Dodaj do ulubionych

Jak odebrałam telefon...

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.10.05, 16:17
Przed chwilą zrobiłam taką oto rzecz:

Przeglądałam w pracy Forum Humorum (straszna nuda w pracy, bo szef wyjechał,a
bez niego nic się nie dzieje), zadzwonił telefon, odebrałam i powiedziałam:
"Forum Humorum, słucham".

Szybko się poprawiłam, no ale i tak spaliłam buraka.
Obserwuj wątek
    • Gość: mamuska Re: Jak odebrałam telefon... IP: *.qc.sympatico.ca 04.10.05, 16:22
      Ja robie odwrotnie ........ w domu odbieram telefon i nagminnie mowie "Good
      afternoon, D... Y .... How may I help you?" (po angielsku, bo pracuje w kraju
      angielskojezycznym) hi hi hi
    • Gość: Piter Re: Jak odebrałam telefon... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.10.05, 16:30
      Jak mam dobry humor, to odbierając domowy telefon różnie się przedstawiam,
      np. "komenda miejska policji, wydział ruchu drogowego dzień dobry"
      albo "ministerstwo edukacji, referat ds. podręczników" albo jakimś znanym
      nazwiskiem... kiedyś przedstawiłem się jako Donald Rumsfeld (chyba tak to się
      pisze?) po czym głos pani przedszkolanki przekazał mi informację, że dziecko
      jest chore i trzeba po nie przyjść. Jak odbierałem małą to pani dziwnie
      patrzyła..:))
    • Gość: kolba_stoszkowa Re: Jak odebrałam telefon... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.10.05, 17:42
      Rezydencja Bukietów przy telefonie pani domu...:)
      • kinia1987 Re: Jak odebrałam telefon... 04.10.05, 17:52
        ja odbieram komorke mowiac "Prosektorium, slucham", to oczywiscie zalezy od
        tego kto dzwoni i czy moge sobie na to pozwolic :)
    • Gość: breslauer_88 Re: Jak odebrałam telefon... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 04.10.05, 19:38
      Kiedyś gdy przyszedłem ze szkoły [niewyspany, zmeczony, glodny, zmarzniety, z jedynka z ulubionej:D chemii itp. itd.] akurat zadzwonil telefon. Moja irytacja jeszcze wzrosła, gdy zdejmujac plecak prawie sie nim udusilem [wiem, ze jestem zdolny]. Otoz odbieram ten telefon i slysze
      -"Dzien dobry, moge prosic pania S.??" [u mnie w domu mieszkaja 3 kobiety o tym samym nazwisku] Odpowiedzialem tonem wyrazajacym w pelni moj stan emocjonalny:-"Ale ktora??!!?? IMIE!!!"
      -"No... pania Ewe S...."
      -"Nie ma!"
      -"Dziekuje, do widzenia..."
      -"Do widzenia"

      To "IMIE!!" to tak warknalem ze sie kobieta speszyla i az mi jej zal bylo. Potem mi sie zrobilo strasznie glupio, ale niestety nie wiem kto to byl, pewnie jakas pacjentka mojej mamy wiec nie mialem okazji nawet jej przeprosic.
    • xxx131 Re: Jak odebrałam telefon... 04.10.05, 19:51

      a ja dla jak dzwonie to mowie: Hallo, tu Włodzimierz Olejniczak, niech panstwo pozwola mnie wysluchac...
      • elle.woods Re: Jak odebrałam telefon... 07.10.05, 09:28
        chyba Wojciech..;)
    • greta.greta Re: Jak odebrałam telefon... 04.10.05, 23:17
      Kiedys spałam sobie w najlepsze i z samego rana dzwoni komórka:
      - A dzień dobry, tu X...Y..., ja w sprawie tej ziemi co mi szef obiecał
      sprzedać, wie pani tej tam koło baraków. W sumie to duzo nie jest, ale mi
      akurat pasuje. To ile za tę ziemię bo nie wiem na ile się szykować?
      (cos tam jeszcze mówił, nawijał jak telegraf, ale już nie pamietam. W sumie to
      żal mi się gościa zrobiło bo taki był przejęty i przekonany, że ja cos wiem na
      ten temat :))) więc...
      - Wie pan co? Najlepiej niech pan do szefa do biura zadzwoni bo ja nie jestem
      dokładnie w temacie zorientowana
      - To mam do biura dzwonic?
      - Tak będzie najlepiej bo ja naprawdę nie wiem dokładnie, co i jak z tą ziemią.
      - Dobrze to zaraz dzwonię. Dziękuje

      Cóż, nie wiem jak sie historia dalej potoczyła bo pan juz nie zadzwonił, ale
      mam nadzieję, że kupił tą ziemię :))
      • frred Re: Jak odebrałam telefon... 06.10.05, 15:30
        Jeśli chodzi o moją pomyłkę, to kiedyś rozmawiałem z kobietą o Korwin-Mikkem i
        wydawanym przezeń piśmie "Najwyższy Czas". I, mając na myśli gazetę, chlapnąłem:

        - Gdyby pani kiedyś przez przypadek wpadł w rękę organ Korwin-Mikkego... -

        *

        A z telefonów do mnie, to nazwisko mam takie, jak pewien były kurator oświaty
        (czy wicekurator - nie wiem), imię na szczęście inne. I kiedyś na urlopie budzi
        mnie komórka:
        - No cześć (nie moje imię), Józek T... z tej strony. -
        - Yyyyy... słucham? -
        - No (to samo imię) kurna, Józek mówi! -
        I zaczyna mi nawijać o jakichś sprawach oświatowych
        I wtedy skojarzyłem: wszystko przez to, że nierozważnie podałem prywatną
        komórkę kilkudziesięciu osobom w pracy. A Józek T... dzwonił po wszystkich w
        budynku i pytał o "komórkę do ...skiego." Aż trafił do mojego wydziału.
    • Gość: Kozia Re: Jak odebrałam telefon... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.10.05, 23:31
      Mama kiedyś nagminnie odbierała domowe telefony ze słowami "Słucham,
      inwestycje." Teraz się nie myli, bo w pracy podaje już swoje nazwisko, nie
      dział.

      A my z koleżankami odbieramy telefony (ale tylko, kiedy wiemy, że to któraś z
      nas dzwoni, np. komórki) hasłami typu "porodówka, słucham", albo "zakład
      pogrzebowy, w czym mogę pomóc" :)
      • misiania Re: Jak odebrałam telefon... 05.10.05, 12:26
        kancelaria trzeciej rzeszy, słucham?
    • imlardis2 Re: Jak odebrałam telefon... 05.10.05, 12:32
      Moja przyjaciółka ustawiła sobie pocztę głosową:
      -Tak, słucham?
      (ok.10 sekund ciszy)
      Po czym słychać:
      - Nie, no - nie będę ściemniać. Zostaw wiadomość po sygnale!
    • Gość: Ups Re: Jak odebrałam telefon... IP: *.ec.pl 05.10.05, 12:59
      -Dzień dobry czy to mieszkanie Państwa X.?
      - Tak, słucham?
      - Mówi Marciniak (usłyszałam Marcinek, a głos w słuchawce kobiecy - no to coś
      mi się nie zgodziło)
      - To pomyłka
      - Ale to mieszkanie Państwa X?
      - Tak
      - Mogę rozmawiać z Panem X?
      - Nikogo nie ma w domu
      Wtedy dzwoniąca Pani się poddała i odłożyła słuchawke, myślała chyba że z
      wariatką gada
    • Gość: gość Re: Jak odebrałam telefon... IP: *.devs.futuro.pl 05.10.05, 16:26
      To ostanie było niezłe.
      Ja miałam trochę w drugą stronę.
      Kiedyś miejsce mojej pracy mieściło się w Ursusie (chodzi mi o dzielnice).
      Niestety numer naszego telefonu z niewiadomych przyczyn znalazł sie na
      broszusze o traktorach i innych ciągnikach wydaną przez firmę "Ursus".
      Nie było dnia żeby ktoś nie zadzwonił z pytaniem o cenę konkretnego modelu.
      Wyobraźcie sobie jak się czułam odbierając po 10 takich tel dziennie.
      Zwłaszcza, że niektórzy dzwoniący byli mało rozgarnięci i słysząc moją
      odpowiedź pytali "i co ja mam teraz zrobić?"
      A co ja miałam zrobić, dowiedziawszy się że tych broszur rozesłano ok
      kilkunastu tysięcy?
      Na szczęście już zmieniliśmy lokalizacje.
      • frred Re: Jak odebrałam telefon... 06.10.05, 15:38
        A co ja mam zrobić, jak mój numer różni się o 1 cyfrę od numeru straży
        miejskiej (oczywiście nie od 986, tylko od lokalnego)? Średnio dwa razy
        dziennie dostaję donos, że ktoś źle zaparkował.

        Chyba zacznę te zgłoszenia przyjmować. Ale będą jaja.
    • Gość: kasitza Re: Jak odebrałam telefon... IP: *.dynamic.dsl.tng.de 05.10.05, 16:58
      ja jak dzwonie do moich rodzicow to mowie zawsze: dziendobry, urzad skarbowy
      sie klania.
      • Gość: paprykarzyca Re: Jak odebrałam telefon... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.10.05, 17:10
        -Halo, kto mówi?
        (telefon odbiera mój rezolutny braciszek)
        -Ty mówisz!


        kiedyś zadzwonił do mnie facet z pytaniem: Czy tu wytwórnia glebogryzarek?
        • kasitza Re: Jak odebrałam telefon... 05.10.05, 17:24
          glebogryzarki istnieja, czy ktos jaja sobie robil?

          do nas kiedys zadzwonili jacys chloporobotnicy z zapytaniem, czy tu gs.
          • Gość: naiwna Re: Jak odebrałam telefon... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.10.05, 04:00
            Glebogryzarki istnieją :P

            "Glebogryzarka zwana też mechanicznym kultywatorem jest niezastąpiona do
            spulchniania i wyrównania (po uprzednim przekopaniu) dużych powierzchni gleby
            (zwłaszcza trudnej w uprawie gleby zbitej i gliniastej), na przykład w nowo
            urządzanym ogrodzie czy przed założeniem dużego trawnika. Glebogryzarka
            spulchnia glebę na głębokość do 20 cm, a dzięki dodatkowemu wyposażeniu można
            jej również używać do: odchwaszczania, mieszania kompostu, torfu i nawozów z
            ziemią, do wertykulacji i przycinania brzegów trawnika."

            A tu jest też fotka:
            www.muratordom.pl/6788_2736.htm
            • Gość: naiwna Re: Jak odebrałam telefon... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.10.05, 04:06
              Ale właśnie sobie uświadomiłam, że nie wiem, co to jest wertykulacja... Może mi
              ktoś objaśni :P łopatologicznie...

              A wracając do tematu, to ja nie, ale syn (ok. 10-letni) mojej koleżanki często
              odbierał telefon, kiedy do niej dzwoniłam, i wołał ją do aparatu przerażonym
              teatralnym szeptem, słowami: "mamo, KOMORNIK!" :P O ile wiem, kobieta nigdy nie
              miała żadnych bliższych kontaktów z komornikami :) Nie wiem, skąd dzieciakowi
              to głowy strzeliło...
              • kasitza Re: Jak odebrałam telefon... 06.10.05, 11:19
                dzieci sa poprostu the best
      • mabmab Re: Jak odebrałam telefon... 06.10.05, 14:44
        Gość portalu: kasitza napisał(a):

        > ja jak dzwonie do moich rodzicow to mowie zawsze: dziendobry, urzad skarbowy
        > sie klania.
        Kasica, mój mąż robi to samo. ZAWSZE się nabierają.

        + zasłyszane:
        znajomy nastawił sobie pocztę głosową w komórce (sam się nagrał):
        "Halo? Halo? Kto mówi? ... Acha! No, czeeeeść! Poczekaj! Nic nie słyszę!
        Haloooo?! Nie, naprawdę nic nie słyszę, zostaw wiadomość to oddzwonie.
    • Gość: Piter Re: Jak odebrałam telefon... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.10.05, 18:02
      przypomniała mi się historia pewnego nieznanego mi pana, który odbierał telefon.
      Opowieść pasuje też do wątku "dziwne zbiegi okoliczności":)

      W wyobraźni zsynchronizujcie sobie całą akcję:)
      Stoję sobie przed biurem i palę papierosa, bo w biurze zakaz palenia i tzw.
      open space'y- więc delikatne rozmowy trzeba przeprowadzać na dworze; zatem
      wybieram numer do współpracownika- zajęte.. niedaleko stoi pan z siatami w ręku
      i dzwoni mu telefon. Ja "odkładam" słuchawkę, on mówi "Halo...Halooo". nikt mu
      się nie odzywa.
      Za chwilę znów dzwonię- zajęte. Panu znów w tym samym momencie dzwoni telefon i
      nikt się nie odzywa.
      Pan nerwowo się rozgląda i mnie dostrzega.
      Znowu dzwonię- i znów zajęte a u pana w tej chwili powtórnie dzwoni głuchy
      telefon.
      No to pan już nie wytrzymał i z pretensją w głosie mówi do mnie: TO PAN DO MNIE
      DZWONI?!
      ... wymiękłem :D
      • Gość: Uzo Re: Jak odebrałam telefon... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.10.05, 21:28
        dobre :)

        wradcając do odbierania, daaaawno temu telefon odbierałem mówiąc przepitym
        głosem coś co brzmiało mniejwięcej:

        "gaasssownia, suuucham!"

        potem mi sie odmieniło i zacząłem mówić tonem automatu:
        "Tu automat testowy. To połączenie jest płatne 9 zł 80 groszy netto za każdą
        rozpoczętą minutę połączenia"

        wszyscy się rozłączali ;))))
      • yoma Re: Jak odebrałam telefon... 06.10.05, 14:34
        To był jeszcze jeden przypadek zepsucia się MAtriksa. Które to zepsucie było tu
        swego czasu szeroko opisywane...
    • Gość: Gosia Re: Jak odebrałam telefon... IP: *.kg.net.pl / 80.51.233.* 05.10.05, 22:34
      Plotkujemy sobie dzis z kolezanką Anią(A) u mnie w domu, popijamy kawkę...
      dzwoni telefon... odbieram a z drugiej strony nasza wspólna znajoma Kasia(K).
      Pogadałam z nią chwilke, ale nie mówiłam, że Ania siedzi obok. Podałam bez
      słowa telefon Ani i tak potoczyła sie rozmowa:
      A: Halo, halo
      K: (niepewnym głosem) Halo ??!!
      A: Cześć
      K: (oburzona) Ania, czemu Ty do mnie dzwonisz?? Ja rozmawiam z Gosią...

      śmiejemy sie jeszcze teraz...
      • setorika Re: Jak odebrałam telefon... 06.10.05, 11:28
        Dzwoni komóra, zerknęłam na numer, wyświetlił się stacjonarny, w nim 3 ósemki
        więc to przyjaciel mojego męża, który mimo posiadania komórki notorycznie dzwoni
        ze stacjonarnego. Mielismy akurat gości, winko w kieliszkach więc ja jak zwykle
        do słuchawki (cały czas przekonana, że to kumpel męża):
        Agencja Towarzyska rozkosz, jesli chce pan rozmawiać ze mną proszę wcisnąć 1,
        jeśli nie, proszę więcej nie dzwonić.
        Cisza w słuchawce i za chwilę niepewny głos jakiejś kobiety, czy ona się dobrze
        dodzwoniła, bo chciała rozmawiać z moim mężem w sprawie paczki którą chciała
        podać synowi. (mąż pracuje z nim za granicą)
        Zebyście słyszeli jak się tłumaczyłam - musiałam wybiec do kuchni bo goście
        ryczeli ze śmiechu!
        • ada80 Re: Jak odebrałam telefon... 06.10.05, 14:38
          Nasi znajomi zrobili nam nr i dali ogłoszenie do gazety ,,sprzedam elektryczną
          dojarkę" z naszym nr telefonu.
          Słuchajcie, chyba ze 50 tel w tej sparawie, nietety z ludźmi niekoniecznie
          mówiącymi logicznie. No i mówilismy pomyłka albo już nieaktualne.Ale jeden
          facet uparł się, zeby mu jednak sprzedać tę dojarkę i z 15 razy dzwonił do nas
          i nas prosił, żebysmy mu sprzedali. Ale jak on to robił!np.
          -bardzo Pana prosze tak mi zależy
          -ale to pomyłka-mój mąż
          -to nic, ale mi tak zależy
          -ale ja nie mam tej dojarki-maż
          -ale pan ma tylko mi nie chce sprzedać
          No i mąż się wkurzył i mówi, zeby przyjechał jutro obejrzeć ok 5-6 po południu.
          Dodam, że mieszkamy w centrum 50 tys. miasta.
          Śpimy, aż tu słychać jakiś warkot pod domem, za chwilę ktoś dzwoni, patrzymy a
          tu ok 4.30 nad ranem.
          Maż otwiera a tu stoi facet i mówi
          -przyjechałem obejrzec dojarke, nie czekałem do wiczora bo mi jest ona pilnie
          potrzebna:),a w ciagu dnia to niemiałbym czym przyjechać.

          Z godzine jeszcze mąż sie tłumaczył,że to pomyłka:)
    • jaga112 Re: Jak odebrałam telefon... 06.10.05, 14:42
      Kiedys gadałam przez telefon z moim chłopakiem. On cos miał sprawdzic i
      oddzwonic. Wiedziała ze to on i odebrałam mówiac głosem z zaświatów: "dom
      pogrzebowy słucham". Gadamy i gadamy ale pojawiły sie jakies szumy na linii i
      słyszelismy druga rozmowe. On stwierdzil ze zadzwoni do tpsa zeby cos z tym
      zrobili i zaraz oddzwoni. Znow spodziweałam sie jego telefonu. Dzwoni telefon a
      ja głosem pani, ktora telefonem oderwano od ulubionego serialu
      powiedziałam: "Masarnia, słucham do cholery!!". A tu pani z tpsa z pytaniem czy
      juz dobrze słychać. Ja szłam w zaparte ze to pomyłka bo tu masarnia. Za chwile
      ta sama pani zadzwonila do mojego chlopaka bo on zglaszal usterke na linii z
      informacja ze co on sobie za zarty robi, przeciez to byla masarnia a nie
      mieszkanie prywatne i poza tym odebrała jakas niesympatyczna baba! :)))))
      • Gość: gafa Re: Jak odebrałam telefon... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.10.05, 14:53
        Moja mama prowadzi biuro rachunkowe. Kiedys musiała wyjść gdzieś, posadziła
        mnie za biurkiem, jedynym moim zadaniem miało być odbieranie telefonu z
        hasłem: "Biuro rachunkowe, słucham". Ledwie dzrzwi się za mamą zatrzasnęły,
        ktoś zdwoni, a ja podnoszę słuchawkę z tekstem:"Biuro RU..KOWE, słucham".
        Oczywiście walnęłam słuchawką i do końca niebytności mamy nie śmiałam podnieść
        słuchawki:))))))))))))))
    • malgola.m Re: Jak odebrałam telefon... 06.10.05, 15:51
      Kumpel dzwoni do mojej siostry Majki:
      -Dzień dobry, czy jest Majka?
      Niepewnym głosem odpowiada mu kobieta:
      -Mmajka?
      -Tak, Majka.
      -Nnno, jest.
      -To mogę ją prosić do telefonu?
      -Ale Majka to pies.
      -A to przepraszam, do widzenia.
      Okazało się, że kumpel wykręcając nr tel. pomylił jedną cyfrę :-)
    • glista_ludzka Re: Jak odebrałam telefon... 06.10.05, 17:43
      Pracowałam kiedyś w firmie, gdzie się sporo dzwoniło do Czech. Wracając z
      pracy, gdy chciałam sobie szyfre otworzyć drzwi na klatkę schodową, odruchowo
      wyciskałam na klawiaturze domofonu kierunek do Czech - 00420...
      • frred Re: Jak odebrałam telefon... 07.10.05, 09:10
        Jak byłem młody i głupi, to się robiło kawały telefoniczne. Ale nie prymitywne
        typu naubliżać komuś, tylko np. dzwoniło się do zakładu pogrzebowego i
        zamawiało się pogrzeb na nazwisko właściciela.

        I raz kumpel zadzwonił do sklepu chemicznego i zapytał, czy mają proszek
        atomowy. A laska, która odebrała, zupełnie serio:

        - Zaraz zapytam.-

        I po chwili słychać:

        - Mamo, mamy proszek atomowy? -
      • Gość: koko Re: Jak odebrałam telefon... IP: *.crowley.pl 07.10.05, 11:22
        He he he... Mój kierownik z firmy, w której pracowałem przed laty bez przerwy
        próbował liczyć na komórce (stary Centertel, nie GSM, robił to zresztą
        machinalnie od razu wybijając cyfry na klawiaturze), albo na odwrót - dzwonić z
        kalkulatora.
    • Gość: zamiejscowa Re: Jak odebrałam telefon... IP: 213.186.95.* 07.10.05, 11:34
      Powtórze historę, którą opowaiedział kolega. Ma znajomą pracującą jako agent
      ubezpieczeniowy, której biuro mieści się głównie w domu ale wymaga też czasem
      wizyt u ubezpieczająch się czy w Agencji Ubezpieczeniowej, Pani ma równiez
      dziecko ok.3-4 lat, które czasem odbiera telefon pod nieobecność mamy i
      informuje, że "mamy nie ma w domu bo jest w agencji albo pojechała do klienta"
      Znajoma czeka kiedy tylko zgłoszą się u niej aby ograniczyc prawa rodzicielskie
      za wychowywanie dziecka a niemoralnym środowisku:)))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka