Dodaj do ulubionych

Świetomarcinkowe

12.11.06, 19:16
Świety Marcin a z tym wiążą się również zwyczaje i obrzędy.
Święto 11 listopada.
Na uboczu gospodarstw wiejskich żyła czeladź służebna - dziewki i parobkowie.
W związku z wynajmowaniem ich do pracy powstały różne
zwyczaje "świętomarcinkowskie". Na św. Marcina, czyli 11 listopada, kończyła
się roczna służba.
Czeladź , pracując ciężko u gbura, cały rok czekała z utęsknieniem na ten
dzień. Gdy święto nadeszło, gbur i gburka wstawali raniutko do pracy, a
parobek lub dziewka spali tak długo, dopóki ich nie zawołano na sniadanie.
Gburka smażyła patelnię jajecznicy na szynce albo ze skawrkami, a jeśli gbur
nie był skąpy - dodawał butelkę wódki. Po śniadaniu rozliczno się z myta, po
czym parobek i dziewka, zapakowawszy swój dobytek, odjeżdzali do domu
rodziców na trzydniowy urlop. W tym czasie robiono zakupy, wypoczywano i
bawiono się, tańcząc niekiedy do rana.
Jeśli gospodarze byli dobrzy, uczciwi i sprawiedliwi, to po urlopie służba
wracała do nich. Nie wszędzie jednak traktowano czeladź dobrze. Zdarzały się
częste przypadki złego traktowania i wtedy parobek lub dziewka decydowali się
na ucieczkę. Jeśli ich złapano, zwykle skazywano na karę stawania pod
pręgierzem. Prawo było bowiem po stronie gbura, a nie czeladzi.

Obserwuj wątek
    • rita100 Re: Świetomarcinkowe 12.11.06, 19:17
      Służebne dziewczęsta, przędąc wieczorem len lub wełnę, śpiewały o swojej doli
      taką piosenkę:

      Marcin niedaleko, ino za łolszyną:
      Rozstaniem się dzisiaj z naszą gospodynią.
      Nasza gospodyni rzadko krupy warzy,
      Czeladź pomorzuła, sama ledwo łazi.
      Służebny chleb dobry, ale łopłakany.
      Jeszcze go nie dają, już ci wymawiają.
      Łukrajali ci go jek klonowy listek,
      Jeszcze sie pytają, czym go zjadła wszystek.
      Oj, Zjem ci ja go, zjem w sieni za dźwierzami,
      Łojczulek łobaczy, zaleje sie łzami.
      Oj, Kieby tak można we gbura bronować,
      Ziedzieliby z gburką, jek ludzi szanować.
      • rita100 Re: Świetomarcinkowe 12.11.06, 19:18
        Tralala napisała:
        Marcin niedaleko, ino za łolszyną:
        Rozstaniem się dzisiaj z naszą gospodynią - o, te dziewczyny już do służby
        chyba nie wrócą, a już na pewno nie do tak skąpej gospodyni. Kromka chleba jek
        klonowy listek - to nawet trudno tak cienko ukroić.
        Podobno istnieje ponad 40 przysłów związanych ze świętym Marcinem. oto jedno z
        nich, prawdziwie warmińskie:
        'Jeży Święty Marcin przyjedzie na bziałym koniu to gody przyjadom na czornym.'
        Jeśli się sprawdzi, to będziemy mieli śnieżne Boże Narodzenie.
        • rita100 Re: Świetomarcinkowe 12.11.06, 19:19
          Tralala napisała :
          Może trochę w bok od tematu ale Gałczyński - leśniczowka Pranie - Zielona Gęś -
          i mglisty deszczowy dzień, w sumie:

          Teatrzyk Zielona Gęś
          ma zaszczyt przedstawić "Deszcz"

          Chór Czekających Na Autobus:
          O, jak nudno jest czekać na autobus.

          Deszcz: (zaczyna lać)

          Chór Czekających Na Autobus:
          Cholera z takim deszczem.
          Cholera z takim czekaniem.
          Cholera z takim autobusem.

          Przejeżdżający W Samochodzie: (wysiadając z samochodu przed ogonkiem
          czekających) Mój samochód jest bardzo malutki. Mój samochód was wszystkich nie
          pomieści. Ale mogę zrobić jedną prostą rzecz: mogę wysiąść z samochodu, mogę
          stanąć w ogonku, mogę czekać i moknąć razem z wami. (staje ostatni w ogonku)
          K U R T Y N A

          Konstanty Ildefons Gałczyński
          1949
          • rita100 Re: Świetomarcinkowe 12.11.06, 19:20
            Tralala, zobacz co znalazłam , jaką ciekawą opowieść tylko , że z Galicji, ale
            bardzo ciekawe, jeszcze wszystko nie przestudiowałam ,bo to strasznie gługie.

            "Starsi parobcy na kmiecych gruntach dostawali zamiast zapłaty w pieniądzach, o
            które wówczas było trudno, parę zagonów obsianych zbożem, które parobek sobie
            zbierał, omłócił i osobno zsypywał. Ten rodzaj wynagrodzenia nazywał
            się »obsiewkiem« albo »osiewkiem«. Czasem otrzymywał parobek taki »osiewek« w
            snopkach. Odpowiadało to dzisiejszej ordynarji we dworach. Jeżeli parobek był
            porządny, to zboże przechowywał do czasu, aż było droższe i wtedy je
            sprzedawał, ale gdy lubił wódkę, to zaraz je przepił u żyda. Toteż była o tem
            śpiewka:

            Wójtów parobeczek
            Przepił osieweczek, –
            Podwójciego dziewka
            Ruciany wianeczek.

            Pastuch dostawał w zasłudze jedynie wikt i okrycie, składające się z dwóch do
            trzech koszul i portek, kamizieli, – z czapki i butów na zimę. Czapka była
            zazwyczaj z kogoś starszego i często przepuszczała dziurami włosy, czyli, jak
            się mówiło, wróble się w niej gnieździły. Zasługa wyrostka była zwyczajnie o
            tyle tylko większa, niż pastucha, że dostawał na zimę stary kożuch wartości 3–5
            złr. Kożuchy takie skupywali żydzi po domach na wiosnę, następnie łatali je i
            jesienią znowu sprzedawali, wystawiając na rynku."

            www.linux.net.pl/~wkotwica/slomka/slomka-04.html#sec_4_01
            • rita100 Re: Świetomarcinkowe 12.11.06, 19:21
              Tralala napisała :
              U la la, pod tym linkiem rzeczywiście ukrywa się cała gruba książka. Chyba
              ją 'sprzedam' naszej rodzinnej studentce etnografii, a i sama poczytam. Coś tam
              wspominają o wędrówkach za pracą do Prus - taki kawał drogi.
              A tu kolejne świętomarcinkowe przysłowie: Na świętego Marcina gęś do komina.
              Kogo było stać, to w ten dzień piekł tłustą gęś, na przykład w ten sposób:
              Gęś umyć, natrzeć na zewnątrz solą, a wewnątrz solą i majerankiem. Do wnętrza
              włożyć surowe masło, po czym całą gęś włożyć do brytfanny wysmarowanej
              wytopionym sadłem gęsim. Szybko obsmażyć na silnym ogniu ze wszystkich stron ,a
              zaraz potem włożyć do piekarnika i przykryć. Piec w dość wysokiej temperaturze
              na początku, podlewając lub skrapiając woda w razie potrzeby. Po upływie ok. 20
              minut obniżyć temperaturę piekarnika i podlewając systematycznie uzyskanym
              podczas pieczenia sosem piec do miękkości. W trakcie pieczenia można również
              delikatnie obracać gęś w brytfannie. Pod koniec pieczenia na chwile zdjąć
              przykrywkę z brytfanny, w celu uzyskania chrupiącej skorki na powierzchni gęsi.
              Smacznego!
              • rita100 Re: Świetomarcinkowe 12.11.06, 19:22
                Tralala napisała :
                Wracając do świętego Marcina i gęsi, mam przed sobą zdjęcie - trzy Mazurki
                siedzą i drą pierze z gęsi, obok siedzi mała dziewczynka z jakąś zabawką w
                ręku. A podpis: Marcińska gęś trafiała na biesiadny stół, a pierze darto i
                sprzedawano. Kogo było na to stać, ten wypychał nim własną pierzynę. (Andreas
                Kossert, Mazury).
                • rita100 Re: Świetomarcinkowe 12.11.06, 19:24
                  Bo na Świętego Marcina gęś pióra tracić zaczyna! No i zima mniej straszna jak
                  się ma taką puchową kołdrę.
                  • rita100 Re: Świetomarcinkowe 12.11.06, 19:37
                    pl.wikipedia.org/wiki/Marcin_z_Tours
                    www.ibiblio.org/wm/paint/auth/greco/greco.st-martin-beggar.jpg
                    Zdjęcie św. Marcina

                    W wigilię marcinkowego święta zapalano lampiony św. Marcina, które przyczyniały
                    się do osiągnięcia szczególnej atmosfery wieczoru, porównywalnej chyba tylko z
                    tamtym wieczorem sprzed stuleci, kiedy poszukiwano Marcina, by nadać mu godność
                    biskupa.
                    Tradycja palenia ogni tego wieczoru nawiązuje do cudownej mocy Marcina
                    zatrzymywania płomieni pożaru. Marcin uchronił od pożaru dom sąsiadujący z
                    płonącą świątynią pogańską. Sam też został cudownie uratowany od pożaru w swej
                    celi.
                    W wielu regionach utrzymywał się zwyczaj, sięgający XVI stulecia, palenia stosu
                    koszy wiklinowych, zużytych w czasie prac polowych minionego sezonu. Tańczono
                    wokół płonących koszy i śpiewano pieśni ludowe sławiące świętego Marcina.
                    W Niemczech nazywano dzień św. Marcina „Funkentag", „dniem iskier". Śpiewano
                    piosenkę: „Palcie ognie, krzeszcie ognie, święty Marcin idzie tu, jego ręce
                    gołe są, ogrzeję je chętnie tu". Wierzono, że rozciągający się dym ogniska z
                    koszy wiklinowych, służących do zbierania obfitych plonów, obejmie pola
                    potrzebnym błogosławieństwem na dobre zbiory w następnym roku.

                    Święty Marcin jest patronem koni. Na tę pamiątkę, że był kawalerzystą,
                    właściciele koni w dzień św. Marcina objeżdżali konno trzy razy kaplicę pw. św.
                    Marcina, składając hojne dary przed wizerunkiem świętego, by przez cały rok
                    szczęśliwie zachowały zdrowie
                    • rita100 Re: Świetomarcinkowe 12.11.06, 19:37
                      Na św. Marcina zwyczajowo piecze się różnej wielkości rogale z nadzieniem
                      makowym, marcepanowym, orzechowym lub z powidłami. Rogale mogą być wykonane z
                      ciasta drożdżowego lub kruchego. W tym dniu dziewczęta obdarowywały swoich
                      wybranych dorodnymi rogalikami. Rogaliki marcińskie, naśladują podkówki konia
                      św. Marcina. Zwyczaj wypieku dorodnych rogali na św. Marcina szczęśliwie
                      przetrwał do dziś i jest praktykowany w Wielkopolsce i na Śląsku, szczególnie w
                      Poznaniu i w Jaworze. Tradycja wypieku wybornych rogali i rożków z okazji
                      święta świętego Marcina rozpowszechniona jest w Niemczech i w Czechach.
                      Wieczorem, przed świętym Marcinem, chodził żebrak, dzwoniąc dzwonkiem dla
                      bydła, oznajmiał swoje przybycie, prosząc o żywność. Gdy nazbierał cały worek,
                      dzielił się z potrzebującymi. W dzień świętego Marcina rzemieślnicy przynosili
                      pod kościół rogale dla biednych.
                      Jawor słynął z wybornych pierników, które sprzedawano w cukierni rodziny
                      Lauterbachów, w rynku. Na świętego Marcina był zwyczaj rozdawania dzieciom
                      drobnych podarków: jabłek, orzechów, ciastek, rogalików. W święto patrona
                      miasta wypiekano także małe pierniki, m.in. z przedstawieniem świętego Marcina
                      na koniu. Dziś tę tradycję piernikarską przypomina kamienica „Pod Złotym Ulem",
                      w zachodniej pierzei rynku, ozdobiona wielkim ulem w kształcie odwróconego
                      kosza, tzw. „koszka". Ul każe pamiętać, że pierniki nie mogą powstać bez miodu.
                      Po obu stronach ula na fasadzie kamienicy znajdują się repliki medali, jakimi
                      odznaczono cukiernię Lauterbachów za wysoką jakość wyrobów i rzemieślnicze
                      mistrzostwo. Sławę jaworskich pierników pamiętają dobrze klocki piernikarskie,
                      służące dawniej do nadawania oryginalnych kształtów tym wyrobom.

                      • rita100 Re: Świetomarcinkowe 12.11.06, 19:38
                        Zwyczaje marcińskie splatają się także z losem narzeczonych, którzy w noc św.
                        Marcina udają się do ogrodu, by zerwać po gałązce z drzewa owocowego. Następnie
                        każde z nich z osobna wkłada je w domu do wody. Jeśli obie gałązki zakwitną do
                        Bożego Narodzenia wróżą dobrze przyszłemu związkowi.

                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=34281&w=51583398&v=2&s=0
                        • rita100 Re: Świetomarcinkowe 12.11.06, 19:39
                          Dzień św. Marcina przypada w czasie późnej jesieni, dlatego bogate zwyczaje,
                          powstające na przestrzeni stuleci, związane z tym świętem, są jego wykwintną
                          oprawą, zamykającą najobfitszą z pór roku. Powszechna cześć dla św. Marcina
                          przyczyniła się do obchodów świętomarcińskiej uroczystości ze szczególnym
                          nabożeństwem i obrzędowym przepychem.
                          Najbogatszy jest zbiór przysłów prognozujących w tym dniu pogodę na zimę,
                          ponieważ dzień świętego Marcina uważano za zwiastuna zimy.

                          • Od świętego Marcina zima się zaczyna.
                          • Gdy na świętego Marcina śnieg choć prószyć poczyna, to zima się zaczyna.
                          • Mróz na Marcina, będzie tęga zima.
                          • Jak Marcin na białym koniu jedzie, to lekką zimę przywiedzie.
                          • Czasem liść się gęsto trzyma, nie chce siać się na Marcina.
                          • Gdy liście przed Marcinem nie upadają, to mroźną zimę przepowiadają.
                          • Liście spadają, drogę ścielają, wiatr je ścina dla Marcina.
                          • Marcinkowe lato (babie lato).
                          • Jeśli Marcin z chmurami, niestateczna zima przed nami.
                          • W święty Marcin deszcz lub chmury, czas niestateczny, ponury, jasna zaś w ten
                          dzień pogoda, znaczy mrozy, z drwa wygoda.
                          • Marcinowa pogoda mrozów zimie doda.
                          • Jaki dzień świętego Marcina, taka będzie cała zima.
                          • Marcin święty bez gęsi nas tego nauczy, jeśli deszcz czysty, zimy niedostatek
                          dokuczy, jeśli jaśnie pogodny: miej zimy nadzieję, suchy mróz mokrych śniegów
                          na szyję nawieje.
                          • Jaki Marcin, tak zima.
                          • Jak mnie na święty Marcin nie masz, to mnie na święty Mikołasz i sto masz
                          (jak śniegu nie ma na św. Marcina, to jest go dużo na św. Mikołaja).
                          • Gdy mróz na Marcina, będzie sroga zima.
                          • Jeśli na Marcina sucho, Boże Narodzenie z pluchą.
                          • Na Marcina woda się ścina.
                          • Czasem liść się gęsto trzyma, nie chce słać się dla Marcina.
                          • Na świętego Marcina lód, na Trzy Króle wody bród.
                          • Na świętego Marcina śnieg choć prószyć zaczyna.
                          • Na świętego Marcina puchła pierzyna (zaczynała się zima i była potrzebna
                          gruba pierzyna).
                          • Jeśli zima swą drogę zaczyna, to czyni to w dzień świętego Marcina.
                          • Od świętego Marcina zima się zaczyna.
                          • Że śnieg na święty Marcin pospolicie spada, na białym koniu jeździ,
                          przypowieść powiada.
                          • Święty Marcin błoniem, jeździ siwym koniem.
                          • Usypało śniegu tyle, przyjechał święty Marcin na białej kobyle.
                          • Gdy Marcin po lodzie, to kolęda po wodzie.
                          • Marcin święty bez gęsi nas tego nauczy, jeśli deszcz czysty, zimny niestatek
                          dokuczy; jeśli jaśnie pogodny, mierzimy nadzieję, suchy mróz mokrych śniegów za
                          szyję nawieje.
                          • Na białym koniu święty Marcin jedzie, nie bój się gościa, ruszy w
                          przedobiedzie.
                          • Gdy święty Marcin w śniegu przybieżał, będzie po pas całą zimę leżał.
                          • Na święty Marcin stary do komina (starcy siadają przy kominie, bo tam jest
                          najcieplej w izbie).
                          • rita100 Re: Świetomarcinkowe 12.11.06, 19:40
                            Przepis Tralali
                            Drożdże rozpuścić w niewielkiej ilości mleka. Jajka utrzeć z cukrem i połączyć
                            ze stopionym masłem. Nie przerywając ubijania, dodawać porcjami przesianą mąkę,
                            mleko oraz wcześniej przygotowane drożdże. Ciasto wyrabiać do chwili, gdy
                            zaczną pokazywać się pęcherzyki i wtedy pozostawić w ciepłym miejscu do
                            wyrośnięcia. Migdały, orzechy i mak zaparzyć, zemleć, utrzeć z cukrem i
                            śmietaną aż do uzyskania gęstej masy. Wyrośnięte ciasto rozwałkować i pokroić
                            na kwadraty. Na każdy z nich nałożyć porcję wcześniej przygotowanej masy,
                            uformować rogaliki i pozostawić w ciepłym miejscu do wyrośnięcia. Wstawić do
                            gorącego piekarnika i piec w temp. 220-250 stopni na złoty kolor.

                            CIASTO

                            1 kg mąki pszennej
                            6 jaj
                            0,5 kostki masła
                            2 łyżki cukru
                            50 g drożdży
                            1 szklanka mleka
                            MASA

                            1,5 szklanki cukru pudru
                            200 g migdałów i orzechów
                            100 g białego maku
                            śmietana

                            To juz jestesmy przygotowani do pieczenia smile
                            • rita100 Re: Świetomarcinkowe 12.11.06, 19:42
                              www.martin-von-tours.de/galerie/plastiken/plastiken_02.html
                              Galerie św. Marcina
                              • rita100 Re: Świetomarcinkowe 12.11.06, 19:45
                                O św. Marcinie…
                                Marcin urodził się w rzymskiej prowincji Panonii – na terenie dzisiejszych
                                Węgier, jako syn rzymskiego legionisty. Ojciec dał mu na imię Marcin na cześć
                                boga wojny – Marsa. Od najmłodszych lat odznaczał się wielką wrażliwością na
                                potrzeby drugiego człowieka i ego ojciec, rzymski legionista, który doszedł do
                                godności trybuna, nadał synowi imię pochodzące od boga wojny Marsa. Jako dziecko
                                przeniósł się wraz z rodzicami do Pavii, miasta we Włoszech. Tam poznał
                                chrześcijan i mając zaledwie 10 lat wpisał się na listę katechumenów mimo
                                sprzeciwu rodziców. W wieku 15 lat św. Marcin obrał stan żołnierski i został
                                rzymskim legionistą. W roku 338 św. Marcin wraz ze swoim garnizonem został
                                przeniesiony do Galii w okolice miasta Amiens. To tutaj miało miejsce znane
                                zdarzenie z jego życia. Zimą gdy napotkał półnagiego żebraka, oddał mu połowę
                                swojej żołnierskiej opończy. W nocy po tym zdarzeniu w swoim śnie zobaczył
                                Chrystusa odzianego w jego płaszcz, który mówił do aniołów: "Patrzcie, jak mnie
                                Marcin, katechumen, przyodział". Na Wielkanoc 339 roku przyjmuje chrzest.
                                Gdy tylko nadarzyła się okazja, występuje z wojska i wraca do rodziców, a potem
                                udaje się do Mediolanu i do Poitiers, w którego pobliżu rozpoczyna życie
                                pustelnicze. Wkrótce dołączają do niego bracia i w ten sposób w 360 powstaje
                                pierwsza zachodnioeuropejska wspólnota zakonna.
                                Życiorus św. Marcina napisany przez jednego z jego uczniów- Sulpicjusza Sewera,
                                był jednym z najczęściej czytanych żywotów świętych i miał znaczący wpływ na
                                kulturę kształtującej się Europy.
                                i o Jego rogalikach…
                                Rogaliki św. Marcina symbolizują podkowę jego konia, którą ten zgubił w pamiętną
                                noc spotkania z żebrakiem. Rozdawane w tym dniu biednym miały przypominać dobroć
                                Świętego, a tym bogatszym przypominać o tym, że Chrystus przychodzi do nas w
                                drugim człowieku.
                                Zapraszamy więc na spotkanie ze św. Marcinem, który przyjedzie oczywiście na
                                koniu. Dzieci niech zabiorą ze sobą roratnie lampiony, aby przywitać św. Marcina
                                ich światłem. Przyjazdu św. Marcina będziemy wyczekiwać na parkingu przed
                                kościołem. Potem ruszymy za nim w procesji dokoła naszej świątyni. Krótkie
                                przedstawienie w kościele, w wykonaniu harcerzy i Śpiewającej Miski Reksia,
                                przypomni nam postać Świętego.
                                Na końcu zapraszamy razem z młodzieżą i zespołem charytatywnym Caritas na
                                tradycyjne świętomarcinowe Rogaliki, ciepłą herbatkę i może coś jeszcze… Jeśli
                                ktoś będzie chciał wziąć przykład ze św. Marcina i zechce wrzucić grosz do
                                skarbonki, to zostanie on przeznaczony na pomoc naszym najuboższym parafianom.
                                o Lampionach
                                Zrobienie lampionu na św. Marcina jest niezwykle proste.
                                Potrzebujemy:

                                *
                                butelkę plastikową po napoju 1,5L
                                *
                                nożyczki, nóż
                                *
                                kartkę papieru z szablonem postaci św. Marcina
                                *
                                klej do papieru
                                *
                                świeczka lub żarówka z bateryjką 4,5V

                                Butelkę przecinamy na połowę. Następnie farbkami akwarelowymi kolorujemy smile
                                szablon pobrany z naszej strony. Gdy wyschnie - oklejamy nim butelkę. Wkładamy
                                do srodka źródło światła - i lampion gotowy.
                                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=34281&w=51583398&v=2&s=0
                            • tralala33 Re: Świetomarcinkowe 12.11.06, 19:44
                              Rogale na deser bo najpierw "Na świętego Marcina gęś do komina' smile
                              Kogo było stać, to w ten dzień piekł tłustą gęś, na przykład w ten sposób:
                              Gęś umyć, natrzeć na zewnątrz solą, a wewnątrz solą i majerankiem. Do wnętrza
                              włożyć surowe masło, po czym całą gęś włożyć do brytfanny wysmarowanej
                              wytopionym sadłem gęsim. Szybko obsmażyć na silnym ogniu ze wszystkich stron ,a
                              zaraz potem włożyć do piekarnika i przykryć. Piec w dość wysokiej temperaturze
                              na początku, podlewając lub skrapiając woda w razie potrzeby. Po upływie ok. 20
                              minut obniżyć temperaturę piekarnika i podlewając systematycznie uzyskanym
                              podczas pieczenia sosem piec do miękkości. W trakcie pieczenia można również
                              delikatnie obracać gęś w brytfannie. Pod koniec pieczenia na chwile zdjąć
                              przykrywkę z brytfanny, w celu uzyskania chrupiącej skorki na powierzchni gęsi.
                              Smacznego!
                              A do tego pyzy drożdżowe na parze i modra kapustka.
                              • rita100 Re: Świetomarcinkowe 12.11.06, 19:48
                                W tym roku troche zapomnieliśmy o Marcinkach , ale i tez w tym roku nic w
                                Poznaniu nie było słychać o uroczystościach. Zawsze w mediach było głośńo.
                                Chyba polityka przebiła tradycję. Na przyszły rok bedziemy mieć jak ulał,
                                ściągę smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka