Gość: Nobleman
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
22.08.04, 20:05
W całej Polsce składane są projekty ustaw zakazujące handlu w niedziele i
święta. Wiele z nich wzorowanych jest na ustawie radomskiej, która pozwala na
otwarcie sklepu w niedziele i święta tylko na 3 godziny. Zakaz ten w zamyśle
miał zrównać szanse małych i dużych sklepów. W praktyce jednak jest to
kolejny przepis utrudniający życie małym przedsiębiorcom. Duże sieci handlowe
i tak będą miały otwarte swoje sklepy, gdyż kara za nie przestrzeganie zakazu
handlu wynosi 2500 zl co jest śmiesznym wydatkiem dla sieci hipermarketów. Z
kolei właściciel sklepiku osiedlowego nie będzie żadną miarą w stanie
zapłacić takiej kary. Czyżby kolejny pomysł na dofinansowanie miejskiej
kasy??? Tylko czemu kosztem małego przedsiębiorcy, który i tak jest już
obciążony nad miarę.
Radni Radomia i innych naśladujących miast zachowują się jakby
znajdowali się w dobrze rozwiniętym kraju Europy zachodniej, gdzie gospodarka
może pozwolić sobie na tego typu przerwy w handlu.. W Polsce jest do tego
jeszcze daleko. Jako młoda gospodarka rynkowa nie możemy pozwolić sobie na
duszenie przedsiębiorczości tego typu zakazami. Jest szereg innych środków do
ochrony praw pracowniczych chociażby obowiązkowe zwiększone stawki za godzinę
pracy w weekendy. W kraju gdzie brakuje miejsc pracy, gdzie przed gospodarką
stoją nowe wyzwania np. otwarty rynek UE, nie można w ten sposób ingerować w
rynek. Może mieć to poważne konsekwencje w niedalekiej przyszłości.
W stanach Zjednoczonych doskonale wiedzą o tym, że swoboda handlu
jest podstawą dobrze prosperującej gospodarki, nikt nawet nie pomyślałby żeby
wprowadzić tego typu zakaz. Niestety Europa nie czerpie z doświadczeń zza
oceanu i coraz głębiej pogrąża się w otchłani socjalizmu. W tym wariancie UE
nawet nie powinno marzyć o dogonieniu ani chociażby o konkurowaniu z USA.
Nasuwają się same pesymistyczne prognozy na następne kilka lat.
Czy my, Polacy musimy ciągle popełniać błędy innych, nie możemy wziąć
przykłady chociaż raz od kogoś kto się na gospodarce rynkowej zna lepiej??
Tak bardzo wszyscy chcą bronić interesów pracowników, to dlaczego
robią to wybiórczo. Dlaczego chroni się interes jednego pracownika
zapominając o drugim?? Nawet biskup Pieronek w swojej mądrości broni tylko
wolnej niedzieli dla pracowników sklepów, ale dla pracowników stacji
benzynowych, myjni samochodowych, centrów handlowych to o wolnej niedzieli
zapominał. Biskup także przytacza, że masowy handel jest tylko podyktowany
chęcią zysku, ale zapomniał, że przez zakaz handlu zwykły Polak straci,
stracą mali przedsiębiorcy, sklepikarze, którzy handlować nie będą mogli a
wielkie sieci stacji benzynowych zarobią krocie na produktach spożywczych w
swoich sklepach, które notabene są o wiele droższe niż gdzie indziej. Ponad
połowa zysku jaki generuje stacja benzynowa pochodzi ze sprzedaży produktów
spożywczych, benzyna jest tylko dodatkiem. Więc dlaczego faworyzuje się te
benzynowe sklepy, niszcząc i gnębiąc jednocześnie małe osiedlowe sklepiki,
które często większość przychodu wykazują w weekendy???
Zabraniając handlu w wybrane dni, radni zabierają nam Polakom prawo
do wyboru i wolności, które gwarantuje nam konstytucja. Dlaczego ktoś ma
decydować kiedy i gdzie mam dokonywać zakupów?? Dlaczego ktoś ma decydować
kiedy mogę a kiedy nie mogę sprzedawać. Dlaczego ktoś ma decydować czy mogę
kupić tanio( sklep osiedlowy) czy drogo( stacja benzynowa)??
Tego typu zakazy uderzają w zwykłego obywatela, nie czyniąc nic
złego, poza problemem technicznym, wielkim sieciom handlowym. Do tego
faworyzują, nie wiedzieć czemu, innych przedsiębiorców, głównie stacje
benzynowe. Czyżby silne lobby???
Jeżeli radni w swojej mądrości nie potrafią znaleźć lepszych
rozwiązań chroniących interes pracowników to niech przynajmniej zakaz dotyczy
bezwzględnie wszystkich, a nie tylko wybrane grupy. W końcu na stacji
benzynowej pracuje taki sam człowiek jak w hipermarkecie.