hh1456
25.04.16, 10:31
Niektóre licea podają na swoich witrynach progi punktowe za ubiegłe lata. Chwała im za to, bo wiele liceów nie podaje. Problem polega na tym, że – przynajmniej w przypadku niektórych liceów – podane wartości progów są moim zdaniem kontrowersyjne.
Oto przykład: liceum Czackiego.
Na swojej witrynie tutaj podaje progi do poszczególnych klas (a dokładniej: oddziałów klasowo-językowych) podczas rekrutacji na rok 2015/16. Tymczasem te same progi, podawane na oficjalnej witrynie (co więcej – w systemie rekrutacyjnym) kuratorium mazowieckiego latem 2015 (teraz są niedostępne) były prawie całkowicie inne, nieco lub zdecydowanie wyższe.
Oto liczby: pierwsza liczba to dane z witryny kuratorium zassane w czerwcu 2015, druga liczba to dane obecnie prezentowane na witrynie szkoły:
1A ang: 180,37 v 152.30
1A inny: 168,74 v 168,11
1B ang: 167,53 v 162,79
1B inny: 163,97 v 158,34
1C ang: laureat v laureat (bez zmiany!)
1C inny: 168,36 v 168,36 (bez zmiany!)
1D ang: 181,72 v 151,24
1D inny: 171,30 v 165,85
1E ang: 174,93 v 159,82
1E inny: 164,96 v 163,35
W niektórych przypadkach różnice są szokujące, jak np w przypadku oddziału angielskojęzycznego do klasy D. W momencie zamknięcia rekrutacji systemowej w początkach czerwca kuratorium i szkoła twierdziły, że próg wynosił 181,72 punkty, teraz szkoła podaje, że wynosił on 151,25 punkty – różnica 30 punktów, róznica kolosalna!!!
Oczywiście powstaje pytanie, skąd różnie. Nie sądzę, żeby Czacki fałszował dane na swojej witryne, prawdopodobnie faktycznie dziecko z najniższą liczbą punktów, które 1. września pojawiło się w klasie 1D, miało ich 151. No więc? Otóż między początkiem czerwca a początkiem września miał miejsce proces tzw. rekrutacji uzupełniającej, która w znacznej części nie jest objęta systemem i opiera się o uznaniowość. Jest to moim zdaniem nie tyle furtka, ile ogromna brama w systemie: wymyślają skomplikowane reguły, które na końcu i tak można obejść.
Zdarza się, że nawet kandydaci przyjęci do najlepszych klas w najlepszych szkołach rezygnują – z powodów życiowych lub dlatego, że zmieniają w ostatniej chwili zdanie. W takiej sytuacji pojawia się wolne miejsce – na które można kogoś przyjąć. I żaden system nie definiuje, jakie reguły należy tu stosować.
Sprawę uważam za skandaliczną. Co powiedzieć dzieciom, które aplikowały do oddziału angielskojęzycznego klasy 1D, miały 181,0 punktów i się nie dostały, a teraz widzą, że przyjęto tam kogoś, kto miał 151,24 punkta? Na przykad co odpowiedzieć tej Pani?
Wniosek: szanowni rodzice i wy gimnazjaliści: jeśli się nie dostaliście do chwili zamknięcia systemu pamiętajcie, że prawdziwa rozgrywka dopiero się zaczyna. Nic jeszcze nie jest stracone, co więcej, teraz nie ma już żadnych znanych oficjalnych reguł.
PS. Mój wywód ma ten słaby punkt, że nie potrafię udowodnić prawdziwości danych, jakoby spisanych z witryny kuratorium w czerwcu 2015. Jeśli jednak ktoś wątpli w moje informacje, niech przeczesze sobie gazetowa fora pod kątem moich postów, zwłaszcza za okres późna wiosna 2015, kiedy puszczałem masowo dane statystyczne zassane z różnych oficjalnych witryn.