frred
07.07.04, 15:37
Kochani!
Umieram z nudów na tym Forum!
Oczywiście nie mam o to do nikogo pretensji, zwłaszcza, że ci, którzy czują
to samo, mogą równie dobrze mieć pretensje do mnie, że siedzę jak ten ch... i
nic nie napiszę.
Niemniej coś z tym trzeba zrobić.
Nie wiem, może kogoś jeszcze tym pomysłem zarażę... Otóż był kiedyś i się
pięknie rozwijał, po czym zmarł nagłą śmiercią z niewiadomych przyczyn wątek
pn. "Z nudów odwiedziłem parę spelun". Na szczęście to i owo zdązyłem
skopiować.
Poniżej zamieszczam obszerne fragmenty. Niestety nieskromnie, bo znaczna
część postów jest moich (wtedy nie byłem zalogowany i pisałem się przez
1 'r'). Niektóre opowieści w odcinkach posklejałem.
Jeżeli w ciągu tygodnia nie będzie nowych wpisów, zwłaszcza z nowymi menelsko-
knajpiano-alkoholowymi opowieściami, proszę administratora o uznanie, że
historie mają taaką brodę, nikogo już poza mną nie kręcą i nadaje się tylko
do skasowania.
z nudów odwiedziłem parę spelun
alcest1 06-04-2003 13:14 odpowiedz na list odpowiedz cytując
Ludzie! Przeszedłem się kiedyś z ciekawości po kilku "spelunach", czyli
barach piwnych bądź pijalniach ostatniej kategorii. Rzeczy, które tam
można
zobaczyć są czasami prześmieszne, czasami tragiczne, a przede wszystkim
dają
wielką wiedzę o społeczeństwie. Np. w każdym barze faceci plotkują gorzej
niż
baby i pieprzą trzy po trzy o rzeczach o których nie mają pojęcia. Teraz
modny jest temat wojny w Iraku. I tak np. dowiedziałem się, że Bagdad
liczy
50 tys. mieszkańców. Najlepsze jednak jak "parka" czyli zniszczony
bezzębny
facet i podniszczona kobita po paru browarkach zaczynają się kłócić a
potem
przepraszać i wyznawać miłość - na głos (co za texty!). Ale mnie rozwaliła
baba, która się napruła i zesikała siedząc gościowi na kolanach. Opiszę
jeszcze parę przykładów, ale później bo nie chce mi się już pisać. Macie
jakieś podobne przygody? Pozdrawiam
• Z nudów i nie tylko odwiedziłem setki spelun
Gość: Fred 07-04-2003 13:23 odpowiedz na list odpowiedz cytując
Speluny są cool, zwłaszcza katowickie... Pół studiów tam spędziłem.
Gdzie te
czasy, kiedy na Warszawskiej kwitł Bar Warszawski, przy którym Bar Apis
z
filmu "Miś" był jak Marriot? Piwo lali ze szlaucha (zresztą
nienajgorsze), a
główny wykidajło łaził w kufajce (ale był sympatyczny - trzeba by chyba
było
rzucać kuflem, żeby użył argumentów silniejszych niż słowne). Kolega,
znany z
żelaznej logiki i precyzji wypowiedzi, działacz UPR zresztą, zrobił tam
kiedyś
aferę, że na ścianie jest tabliczka "picie własnego alkoholu wzbronione
pod
karą kolegium", a przecież jak on kupił piwo i setkę, to te szlachetne
trunki
już są jego własne. Na drugi dzień napis brzmiał "picie alkoholu NIE
ZAKUPIONEGO W TUT. ZAKŁADZIE... itd." - to był kultowy lokal, jedyny w
swoim
rodzaju, a teraz robią tam cyberkafejkę czy inne dziadostwo, jakich
wiele...
Łza się w oku kręci. Albo "Górnicza", 500m dalej, gdzie kiedyś po
ćwiartce na
twarz odbyliśmy Wielką Debatę O Sensie Świata i Życia - ludzkość
straciła wiele
przez to, że jej nie nagraliśmy; a potem pijana pielęgniarka chciała
robić
striptiz, choć warunków delikatnie mówiąc nie miała...
To również były, że zacytuję Gorkiego, "Moje uniwersytety"...
Gdzie te czasy...
• Re: Z nudów i nie tylko odwiedziłem setki spelun
Gość: GOSC 08-04-2003 10:33 odpowiedz na list odpowiedz cytując
Fred, a laziles tyz do koniara na Dabrowce, Zyda, Hawierza na
Bogucicah,
rzepichy we Szopcienicoch(zdoej sie tero robsiz we Szopienicoch
pra?),deczko
tych szynkow jescza oustolo, ala mosz recht to juz niy to heheehehehe
• odwiedziłem setki spelun... i nie tylko
Gość: Fred 08-04-2003 12:27 odpowiedz na list odpowiedz
cytując
(...)
Był też jeden kultowy sklepik (nie podaję gdzie, żeby nie narobić kłopotu
właścicielom - może jeszcze go prowadzą), gdzie zawsze zaopatrywaliśmy się w
piwo (ogromny wybór) i grzmociliśmy je z gwinta na przyległym podwórku, dosyć
głośno się przy tym zachowując (zwykle było to ok. godziny 10 rano). Raz z
jednej z kamienic wyskoczył na nas jakiś dziadek z siekierą i ewidentnie
usiłował nam coś wytłumaczyć językiem siły (tzn. miał na tyle siły, że jak
machał tą siekierą nad głową, to się nią sam nie zabił). O co mu chodziło -
nie powiedział, a w każdym razie nie w sposób zrozumiały. Jak się zmęczył tym
machaniem, a myśmy się trochę uspokoili (głupia sprawa, przecież nie będziemy
go bić, a próba odebrania mu siekiery może się przykro skończyć dla każdej ze
stron), to dopiero sobie poszedł.
• Re: Z nudów i nie tylko odwiedziłem setki spelun
Gość: fan? 09-04-2003 13:44 odpowiedz na list odpowiedz cytując
Pamietam ten Bar z Warszawskiej.Fakt lali tam piwo ze szlaufa ;-).I
drugi taki
na rogu,bez stołów ,tylko blaty do konsumpcji na stojaco.Byłem tam
raptem parę
razy za szkolnych czasów ,tak z jednej strony folkloru troche łyknąć
a i ze
wzgledów finansowych.Będąc obiektywnym.Strasznie obskurne
speluny.Raczej
straszno niż smieszno.Teraz w poblizu tego Baru na rogu (nie wiem
czy jescze
istnieje)stoi najbrzydsza prostytutka Katowic wygladająca troche jak
znisczony
alkoholem ,50 letni ,bezdomny bokser. Jej klientami sa chyba tylko
klieci tego
baru obok albo osoby którym jest juz naprawde wszystko jedno.
• Re: Z nudów i nie tylko odwiedziłem setki spelun
Gość: tomson 10-04-2003 21:30 odpowiedz na list odpowiedz cytując
U mnie na osiedlu jest taka jedna speluna. Nawet nie wiem jak się
nazywa ale
ludzie z osiedla nazywają ją "chlew". To wiele mówi o klimacie tam
panującym.
Stoję kiedyś z kumplem pod blokiem, rozmawiamy sobie i widzę
zbliżającego się
do nas kumpla, którego mama pracuje w tym "lokalu", niosącego coś na
ramieniu.
Patrzę, a tym czymś okazują się narty z PolSportu. Po prostu jeden z
klientów
przyszedł z nimi do "chlewu", podszedł do baru i powiedział: "Za
piwo" :).
Tranzakcja doszła do skutku, kolega wzbogacił się o narty i
stwierdził: "Zawiozę je na wieś, dam dzieciarom to se bedą po
kamieniach
jeździć." :)
• Re: Z nudów i nie tylko odwiedziłem setki spelun
Gość: Krzyś 11-04-2003 10:46 odpowiedz na list odpowiedz cytując
(...)
Mosz recht!
Z opowiadań moich dziadków, potem ojca, aż sam się później
przekonałem (to już
był schyłek tego co opisłeś i nie za duż już zdążyłem zobaczyć).
U nas w Piotrowicach była taka "knajpka" nazywana Gubernią, lała tam
baba z
przezwiska Truskawa (miała całą twarz w pryszczach, także jak ktoś
chciał piwo
z sokiem to nie było problemu :-)), jak ktoś obcy zawitał do bufetu
po małe
jasne to mógł se stać i stać w kolejce, a jak się odezwał to
dostawał w pysk,
łaziła tam też taka baba-chop, jej celem była zaczepka, podchodziła
do klienta
i myk szybko mu wypijała zawartość kieliszka, chłop miał problem to
cała knajpa
na niego. Fajnie było zimą, dlatego, że na przeciw wyjścia (cztery
schodki)
stało potężne drzewo, ile tam można było zębów znaleźć :-)))).
Teraz tam jakiś gość sprzedaje AGD....
Pozdro for all z Katowic.
• Re: z nudów odwiedziłem parę spelun
Gość: GOSC 11-04-2003 07:36 odpowiedz na list odpowiedz cytując