Dodaj do ulubionych

czy to jest korupcja? - awanse nauczycieli

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.04, 10:42
Coraz częsiej słyszę o tym, że aby uzyskac kolejny stopień awansu jako
nauczyciel,muszę zapisać się na kursy prowadzone przez lokalny ODN.
uzasadnienie jest takie, że potem Ci sami ludzie są w komisjach
weryfikujących kandadatów do kolejnych stopni, więc to jest w moim interesie,
aby oni mnie na tych kursach widzieli. prowadzące kursy osoby z ODN rzecz
jasna zarabiaja na prowadzeniu tych kursów. czy to etyczne??? Czy nie jest to
jedna z form urzędniczego wymuszania? Czy kiedys gazeta podejmie ten temat,
cz nadal będzie uważać, że obecny system awansów jest super (bo wprowadził go
M. Handke)? Czekam?
Obserwuj wątek
    • Gość: Jacek Re: czy to jest korupcja? - awanse nauczycieli IP: *.brzesko.net.pl 07.02.04, 20:17
      Uważam, że taki sposób awansu nauczycielskiego jaki obowiązuje do dnia
      dzisiejszego, jest pod każdym względem (również finansowym) zupełnym
      nieporozumieniem. Nawet nie uzasadniam, bo kto brał lub bierze w tym udział,
      wie dokładnie, co mam na myśli. Z poważaniem - Jacek.
      • mamosz Re: czy to jest korupcja? - awanse nauczycieli 07.02.04, 23:58
        A niby co oni na tych kursach wykładają? Nauczyciele nie róbmy tych
        idiotycznych stopni awansu,przecież to uwłacza podstawoej ludzkiej
        inteligencji.Zamieniono nas w durnych prymusów , którzy,by się przypodobać
        komisjom,produkują jakieś stosy papierów wymyslaja jakieś idiotyczne akcje i
        działania.Przecież to chore!Szczególnie jeśli chodzi o dyplomowanych.Powinna o
        mnie świadczyć moja długoletnia praca,absolwenci,ludzie na
        studiach,osiagniecia zgromadzone przez okres pracy powiedzmy 10-cio letni ,a
        nie kupa papieru ,którą wyprodukuje w ciągu 3 lat obnizajac przy tym
        drastycznie jakość mojej pracy bo rozwiązujac zadania ,działajac na rzecz i
        robiąc inną kupe bzdur nie mam na nią czasu i siły.Poniewarz uważam się za
        dobrego nauczyciela dałam sobie spokój; czniam stopień awansu,muszę uczyć
        porządnie moich uczniów,zeby mi wstydu nie przynosili.Umrę jako dyplomowany-
        trudno.Upokarzajace jest to,że ten cały cyrk jest dla na prawdę paru groszy.
        • Gość: Jacek Re: czy to jest korupcja? - awanse nauczycieli IP: *.brzesko.net.pl 08.02.04, 10:36
          Mamosz, świetnie to ujęłaś! Nic dodać, nic ująć. Moim zdaniem, przede wszystkim
          na tym (o czym tak pięknie napisałaś) powinien polegać awans nauczyciela. No i
          bardzo trafna uwaga o finansach. Całkowicie popieram Twoje zdanie, tylko żal mi
          tych, którzy, aby utrzymać się w pracy, muszą robić te wszystkie idiotyzmy. Z
          poważaniem - Jacek.
        • Gość: Kazek Re: czy to jest korupcja? - awanse nauczycieli IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 08.02.04, 11:53
          Racja w 100%.
          Tyle że są szkoły, gdzie nadgorliwe dyrekcje naciskają na to (ja mam to
          szczęście mieć dyrekcję normalną). No i niestety - ten "awans" wiąże się z
          zarobkami. I dlatego wielu ludzi brnie w ten absurd wiedząc, że to właśnie
          jest absurd i że robią to kosztem rzetelności w pracy z uczniami.
          Ciekawe, czy Gazeta kiedyś podejmie ten temat? Pewnie nie...
    • Gość: M Re: czy to jest korupcja? - awanse nauczycieli IP: *.suwalki.cvx.ppp.tpnet.pl 08.02.04, 16:44
      W reformowaniu polskiej szkoły, forsowaniu awansu, kursów, szkoleń,konferencji
      itp. zupełnie zapomniano,że podstawą pracy nauczyciele jest LEKCJA, a nie
      konkursy, apele, układanie własnych programów. Niestety, cała ta kwitologia,
      papierologia, kursomania w żaden sposób nie przekłada się na rzetelne uczenie.I
      zupełnie pominięto w tym wszystkim zdanie uczniów (wiem,że to górnolotnie
      brzmi,ąle szkoła funkcjonuje dzięki uczniom!). W szkole mojej koleżanki maksa
      za piękną teczkę (aż "spuchnieta" była od mądrych zdań!) została pani,która
      teroryzuje psychicznie uczniów, zmusza ich do korepetycji itp., no, ale w
      paierach wszystko było piękne itd.Fikcyjność szkoły jako instytucji jest
      wsprost porażająca. I nic nie wskazuje,że mogłoby się to zmienić, bo patrząc na
      to, co się dzieje widzę,że w szkole najważniejsi są urzędnicy ministerialni czy
      kuratoryjni(muszą jakoś uzasadnić swój urzęniczy byt i produkcję papierów,
      prawda?), komisje, związki zawodowe itp. Czy jest tak dlatego, bo "to Polska
      właśnie"???? Pozdrawiam.
      • Gość: Kazek Re: czy to jest korupcja? - awanse nauczycieli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.02.04, 11:02
        Ponawiam swoje pytanie: Czy ten temat zostanie kiedykolwiek podjęty przez
        Gazetę?
        Ja wiem, że wymagałoby to przyznania, że się kiedyś myliło w swym absolutnym
        zachwycie dla niektórych aspektów "reformy", ale jednak taki za mnie naiwniak,
        że liczę na to.
        • mamosz Re: czy to jest korupcja? - awanse nauczycieli 10.02.04, 20:04
          Jako mianowany umrę oczywiście - w zapale przejezyczyłam sie.Ciesze sie,że
          nie jestem odosobniona w swoim zdaniu nt.awansu.
          • Gość: Kazek Re: czy to jest korupcja? - awanse nauczycieli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.04, 10:07
            nie jesteś odosobniony, ale o tym mówimy tylko my, którzy naprawdę uczymy.
            Urzędnicy (a mam wrażenie, że i dziennikarze) są zachwyceni. Wiem, bo znam
            osoby, które jako urzędnicy miasta pracują w tym absurdalnym systemie.
            może zasypmy ministerstwo jakims spamem, żeby ktoś tam wreszcie zwrócił uwagę
            na ten absurd? I ten spam dodawaijmy "do wiadomości" gazecie?
            • mamosz Re: czy to jest korupcja? - awanse nauczycieli 12.02.04, 15:08
              Gość portalu: Kazek napisał(a):

              > nie jesteś odosobniony, ale o tym mówimy tylko my, którzy naprawdę uczymy.
              > Urzędnicy (a mam wrażenie, że i dziennikarze) są zachwyceni. Wiem, bo znam
              > osoby, które jako urzędnicy miasta pracują w tym absurdalnym systemie.
              > może zasypmy ministerstwo jakims spamem, żeby ktoś tam wreszcie zwrócił uwagę
              > na ten absurd? I ten spam dodawaijmy "do wiadomości" gazecie?
              A
              • Gość: dyplomowany Re: czy to jest korupcja? - awanse nauczycieli IP: *.family4.net 14.02.04, 10:30
                Jestem nauczycielem dyplomowanym i nie ma powodu, aby mnie mnie żałować.
                Zrobiłam awans w pierwszym terminie, tuż po wprowadzeniu awansów. Moje teczka
                była dosyć cienka, bo pisałam tylko krótkie sprawozdania i dodawałam bardzo
                konkretne załączniki. Nie miałam żadnych problemów ze zgromadzeniem materiałów,
                bo uwzględniłam ostatnie 10 lat mojej pracy. Tak się złożyło, że nie wiedząc o
                awansie robiłam dodatkowo różne rzeczy: uczestniczyłam w wielu kursach,
                prowadziłam szkolenia dla innych, opracowałam autorski program, przygotowywałam
                materiały dla uczniów, publikowałam, co jakiś czas przeprowadzałam ankiety
                wśród uczniów i starałam się wyciągac wnioski z wyników tych ankiet, itp.
                Wiem, że system awansów nie jest idealny, ale nie przesadzajcie, że każdy kto
                zrobił dyplomowanego jest idiotą, a super nauczyciele to tylko mianowani.
                Nie chcecie, nie róbcie (ale po co zaraz nawoływać do bojkotu), choć prawdą
                jest, że teraz sporo bardzo przeciętnych nauczycieli przeszło przez to
                sito; "wymęczyli ten awans".
                A komisje stały bardzo pobłażliwe, bo szkoda im odrzucać nauczycieli ze wzgledu
                na finase.
                Z jednym się zgadzam- trzy lata to mało na spełnienie warunków na
                dyplomowanego, ale to też nie jest przymus, można rozciagnąć to w czasie.
                Wreszcie chcę poruszyć sprawę do szkoleń. Jakoś nie bardzo mogę uwierzyć, że
                nic ciekawego nie można znaleźć w ofercie kursów. Zwłaszcza, że teraz jest duża
                konkurencja między ośrodkami. Nawet jeśli nauczyciel zna dane zagadnienia, to
                może wymienić poglądy z innymi i czasami zweryfikować swoje.
                Oczywiscie można sie uczyć z książek, ale nauczyciel, który kwestionuje
                potrzebę dokształcania się na kursach powinien zrezygnowac z pracy.
                Jakość szkoleń jest różna, ale to też zależy od uczestników, bo nie zawsze
                wiedzą oni czego chcą i ida na kurs tylko dla papierka.
                W mojej szkole były szkolenia na zamówienie i mimo uzgodnienia tematyki, po
                pierwszym dniu kursu zmusiliśmy prowadzacych do zmian, bo się nie bardzo
                starali.
                Pozdrawiam i życze odrobinę więcej optymizmu, bo taka postawa jak Wasza obraca
                się przeciw Wam. MENiS i Gazeta nie przejmuje się tym. A wiecznie niezadowolony
                nauczyciel jest co jakiś czas bohaterem kolejnego artykułu w prasie, że nie
                wspomnę o opinii rodziców. Uczniowie też nie chcą słuchać ciągłego narzekania.
                • mamosz Re: czy to jest korupcja? - awanse nauczycieli 14.02.04, 22:50
                  Gratuluję.Kompletnie mnie nie zrozumiałas,ale nie chce mi sie już powtarzać
                  tych wywodow.Nie jestem ani zgorzkniala ani leniwa,doksztalcam sie non stop.Ale
                  idea teczek mierzi mnie i przy swoim zostanę.Pewnie nie jestem ambitna.A jeśli
                  chodzi o finanse....cóż lekcjami prywatnymi i zajęciami dodatkowymi dorobię
                  trzy razy tyle więc szkoda mi czasu po prostu.
                  • aksamita Re: czy to jest korupcja? - awanse nauczycieli 22.02.04, 10:14
                    szczerze napisałaś że nie jesteś leniwa bo na prywatnych lekcjach sobie
                    dorobisz. Ale czy płacisz z tych prowadzonych prywatnie lekcji podatek czy jest
                    to praca na czarno a może prywatnie za pieniądze douczasz dzieci swoje lub
                    swoich kolegów to nie dziwię ci się że nie masz czasu na dodatkowe i twórcze
                    przygotowanie się do prowadzenia zajęć . Przecież jeśli nie douczysz swoich
                    uczniów to przyjdą do ciebie lub twoich kolegów na korki więc i tak sobie
                    dorobisz a nawet więcej niż zapewniłby ci wyższy awans zawodowy. To może
                    zrezygmuj z pracy w szkole i załóż firmę która będzie dawałą korki oficjalnie
                    bez oszustwa, wtedy będziesz zatrudniać sama nauczycieli i będziesz im stawiać
                    wysokie wymagania.
                    • mamosz Re: DO aksamity 29.02.04, 14:30
                      Po pierwsze, pokaż mi takiego nauczyciela, który płaci podatki od korków
                      Po drugie, dzieciom swoim i swoich znajomych udzielam lekcji za darmo
                      Po trzecie, jedno drugiego nie wyklucza- jestem dobrym nauczycielem i moi
                      uczniowie korków nie potrzebują,poświęcam im duzo czasu,bo go nie tracę na
                      zbieranie bezsensownych pApapierów i latanie na beznadziejne szkolenia,na
                      zbieranie tego wszystkiego w teczki też nie.Chodzę tylko na takie ,które maja
                      sens z punktu widzenia moich potrzeb zawodowych.
                      I nie zazdrość kolezanko,że są takie przedmioty ,na które jest stale popyt,a
                      jak sie jest dobrym to sie ma stale klientów,którzy sami przychodzą,poleceni
                      przez innych zadowolonych.
                      Sprowokowałaś mnie i teraz Urzad Skarbowy bedę niała na karku na bank Dzięki
                      • Gość: myslak Re: do mamosz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.02.04, 14:43
                        Ja płacę. I większość moich znajomych.
                        Prawdę mówiąc, gwałtowny wzrost uczciwości kilka lat temu został spowodowany
                        licznymi donosami i kontrolami. Donosili rodzice, których dzieci nie zostały
                        przyjęte na korepetycje ( bo z własnej szkoły nie uczymy) i koledzy,
                        którzy "nie mieli popytu".
                        Płacenie podatku to tylko problem comiesięcznego wypełniania DRA i rocznego PIT-
                        16. Nienawidzę biurokracji, więc ciągle zapominam :((
                        • Gość: mamosz Re: do mamosz IP: *.aster.pl / *.acn.pl 29.02.04, 23:01
                          Chyba pójdę w wasze ślady
                • Gość: Kazek Re: czy to jest korupcja? - awanse nauczycieli IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 17.02.04, 22:25
                  Miło spotkać osobę, która prezentuje bardziej optymistyczne spojrzenie na
                  rzeczywistość, niestety jednak obawiam się, że Pani w swym zadowoleniu jest
                  raczej wyjątkiem. Ja np. na uzyskanie mianowania czekałem 8 lat, bo cała moja
                  praca była nieważna, ważne dla urzędnika było tylko to, że w pierwszym miejscu
                  pracy przez 3 lata pracowałem na zastępstwie za nauczycielkę na urlopie. Jakby
                  to miało jakikolwiek wpływ na prowadzone przez mnie lekcje. Potem zmieniłem
                  miejsce pracy i okazało się, że cały staż muszę robić na nowo. A Potem Mirosław
                  Handke wprowadził swą pseudoreformę i okazało się, że do tego powtórnego
                  zakończenia stażu brakuje mi w momencie jej wprowadzania ... 5 dni. Czekaj
                  chłopie następne 2 lata (z łaski skrócono mi ten trzeci już staż). Szczęśliwie
                  z nastaniem min. Łybackiej owo mianowaniu uzyskałem, ba, nawet wliczono mi
                  okres stażu i zwrócono pieniądze. Ale zanim to się stało, byłem na łasce i
                  niełasce urzędników – jeśli to nie jest poniżające i zniechęcające do pracy, to
                  nie wiem, jak Pani to nazwie. Swoją drogą czy nie kłóci się to opisywaną przez
                  Panią rzekomą życzliwością urzędników, którzy, jak Pani pisze, starają się
                  pomagać nauczycielom, bo wiedzą o ich marnej kondycji finansowej? Nam bowiem
                  nawet dyrekcja szkoły mówiła, że jest ciężko, bo są odgórne naciski, aby w
                  sytuacjach wątpliwych nie przyznawać stopni awansu, szukając w ten sposób
                  oszczędności (to jeszcze za Mirosława Handkego było).
                  I jakoś tak śmiem twierdzić, że to moje przeżycia są częściej spotykane, niż ta
                  łatwość, która Pani opisuje. Pamiętam wiele wypowiedzi w gazecie. Pisze
                  nauczycielka, też pracująca 8 lat, o swoim przypadku (bardzo podobnym do
                  mojego) i pyta retorycznie, czy nie będzie mogła dostać tego mianowania? A
                  ekspert Gazety odpowiada jej pobłażliwym tonem „ależ będzie Pani mogła, jak
                  tylko ukończy Pani staż...”. czyli po kolejnych trzech, ew. dwóch latach.
                  (cytuję z pamięci, ale raczej dokładnie). Skąd w ludziach zajmujących się
                  edukacją tyle arogancji?
                  A przede wszystkim to proszę Panią o odpowiedź na pytanie, które postawiłem w
                  tytule wątku. Czy sytuacja, w której pracownik OKE sugeruje, że aby uzyskać
                  stopień mianowania, mam uczęszczać na prowadzone przez niego kursy (on na nich
                  zarabia), jest moralnie w porządku?
                  Pytanie pomocnicze – czy jest moralne, aby absolwent po studiach, który
                  otrzymuje kilkaset zł. pensji, był zmuszany od razu zapisywać się na kursy, za
                  które musi płacić sam? Ktoś mi wymieni inny zawód, gdzie by taki pomysł
                  funkcjonował?
                • Gość: gra Re: czy to jest korupcja? - awanse nauczycieli IP: *.icpnet.pl 17.02.04, 23:44
                  Jestem matematykiem. Bardzo lubię pracować np. metodą projektu, wykorzystuję na
                  lekcjach komputer, mam uczniów-zwycięzców konkursów matematycznych. Ale mam 1
                  wadę: nienawidzę pisania o tym co robię. Yak mnie zresztą wychowano - "nie
                  chwal się", "to inni mają zauważyc ciebie i twją pracę". Prowadzę nieodpłatnie
                  2 godz kółka matematycznego i 2 godz kółka informatycznego, ale postawiłam
                  warunek: nie będę niczego dokumentowała. Skoro jest to praca niepłatna, nie
                  muszę jej na papierze udawadniać. W tym czasie wolę pójść z dziećmi do teatru.
                  A awans, no cóż.....napewno są lepsi odemnie i ci niech awansują.
                  • Gość: Kazek Re: czy to jest korupcja? - awanse nauczycieli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.02.04, 15:49
                    bardzo doceniam. ale nadal uważam, że zbyt łatwo pozwalamy o sobie decydować
                    urzędnikom.
                    Nauczyciel to zawód bardzo idealistyczny. Ale nauczyciel też ma rodzinę na
                    utrzymaniu. Nie wolno sie obrażac i mówić, że się o to nie dba. O swoje prawa
                    nalezy się upominać.
                    nadal żądam odpowiedzi na pytanie postawione w wątku. Od dziennikarzy i
                    urzędników.
                    • Gość: Jacek Re: czy to jest korupcja? - awanse nauczycieli IP: *.brzesko.net.pl 18.02.04, 20:24
                      Szanowni Państwo! Jeśliby zawód nauczyciela stał się bardzo atrakcyjny
                      finansowo (wiem, że to utopia), bo nawet w sytuacji bezrobocia tak bardzo do
                      niego się ludzie nie garną (nawet zarobki nauczycieli dyplomowanych nie są
                      atrakcyjne finansowo przy dzisiejszych cenach), to wtedy sami nauczyciele
                      dbaliby o poziom swojej pracy, gdyż inaczej groziłaby im natychmiastowa utrata
                      owych finansowych atrakcji (oczywiście, najpierw należałoby to i owo zmienić w
                      Karcie Nauczyciela). A tak nadal będziemy prowadzić jałowe dyskusje, natomiast
                      życie będzie biegło swoją drogą. Z poważaniem - Jacek.
                      • Gość: Kazek Re: czy to jest korupcja? - awanse nauczycieli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.04, 10:11
                        To nie jest jałowa dyskusja!
                        Nadal domagam sie odpowiedzi na pytanie postawione e tytule wątku.
                        Naszczęśliwysz byłbym z odpowiedzi red. Pendla lub Pacewicza.
                        • Gość: Berenika Re: czy to jest korupcja? - awanse nauczycieli IP: *.wroclaw.mm.pl 21.02.04, 23:26
                          Też jestem nauczycielem dyplomowanym, jak jedna z przedmówczyń i zapewniam Was-
                          nie święci garnki lepią. Mały segregatorek z osiągnięciami moich uczniów
                          przekonał komisję za pierwszym razem. Informacje, że materiały, które
                          przedstawia się komisji,powinny mieścić się w pudle po telewizorze , są mocno
                          przesadzone.Nie rozumiem tej histerii, ktora bije z Waszych postów. Jak Wam się
                          nie chce, to nie róbcie, ale czemu chcecie zabronić działać innym?Czy to czasem
                          nie zazdrość o tych parę groszy?( jakież to polskie- kiedy sąsiad Anglika ma
                          sto owiec, ten modli się : daj i mnie Panie tyle samo. Kiedy sąsiad Polaka ma
                          sto owiec, ten modli się: spraw Panie, by mu wszystkie wyzdychały :) )
                          • Gość: Kazek Re: czy to jest korupcja? - awanse nauczycieli IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 22.02.04, 12:30
                            A czy szanowna Pani na pewno przeczytała poprzednie posty? Co skłoniło Pania do
                            pisania "nie chcecie..." etc. Bo chcemy.
                            Zadałem bardzo konkretne pytanie i co? i nic. za to o żadnych pudłach od
                            telewizora w pytaniu (ani w większości postów) nie było.
                            • Gość: Berenika Re: czy to jest korupcja? - awanse nauczycieli IP: *.wroclaw.mm.pl 23.02.04, 18:05
                              Rzeczywiście o żadnych pudłach po telewizorze nie bylo mowy. Zastosowałam tu
                              zbyt daleko idący skrot myślowy. Pisząc post miałam bowiem w pamieci artykuł w
                              Polonistyce sprzed dwóch lat. Jego autorka z goryczą pisała, ze aby zostać
                              nauczycielem dyplomowanym, trzeba przedstawić tyle dokumentow, iż z trudem
                              mieszczą sie one w pudle po telewizorze. Ale tu ponawiam swoją zachętę , aby
                              jednak próbować, bo nie święci garnki lepią. Projekty i inicjatywy podjęte
                              przeze mnie przed laty, gdy robiłam dyplomowanego, pięknie mi się
                              rozwijają.Otrzymanie awansu było raczej dla mnie początkiem nowej drogi w
                              zawodzie niż okazją , by spocząć na laurach.Wydaje mi się, że tak postępuje
                              każdy ambitny człowiek.
                              • Gość: Berenika Re: czy to jest korupcja? - awanse nauczycieli IP: *.wroclaw.mm.pl 24.02.04, 09:18
                                To jeszcze raz ja. Zdałam sobie sprawę, że znowu odpowiadam nie na temat. Kazek
                                pyta o kursy w ODN-ach. Pisze na początku: "ludzie mówią". Właśnie Kazku,
                                ludzie bardzo dużo mówią. To nie znaczy, że mówią prawdę.Ludzie lubią
                                wyolbrzymiać i to z różnych powodów:
                                a) ci, ktorym się nie udało- by usprawiedliwić swoją porażkę
                                b)ci, którym się udało, by dodać sobie splendoru
                                Ja Ci radzę, nie przejmuj się, wybieraj tylko te kursy, które Cię interesują.
                                Omijaj te, które są organizowane po to, by prowadzący je mieli zajęcie.Skoro
                                jest w Tobie tyle pasji w dochodzeniu do prawdy, to nie braknie Ci pary, żeby
                                awans osięgnąć. Trzeba tylko myśleć pozytywnie i nie wierzć w to, co ludzie
                                mówią.
                                • Gość: Kazek Re: czy to jest korupcja? - awanse nauczycieli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.02.04, 10:19
                                  Droga Pani!
                                  nie napisałem "ludzie mówią". napisałem, że "coraz częściej słyszę". Fakt, że
                                  nie zaznaczyłem od kogo. Otóż słyszę to od pracowników OKE! od tych samych,
                                  którzy prowadzą te kursy i są w komisjach weryfikujących stopie awansu! Czy to
                                  nie jest niemoralne??? Mówią wprost, że mamy zapisywac się na kursach, które
                                  dla nich sa forma zarobku! I dlatego nazywam to patologią.
                                  co byśmy powiedzieli o nauczycielu, który powie, że aby u niego zdać, trzeba do
                                  niego przychodzić na korepetycje?
                • Gość: UFO Sama jesteś w tym biznesie! IP: 213.241.34.* 26.02.04, 11:04
                  "Wreszcie chcę poruszyć sprawę do szkoleń. Jakoś nie bardzo mogę uwierzyć, że
                  nic ciekawego nie można znaleźć w ofercie kursów. Zwłaszcza, że teraz jest duża
                  konkurencja między ośrodkami. Nawet jeśli nauczyciel zna dane zagadnienia, to
                  może wymienić poglądy z innymi i czasami zweryfikować swoje.
                  Oczywiscie można sie uczyć z książek, ale nauczyciel, który kwestionuje
                  potrzebę dokształcania się na kursach powinien zrezygnowac z pracy.
                  Jakość szkoleń jest różna, ale to też zależy od uczestników, bo nie zawsze
                  wiedzą oni czego chcą i ida na kurs tylko dla papierka."
                  Sama napisałaś, że jestes w biznesie szkoleniowym. Najlepsi nauczyciele nie
                  potrzebują kursów(oni sami tworza rzeczy nowe, sięgają do różnych źródeł
                  (m.in.tak wzgardzonych przez ciebie książek) - ewentualnie mogliby i powinni na
                  nich szkolić, ale to jest akurat domena (i miejsce robienia niezłych
                  pieniędzy !)urzedasów i tzw. "edukatorów" od siedmiu bolesci i bez żadnego
                  dorobku.Sam jestem nauczycielem dyplomowanym z pierwszego rzutu(poza
                  dyrektorsko-związkowym, skądinad sklandalicznym).Miałeam parę papierków ze
                  szkoleń dzięki mojej zasobnej gminie, ale same szkolenia były jedynie stratą
                  czasu - po wyzszych studiach;-) umiem juz czytać, a w tym nas prowadzący
                  wyręczają.Komputer tez mam opanowany bez pomocy kursów, ale papierek, a jakże,
                  zdobyłam.
                  • Gość: MP :-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.02.04, 00:21
                    :-)
                • Gość: UFO Sama jesteś w tym biznesie! IP: 213.241.34.* 26.02.04, 11:05
                  "Wreszcie chcę poruszyć sprawę do szkoleń. Jakoś nie bardzo mogę uwierzyć, że
                  nic ciekawego nie można znaleźć w ofercie kursów. Zwłaszcza, że teraz jest duża
                  konkurencja między ośrodkami. Nawet jeśli nauczyciel zna dane zagadnienia, to
                  może wymienić poglądy z innymi i czasami zweryfikować swoje.
                  Oczywiscie można sie uczyć z książek, ale nauczyciel, który kwestionuje
                  potrzebę dokształcania się na kursach powinien zrezygnowac z pracy.
                  Jakość szkoleń jest różna, ale to też zależy od uczestników, bo nie zawsze
                  wiedzą oni czego chcą i ida na kurs tylko dla papierka."
                  Sama napisałaś, że jestes w biznesie szkoleniowym. Najlepsi nauczyciele nie
                  potrzebują kursów(oni sami tworza rzeczy nowe, sięgają do różnych źródeł
                  (m.in.tak wzgardzonych przez ciebie książek) - ewentualnie mogliby i powinni na
                  nich szkolić, ale to jest akurat domena (i miejsce robienia niezłych
                  pieniędzy !)urzedasów i tzw. "edukatorów" od siedmiu bolesci i bez żadnego
                  dorobku.Sama jestem nauczycielem dyplomowanym z pierwszego rzutu(poza
                  dyrektorsko-związkowym, skądinad sklandalicznym).Miałam parę papierków ze
                  szkoleń dzięki mojej zasobnej gminie, ale same szkolenia były jedynie stratą
                  czasu - po wyzszych studiach;-) umiem juz czytać, a w tym nas prowadzący
                  wyręczają.Komputer tez mam opanowany bez pomocy kursów, ale papierek, a jakże,
                  zdobyłam.
                  • Gość: MP :-))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.02.04, 00:24
                    :-)))
                    Wybaczcie! UFO rozumie.
                • Gość: UFO Sama jesteś w tym biznesie! IP: 213.241.34.* 26.02.04, 11:05
                  "Wreszcie chcę poruszyć sprawę do szkoleń. Jakoś nie bardzo mogę uwierzyć, że
                  nic ciekawego nie można znaleźć w ofercie kursów. Zwłaszcza, że teraz jest duża
                  konkurencja między ośrodkami. Nawet jeśli nauczyciel zna dane zagadnienia, to
                  może wymienić poglądy z innymi i czasami zweryfikować swoje.
                  Oczywiscie można sie uczyć z książek, ale nauczyciel, który kwestionuje
                  potrzebę dokształcania się na kursach powinien zrezygnowac z pracy.
                  Jakość szkoleń jest różna, ale to też zależy od uczestników, bo nie zawsze
                  wiedzą oni czego chcą i ida na kurs tylko dla papierka."
                  Sama napisałaś, że jestes w biznesie szkoleniowym. Najlepsi nauczyciele nie
                  potrzebują kursów(oni sami tworza rzeczy nowe, sięgają do różnych źródeł
                  (m.in.tak wzgardzonych przez ciebie książek) - ewentualnie mogliby i powinni na
                  nich szkolić, ale to jest akurat domena (i miejsce robienia niezłych
                  pieniędzy !)urzedasów i tzw. "edukatorów" od siedmiu bolesci i bez żadnego
                  dorobku.Sam jestem nauczycielem dyplomowanym z pierwszego rzutu(poza
                  dyrektorsko-związkowym, skądinad sklandalicznym).Miałam parę papierków ze
                  szkoleń dzięki mojej zasobnej gminie, ale same szkolenia były jedynie stratą
                  czasu - po wyzszych studiach;-) umiem juz czytać, a w tym nas prowadzący
                  wyręczają.Komputer tez mam opanowany bez pomocy kursów, ale papierek, a jakże,
                  zdobyłam.
                  • Gość: Jacek Re: Sama jesteś w tym biznesie! IP: *.brzesko.net.pl 26.02.04, 19:56
                    UFO, zgadzam się z Tobą całkowicie. Podpisuję się pod każdym Twoim zdaniem, bo
                    po prostu masz rację! Z szacunkiem!
                  • Gość: MP :-)) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.02.04, 00:22
                    :-))
    • Gość: Kazek Re: czy to jest korupcja? - awanse nauczycieli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.03.04, 10:07
      Dzis w Gazecie dramatyczny tekst o nauczycielach wymuszająych korepetycje.
      Przyznaję - praktyka naganna.
      Ale nadal czekam, kiedy ktoś z Gazety wypowie sie na temat takiej samej
      praktyki prowadzonej wobec nauczycieli przez pracowników OKE. Ja wiem, że w tym
      momencie niektórzy dziennikarze musieli by sie przyznać do błędów, ale to ujmy
      nie przynosi.
      • Gość: mary Re: czy to jest korupcja? - awanse nauczycieli IP: *.intelink.pl / *.x.INTELINK.pl 07.03.04, 00:10
        Przeczytałam Wasze posty i myślę, że wielu z Was nie rozumie, na czym polega
        sprawa awansów, zwłaszcza dyplomowanego. Jest to najwyższy stopień w naszym
        zawodzie. nie licząc przyszłego profesora. NIKT Was nie zmusza, ąbyście
        awansowali. Nie wszyscy nauczyciele muszą być dyplomowani. bo niby z jakiej
        racji? Awans zrobić powinni ci, którzy robią coś więcej w szkole: publikują -
        poważne rzeczy, wynik sensownej pracy koncepcyjnej, a nie konspekt w
        Internecie! Sa autorami nowych pomysłów - programów nauczania i wychowania,
        wdrożonych w szkole, wpisanych do zestawu. Prowadzą szkolenia i warsztaty.
        Osiągnęli ZNACZĄCE efekty swojej pracy - a nie udział ucznia w konkursie w
        sąsiedniej szkole. Prowadzą długotrwałą współpracę z instytucjami działającymi
        na rzecz edukacji - a nie pójdą jeden raz do teatru. Sa liderami w swojej
        szkole i dzielą się doświadczeniem w środowisku,...itd, itd.
        A co do szkoleń: licza się tylko te, ktore się przydały i musicie to udowodnić
        w swojej teczce.. Kwitów z pozostałych poważna komisja w ogóle nie zauważa.
        Pozdro.
        • Gość: Kazek Re: czy to jest korupcja? - awanse nauczycieli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.03.04, 10:55
          Mysle, że niestety jest Pani kolejna osobą, która pisze o czyms innym, a nie
          odpowiada na postawione przeze mnie, konkretnie sformułowane, pytanie.
          Przypominam więc: czy wymuszanie uczestnictwa w tych kursach, które prowadza
          sami pracownicy oke, którzy z kolei na tym zarabiaja, nie jest niemoralne? Pani
          zaś pisze na zupełnie inny temat.
          "A co do szkoleń: licza się tylko te, ktore się przydały i musicie to udowodnić
          w swojej teczce". no więc własnie. Czy to sa akurat koniecznie te szkolenia,
          które prowazdą pracownicy oke?
          czy nauczyciel, który kupuje ksiązkę, nie szkoli się? Przykładowo - ja w ciągu
          ostatnich 5 lat poznałem pracę komputera ardzo dokładnie. Niestety nie ma to
          najmniejszego znaczenia, poniważ nauczycłem się tego z podręczników i od
          madrzejszych znajomych. Moi koledzy z pracy, którzy z każdą, przepraszam,
          pierdołą, przychodza do mnie po pomoc, ukończyli kurs, i w oczach komisji to
          oni postepuja prawidłowo. Oto skala urzędniczego absurdu, i to, że Pani go nie
          przyjmie do wiadomości nie powoduje, że on nie istnieje.
          Własnie te "teczki" o których Pani wspomina, to jest ta najbardziej koszmarna
          rzecz w naszej posthandkowskiej oświacie. Nie uczeń sie liczy, tylko teczka.
          Przykładów mnóstwo...
          i jeszcze jedno: "Nie wszyscy nauczyciele muszą być dyplomowani. bo niby z
          jakiej racji? ". Jeśli mam byc szczery - mnie ten tytuł interesuje jak
          zeszłoroczny snieg, bo wazni sa uczniowie. Ale nie oszukujmy się, za tym ida
          pieniądze, nauczyciele opłacani sa nadal skandalicznie i nie można od nich
          wymagać, aby nie chcieli zarabiać więcej. Juz o tym wspominałem - nie tylko
          urzędnicy maja rodziny na utrzymaniu. Czy bedziemy się oszukiwać, że nie o to
          chodzi? satysfakcja satysfakcją, ale bądźmy jednak szczerzy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka