Dodaj do ulubionych

Salezjanie w Legionowie

21.06.11, 12:08
Źle się dzieje u salezjanów w Legionowie, bardzo źle.
A jeszcze do zeszłego roku było tak dobrze - szkoła przyjazna dzieciom i rodzicom, i o ile wiem - nauczycielom też. Legionowo - miasto nieduże, ludzie się znają.
W tym roku szkolnym ze zmianą dyrektora zmieniło się prawie wszystko. Na gorsze. A z tego co słychać - będzie jeszcze gorzej. To dla większości z nas oczywiste, mimo nieudolnych akcji propagandowych ks. dyr.
Wymienia się prawie połowa dotychczasowego grona. A kiedy się okazało, że część nauczycieli założyła związki zawodowe i zaczęli być szykanowani i wyrzucani z pracy, to już zupełnie powiało...komuną. :(
Myślałam o zabraniu córki stamtąd, ale jaka jest alternatywa? To jeszcze nie ten wiek, żeby jeździła do szkoły do Warszawy, a w porównaniu do gimnazjów rejonowych, przynajmniej ze względu na bezpieczeństwo, tam jest wciąż jeszcze trochę lepiej. Muszę tylko jakoś ją ochronić przed tą hipokryzją płynącą z góry.
Ech...gdyby tak można kształcić dzieci w domu...

Jeśli czyta mnie ktoś, kto ma coś wspólnego z tą szkołą, to proszę podziel(cie) się swoimi refleksjami.
Obserwuj wątek
    • Gość: Miastomania Re: Salezjanie w Legionowie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.07.11, 23:00
      Jestem również zaniepokojona tym, co dzieje się w szkole. Ale, niestety, widzę to całkiem inaczej. Mam dzieci w tej szkole i z mojego punktu widzenia szkoła była już dość koszmarna zanim przyszedł nowy dyrektor. Przyjazna tylko z pozoru (nie dla wszystkich), bezpieczna – niekoniecznie. Nauczyciele - rozpanoszeni i nieomylni; niesprawiedliwi, mało (raczej wcale) kreatywni, niewydolni pedagogicznie. Powszechnie występuje nepotyzm i wazeliniarstwo. Na porządku dziennym jest więc wyciąganie za uszy prymusów (często średnio lub mało zdolnych przeciętniaków) z czwórek na piątki, czy z piątek na szóstki, przy całkowitym olaniu, lekceważeniu i brak czasu dla słabszych i mnej „zaradnych“ uczniów. Częste są „pomyłki“ w stawianiu ocen - zawyżanie/zaniżanie w zależności od przypadku, dziwne punktowanie klasówek, utrudniony dostęp do prac. Jak w soczewce skupiają się tu wszelkie wady polskiej edukacji. Dodatkowo „Legionowo – miasto nieduże, ludzie się znają“, więc mało komu przeszkadza ów nepotyzm, a nawet bywa korzystny. Jak dotychczas chyba wszyscy moi rozmówcy – rodzice i dzieci (a było ich sporo) potwierdzili istnienie niesprawiedliwości w ocenianiu i traktowaniu uczniów, ale dla wszystkich jest to oczywiste i widać musi tak być. Jak dla mnie to dołujący obraz kondycji etycznej ludzi odpowiedzialnych za wychowanie młodego pokolenia.
      A wyniki? Owszem, są dość wysokie, ale nie jest to, moim zdaniem, zasługa szkoły. Absolutna większość dzieci pochodzi z rodzin zadbanych (jakkolwiek to rozumieć), z ambitnymi planami wobec potomstwa, i w razie kłopotów albo przy niesatysfakcjonującej ocenie korzystają z korepetycji, lekcji dodatkowych itp.
      Atmosfera w szkole też pozostawia wiele do życzenia. Na pewno dużo zależy od klasy (czyli od przypadku). Ale z tego co wiem nie brakuje w szkole ani pijaństwa, ani dilerki, ani przemocy głównie psychicznej – poniżania, wyśmiewania, intryg, ani rankingu posiadania (czytaj zblazowania). Ani wyścigu szczurów tak skutecznie tępiącego solidarność, współpracę, uczciwość i empatię. A nauczyciele niewiele z tego chcą dostrzegać. Bo widzieć znaczy reagować, a reagować – to konflikty, a konflikty – to nieuchronność zmian. A przecież wszyscy chcą, żeby było miło. I nauczyciele i rodzice. I żadnych zmian, chyba że nowe wyjazdy i wycieczki.
      Mi chodzi o coś więcej niż ładne świadectwa moich dzieci, a ta szkoła, jak i inne polskie szkoły, nie niesie żadnych wyższych wartości, nie uczy zachowań prospołecznych, nie kształtuje pozytywnych postaw (często wręcz przeciwnie).
      Uważam, że szkoła powinna przejść głebokie zmiany, głównie pod względem nauczycieli – ich działań, zasad i etyki oceniania, uzupełnienia wiedzy psychologicznej (sic!), rozwoju kreatywności (zamiast nudnego rutyniarstwa), nakierowania na rozwój młodego człowieka (zamiast wpychania w kiepski schemat) . Dzięki temu im też żyłoby się lepiej.
      I nie obawiałabym się hipokryzji, nie jest żadnym nowym zjawiskiem w tej szkole.
      Nie jestem pewna, że zmiany które zachodzą w szkole prowadzą w tym właśnie kierunku, tym bardziej, że smród i plotki, jakie wokół tego się unoszą na pewno nie sprzyjają niczemu dobremu. W dodatku nie wszyscy nauczyciele którzy odeszli powinni odejść i nie wszyscy którzy zostali powinni zostać.
      Dlatego również jestem zaniepokojona. Bardzo.
    • Gość: magdalena_zaw Re: Salezjanie w Legionowie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.02.15, 21:10
      Wiem, że wątek z przed paru lat, ale teraz znowu byłą zmiana dyrektora i wszystko idzie ku lepszemu. Zrobił remont wielu sal i w każdej sali jest albo tablica interaktywna albo projektor. Też wahałam się z posłaniem tam moich dzieci ale jedno chodzi tam już 3 rok , a drugie w tym roku idzie do 1 klasy gimnazjum i bez wahanie pośle je właśnie do tej szkoły. Zachowania nauczycieli ,na które skarży się osoba wyżej nie są 100% prawdą i niemożna za wszystkie złe rzeczy winić kadry nauczycielskiej , ale w innych szkołach takich jak ZSO 2, zachowanie większości uczniów jest karygodne nie mówiąc już o nauczycielach, dla których przychodzenie do pracy traktowanie jest przez nich jako kara. Wracając do wątku Salezjańskiej szkoły , uważam że dzieje się tam lepiej.
      • bk1517 Re: Salezjanie w Legionowie 20.08.18, 14:42
        Tak, dodam tylko , ze jeśli Twoje dziecko jest jeszcze wierzące, ta szkoła wyleczy je z tego szybko i definitywnie. Wiem to z autopsji.
        • Gość: zawiedziona Re: Salezjanie w Legionowie IP: *.multi.internet.cyfrowypolsat.pl 24.09.18, 03:07
          Choć minęło już parę lat od wypowiedzi Miastomanii, to śmiem twierdzić, że od 2011 roku w tej szkole na pewno się nie poprawiło. Nepotyzm dalej tam panuje, zaś przy niewygodnych tematach całe kierownictwo (to wysokiego szczebla również) stosuje jakże nieetyczne i niechrześcijańskie metody jak fałsz, obłuda i zakłamanie. I tak jak w poście powyżej: ma być miło. A co jest niewygodne i trudne zamiatane jest pod dywan. WSZELKIMI METODAMI. Dziś jestem szczęśliwa, że moje młodsze dziecko tam nie chodzi. A starsze? Skończyło TĄ szkołę i do dziś ma problemy z odnalezieniem swojej dawnej wiary... i jeszcze jedno: w tej szkole to nie dziecko i jego dobro są najważniejsze. Przykre. Ciekawe, co by powiedział na to ksiądz Bosko...
          Zawiedziona

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka