Forum Sport Narty
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Arlberg -St.Anton, Lech,tydzien 8. relacja on-line

    14.02.09, 19:59
    dobry wieczor.
    Zglaszam sie z Arlbergu. Postaram sie co nieco doniesc, co slychac
    na koncu Austrii w tym tygodniu.
    Podroz byla dosc trudna - z Krakowa o 19tej, na miejscu o10tej. Po
    drodze obiad w Zgorzelcu. trasa A4, dalej RFN tez A4, A72, A9, A6,
    A7, A76 i w Austrii A14. Pogoda trudna. Ciezko na Slasku. Sporo
    wypadkow, udalo sie przemknac, choc jeden TIR wylozyl sie swiezutko
    do rowu kolo Opola. Zaraz potem byl wypadek z 3 autami - podawalo
    PR1.
    W RFN tez ciezko. Na A9 bardzo zimowo. Kilka wypadkow, korki aut nie
    mogacych (bo blokuja) lub bojacych sie wyprzedzic zestaw plugow.
    Na granicy D/A dlugi korek.
    Na miejscu dzis spadlo pol metra sniegu. Z relacji tubylca - fatalne
    warunki, zero widocznosci, meka. Nie poszedlem na narty.

    Jutro ma byc badzo ladnie. Atak na St. Anton i Valluge. Potem bedzie
    tylko gorzej, niestety. Tak, to Austria, a nie Dolomity :-(
    Obserwuj wątek
      • Gość: agata Re: Arlberg -St.Anton, Lech,tydzien 8. relacja on IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.09, 00:00
        dobry wieczor,
        z wypiekami czekam na Twoja relacje, duzo sloneczka jednak zycze,
        pisz jakie warunki...
        • staruch5 Re: Arlberg -St.Anton, Lech,tydzien 8. relacja on 15.02.09, 17:44
          na pocztek absolutna rewelacja! Pogoda marzenie! Caly dzien totalna
          lampa po sporym opadzie. jazda w mrozie, sloncu i w puchu!
          Miodzioooooo! Moze potem wrzuce jkies zdjecie.
          Pierwsze wrazenia:
          dzis St. Anton. Dojazd skibusem. bardzo wygodnie i szybko. pare
          wyciagow transportowych od Stuben i zwiedzalismy glony osrodek czyli
          Galzig z okolicami, Valluga i Gampen. Infrastruktura mieszana.
          Przygotowanie stokow zadowalajace (byl spory opad). Ludzi sporo.
          Najwiecej Niemcow i Austriakow. Sporo Angoli, Szwedow. Pojedyncze
          Zaby. Troche Havrankow. Ani jednego rodaka!
          Na samym szczycie Vallugi bylismy prawie sami o 11tej. Bezwietrznie!
          Piekne widoki. Super.
          Jutro chyba Lech, ale nie wiem czy dojedziemy. Najblizsze 2 dni
          kiepskie pogodowei. Ma byc zachmurzenie i opad. Moga byc klopoty z
          komunikacja no i fun zaden z jazdy.
          Ale pocztek byl extra!
          Na razie.
          • Gość: krystian Re: Arlberg -St.Anton, Lech,tydzien 8. relacja on IP: *.dzi.vectranet.pl 15.02.09, 20:38
            Staruch mysle ze od srody bedziesz zadowolony z pogody.Jedynie chyba
            wtorek bedzie słaby.
            Powodzenia
            • staruch5 Re: Arlberg -St.Anton, Lech,tydzien 8. relacja on 15.02.09, 21:51
              dzieki. no ja to widze troche gorzej.Pon. wtor. beznadziejne,a potem
              tylko troche lepiej. Zobczymy. Jutro ide na pobliskie narty,bo pewno
              nic nie bedzie widac.Wtorek -tez.Lech i Zurs musza poczekac na jaka
              taka pogode.
              www.wetterzentrale.de/pics/MS_100470_g05.png
      • ewangelizator_carvingu Re: Arlberg -St.Anton, Lech,tydzien 8. relacja on 15.02.09, 22:06
        > Jutro ma byc badzo ladnie. Atak na St. Anton i Valluge. Potem
        bedzie
        > tylko gorzej, niestety. Tak, to Austria, a nie Dolomity :-(

        bo do Tirolu jeździ sie po puch a nie po słońce ;)

        ja tam zazdroszczę
        • Gość: serec Re: Arlberg -St.Anton, Lech,tydzien 8. relacja on IP: *.met.pl 15.02.09, 22:28
          Tak jak Krystian uważam że popada (porządnie) we wtorek, poniedziałek powinien być przyzwoity, przynajmniej do południa.
          Staruch, napisz coś o trasach - może jakieś małe porównania?

          pozdrawiam i zazdroszczę

          serec
          • staruch5 Re: Arlberg -St.Anton, Lech,tydzien 8. relacja on 16.02.09, 17:20
            poniedzialek
            jeżeli kots chce się orinetowac w terenie, to polecam mapke tutaj:

            mappery.com/maps/St-Anton-Region-Ski-map.pdf
            Coz, na razie niewiele tu widzialem,ale sa juz pierwsze wrazenia.
            Dzis rano bylo calkiem ladnie. Potem sukcesywnie coraz gorzej. Od
            13tej powyzej 2000 mnpm widocznosc spadala do 20m i snieg po oczach.
            Do jazdy warunki fatalne. Potem ta slaba widocznosc sie obnizala.
            Dzis wsiedlismy do skibusow (przesiadka w Langen) i dojechalismy do
            Zurs. Tam zwiedzanie - najpierw na Seekopf. Dalej wyciagiem Madloch
            na przelecz. Stamtad mozna do Lecha, ale nie ma powrotu. (Zamierzamy
            to zrobic ktoregos dnia.Nieuzycie samochodu pozwala wysiasc z busa w
            Zurs i pojechac na nartach do Lecha. Sa jakies plusy nieuzywania
            auta).
            Potem na Muggengrat. Bardzo ladna czerwona trasa do Zurs (nr 10).
            Pozniej pokrecilismy sie troche Seekopfie. i na druga strone na
            Hexenboden i Trittkopf. Chyba tam ladnie, ale niewiele bylo widac.
            Powrot busem. Wysiadka w Raus i na nartach jeszcze Velfagher 17.
            Potem na nartach do Stuben i bus.

            Trasy- uderza mnie ze sa waskie i dosc dlugie. Tzn. nie widze
            krotkich tras. Ta waskosc jest dosc nieciekawa. Nie wiem, czemu tak
            jest. Nadal mnostwo Niemcow/Austriakow, sporo Zab, Szwedow. Pojawil
            sie (raz) jezyk polski.
            Druga rzecz – musze przyznac racje wyznawcom tezy, ze trasy
            gdzieniegdzie w Austrii sa trudniejsze. Tzn. wiele niebieksich
            przypomina raczej czerwone w Dolomitach. Czarne sa czarne, ale te
            niebieskie wielokrotnie zaskakuja trudnymi sciankami.
            W ogole uwazam, ze trasy powinny miec nazwy lub numery i okreslenie
            wielokolorowe (trzy barwy) z grubsza sugerujace trudnosc.
            Dziwologaiem np. byla tu trasa JEDNOCZESNIE niebieska i czarna...

            Wczoraj w St. Anton było duzo ludzi (była przepiekna pogoda). Dzis –
            roznie. W miare psucia się pogody pustoszało. Ale mam wrazenie, ze
            Zurs jest mniej zagęszczony.
            Pierwszy raz doswiadczylem podgrzewanych kanap. To jest mocno grzane
            w garazu dolnej stacji i potem stygnie, ale efekt przy posadzeniu
            tylka jest wspanialy.
            Infrastruktura rozna, pomieszane nowe kanapy ze starociami. Sa tez
            starawe orczyki. Jeszcze nie widziałem talerzyka.
            Tubylcy chętnie używają jezyka angielskiego…
            Busy bardzo porządne.
            To na razie tyle.
            Jutro ma być totalnie paskudna pogoda, wiec chyba Sonnenkopf, ale to
            będzie meka…
            Przygotowanie tras bez zarzutu. Warunki śniegowe znakomite.
            • beabike Re: Arlberg -St.Anton, Lech,tydzien 8. relacja on 16.02.09, 19:02
              Jak zwykle Twoje relacje super!
              Mam nadzieje ,ze jednak pogoda bedzie dla Ciebie laskawa-milego
              szusowania.Beata.
              • staruch5 Re: Arlberg -St.Anton, Lech,tydzien 8. relacja on 17.02.09, 15:44
                no, niestety dzis sie poddalismy. To sie pierwszy raz zdarza od
                wielu lat, ze nie poszlismy na narty.:-( Uznalismy, ze szkoda sie
                meczyc. W nocy spadlo okolo 30cm na 1000 m npm i caly czas sypie. Na
                1000 m npm widocznosc wynsi 100-150m, zalezy jak mocno sypie. W
                ciagu dnia do tej pory dopadalo jeszcze 30 cm i nadal sypie.
                Tak wspaniala sluzba drogowa w Voralbergu i Tyrolu juz nie daje
                rady. Wprawdzie i tak pod domem, co jakies 20 minut jedzie plug(!)
                (u nas to nawet na A4 to sie udaje raz na 2h!!!), no ale droga jest
                mocno biala. Sporo wypadkow, duzo drog zamknietych. Jesczze jest
                dojazd do Zursa i Lecha ale tylko na lancuchach i zaraz maja droge
                zamknac i beda odsniezac. Droga z Klosretal do St. Anton jest
                zamknieta z powodu lawin. Droga z Lecha do Warth tez zamknieta.

                Jutro ma byc pieknie, ale nie wiem, gdzie my dojedziemy? To dosc
                duzy klopot - zaplanowac dokad jechac i czy autem, czy busem.

                Maly komentarz co do "braku krotkich tars". Chodzi o to, ze malo
                jest krotkich wyciagow, przewazaja dlugie. A trasy sa prowadzone nie
                tylko wzdluz wyciagu, ale dosc daleko obok i to sprawia, ze jest
                sporo dlugich tras, rozumianych - od gornej do dolnej stacji.
                Pozdrawiam
                • maczores Re: Arlberg -St.Anton, Lech,tydzien 8. relacja on 17.02.09, 16:48
                  Szkoda ze widocznosci nie macie.Przy tej ilosci swiezego sniegu to
                  jest offpist na regularnych trasach.Pamietam rok temu tez mialem
                  jeden dzien z opadem 50 cm i zjazd czarna trasa w sniegu po pas to
                  jedne z najwspanilszych narciarskich wspomnien.Pozdro i zycze
                  lepszej widocznosci.
                  • staruch5 Re: Arlberg -St.Anton, Lech,tydzien 8. relacja on 17.02.09, 17:44
                    no, niestety, wlasnie chodzilo o ten brak widocznosci.

                    Jest ciezka sprawa z jutrem. Zamkniete sa nie tylko drogi, ale tez
                    polowa wyciagow i kolejek jest wylaczona. Wszystkie skirouty sa
                    zamkniete.
                    Byl plan, zeby pojechac do Zurs, zjechac skiroutem do Lecha na
                    nartach i tam pojezdzic. Widze, ze jest mozliwosc powrotu (nieco
                    dookola) na nartach Lecha do Zurs. Bylaby piekna wycieczka, ale to
                    juz niekatualne. Nie wierze, ze jutro otworza skirouty.
                    Pozotsaje jazda do Lecha, ale jeszcze nie wiem, czy autem, czy
                    busem. Na razie droga jest zamknieta. Moze rano otworza.
                    Coz, za duzo sniegu to tez klopot!
                    • ortodox Re: Arlberg -St.Anton, Lech,tydzien 8. relacja on 17.02.09, 17:49
                      Nie narzekaj, zawsze możesz ulepić bałwana ;)
                      pozdro.
                      • staruch5 Re: Arlberg -St.Anton, Lech,tydzien 8. relacja on 17.02.09, 18:04
                        no wlasnie mialem spora frajde. Odsniezalem takim spalinowym plugiem
                        tutejsze zaspy. Fajna zabawa!
                        Ja nie narzekam, tylko rozwazam pewne warianty, a trudno wyraznie
                        zdecydowac.
                        Pozdrawiam.
                        • ortodox Re: Arlberg -St.Anton, Lech,tydzien 8. relacja on 17.02.09, 19:40
                          Kurcze, zawsze chciałem pobawić się takim małym traktorkiem do odśnieżania :) Niestety, moja gospodyni zawsze dawała mi szuflę, a traktorek stał ... . Zazdroszczę Ci staruch, nie tylko tego traktorka. Ah, może jeszcze na jakiś weekend ... choćby do Czech.
                          U mnie śniegu ... całe 2 cm
                          pozdro.
                          • staruch5 plug spalinowy 17.02.09, 19:51
                            swietna zabawka. Silnik spalinowy. ustawia sie recznie gaz. Poza tym
                            jest skrzynka biegow, tyl i kilka do przodu. Lewe ciegno wsprzegla
                            naped kol, prawe ciegno wsprzegla wirnik. Czyli oba naciskasz i wio.
                            Jest jeszcze wajcha do krecenie odrzutem,zeby walilo w odpowiednia
                            strone ( anie po ryju, na przyklad). Super zabawa!
                    • jz_61 Re: Arlberg -St.Anton, Lech,tydzien 8. relacja on 17.02.09, 20:56
                      staruch5 napisał:
                      > Wszystkie skirouty sa zamkniete.
                      Głupio, bo pytanie debilnie proste, ale chociaż parę razy byłem w Alpach to nie
                      w Austrii i tego rozróżnienia nie znam z praktyki:
                      w przeciwieństwie do nartostrady - domyślam się, skirout to taka długa
                      dojazdówka nie-do-jeżdżenia-na-okrągło ?

                      JZ
                      :-)
                      • staruch5 Re: Arlberg -St.Anton, Lech,tydzien 8. relacja on 17.02.09, 21:01
                        nie, skirouty spotkalem w Ischglu (Silvretta) i w Arlbergu, ale
                        pewnie sa tez gdzie indziej.
                        To jest takie niezupelnie dzikie off-pist. Sa wyznaczone tyczkami,
                        zeby sie nie pogubic, ale nieratrakowane.
                        • skyddad Re: Arlberg -St.Anton, Lech,tydzien 8. relacja on 18.02.09, 01:11
                          Bylem na takiej z z Zurs do Lecha przez gory.Tam wysoko jest groznie i zimno
                          przerazliwie.Po zjezdzie do Lecha jedzie sie lokalnym skibusem do Zursa a
                          pozniej skibusem do ST Anton ale zachodniego i znowu przesiadka ktora nas dowozi
                          na czesc wschodnia.
                          pzdr.Sky.
                          • staruch5 Re: Arlberg -St.Anton, Lech,tydzien 8. relacja on 18.02.09, 19:33
                            Sroda.

                            Dzisiaj mialo byc pieknie - i bylo!
                            Postanowilismy ruszyc autem i bardzo wczesnie, zeby jakies muly
                            holenderskie nie zatarasowaly drogi. Odjazd o 8mej. Po 2 km jazdy do
                            Stuben - szlaban! Droga zamknieta. Nie widac, zeby cos bylo robione,
                            zadnego czlowieka, zadnej informacji, do kiedy (czasem moze to byc
                            tylko pol godziny i warto poczekac.). Zadnej informacji o
                            alternatywie! Nie po niemiecku!
                            No to wjechalismy na S16 - expresowka do St.Anton. I tu zaskoczenie -
                            wzorowo zrobiona. To jest droga szybkiego ruchu, po 2 pasy z
                            tunelami. Po metrowym opadzie wydarte do zera! Czarna nawierzchnia!
                            No wiec trudno sie troche dziwic, ze na Bundesstrasse nie dali rady.
                            Podjechalismy kawalek i zjechalismy do Stuben. Mozna bylo jechac do
                            St. Anton, ale to w sumie kosztuje 2 razy 8.5, wiec nie mielismy
                            ochoty. Poza tym byl plan, zeby jechac do Lecha.
                            W Stuben znowu droga zamknieta, ale tu przynajmniej twierdzili, ze
                            zaraz otworza. To zaraz trwalo godzine! i to bylo fqrviajace,
                            zwlaszcza, ze mroz -15C. Nagroda byla taka, ze otwarli nie tylko
                            Arlbergpass ale tez droge do Lecha. Tak wiec udalo sie dojechac do
                            Lecha na ostatni parking. dosc wygodnie (no i bezplatny, a te w
                            centrum sa niesymbolicznie platne). Coz, zamiast o 9tej bylismy tam
                            o 10tej. Boli stracona godzina w najlepszych warunkach, byc moze z
                            pewnej opieszalosci sluzb drogowych.
                            Pojezdzilismy caly dzien w Lechu. Pieknie polozona miejscowosc,
                            zabudowa niezwarta, bardzo szeroki deptak -ulica glowna, zupelnie
                            nowe wrazenia niz z innych, ladnych miejscowosci gorskich . Znowu
                            Niemcy, Amerykanie, Angole. Brak rodakow, 2 Rosjan.
                            Wyciagi dosc nowe, podgrzewane czestokroc. Pogoda marzenie. Caly
                            dzien lampa! Bezwietrznie -12 -10C. Super, no i piekne widoki po
                            metrowym opadzie puchu!
                            Trasy dlugie i szerokie, bardzo ladne, urozmaicone. Warunki sniegowe
                            byly bardzo dobre. Pozatrasowo bylo znakomicie. Na trasach byly
                            spore muldy ale miekkie, wiec nie byly uciazliwe.

                            Przed wyjazdem na ten urlop myslalem, ze nie da sie dojechac z Lecha
                            do Zursa na nartach. Pytalem o to na forum, ale nikt nie wiedzial.
                            Teraz wiem, ze sie da. Warto zrobic wycieczke z Zurs do Zurs - przez
                            Lecha. Jedzie sie z Zurs na Madloch-joch, stamtad skiroutami do Zug
                            (mozna tez do Lecha), tam wyciagami przez gory (Zuger Hochlicht), w
                            dol do Lecha przez Schlosskopf, potem linowka na Rufikopf, stamtad
                            trasa 38 i znow jetsesmy w Zurs. Fajna wycieczka i bardzo ja
                            chcialem dzis zrobic. Niestey byla niemozliwa, bo zarowno 38, jak i
                            skirouty z Madlocha do Zug byly pozamykane z powodu lawin.

                            Jutro ma byc ladnie, ale piatek i sobota wredne. Zobaczymy. pozostal
                            St.Anton - czesc Rendl no i ta wycieczka, o ktorej pisalem.
                            Wycieczka zalezy od otwarcia pozamykanych tras, a tego nie mozna byc
                            pewnym.

                            Generalnie trzeba powiedziec, ze ten rejon nie jest niczym
                            wyjatkowym. IIosc tras przy tej cenie karnetu nie powala. Sa
                            wlasciwie niepolaczone, trzeba uzywac auta lub busow, platnych.
                            Wyskosc drog powoduje klopoty komunikacyjne.
                            Jak chodzi o wyjezdzenie sie po sztruksie to zdecydowanie to
                            ustepuje Dolomitom SR. Tam mamy polaczone okolo 500 km i nie trzeba
                            uzywac samochodu. Rzadko bardzo sa wylaczenia z powodu wiatru.
                            Arlberg jest rejonem szpanerskim, pelno bogatych snobow. Ale poza
                            tym jego wielkim plusem jest wielka ilosc przestrzeni pozatrasowej
                            dostepnej.

                            Widzialem dzis wypadek, poza trasa, kobietka uszkodzila kolano. Byla
                            jak najbardziej przytomna. To bylo 30 m od trasy. Owszem,
                            przyjechali do niej ratownicy, ale nie zwiezli jej! Przylecial
                            helikopter i ladowal na trasie. To tez chyba tutejszy szpan...

                            PS. pytanie do inzynierow: Jak dziala podgrzewanie krzeselek? Mam
                            wrazenie, ze to sie odbywa tylko na dolnej stacji, a potem one
                            stygna. Wydaje mi sie trudne i kosztowne prowadzenie zasilania dosc
                            sporej mocy do grzania w czasie jazdy krzeselka. Wiecie cos?
                            • skyddad Re: Arlberg -St.Anton, Lech,tydzien 8. relacja on 19.02.09, 06:10
                              Uwazaj stary na nogi, odrazu inkasuja 1000€ za ten lót ale pozniej dostajesz
                              kwity do swojego ubezpieczenia i niema problemu zwracaja.
                              Ciekawe jak Wasz NFZ nogi sie ugna pod jakims kierownikiem dzialu.
                              Na tych gorach i stromiznach nie uzywaja prawie topoganow ze wzgledu na
                              powiklania,kosztowalo to o wiele wiecej niz te 1000€ za lot.
                              O wszystkim decyduje kasa.Po prostu taniej w ogolnym koncowym rachunku.
                              Pzdr.Sky.
                              • staruch5 Re: Arlberg -St.Anton, Lech,tydzien 8. relacja on 19.02.09, 19:57
                                Czwartek.
                                Tak, to byl zaiste Tlusty Czwartek - czyli ostatnie szalenstwo przed
                                postem (nastepne dni kiepsciutkie pogodowo). Dzis pogoda bardzo
                                dopisala. Bylo troszeczke wysokich chmur. Zatem prawie pelna lampa,
                                wiatr niezauwazalny. Troche zimno, na 2000 m npm temp. maksymalna
                                wyniosla -12C -13C. Czyli rzesko. Rano w dolinach bylo prawie -20C.
                                Moze dlatego luzniej na stokach.
                                Dzis odwiedzilismy boczna czesc St. Anton - Rendl. I to byla bardzo
                                mila niespodzianka.
                                Rano wyruszylismy samochodem do Alpe Rauz. Tam orczyk i krzeslo o
                                8:45 i potem 4-ka do St. Anton. Tam do gondoli Rendl. Straszna
                                staroc. Powyzej jedno szybkie krzeslo - kanapa i 3 starocie.
                                Niewiele ludzi, szerokie ladne trasy, tez pist-off. Bardzo mi sie
                                podobal ten teren.
                                Pod koniec dnia zjechalismy trasa 1 do St. Anton. Bardzo ladnie
                                poprowadzona dluga trsa. I do glownej linowki na Galzig. Tam 5 w
                                dol, krzeslo Osthang i 10, 11 do krzesla Schindlergrat. Rano 14 nie
                                chodzila, ale otworzyli. Zjazd 14 i potem 17 to ponad 1000 m w dol.
                                Piekna jazda.
                                Warunki sniegowe na trasach bardzo dobre. Snieg miekki,
                                gdzieniegdzie zaczynalo sie twardo. Troche niegroznych muld pod
                                koniec dnia.
                                Po raz kolejny zauwazylem, ze Austriacy nie radza sobie ze "szwem"
                                miedzy ratrakami. Widzialem to systematycznie na Stubaiu, a teraz
                                tutaj rano. Szkoda. Jak sie jedzie wasko, to OK, ale jak sie chce
                                pojechac szybko i szeroko w porannej samotnosci, to jest to
                                wkurzajace. Albo dziury, albo szwy wysokosci 20-30 cm. No troche to
                                nieprofesjonalnie.
                                Wiem, ze ludziska narzekaja, ze na SR trzeba duzo chodzic (Selva
                                Gardena i Arabba). Niech przyjada do St. Anotn i Zurs, to dopiero
                                sobie potupaja, a czesto pod gorke.
                                Jutro planujemy wycieczke Zurs-Lech-Zurs, ale pogoda moze troche
                                pokrzyzowac te plany.

                                Jezeli ktos to czyta, to przypomne, ze umiescilem skromne ilustracje
                                na Fotoforum Narciarstwo.
                                • staruch5 Re: Arlberg -St.Anton, Lech,tydzien 8. relacja on 20.02.09, 19:09
                                  piatek.
                                  Dzisiaj pogoda była taka, jak prognozowana, a właściwie to nawet
                                  gorsza. Mialo być pelne zachmurzenie wszystkimi pietrami chmur i
                                  było. Ponadto sypal śnieg. Niestety, o wiele go spadlo wiecej, niż
                                  prognozowano. To dziwne, ze narciarz narzeka, ze spadlo wiecej
                                  snieu. Wynika to z dużych trudności komunikacyjnych tutaj. Mimo
                                  fatalnej prognozy pojechaliśmy zrobic kilka rundek z Zurs do Lecha i
                                  do Zurs. Problem w tym, z trzeba jakos wrócić, a jak mocno pada
                                  (czego nie było w planie), no to można nie wrócić. Skończyliśmy wiec
                                  wczesniej, bo nie chcieliśmy ryzykowac pozostania w Lechu.

                                  Rano o 8:30 byliśmy na parkingu w Zurs. Ze Schlosskopfu od razu na
                                  Madloch Joch. Wybraliśmy skirout 33 do Zug. Miałem obawy, jak to
                                  będzie wyglądać, bo widoczność spadala do 20m, no i oczywiście
                                  oświetlenie rozproszone, czyli brak faktury śniegu. Skirout okazal
                                  się przygotowany jak normalna trasa. Było bardzo dobrze po nartami.
                                  Trasa jest swietnie poprowadzona w skalistych gorach. Dluga,
                                  przyzwoita trasa. Szkoda, ze zadnych widokow.

                                  Zug to mala osada, swietnie polozna. Do gory starym krzesłem, nazywa
                                  się Zugbergerbahn – ladnie? Potem 34 na sam dol do Lecha. I tu
                                  trzeba powiedziec (skoro pisalem o waskich tarsach), ze to była na
                                  dole baaaaardzo szeroka trasa, jakies 300-400 m! Przypomniał mi się
                                  Kronplatz.
                                  Potem linowka na Rufikopf. Stamtąd dlugimi trasami 58 niebieskie i
                                  czerwone do Zurs. I tak kolko się zamyka. W trudnych warunkach,
                                  bardzo powoli jadac, zrobiliśmy to w 2h. Tutaj to kolko nazywa się
                                  Bialy Pierścień (Der Weisse Ring) i ludzie to robia, majac specjalna
                                  mapke, coby się nie zgubic :-)
                                  Po 2. kolku zaczęliśmy odwrot, bo śnieg walil wielkimi platami i
                                  było zagrozenie zamkniecia drog.

                                  Czyli troche kiepsciutko. Austria, Austria, na 8 dni tutaj - 5 dni
                                  niepogody (zakladam, ze jutro paskudnie, choc sa male szanse na
                                  przetarcia po południu), z czego 4 naprawde fatalne, tzn, śnieg w
                                  twarz, światło rozproszone, widoczność 20 m, czasem mniej. Dzis
                                  jeszcze dokuczal śnieg zamarzający na goglach. Rzadko to spotykam.
                                  Przewaznie jest chłodniej, albo wietrzniej i tak się nie dzieje.
                                  Prognozy na nastepne 4 dni sa tez beznadziejne.:-(

                                  Jutro ostatni dzien. W planie nieambitnie – Sonnenkopf, bo
                                  bliziutko. Po nartach jazda do domu. A w Pl widze mrozik!

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka