
    mylę ? Czy ktoś może się wypowiedzieć na temat firmy Quechua - czy można
    zaufać ich wyrobom, czy lepiej poszukać profesjonalnego kasku za 200-250 pln ?

    Pozdr
    Basia
    Obserwuj wątek
      • elpik Re: kask Quechua dla dziecka 08.12.06, 10:39
        Jeśli nie satysfakcjonuje Cię cena 50zl to mogę Ci sprzedać taki kask za 200 ;)

        BTW: Jakie są koszty wykonania w Chinach plastikowej skorupy + styropianowe wypełnienie + jakaś tam wyściółka + pasek? 10zl? Chyba nie więcej.
      • Gość: o_andrzej Re: kask Quechua dla dziecka IP: *.cyf-kr.edu.pl 08.12.06, 11:05
        > W Decathlonie kaski dziecięce Quechua kosztują 50-100 pln, jest na nich
        > informacja, że spełniają normy bezpieczeństwa - CE EN 1077, ale jakoś nie
        > budzą mojego zaufania - bo ile może być warty kask za 50 pln - a może się
        > mylę ?

        Mylisz sie. To marka Decthlona, a wiec calkiem niezla jakosc. Wiele produktow
        robionych dla Decthlona ma bardzo dobry wspolczynnik price/performance (powinno
        byc wlasciwie qualite/prix bo to marka francuska :)). Moglbym sporo wymienic, bo
        sporo roznosci u nich kupilem. Ostatnio dostalem od Mikolaja rekawiczki
        Decathlona z windstopera za 15 zl. Swietne.
        • Gość: basia Re: kask Quechua dla dziecka IP: *.crowley.pl 08.12.06, 11:15
          Z rękawiczek (dla siebie i dziecka) i kombinezonu dla dziecka Quechua też
          jestem zadowolona, tylko ten kask (a raczej plastik, z którego jest wykonany)
          wydaje mi się taki kruchy ... nie wiem czy nie pękłby gdybym go cisnęła o
          podłogę ...
          • Gość: basia Re: kask Quechua dla dziecka IP: *.crowley.pl 08.12.06, 11:21
            gdyby ten kask kosztował więcej (np. 200 pln) w ogóle bym się nie zastanawiała,
            tylko kupiła np. rossignola czy solomona, ale jeśli kask Quechua jest tak samo
            dobry, to po co przepłacać, zwłaszcza że za rok czy 2 i tak bedzie juz za mały
            córce się podoba - bo jest dziewczęcy z kwiatkami, pomarańczowo-czerwony, jako
            jeden z nielicznych pasuje na niewymiarową głowę mojego dziecka

            pozdr
            Basia
          • Gość: o_andrzej Re: kask Quechua dla dziecka IP: *.cyf-kr.edu.pl 08.12.06, 11:34
            50 zl za kask dla dziecka to wcale niemalo. Kilka lat temu kupilem za podobna
            cene kask dla corki w Makro. Nie przydal sie na szczescie. Teraz bylem o krok od
            kupienia dla niej doroslego kasku wlasnie Quechua za ok. 200 zl. Bardzo lekki. W
            koncu kupilem tanszy (i ciezszy) na allegro. Nie wahaj sie, bo to nie jest zadna
            lipa.
            • Gość: basia Re: kask Quechua dla dziecka IP: *.crowley.pl 08.12.06, 12:00
              ten, który sprawdzałam jest lekki, wygląda tak
              www.allegro.pl/item146484020__quechua_fr_dziewczecy_polecam_52_55cm.html,
              tylko w Decathlonie kosztuje 99,90 ...
      • Gość: piotrek Re: kask Quechua dla dziecka IP: 195.94.220.* 08.12.06, 17:18
        obojętne czy to wypasiony model za 400 zł.czy normalny za 40 ,ważne ,że to kask
        narciarski.lepszy jakikolwiek (narciarski) niż żaden.nie ma bowiem
        kasków ,które szkodzą.
        • Gość: basia Re: kask Quechua dla dziecka IP: *.aster.pl 09.12.06, 00:37
          opcja bez kasku nie istnieje, chcę wybrac kask, który dobrze ochroni głowę
          dziecka w razie (odpukac) wypadku, zderzenia itp. Wiekszość kasków spełnia
          normy europejskie, ale jednak róznią się kształtem, wykonaniem, są z wentylacją
          i bez, chroniace szyję i odsłaniające ją, z miękkimi lub twardymi nausznikami

          dzisiaj mierzyłam dziecku kask rossignola (radical) - wszystko super (może poza
          ceną - 250 pln), ale nie podobało mi się, że zbyt wysoko odsłaniał tył głowy,
          ten Quechua jest bardziej z tyłu zabudowany, ale nie ma otworków
          wentylacyjnych, ten rossignola siedział na głowie idealnie

          pozdr
          basia
          • ortodox Re: kask Quechua dla dziecka 09.12.06, 00:50
            Właśnie, kaski różnych firm i za różna cenę różnią się przede wszystkim
            ergonomią. Trudno mi oceniać dziecięce kaski, ale podobna historia jest
            z "dorosłymi" . Można kupić za 100zł albo za 200 i 300zł. Wszystkie zapewniają
            bezpieczeństwo, ale różnica w komforcie użytkowania jest znaczna.
            Niestety, przeważnie jest tak, że te tańsze odstają pod tym względem od
            droższych, renomowanych firm. Problem z dzieckiem polega na tym, że ono nie
            potrafi tak jak dorosły ocenić wygody i wyobrazić sobie, że będzie to nosić
            przez kilka godzin dziennie. Trzeba raczej nie sugerować się ceną, ale tym
            żeby dzieciaka nie zrazić, żeby chciał w kasku jeździć i czół się w nim dobrze.
            pozdawiam.
      • nrg67 Re: kask Quechua dla dziecka 11.12.06, 15:36
        Mój smyk jezdzi w takim kasku od roku i wszysko gra i buczy. Prawdą jest i
        to ,ze nie bylo dotąd zadnego powazniejszego wypadku, ale.. ja wiem, czy jakies
        baaardzo powazne uderzenia wytrzyma jakikolwiek kask? Po prostu trzeba uwazac
        na smarkacza i nie dawac mu sie rozpedzac ani eksperymentowac za duzo. Kask
        przeciez nikogu nie uratuje, nawet doroslego, jesli ktos sie rozpedzi i walnie
        w drzewo. Podobnie, jak kaski rowerowe czy szczegolnie motocyklowe ta oslona na
        glowe nie sluzy do tego, zeby uratowac czlowieka ktory jadac 80 na godz wali w
        drzewo = dla takiego nie ma ratunku ani ochrony. kaski sa po to, ze - jak
        wynika ze statystyk - zdecydowana wiekszosc urazow glowy powstaje w trakcie
        koziolkowania po upadku. Motocykilisci sie przewracaja i pewnie by wstawali na
        nogi po upadku, gdyby nie to, ze turlajac sie wala glowa w krawezni. Narciarze
        raczej nie w krawezni, ale w pieniek, w twardy snieg, w lód, w czyjes buty
        narciarskie albo narty itd. Tak tez pewnie powstaja typowe urazy narciarskie
        glowy - od turlania sie miedzy twardymi przeszkodami. Dlatego fakt, ze kask na
        oko wyglada licho bym nie przecenial. Silnego uderzenia nie wygrzyma i tak
        zaden kask ani zadna glowa w dowolnym kasku. A od tych takich turlaniowych
        decathlon powinien wystarczyc. Zreszta, z pekaniem kasku to jest tak, jak ze
        zderzakiem auta = pekajac kask pochlania energie ,innymi slowy: przy mocnym
        uderzeniu kask powinien peknac, bo jesli nie peknie kask, to peknie kosc w
        glowie. A to juz duzo cenniejsze, prawda?
        W ogole z bezpieczenstwem dzieci to jes ttak... ja swojemu do tego decathlona
        kupilem tzw. garde czyli plastikowa oslone na podbrodek, taka dlugasna. To sie
        przykreca do kasku po to, ze jak poleci na buzie, to nie uderzy podbrodkiem ani
        ustami, bo taki sztywny kawal plastiku na dole kasku go przed tym ochroni.
        Rozoumiem, ze ta garda moze sie przy okazji odksztalcic albo peknac - ale
        lepiej ten plastik ,niz nos albo podbrodek, nie?
        Otoz moj mlody znudzil si enartami i wpakowal sie na sanki. Wlazl w tym kasku.
        Probowal mnie podpuszczac, ze zjedzie na sankach na brzuchu, glowa w dół (czego
        mu zabraniam). Tak wiec rusza, i nagle wstaje i sie smieje z ojca, ze mnie
        nabral. Za chwile to samo - i znowu wstaje i sie smieje. Nagle sie znowu
        polozyl - i slysze wycie "taaataaaaaaaaaa!!!!!"... A dziecko na brzuchu z
        sankami sunie coraz szybciej glowa w dol z calkiem pokaznej gorki i sie z sanek
        nie podnosi, , ytlko wyje ze strachy. Wiec tata sie rzuca po plozy, zatrzymuej
        sanki. Roztrzesnioneg omalucha najpierw przytulam, a potem daje bure: dlaczego
        sie wyglupiasz tak niebezpiecznie i dlaczego nie hamowales. Okazalo sie, ze na
        leząco .. zachaczył właśnie wspomnianą gardą od kasku o szczebelki sanek i nie
        mogł się z nich podnieść. Nadmiar ostroznosci? Czy zbieg okolicznosci
        nieszczesliwy?
        pzdr
        • Gość: basia Re: kask Quechua dla dziecka IP: *.crowley.pl 11.12.06, 16:15
          no tak ... gdybym zakładała wypadek, to w ogóle bym małej na stok nie puściła
          chociaż ona jest z natury ostrożna (raczej nie z tych, co pojadą na krechę), to
          czasem mam serce w gardle jak widzę jak podjeżdża pod mały pagórek, aby mieć
          większy rozpęd
          zawsze staram się jechać za nią i asekurować przed ewentualnym rozjechaniem
          tam gdzie są drzewa nie jeździmy
    Inne wątki na temat:

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka