Dodaj do ulubionych

Głos w kwestii Śląska

07.05.03, 15:11
Wprawdzie zamieszczony poniżej artykuł jedynie częściowo nawiązuje do
tematyki Unii Europejskiej, jednakże świetnie opisuje działania sił wrogich
polskiej racji stanu.
http://www.naszawitryna.pl/europa_226.html
Siły te zmierzają do rozkładu Polski od wewnątrz, dążąc do następnego
rozbicia dzielnicowego, jedynie tym razem nie na księstwa lecz na
Euroregiony. [K.J.]

Glos w kwestii Śląska

W numerze 139. "Naszego Dziennika" (16-17 czerwca) ukazał się artykuł "Nie ma
narodu śląskiego!". Poruszona w nim problematyka skłoniła mnie do zabrania
głosu. Nie chodzi tu bynajmniej o polemikę, choć pewnych akcentów tego typu
nie da się uniknąć. Chcę natomiast rozwinąć pewne zasygnalizowane wątki
problemu.

Kto jest kim

W polskich środkach masowego przekazu panuje kompletne zamieszanie pojęciowe.
Dotyczy ono takich terminów jak, naród, narodowość, grupa etniczna. Miesza
się bowiem Basków, Walijczyków, Bretończyków ze Ślązakami, mieszkańcami
środkowej Anglii, itd. Owszem, łączy te społeczności zamieszkiwanie obszaru w
skali regionu i brak odrębności państwowej. Ale to wszystko. Baskowie w
sensie etnicznym nie są Hiszpanami ani Francuzami, Walijczycy nie są
Anglikami, Bretończycy nie są Francuzami. Mamy zatem Hiszpanów, Francuzów,
Basków, Walijczyków, Bretończyków, Anglików. To oczywiste. Czy uzupełnić to
grono o Ślązaków? Wydaje się, że nie. Co zatem łączy Polaka, Baska i Cygana,
choć pierwszy ma państwo, drugi zamieszkuje region w obrębie Hiszpanii i
Francji, a trzeci żyje w diasporze?

Etnos określa "obiektywne cechy większej ponadplemiennej zbiorowości ludzi,
głównie w aspekcie ich wyróżników kulturowych uważanych zwykle za rezultat
wspólnoty pochodzenia i historycznych uwarunkowań oraz przynajmniej
pierwotnych związków z wpływami środowiska danego terytorium etnicznego.
Termin ten określa zarówno owe ponadplemienne kulturowe wspólnoty, jak i
obiektywne aspekty powstającej, utrzymującej się, a nawet zanikającej
tożsamości narodów. Na tym szczeblu rozwoju nie występuje jeszcze
rozróżnienie znaczeń między domniemaną ponadplemienną wspólnotą pochodzenia,
tożsamością kulturowa, a ludem i narodem. Pojęcie etnosu jest podstawa
wyodrębnienia grup etnicznych, a więc odnosi się do różnych szczebli
świadomości ustrukturowania społecznego, od grup etnicznych na niskim
szczeblu rozwoju cywilizacyjnego lub żyjących w diasporze po ukształtowane
narody i państwa narodowe" (na podst. "Słownik etnologiczny", Warszawa -
Poznań, 1987).

Tymczasem w artykule "Nie ma narodu śląskiego!" czytamy: "[Ślązacy] są jedną
z grup etnicznych zamieszkujących Polskę". Pytam się zatem: których grup? O
kogo tu jeszcze chodzi? O Krakowiaków, Podhalan, Kurpiów, Księżaków Łowickich
czy tez o Cyganów, Tatarów, Łemków? W którym gronie są Ślązacy? W moim
przekonaniu, w pierwszym.

Uświadomić sobie zatem należy różnicę pomiędzy grupą etnograficzna (to ten
pierwszy zestaw), a grupa etniczna (zestaw drugi). Dany naród może się
dzielić na grupy etnograficzne (tak jak etnos w najwcześniejszej fazie na
plemiona). Podział ten jest wypadkową pewnych różnic kulturowych,
dialektalnych, specyfiki położenia geograficznego. Różnice te, i owszem mogą
być rezultatem obcych wpływów kulturoych, czasem naleciałości językowych. Ale
mimo istnienia pewnej odrębności, to nie oznacza konieczności uznania takiej
społeczności od razu za grupę etniczna, czyli jej całkowitego wyodrębnienia.
To, czym jest zarówno grupa etniczna, jak i narodowość oraz naród, to właśnie
etnos (można tu użyć określenia etnikum).

Zatem rozróżnienie grupy etnicznej od etnograficznej jest nieodzowne. Na
przykład Słowacja jest państwem wieloetnicznym nie tylko ze względu na
obecność Węgrów, Polaków i Czechów (niewątpliwie narody), ale także Cyganów.
A Cyganie to po Węgrach druga liczebnie mniejszość etniczna na Słowacji. Kim
są zarówno Węgrzy, jak i Cyganie? Etnikum właśnie. Ale czy Polskę można uznać
za wieloetniczną, bo na jej terenie zamieszkują Ślązacy, Krakowiacy,
Podhalanie, Kurpie? Przecież nie. Można się zgodzić z twierdzeniem, że
Ślązacy mają szczególnie silne poczucie tożsamości regionalnej, a nawet
niektórzy spośród nich wyżej stawiają tożsamość regionalna od narodowej -
jest to rezultat uwarunkowań historycznych, ale też propagandy zewnętrznej -
lecz to nie czyni z nich automatycznie nowego bytu, nowego etnikum, nie
zaprzecza ich polskości. Tak jak Bawarczyk jest Niemcem, Istrijanin
Chorwatem, a Szekler Węgrem, nawet jeżeli najpierw czuje się Bawarczykiem,
Istijaninem czy Szeklerem.

Na marginesie: dążenie do przedstawienia Polski jako kraju zróżnicowanego
etnicznie sięgnęło szczytu w jednym z wydanych niedawno atlasów szkolnych. Na
mapie Polski zaznaczono tam zarówno mniejszości narodowe i etniczne (z
błędami zresztą), jak i grupy etnograficzne wybrane według jakichś, bliżej
nieznanych kryteriów. W legendzie wszystko to znalazło się razem, po prostu
zostali "wrzuceni do jednego worka": Niemcy, Ślązacy, Księżacy Łowiccy,
górale, Białorusini, bodajże Kurpie, itd. Mapa dydaktycznie, metodologicznie
i merytorycznie nie dość, że bez wartości, to jeszcze szkodliwa. Dziecko
bowiem na nią popatrzy i zinterpretuje tak: to, co na kolorowo, to
mniejszości, to, co na biało, to Polacy. Takie np. Pomorze Zachodnie, Górny
Śląsk, Karpaty, Kaszuby, ściana wschodnia, duża cześć Dolnego Śląska, Warmia
i Mazury to jedna pstrokacizna. Gdzie był recenzent tej publikacji? Nie
wiadomo. Po prostu ręce opadają. Brak znajomości problemu wręcz porażający. A
wystarczyłoby wspomóc się kompetentną literatura (polecam: Janusz
Kamocki, "Zarys grup etnograficznych w Polsce", "Annales Universitatis Mariae
Curie-Sklodowska", Sectio F, vol. 46/47, 6: 1991/1992, s. 103-132).

Regiony czy narody

Twierdzenie, że Ślązacy są grupą etniczną, w praktyce wyłącza ich z Narodu
Polskiego. Mamy wtedy etnikum śląskie i etnikum polskie. Czy są ku temu
racjonalne przesłanki? Nie. Przeczy temu zresztą geneza tej grupy. Czytelne
natomiast są motywy, dla których robią tak zwolennicy "Europy
regionów", "Europy 100 Flag". Oni mają własny interes. Raz realizuje się go
przez podsycanie separatyzmu autentycznej mniejszości etnicznej
zamieszkującej region w obrębie danego państwa (Bretończycy, Baskowie,
Katalończycy, Walijczycy), innym razem separatyzmu regionalnego w obrębie
danego państwa i narodu (Morawianie, Ślązacy).

O ile pierwsza sytuacja w jakiś sposób odpowiada państwowotwórczym, narodowym
aspiracjom odrębnej etnicznie społeczności, o tyle druga odbywa się drogą
wyolbrzymiania różnic międzyregionalnych, różnic owszem istniejących, ale
takich, które często są rezultatem zaszłości historycznych, prowadzonej w
niedalekiej przeszłości polityki wynaradawiania. Jeśli to nie wystarcza, albo
czynniki te nie występują, to wykorzystuje się sytuację ekonomiczną, "kto do
kogo dopłaca i ile". Jeśli zatem istnieją, choćby i tylko potencjalne,
teoretyczne możliwości budowy nastrojów separatystycznych, to są one
wykorzystywane. Od czego są media, różne fundacje, centra, dyspozycyjni
naukowcy? Ci zaś zwolennicy "Europy 100 Flag" w rzeczywistości są
instrumentem w ręku zwolenników budowy europejskiego super państwa, nawet
jeżeli werbalnie sprzeciwiają się tej koncepcji. Łatwiej rządzić z Brukseli
100 regionami niż kilkunastoma państwami narodowymi. Temu tak naprawdę,
niezależnie od intencji, służy, według mnie, działalność RAS. I przerażenie
ogarnia na samą myśl, że podobna działalność prowadzona jest także w czeskiej
części Śląska, również bazująca na regionalnej tożsamości czeskiej przecież
ludności, głównie w powiecie Opawa. Skądinąd, ciekawe, jaki kompromis w
sprawie języka osiągną współpracujący ze sobą: posługujący się polską gwarą
śląską przedstawiciele "narodowości śląskiej" z ZLNS (zakładam, że ją znają)
i mówiące czeskim slezsk'ym narsecsim osoby tejże "narodowości" działaj
Obserwuj wątek
    • cytator Re: Głos w kwestii Śląska ( 2 ) 07.05.03, 15:20
      I przerażenie ogarnia na samą myśl, że podobna działalność prowadzona jest
      także w czeskiej części Śląska, również bazująca na regionalnej tożsamości
      czeskiej przecież ludności, głównie w powiecie Opawa. Skądinąd, ciekawe, jaki
      kompromis w sprawie języka osiągną współpracujący ze sobą: posługujący się
      polską gwarą śląską przedstawiciele "narodowości śląskiej" z ZLNS (zakładam, że
      ją znają) i mówiące czeskim slezsk'ym narsecsim osoby tejże "narodowości"
      działające w HSMS. Pewnie pomoże im niemiecki tłumacz.

      Sąd, odmawiając zarejestrowania ZLNS, posłużył się argumentem, że Ślązacy
      to "jedynie grupa etniczna". Obawiam się, że może to być "gol do własnej
      bramki". Działacze ZLNS mogą stwierdzić: "Przecież, w gruncie rzeczy sąd
      przyznał, że jesteśmy społecznością niepolską. Różnica zdań jest jedynie taka,
      że dla sądu jesteśmy tylko grupą etniczną (niczym Łemkowie, Cyganie, itd.),
      podczas gdy my uważamy, że już narodowością (jak Niemcy, Ukraińcy, itd.)". A
      Strasburg przytaknie...

      W artykule zacytowano wypowiedz p. Dobiesława Rzemieniewskiego, naczelnika
      Wydziału ds. Mniejszości w MSWiA, który stwierdził m.in., że zgodnie z
      przyjętymi w naszym kraju założeniami pozostałe [obok narodowych] mniejszości
      określa się jako mniejszości etniczne. Taka definicja ma się znaleźć też w
      przygotowywanej ustawie o mniejszościach narodowych i etnicznych w RP. Czy
      zatem Ślązacy, w myśl tej ustawy zostaną uznani za mniejszość etniczną? Ze
      stanowiska władz polskich wynika, że tak. A jeżeli mniejszością, to wszystko
      jasne. Różnic się będą od Białorusinów, Ukraińców czy Niemców tylko brakiem
      własnego państwa. Tak jak Cyganie lub Łemkowie.

      W werdykcie sadu podniesiono sprawę preferencyjnego zwolnienia list wyborczych
      mniejszości narodowych z progu 5 proc. w wyborach parlamentarnych. Ten sam
      wątek poruszony został podczas postępowania w Strasburgu. Tamże strona polska
      stwierdziła, że skorzystanie przez ZLNS z tego przywileju, dostępnego
      mniejszościom narodowym stanowiłoby naruszenie zasady równości obywateli wobec
      prawa.

      Po pierwsze, nasuwa się wątpliwość: czy jeżeli np. Łemkowie wystawią własną
      listę, to będzie ich obowiązywał próg wyborczy czy też nie. W świetle
      sztrasburskiego tłumaczenia przedstawicieli Polski, tak; w praktyce zapewne
      nie. I druga uwaga, istotniejsza: czy nie jest tak, że to ten zapis w
      ordynacji, przywilej właśnie, jest naruszeniem zasady równości obywateli wobec
      prawa?

      Mity śląskie

      Wokół Śląska narosło kilka mitów, szeroko propagowanych przez publicystów.
      Podobnie rzecz się ma z innymi regionami Polski, ale w przypadku Śląska mity te
      są lansowane szczególnie mocno. Jednym z nich jest rzekoma odrębność językowa
      Ślązaków. Polegać ona ma przede wszystkim na obecności sporej liczby
      germanizmów w gwarach Górnego Śląska.

      Na nic zdają się tłumaczenia językoznawców, że to jak najbardziej polski
      dialekt, jeden z najstarszych zresztą, a germanizmy są rozpowszechnione w całej
      południowej Polsce np. forzty, gajs, asyntyrka, swable, itd. Tyle, że są to
      naleciałości leksykalne. Tak jak użycie słowa watra nie czyni z Podhalanina
      Rumuna czy Serba, a określenia hruby Słowaka, a wszystko to razem - odrębnego
      od Polaków górala, tak posługiwanie się słowami pochodzenia niemieckiego w
      mocno spolszczonej zresztą postaci nie jest powodem do uznania kogoś za Niemca
      czy osobę wyimaginowanej narodowości, np. śląskiej.

      Na Podhalu jest sporo słów pochodzenia rumuńskiego czy słowackiego, tyle że ani
      Rumunów, ani Słowaków nie ma. Były za to, i to intensywne kontakty handlowe z
      położonym za Tatrami Liptowem. A osadnictwo, owszem było, ale polskie na
      Słowacji. Poza tym osoby lansujące tezę o językowej odrębności Górnego Śląska
      nie zdają sobie chyba sprawy, jak daleko sięgać mogą różnice dialektalne,
      gwarowe w obrębie wciąż tego samego języka. Pod tym względem język polski jest
      raczej słabo zróżnicowany. Tylko żeby to stwierdzić, trzeba znać zarówno języki
      obce, jak i kraje, w których są one w użyciu.

      W tekście zasygnalizowano plan RAS kodyfikacji mowy śląskiej. Tak się składa,
      że posługuje się gwarą określaną (trochę nieprecyzyjnie) jako góralska, a także
      z racji pracy naukowej, nieobce są mi zagadnienia językoznawstwa. Proszę
      Państwa, kodyfikować można na dobrą sprawę każdą gwarę, o ile jest
      udokumentowana. Tylko po pierwsze, co z takich prób wyjdzie, a po drugie, w
      jakim odbywają się celu. Może doczekamy się kodyfikacji mowy Krakowiaków
      Zachodnich (od Chrzanowa po Kraków)? Rezultaty mogą być ciekawe. Język,
      dialekt, gwara to materia nad wyraz delikatna. Prawdą jest, że unormowania
      zapisu gwarowego częstokroć są potrzebne, zwłaszcza tam, gdzie żywą jest
      twórczość w gwarze. Stykam się z tym problemem na Podhalu. Ale to jest
      zasadniczo inna sytuacja niż kodyfikacja mowy, czyli, jak mamy rozumieć, języka!

      Kolejny mit dotyczy skali "wieloetnicznego i wielokulturowego" charakteru
      społeczeństwa Górnego Śląska, które, jak można usłyszeć "żyło sobie zgodnie, w
      tolerancji", dopóki... nie wybuchły Powstania Śląskie, a gdy już wybuchły, to
      oczywiście "Ślązacy walczyli po obu stronach barykady". Czy na pewno? O ile w
      skali całego regionu struktura etniczna rzeczywiście była złożona - mieszkali
      tu Polacy, a także Niemcy, a w części Śląska austriackiego Czesi - to warto
      sobie zadać pytanie: na ile Polacy i Niemcy żyli ze sobą, a na ile obok siebie?
      Czy górnośląskie społeczeństwo to naprawdę była jedna całość złożona z tych
      dwóch narodów?

      Otóż nie. Po pierwsze, Polacy byli tu autochtonami, nie Niemcy, a przede
      wszystkim wyraźny podział narodowościowy pokrywał się z podziałami o
      charakterze społeczno - zawodowym. Kto był na Śląsku dyrektorem kopalni, kto
      sztygarem, a kto zwykłym górnikiem? Od czego zależał awans społeczny i
      zawodowy. Czy tylko od zdolności i pracy, czy może od deklaracji, określenia
      się narodowego? Kim był na Śląsku Niemiec, a kim Polak? Tak naprawdę problem
      nie zaczął się od powstań, ani wyborcze zwycięstwo Korfantego w 1903 roku nie
      wzięło się znikąd. A co do powstań, to tak się składa, że 90 proc. sil
      niemieckich stanowili ludzie spoza Górnego Śląska (głównie z Bawarii), podczas
      gdy 90 proc. powstańców było właśnie z Górnego Śląska.

      Małpa i zegarek

      Autor artykułu wymienił Związek Podhalan wśród "podobnych do RAS organizacji
      regionalnych". Jest to twierdzenie błędne. Inne bowiem są cele RAS, a inne
      Związku Podhalan. Natomiast w świetle pewnego wydarzenia, którego byłem
      świadkiem, mam prawo, jako członek Prezydium Zarządu Głównego Związku Podhalan
      i jako Polak po prostu, uznać to porównanie za obraźliwe. Oczywiście, zdaję
      sobie sprawę, że autor, pisząc te słowa, miał dobre intencje. Wyjaśnię zatem, o
      co chodzi. Główna postacią tego zdarzenia był wielokrotnie wzmiankowany w
      artykule dr Jerzy Gorzelik, dodajmy dla ścisłości - historyk sztuki, rzecznik
      prasowy RAS, inicjator powołania ZLNS.

      14 maja odbyło się "Pierwsze Powstańcze Post Scriptum. Katowice 2001".
      Przyjąłem zaproszenie i byłem obecny na tej cennej imprezie, na którą złożyły
      się prezentacje filmowe, wykłady i dyskusja panelowa. Wzięli w niej udział
      przedstawiciele opcji polskiej, mniejszości niemieckiej oraz Jerzy Gorzelik z
      RAS.

      Nie będę tu opisywał całości przebiegu "Post Scriptum". Otóż nie były chyba
      zaskoczeniem daleko idące różnice zdań pomiędzy dyskutantami ze strony polskiej
      a przedstawicielem mniejszości niemieckiej. Natomiast wydawać by się mogło, że
      postawa przedstawiciela "autonomistów" niejako z założenia znajdować się będzie
      pomiędzy poglądami polskimi a niemieckimi. Nic bardziej błędnego. Tą postawą
      okazała się bowiem otwarta i totalna negacja poglądów polskich, na dodatek
      merytorycznie i metodycznie dość marna, co wytknęli Gorzelikowi pozostali
      dyskutanci.

      Finał dyskusji przeszedł jednak wszelkie oczekiwania. Oto dr Jerzy Gorzelik w
      końcowej wypowiedzi przywołał słowa Dawida L
      • folksdojcz1 Re: Głos w kwestii Śląska ( 2 ) 07.05.03, 15:25
        No i co dalej? Swiat sie wam nie zawali.

        Folksdojcz, narodowosci slaskiej
        • Gość: mesco Re: Głos w kwestii Śląska ( 2 ) IP: *.dip0.t-ipconnect.de 07.05.03, 23:16
          folksdojcz1 napisał:

          > No i co dalej? Swiat sie wam nie zawali.
          >
          > Folksdojcz, narodowosci slaskiej

          Jak zostac takim jak wy Rodacy ?
      • Gość: Pytek Do kogo ta mowa? IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 13.05.03, 21:07

        I po co zabjyrocie guos, jak niy poradzicie mjec' wpuywu na Naszo torzsamos'c'.

        S'loonzoki byli na S'loonsku zawdy, a inksi ino uod czasu do czasu.

        Wasze uprziwilejowanie na S'loonsku sie koon'czy. I to Wos tropi.

        Niy wjym "cytatorze" czys'cie soom ze S'loonska, ale widza irze Wos mocno
        mjerzi wszystko co s'loonske. Mje co polske niy mjerzi. Je Mi uoone egal.

        Skoond u Wos tako hyn'c' dalszego doominowanio. Kaj Waszo "europyjsko"
        tolerancjo?

        Przeca za hwilka bydziecie pod uokupacjoom europyjskoom, tak jak My teroski pod
        polskoom. I zapragniecie tak jak My ino spokoju i tolerancje.

        Pocujecie co to je byc' poniywjyranym przez cudzo nacjo na Swoji Ziymi.

        A na Wos jurz sie szykuje i rynce zaciyro wjela Nacjoow.

        Zas' Wos rozebjeroom?

        Rzol Mi Wos!
    • Gość: Terminator Re: Głos w kwestii Śląska IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 13.05.03, 17:27
      To prawda separatyzm zachodnich rosjan zamieszkalych w priwislanskim kraju wobec matki Rosji to prawdziwy problem zdrajcow trzeba karac.
      • Gość: Terminator Re: Głos w kwestii Śląska IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 13.05.03, 17:32
        Jezyk polski to gwara jezyka rosyjskiego tak samo jak tatarski, czeczenski gruzinski, wielu gruzinow bylo wybitnymi Rosjanami oni wiedzieli kim sa tylko polska grupa etniczna probuje zystakc nowe przywileje wobec innych ludow w naszej wspolnej matce Rosji.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka