Dodaj do ulubionych

Gody po warnijsku

04.12.07, 21:32
lub Godne Święta występują tak na Warmii i jak i na Mazurach. Katolicka Warmia
i protestanckie Mazury nie miały tradycyjnej wieczerzy wigilijnej i dzielenia
się opłatkiem. Na Warmii dopiero po 1945 roku zaczęto urządzać wieczerze
wigilijne i łamać się opłatkiem pod wpływem ludności osiedlonej tu z innych
stron Polski.
Ale to nie znaczy , ze nie było świąt. Były one i miały inną tradycję i
inaczej przebiegały. W katolickiej Warniji śpiewało się pieśni religijne
należące go kościoła rzymskokatolickiego. Kolędy, pieśni maryjne, piesni o
świętych."
Obserwuj wątek
    • rita100 Re:DWUNASTKI 04.12.07, 21:34
      W dzień Wigilii już od południa wystrzegano sie prac jak przędzenia, prania czy
      rąbania drewna. Zakaz ten trwał aż do do Trzech Kroli.
      Na Warmii nazywano ten okres DWUNASTKAMI, a na Mazurach ŚWENTE ZIECZORY abo
      ŚWIECKI czili GUZINY.
      Tak więc w czasie adwentu przygotowywano się do tych wielkich radosnych
      uroczystowći. Magazynowano jadło, zbiory zimowe i sprawdzano piwnice z zapasami.
      Całe wsie szykowały przebrania, maski i strugały koniki czyli szelmy, bo to był
      najważniejszy obrzęd na Warmii.
      • rita100 Re:SZEMEL 04.12.07, 21:35
        Szemel
        "W wigilię Bożego Narodzenia ochodzili wsie warmińskie 'sługi z szemlem'. Była
        to grupa starszych chłopaków przebranych w białe. długie koszule, przepasane
        powrozem, za którymi zatykali kańczuk albo klopeć (bat); na twarze nakładali
        ,maski z brodami i wąsami - larwy, jak je dawniej nazywano.
        Najważniejszy był szemel - biały koń. Postać ta była starannie przygotowywana od
        początku ADWENTU. Głowa konia, niekiedy bardzo pięknie wystrugana w drewnie,
        była osadzona na dość długim kiju, do którego wiązano dwa duże przetaki. Miedzy
        przetaki wchodziuł chłopak, ujmował w ręce kij z głową i wszystko prócz głowy
        szemla nakrywano białym prześcieradłem, płachtą. Z tyłu do płachty przymocowany
        był długi ogon, a boki przystrajano jeszcze kolorowymi wstążkami."
        • rita100 Re:Sługi z szemlem 04.12.07, 21:37
          Sługi z szemlem
          "Towarzyszący szemlowi sługa trzymał go za uzdę umocowaną na drewnianej głowie.
          Od czasu do czasu sługa trzaskał kańczukiem, wtedy szemel podskakiwał, wyrywał
          się i głośno rżał. Inny sługa śpieszył na pomoc, by uspokoić rozbrykanego
          szemla. Towarzyszył im czasem chłopak grający na harmonii guzikowej (Jaroty-Warmia)"
          • rita100 Re:Po warnijsku hije ! 04.12.07, 21:39
            "W domach wszyscy oczekiwali na sługi z szemlem, a szczególnie dla dzieci
            wejście całej grupy było wiekim przezyciem.
            "To na dworzu zrobziuła sia jojta, kon zaczuł wyryzać, sługi zaczeli w dźwierze
            walić, co jym łotworzyć. Głośno wołali:
            - Czy wolno sługom wnijść ?
            Jeśli pozwolono pierwszy do jizby wbiegał szemel i rżał:
            - hije, hije, hije !
            Dzieci uciekali, sia chowali w kunti, gdzie tlo jam sia dało. Ale licho buło
            tedy, sługi te dzieci znali i ziedzieli, siuła jych buło. To wywłóczyli z tych
            kuntów po kolejó i łónymi kańczukuma jych łokładali. A szymel po jizbzie
            wyskakiwoł, hdzie tylo w kożdy kunt buchoł. Matka retowała lampe, coby ne
            stukli, a łojciec stojoł i sia śnioł."

            Gdy już wypytali dzieci, czy są grzeczne, czy umieją pacierz, na pierwsze
            miejsce z grupy wysuwała się baba z maską na twarzy, która zbierała dary. Na
            ręce lub w koszyku miała 'dziecko' z gałganków i wypraszała dla niego datki.
            Dawano kiełbasę, kuchy, trochę pieniędzy, bardzo rzadko wódkę. 'Baba'
            dziekowała, życzyła szczęścia i zdrowia, wspólnie zaśpiewali kolędę, po czym
            wszyscy odchodzili do następnych domów. Obchód sług z szemlem trwał do późnej nocy.
            Najdymowo - Warmia
            • rita100 Re:Dlaczego biały koń ? 04.12.07, 21:40
              Były to magiczne obrzędy, do których należały: okrzyki, skoki, moce. Koń musiał
              być biały, bowiem taki był kiedyś czczony, dlatego warnijski szemel i mazurski
              konik pokryte były białą płachtą.
              • rita100 Re:ROGOLE 05.12.07, 21:31
                ROGOLE
                "W okresie Godów należało sobie zapewnić dobry plon, urodzaj i powodzenie.
                Przebierańcy z maszkarami zwierzęcymi i kolędnicy, zwani na Warmii 'rogolami',
                symbolicznie przyczyniali się do pełnienia wszystkich pomyślnych życzeń. W
                zespole maszkar zwierzęcych występował niedźwiedź, koń, bocian (czapla też).
                Niydźwiedź - symbolizował antynomię zimy i lata ; jego okrycie z grochowin
                wyobrażało śmierć, jego tańce i skoki - odradzajace się życie
                koń, odpowiednik kozła - to symbol życiodajnego słońca
                bocian jest zwiastunem wiosny, nowego życia."
                • rita100 Re:ROGOLE 05.12.07, 21:32
                  "Rola kolędników zwanych 'rogolami' była istotna. To oni składali życzenia na
                  Nowe Lato, za co otrzymywali dary. Obrzedowe pieśni, które śpiewali, nazywano
                  kolędami."

                  Tak, tak kolędami, ponieważ pierwotnie były to pieśni winszujące koledników,
                  ściśle związane z obrzędem ludowym, dopiero później obok świeckiej kolendy
                  winszujacej zostały dodane pieśni bożonarodzeniowe.

                  "Kolęda jest nie tylko nazwą pieśni, może być również darem. Wyśpiewanie zyczeń
                  gospodarzowi było magicznym darem słowa, on zaś składał podziękowania w postaci
                  daru-ofiary, by te życzenia się spełniły."
                  • rita100 Re:Nazwa ROGOLE 05.12.07, 21:32
                    "Nazwa ROGOLE pochodzi od pieczywa świątecznego wypiekanego w formie małych
                    rogali, ktore otrzymywali kolędnicy. Kolędnikom przygrywała harmonia, w
                    niektórych wsiach był jeszcze skrzypek i klarnecista, najczęściej jednak jeden z
                    kolędników grał na harmonijce ustnej.
                    (Jaroty, Pluski, Ramsówko)
                    • rita100 Re:Rogole śpsiewajó: 05.12.07, 21:34
                      ROGOLE oczekiwani byli w każdym domu, bowiem pieśni i formuły życzeniowe, które
                      wygłaszali, były życzeniami pomyślności na Nowe Lato. Przeznaczone dla
                      gospodarza, gospodyni, syna, córki i czeladzi głównie dotyczyły urodzaju,
                      obfitego plonu z pól i powiększenia obory o 'złote bylki z złotymi różkami'

                      ło, tak śpsiywali rogole:
                      Panie gospodarzu
                      buńdzcież pozdrozióny,
                      zdrowiym i pokarmym
                      buńdźcież łobdarzóny.
                      Byście tych rogoli
                      za rok doczekoli
                      szczynśliwzie !

                      Panie gospodarzu,
                      Pan Bóg ci wam szyrzy*
                      w waszym podwórzu,
                      wszystkie lury pocielili
                      złote bylki porodzili
                      A te bylki majó złote rózki,
                      bandziecie jich zaprzungać
                      łog Gód do naróżki*.

                      * szerzyć - szczęścić
                      * naróżka - socha (drewniany płóg)

                      Pani gospodyni,
                      weścież klucz łod skrzyni,
                      łukrajcież nam szpaku,
                      łod waszy świni
                      kolyndy.
                      Byście tych rogali
                      za rok doczekali
                      szczynślizie !
                      • rita100 Re:Rogole, rogole ! 05.12.07, 21:35
                        Rogole, rogole !
                        Gwołt sia łuchowało wariantów kolęd dla gospodyni.
                        Posłuchajta jeno jek kolyndnicy śpsiywali:

                        Rogole, rogole!
                        Naszo pani stumpo, kluczikami brżunko,
                        bo nie je łakómo i nie je si skumpo.
                        Rogole, rogole !

                        Łod komnina do szafi, krajcie noma kełbasy.
                        Krajcie, ach krajcie, niedalyko rynki,
                        nie zadjcie sobzie tak dużyj mynki.
                        Rogole, rogole !

                        Dali to se pospsiewawa jek byndzie ku tamu cias smile
                        • rita100 Re:Rogole, rogole ! 05.12.07, 21:36
                          Tak sobie kolędowali ROGOLE, ale nasilenie kolędowania było tuż przed Trzema Królami
                          Suła szurków łumaziało sia na wspólne łażenie po rogolach. Przyszli pod dom,
                          ryczunc:
                          - Wolno tyn dóm rozweselić ?
                          To tedy sia te iste:
                          - Jo, wolno !
                          Weszli do domu i z progu jizby spiwoli kolynde:
                          'Zagrzmniało rumniało w Betlejem ziemnia'
                          abo:
                          'A w łonyj dolinie...'
                          A potam świecko kolynde rogalowo:
                          Stumpo pani, stumpo, kluczykami brzdunko
                          łod komory do komory szuko noża do psieczónki.

                          Po wyśpiewaniu dostali dar - cos do jedzenia abo psienundze. Ale jeśli dar buł
                          barzo skromny to:

                          łoczy spuścili, a kedy gwołt, to mówizli - a to gwołt.
                          Podziankowali i poszli dali do jinszych domów

                          (Najdymowo - Warmia)
                          • rita100 Re:Po rogalach chodza 05.12.07, 21:37
                            "Właściwą grupę kolędników tworzyli starsi chłopcy w wieku 18-20 lat. W ich
                            repertuarze zachowały się dawne kolyndy winszujunce. Obchodzili oni całą wieś ,
                            niekiedy nawet zaszli do sądiednich. Przed każdym domem najpierw pytali się czy
                            można wejśc do izby:
                            Rogole ! Rogole ! Wolno wstumpsić, pani gospodyni ? Wolno wstumpsić ?
                            Gospodarze zazwyczaj pozwalali, wtedy cała grupa kolyndników wchodziła do jizby.
                            Pierwotnie śpiewali pod oknami domu i dlatego te kolyndy były zwane kolyndami
                            okiennymi. Spiewali dawne kolyndy winszujące, a potem bożonarodzeniowe.
                            Otrzymywali dary. Jeśli jednak zdarzyło się, że gospodarze domu nie dali daru,
                            odchodzili wołając:
                            Zeby wsza dusza z psiekła nie wyjrzoła !
                            abo śpsiewali:

                            Po rogalach chodza
                            buro świnia wodza,
                            kto rogolów żałuje,
                            niech mnie w dupa całuje !

                            (Gietrzwałd, Gryźliny, Pluski, Rasząg - Warmia)
                            • rita100 Re:Po rogalach chodza 05.12.07, 21:38
                              Za zebrane pieniądze i zywność kolyndnicy organizowali zabawę taneczną.
                              Przychodzili wszyscy ze wsi, którzy tylko mieli ochotę i młodzież i starsi.
                              Głośna była zabawa w Kromerowie - aż do lat 50. pamnientajó ludzia.

                              Kolyndowanie 'ROGOLI' było na Warmii powszechnie znane. Świadczy o tym liczba
                              wariantów pieśni rogolowych nagranych jeszcze po roku 1950.

                              Przyznocie moim mnili co fejniśte buły te dawnijsze łobrzandy. A łuciechy na
                              ctery mniechi.
                              • gajowy555 Re:Po rogalach chodza 06.12.07, 12:55
                                rita100 napisała:
                                > Przyznocie moim mnili co fejniśte buły te dawnijsze łobrzandy. A łuciechy na
                                ctery mniechi.

                                Jó, przyznawam Waju recht. Fejniste buły kedajsze łobrzandy i rogolowe kolyndy.
                                Cosik sia noju głoziczce wspomnino, jek szurki po chałupach chodzili...
                                • rita100 Re:Po rogalach chodza 06.12.07, 20:52
                                  Gajowy, eszcze ci sia przibanczy, tlo poczkaj jek w Dwunastki bandziem na
                                  Warniji łazić z rogalami i kolyndy spsiewoć. Jo bande kolyndnikiem , Ti gburem i
                                  bandziesz musioł dawać mi dary i szpek i woszty, a jo bande zbzieroć w kuntku i
                                  na zapusty trzymac, abo na Trzi króle zrobzim zabazie.
                                  To przygoruwuj sobzie dary i ofiary na kolyndnika co przydzie i bandzie
                                  spsiewoł. smile))))
                                  • rita100 Re:TRZY KRÓLE 06.12.07, 21:14
                                    TRZY KRÓLE

                                    "W niektórych wsiach warnijskich (Jaroty, Katrejny, Najdymowo, Ramsówko, Rasząg,
                                    Ruś, Ruszajny, Pluski, Stanclewo, Stara Kaletka, Woryty) występowała grupa
                                    kolędników nazwana Trzy Króle, przebierańcy, wśród których były maszkary
                                    zwierzęce: niedźwiedź, koń lub bocian.
                                    Króle ubrani byli w długie płaszcze, na głowie nosili korony z pozłacanego
                                    papieru i często maski-larwy na twarzach 'coby jech nie poznali'. Obchodzili
                                    domy, śpiewając kolędy bożonarodzeniowe, za co otrzymywali dary. Niektórzy
                                    mówią, ze najczęściej dzieci się przebierały by zarobić parę groszy.

                                    "To chłopcy, przeważnie ministranty. To łóni tedy śpsiywali kolyndy i tedy
                                    dostali tam pore groszy. W koszulach buli, tyn jedan, to przeważnie tyn
                                    nomniejszy, to za Murzyna go uczornili sodzami abo czym. I korony tedy take
                                    złociste tam. Takie jak te krole mniały."
                                    (Stanclewo)
                                    • rita100 Re:TRZY KRÓLE 06.12.07, 21:16
                                      "Sprzeczne są też informacje o terminie chodzenia trzech króli. Jedni mówili co
                                      od Ziliji do Trzech Króli, inni mówili, ze po Rogolach chodzili Trzy Króle.
                                      Inni jeszcze mylili sobie Rogole z Trzema Królami.
                                      Prawdopodobnie tradycja polska Trzech Króli zaczęła się nakładać na obrzęd
                                      warnijski 'Rogole', a to z przyczyny wielu napływających robotników sezonowych
                                      na te ziemie.
                                      Czyli kolędowanie Trzech Króli została przejęta od ludzi 'z Polski'.
                                      Tylko tak sygnalizują nam badacze naszego regionu.
                                      Liczebnie osłabiona obecnie rodzima ludność Warmii nie zdołała już w otoczeniu
                                      innych grup etnicznych wytworzyć własnych wartości."
                                      Proces przemian trwa długo, przechodzi z pokolenia na pokolenie - czy już
                                      całkowicie zamarły obrzedy warmińskie i zostały zastąpine innymi z innych
                                      regionów ? To pytanie jest dla wychowawców szkół na terenie Warmii.
                                      Zwyczaj obchodów Trzech króli przeszedł również na sąsiednie Mazury. Również
                                      tutaj widoczna jest wymiana obrzędów.
                                      • rita100 Re:TRZY KRÓLE abo ROGOLE 07.12.07, 21:38
                                        "Po Godach starsi chłopcy i z nimi siurki zbierali się gromadnie i chodzili od
                                        chałupy do chałupy. Nolepszy dziań do łażenia buło Swanto Trzech Kroli. Przed
                                        chato kedy łujrzeli gospodorza abo gospodynie, mówili kłaniajac się:

                                        Panie gospodarzu, pani gospodyni,
                                        możebyśta noma zezwolili
                                        to starodawno piosenecke zaśpsiewoć ?

                                        Zwykle zezwalano - toteż zaczli wyciągać, jek chto móg nospankniej.

                                        Przyjechali Trzej Krolowie z darami.
                                        Przyjechali do Jezusa Chrystusa,
                                        Po gwiazdach się miarkowali.
                                        I nastraszyli trzech pasterzy przy drodze.
                                        Pytali się, gdzie się Syn Boży narodził.
                                        Narodził się Syn Bozy z Maryji Dziewicy.
                                        Synu Boży, daj nam ujrzeć Boskie lice.
                                        W jordanie cicha woda stojała,
                                        Tam Panna Maryja Syneczka skąpała.
                                        A skąpawszy, do żłobu go włożyła.
                                        To Rogale posłane powiadają wam:
                                        A nie masz rogola, daj korzec grochu.
                                        Abyś doczekała szczęśliwego roku.
                                        A nie masz mąki, dajże gleń,
                                        Będziesz miała u Pana Boga
                                        Szczodry wieczór, szczodry dzień.
                                        Nasza pani stąpa, kluczykami brządka.
                                        Kosz na skrzyni - co w nim sery,
                                        Radujta się, pacholęta, dostaniecie po cztery.
                                        Dobry był jeden, zjedlim go z chebem.
                                        Dobry był drugi, zjedliby go sługi.
                                        Hoj, niesie, hoj, wiezie, w cztery konie nie zabierze,
                                        Bośmy tu nie inaczej, jedni bosi, drudzy nadzy.

                                        A kiedy wyszedł gospodarza z darami, albo gospodyni, zaczęli znów jak mogli
                                        najgłośniej wyciągnąć :

                                        A nie proszę o kozę, bo ją w miech nie włożę,
                                        Ani o cielę, bo na pana za wiele.
                                        Aby o kawałek świńskiego ciała,
                                        Żeby się panowa duszyczka do nieba dostała.

                                        A gospodarz i gospodyni dali im trochę grochu, maki, okrasy albo trochę zyta -
                                        co było w domu. Chłopcy pokłonili się i powiadali:

                                        Dziekuje ci, gospodarzu, coś zasiał, zebrał i Bogu podziękował.
                                        I poszli dalej do drugiego gospodarza.

                                        (E. Sukertowa-Biedrawina)
                                        • rita100 Re:TRZY KRÓLE abo ROGOLE 07.12.07, 21:40
                                          "A kiedy obeszli już całą wieś, nazbierali nieraz kilka centarów wszystkiego.
                                          Dlatego chodziło ich więcej, by zdołali unieść - zanosili do karczmy lub do
                                          takiego, co kupił wszystko. Za uzyskane pieniądze zamówili muzykantów i
                                          urządzili zabawę. W niektórych miejscowościach taki zwyczaj nazywał się 'Rogole'."
                                          • rita100 Re:Paulina Heink w Kojtrynach 10.12.07, 23:00
                                            "Staruszka od 7 lat leży w łóżku, jednak co roku przed Godami uczy trzy
                                            dziewczynki pieśni rogolowej, którą zna od matki. W 1952 roku każda z nich
                                            zebrała 14 zł za składanie życzenia i pieśni. Po obejsciu wsi dziewczęta
                                            przychodzą do domu babci i śpiewają dla niej wyuczoną pieśń, sprawiajac
                                            staruszce wielką radość."
                                            A mowa jest o Paulinie Heinke ur.1885 w Kojtrynach na Warmii. (Szkoda, ze nic
                                            więcej o jej losach nie napisano)
                                            A kolynda buła taka:

                                            Dzisioj Trzej Królowie w droge sie wibirali,
                                            do Pana Jezusa Betlejem jechali.
                                            Gziozdka jam śwyciuła, ta jich prowadziuła
                                            do szopki.
                                            Gziozdka jam śwyciuła, ta jich prowadziuła
                                            do szopki.

                                            Nasza pani stumpa, kluczikami brzdunko,
                                            łod komnina do szafi, krajcież noma kiełbasi.
                                            Oj, krajciez , krajciez, dalyko łod rynki,
                                            nie zadajcie sobzie takyj duzyj mynki,
                                            rogolom !
                                            • rita100 Re:Godziny ło ściemniaku 14.12.07, 21:12
                                              Swoje przygotowania do Godów również opisuje Maria Zientara-Malewska w książce
                                              "Wieś nad łąkami".
                                              "Najprzyjemniejsze były w naszej skromnej chacie godziny o 'ściemnianku' gdy
                                              jeszcze gotowano na kominku. Każdy się śpieszył, zeby jak najprędzej skończyć
                                              robotę w stodole, w chlewie czy na podwórzu, by jak najszybciej zasiąść przy
                                              kominku. Ogień trzaskoł, pachniały lasem drewka, a płomyki ganiały po ścianach
                                              tworząc ruchomy obraz. Wtenczas siadaliśmy wokoło matki, ojca i babki na małych
                                              zydelkach i czekaliśmy na pieśni oraz bajki.
                                              Najpierw śpiewano "Anioł Pańki", a potem ludową pieśń "Mieszek w lesie się zieleni"

                                              Mieszek w lesie się zieleni,
                                              nam jagódki się czerwienio.
                                              Chtóż was tam, jagódki schowoł
                                              i tak psianknie wymalowoł ?

                                              Dał wam Bóg na czas goruncy
                                              wschodu słónca smak słodzuncy.
                                              Ctóż was tam, jagódki, schowoł
                                              i tak psianknie umalowoł ?
                                              • rita100 Re:Meszek w lesie sia zieleni 14.12.07, 22:12
                                                A tak wyglónda psiesniczka w całosci:

                                                Mieszek w lesie sia zieleni
                                                W niam jegódka sia czerwieni.
                                                Chtóż cia tu jegódko schowoł ?
                                                Chtóż cia psianknie wymalowoł ?

                                                Chtóż ci doł ten cias goróncy
                                                Ze słodyczy smakozióncy ?
                                                Chtóz ci doł tan zapach mniłi ?
                                                Czyje rance cie zrobziułi ?

                                                Chtóz jegódkę stworzyć może,
                                                Jeśli nie Ty, wielki Boże ?!
                                                Nawet w jegódce maleńki
                                                Widać wszechmocnośc Twej ranki !

                                                Słónce, gziozdy, ziamnia coła,
                                                Góry, damby, trowka mała,
                                                A na trowce rosy kropelki
                                                Wszistko woło: Jek Bóg zielgi !
                                                • rita100 Re:'aniołki psierniki psieko' 14.12.07, 22:20
                                                  Nobarzi z Godów lejdujo sia dzieciuki. Jim bliżi Godów tam tajsklizie patrzo
                                                  dzieciuki bez szibi jakie je niebo. Bo jek ło zachodzie słónecka niebo je
                                                  czyrwone to znoczy: że łuż 'aniołki psierniki psieko".

                                                  No ale łu noju je chmurzyście, to i słoneczka ni ziadać, pewno eszcze aniołki
                                                  nie psieko psierniki smile
                                                  • rita100 Re:jarmark 'godowy' do Olsztyna 15.12.07, 20:41
                                                    "Przed świętami na jarmark 'godowy' do Olsztyna jechał każdy, kto tylko mógł.
                                                    Jedni, zeby coś sprzedać, a wszyscy, źeby coś kupić 'na gody'. Naokoło Starego
                                                    Ratusza i w bocznych uliczkach stała buda przy budzie. Czego tam nie było !
                                                    W dzień wigilijny gospodynie od rana 'rozczyniały kuchy', do których nie
                                                    żałowano masła, jaj i rodzynków. Jeszcze trzeba było wyszorować podłogi, nakryć
                                                    je szmaciakami, zawiesić w oknach świeże firanki, powlec pierzyny czystymi
                                                    powłokami, pościerać kusz z licznych obrazów."
                                                    Maria Zientara-Malewska

                                                    I to pucowanie jizby pozostało do dziś. Koży jek może łuzija sia w jizbzie i
                                                    wymnioto kurze, pucuje i jek może łogarnia chałupa by buło solenie tego dnia.
                                                  • rita100 Re:jarmark 'godowy' do Olsztyna 16.12.07, 18:58
                                                    "Zaledwie mrok pokrył wioskę, zaczęli chodzić 'słudzy' z 'szelmem'.
                                                    W każdej brąswałdzkiej chacie, w dużej jizbzie stała 'jeglijka' sięgająca aż do
                                                    pułapu. Rozbrzmiewały przy jiglijce polskie kolyndy. Lud warnijski, niestety,
                                                    nie znał takich polskich zwyczajów jak wieczerza wigilijna, ale znał
                                                    kolyndowanie. Starzy ludzie umieli ich mnóstwo, niektóre śpiewano na melodię
                                                    piesni ludowych. Nawet Niemcy uczyli się od Polaków kolęd, chwaląc ich piękno i
                                                    niezrównany urok melodii."
                                                  • rita100 Re:Szli na pasterkę raniuchno 17.12.07, 21:42
                                                    "We wsiach ludzie szli na pasterkę nie o północy, ale raniuchno -
                                                    o piątej. Również w Brąswałdzie wśród nocnej ciszy skrzypiały płozy sań,
                                                    brzęczały dzwonki, migały latarnie pieszych, każdy śpieszył do kościoła
                                                    oświetlonego uroczyście, widocznego z daleka na pagórku."

                                                    Maria Zientara-Malewska
                                                  • rita100 Re:Boże, doj woma szczajścia 18.12.07, 22:15
                                                    W pierwsze święto 'niełobyczajnie' było odwiedzać krewnych i znajomych. Ludzie
                                                    siedzieli w domach, chrupali orzechy i pierniki, śpiewali kolyndy, czytali nowy
                                                    Kalyndarz Mariański. W drugie święto natomiast odwiedzano się wzajemnie,
                                                    częstowano i gaworzono przy gorzałce albo winie z porzeczek czy wiśni jak u
                                                    Gajowego. Kazdy gość wchodząc do chaty pozdrawiał domowników starym warnijskim
                                                    zwyczajem:

                                                    - Boże, doj woma szczajścia na te łutoczyste śwanta, cobyśta w zdrowziu drugich
                                                    doczkali.
                                                    - Bóg zapłać ! Zitajta łu noju.
                                                  • rita100 Re:zwyczaje noworoczne 19.12.07, 21:11
                                                    Ostatni dzień roku, czyli sylwester, starano się przeżyć w pogodnym nastroju.
                                                    Mówiono bowiem jaki ostatni dzień w roku, taki bedzie cały następny rok.
                                                    Na całej Warniji, panował taki zwyczaj, ze od rana sprzątano izby, szorowano
                                                    podłogi, zydle i stoły. Zamiatano podwórze, bydłu, owcom i świniom rzucano pęki
                                                    świeżej słomy. Wieczorem obrzęd kończono.
                                                    W kuchni gotowano w dużym garnku 'breję', to znaczy prażuchę z żytniego śrutu.
                                                    Na patelni skwierczały 'skrzeczki' i talarki przysmażonej wędzonej kiełbasy.
                                                    Skoro tylko zapalono lampę naftową, odświętnie ubrani domownicy zasiadali do
                                                    stołu, na którym stała misa 'brei', a w dołku potrawy pachniały skwarki. Do
                                                    'brei' podawano kwaśne mleko i kiszoną kapustę. Przed wieczerzą odmawiano
                                                    pacierz, a potem już każdy chwytał do ręki łyżkę i zjadał ze smakiem.

                                                    Breja była symbolem jedności w rodzinie i wzajemnej miłości. Długo jedzono tą
                                                    potrawę bo od zmierzchu było już świeto.

                                                    Jak dalej opisuje te zwyczaje Maria Zientara-Malewska dowiemy sie jurto.
                                                    Zaczynał się okres psot.
                                                  • rita100 Re:zwyczaje noworoczne 20.12.07, 21:54
                                                    Po wieczerzy chłopcy biegali po wiosce i krzyczeli:
                                                    "Już po brei !".
                                                    Znaczyło to, ze nadszedł dla nich czas na różne figle i psoty. Zdarzyło się, ze
                                                    chłopcy przychodzili hurmem, wtedy dziewczyny sypały ich popiołem, a czasem
                                                    oblewały wodą. Chłopcy smołą malowali okna, klamki. Zawieszali na klamkach drzwi
                                                    zdechłego kota czy szczura ubranego wstążkami, zakrywali komin szybą, zabierali
                                                    sanie i stczali na lód jeziora. Krzyczeli i śpiewali.
                                                  • rita100 Re:Dwanaście ulepek nowolatka 20.12.07, 21:56
                                                    Dwanaście ulepek nowolatka
                                                    "Matki wtenczas z napoju poświęconego w dzień świętego Jana i z mąki zagniatały
                                                    ciasto z którego formowano dwanaście ulepek. A zwyczaj był taki, ze musiały być:
                                                    koń
                                                    krowa
                                                    owca
                                                    świnia
                                                    gęś
                                                    kura
                                                    kaczka
                                                    kapusta
                                                    kłos
                                                    drzewko owocowe
                                                    ul pszczeli
                                                    kartofel

                                                    O północy szli gospodarze do ogrodu i wkładali je między gałązki drzew mówiąc:
                                                    "Ja ci daje nowe lato, a ty doj mi łowzies za to"
                                                    Wkładając nowelatko do ula mówiono:
                                                    "Jo ci daje nowe lato, a ty dosz mi mniodu za to."
                                                  • rita100 Re:"Prost Neujahr" 22.12.07, 21:33
                                                    "Na rannym nabożeństwie w Nowy Rok śpiewał zwykle chór polski. Często witano
                                                    Nowy Rok w kościele grą na trąbach kościelnych orkiestr dętych. Polacy w drodze
                                                    do koscioła pozdrawiali sie słowami:
                                                    "Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus"
                                                    Był to protest na zwyczaj niemiecki witana się zwrotem:
                                                    "Prost Neujahr" (szczęśliwego Nowego Roku)
                                                  • rita100 Re:obserwowano pogodę 23.12.07, 09:00
                                                    Na całej Warmii obserwowano pogodę każdego z dwunastu dni, licząc od pierwszego
                                                    swięta Bożego Narodzenia do uroczystości Trzech Króli. Dni te zwane były
                                                    'dwunastkami'. Każdy dzień 'dwunastek' oznaczał jeden miesiąc w roku.
                                                    Mroźne, gwieździste noce to korzystna przepowiednia urodzajów.
                                                    Jane dwunastki to ciemne stodoły (czyli pełne)!
                                                    Gorzej, jeżli w 'dwunastki' padał deszcze, a noce były mgliste i wietrzne.
                                                    Ciemne dwunastki - to jasne stodoły (czyli prózne) !
                                                    Rolnicy cieszyli się gdy w Nowy Rok świeciło słońce, choćby tylko tak długo,
                                                    'żeby chłop na konia skoczył', bo w nowym roku urośnie len i 'srogachne'
                                                    kartofle i brukiew.
                                                    Po dwunastkach dni stawały sie coraz dłuższe. Przyslowie warnijskie mówi:
                                                    "W Nowy Rok - to na kurzy skok, a na Trzy Króle - to na kobylim ogonie.
                                                  • rita100 Re:"Prost Neujahr" 28.12.07, 21:11
                                                    Zwyczaj niemiecki witana się BYł:
                                                    "Prost Neujahr" (szczęśliwego Nowego Roku)

                                                    Na śniadanie w Nowy Rok podawano jajecznicę, gorące skwarki, wędzoną kiełbasę,
                                                    chleb i kawę. Obiad był także bardzo suty. Na podwieczorek jedzono pączki i
                                                    drożdzowe ciasta - kuchy z kruszkonką. Wieczorami domownicy zbierali się przy
                                                    lampie naftowej, śpiewali kiolędy i pieśni ludowe, opowiadano sobie różne baśnie
                                                    i legendy.
                                                  • rita100 Re:Strugamy kóniki 16.12.08, 21:34
                                                    czyli szelmy. Je rok 2008, a tradycja jek zawdy smile
                                                  • gajowy555 Re:Strugamy kóniki 18.12.08, 09:38
                                                    jek wystrugata, tak siadajta i patataj !!! abo wio kóniku, a jek sia postarasz ...

                                                    smile
                                                  • rita100 Re:Strugamy kóniki 18.12.08, 21:11
                                                    No nie Śniej sia Gajowy wink Może w tam roku bandó wartko łazic kolyndnicy z
                                                    szymrem i zbzierać psieniójzki. Przecie jidzie kryzys.
    • rita100 Re: Gody po warnijsku 03.12.09, 14:19
      Trza bandzier sia przygotować. Gody, gody jidó
      • hoboud Re: Gody po warnijsku 14.12.09, 14:57
        Corazz bliży Śwanta, corazz bliżyj Śwanta. Bnadziewa sia futrować
        • rita100 Re: Gody po warnijsku 23.12.09, 13:20
          Eszcze dzionek i szymel warnijski wycióngnie na chałupi i w gburstwa

          hije, hije, hije
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka