Gość: cogito
IP: *.chello.pl
08.04.07, 17:46
Gimnazjum nr 1 w Gdańsku jest największym wstydem dla edukacji. Nieoficjalne
nazwy tej szkoły to Głąbonazjum nr 1 albo Toksyczna Szkoła. Portal:
www.gimnazjum-nr1.za.pl ujawnia patologie skrywane od lat, za którymi stoją
trzy bezczelne komunistyczne dyrektorki oraz ich komunistyczni poplecznicy-
byli urzędnicy kuratorium. Handel ocenami, przemoc fizyczna i psychiczna,
mobbing, pijaństwo wśród nauczycieli, narażanie uczniów na zaczepki
wykolejonych pedagogów, będących często pod wpływem alkoholu, fałszowanie
wyników nauczania, nielegalne zyski z zajęć odbywających się po godzinach na
terenie szkoły, to prawdziwe oblicze gdańskiej Jedynki. To także "jedynka"
dla kuratorium i wydziału edukacji. Oba urzędy przez wiele lat nie umiały
rozpoznać, co kryje się pod sprawozdaniami trzech kolejnych dyrektorek. Nikt
nie ośmielił się rozpakować błyszczącego papierka i spojrzeć, że pod nim
znajduje się szambo. Kolejni kuratorzy nie chcą odpowiadać za błędy i głupotę
swoich poprzedników. Składają puste oświadczenia odnośnie wyciągnięcia
konsekwencji wobec dyrekcji szkoły, po czym popadają w letarg, co rozzuchwala
jeszcze bardziej nie czującą nad sobą bata pewną część kadry pedagogicznej
Gimnazjum nr 1. Uczniowie przez kilka tygodni byli przekonywani przez
niektórych nauczycieli Gimnazjum nr 1, że picie alkoholu na wspólnych
wyjściach i wyjazdach nauczycieli (rady pedagogiczne) jest sprawą niezwykle
relaksującą i integrującą, świadczącą o wspaniałej atmosferze w pracy. Monika
Nowik natomiast była nienormalna, bo przestała podzielać tę tradycję i nie
podporządkowała się panującym zwyczajom! Gimnazjum nr 1 w Gdańsku wychowuje
uczniów z zachętą do pijaństwa. Pokazuje, że walczyć z patologiami nie warto.
Uczniowie uczą się na co dzień przemocy i bezkarności, bo takie sylwetki
lansują niektórzy ich wychowawcy. Każdy, czy tego chce, czy nie, jest
zapoznawany w szkole ze sprawą pani Moniki, której nienawidzi dyrekcja i
grupka skompromitowanych pedagogów. Winni nauczyciele Gimnazjum nr 1 temu
zaprzeczają podszywając się na forach pod uczniów i ich rodziców. Wydają
także oficjalne oświadczenia broniąc swoją głupotę jeszcze większymi
absurdami. Media nie dają się jednak zwieść. Co jakiś czas kolejni
dziennikarze opisują wydarzenia, prowadzące szkołę do spektakularnego upadku.
Szkoda w tym wszystkim dzieci. Uczniowie martwią się startem w nowych
szkołach. Nie jest wesoło być absolwentem Głąbonazjum, chociaż nazwa dotyczy
głąbów w postaci dyrekcji i tych, którzy z nią się czują dobrze w układzie
nieróbstwa. Większość dzieciaków korzysta z korepetycji i kursów, gdzie
nadrabia braki wynikające z bycia uczniem Toksycznej szkoły. Jedynka
natomiast wyrabia w swoich uczniach poczucie niższości. To, że uczniowie nie
rozumieją materiału, nauczyciele Gimnazjum nr 1 na zebraniach przypisują
rzekomej głupocie i lenistwu dzieciaków. Jaka jest prawda? Lekcje w Jedynce
to często szkoła przetrwania. Pedagodzy potrafią wspólnie z uczniami
przyłączać się do szykanowania nielubianego dziecka w klasie. Dyskutuje się
publicznie sprawy rodzinne, poniża i zawstydza, zamyka drzwi na klucz, żeby
uczeń nie wszedł na lekcję! Tak zmarnowanych lekcji i spustoszeń w psychice
trudno później nadrobić. To jednak nie jest ważne, bo w myśl słów dyr. Marii
Węgłowskiej uczeń to tylko dodatek dla funkcjonującej szkoły. Dyr. Maria
Węgłowska uważa Gimnazjum nr 1 za swój folwark, w którym ma zamiar doczekać
się emerytury, a potem tak jak Gąsiorowska i Kwiatkowska raczyć dozgonnie
dzieci swoją osobą. Gąsiorowska i Kwiatkowska śmierdzą alkoholem i
papierosami. Przychodzą do pracy brudne i nieprzygotowane. Trzynastolatek nie
ma szans być wysłuchanym i zrozumianym przez wiecznie rozdrażnione emerytki.
Dla nich jednak nie stanowi to najmniejszego problemu. Szkoła daje im darmowe
wyżywienie i rozrywkę z dręczenia. Gąsiorowska i Kwiatkowska są zwykłymi
sadystkami, chorymi alkoholiczkami, które powinny się leczyć, a nie krzywdzić
uczniów i nauczycieli szkoły. Nie jest miłym żyć w obawie, kto będzie
następny po Monice Nowik. Dyrekcja wymaga od nauczycieli podpisywania
oświadczeń. Nie można odmówić, bo to ściąga podejrzenia. W takiej samej
atmosferze przebiegają zebrania z rodzicami, na które przychodzi od pewnego
czasu co raz mniej osób. Uczniowie natomiast marzą o jak najszybszym wyjściu
ze szkoły i zapomnieniu tych trzech lat. To są konsekwencje wdepnięcia w
bagno!