Dodaj do ulubionych

paniczny strach!

23.04.09, 12:37
właśnie jestem na etapie pisania pozwu... minęło już pół roku, kiedy mój mąż
powiedział mi, że kocha koleżankę z pracy... wiele bólu, wiele łez i nie
zapowiada się, żeby to był koniec. wszystko idzie mi bardzo trudno. zwłaszcza,
że zostałam sama z dwójką malutkich dzieci. rodzina daleko. całe dnie sama z
brzdącami mam wrażenie, że zaraz zwariuję. wstyd, żal, upokorzenie, niemoc.
nie wiem co robić. wiele decyzji do podjęcia. jak to powiedzieć dzieciom?
dlaczego musze je tak skrzywdzić? dlaczego to ja mam wyrzuty sumienia?
dlaczego to ja mam cierpieć a nie mój mąż, który bawi się dobrze korzystając z
uroków beztroskiego życia?czy ten ból kiedyś minie?

jest tyle pytań i spraw do rozwiązania. a ze wszystkim musze radzić sobie
sama. gdzie mieszkać? jak zapewnić bezpieczeństwo dzieciom? z czego się
utrzymać? jak znaleźć pracę? chciałabym bardzo żeby pojawił się w moim życiu
jakiś Anioł i pomógłsmile finansowo i emocjonalnie.

boję się każdego następnego dnia... odliczam każdą minutę byle do wieczora i
zasnąć... przynajmniej jak zasnę to nie myślę...
Obserwuj wątek
    • maarcjanna Re: paniczny strach! 23.04.09, 13:42
      napisać ci - nie bój się - nic nie będzie znaczyć. Ale napiszę - dasz radę.
      Kiedyś popatrzysz wstecz i będziesz z siebie dumna, ze udźwignęłaś ten ciężar,
      dałaś radę, zaopiekowałaś się dziećmi jak trzeba... jestem z tobą całym sercem,
      trzymaj się, pozdrawiam
      • martapawel1234 Re: paniczny strach! 23.04.09, 13:46
        Dasz rade.
        A na teraz szukaj duszyczki która Cie wysłucha, pozwoli wypłakac się
        w rękaw! Porwie na spacer...
    • plujeczka Re: paniczny strach! 23.04.09, 14:12
      Kurne czytam takie posty i za kazdym razem trafia mnie pryszłowiowy
      szlag, dlaczego u ludzi nie ma odpowiedzialności za rodzine , którą
      się stworzyło, dlaczego zostawia się malutkie dzieci i idzie za
      głosem...no własnie czego ? SERCA?, miłości a coz ona ta moiłośc tak
      naprawdę znaczt, jak to jest ,że nic nie warte sa przysiegi
      małżeńskie szak nie znam nikogo kto żeniłby się z nienawiści wszscy
      staliśmy przy ołtarzu z miłosci wierząć ,ze to własnie ten jedyny i
      ta jedyna i poni( niej nikt wiecej....wile przeszłam ale widocznie
      nigdy tego nie zrozumiem.Jak mozna jednej nocy tulic się do żony,
      szeptać jej czułe słówka a drugiej wić się w raminach
      kochanki....nie rozumiem .
      A dla Ciebie mam takie słowa pocieszenia,złe chwilę mina choć przy 2
      maluszków nie bedzie łatwo, na tym forum w analogicznej sytuacji (
      tylko z 2 dzieckiem będąć w ciazy ) została pozostawiona przez meża
      DOSIA,poszperaj w archiwum i znajdziesz wiele wskazówek u tej
      dzielnej dziewczyny, dała sobie radę,urodziła wraz z nami na tym
      forum sliczą dziewczynke i otrzymała rozwód, podjeła pracę i
      zyje...nie pojawia się na tym forum bo jak ostatnio pisała poznała
      kogoś kto poruszył jej sercem.Poczytaj, odnajdziesz w jej postach
      xswoją alke, własne łzy al i wsakówki jak żyć i dawać sobie radę.A
      teraz pisz na forum albo do niektórych na @ gazetową, zawsze to lżej
      móc sie komuś wypłakać choćby wirtualnie. Bedziemy Cie wspierać z
      całych sił..e ch zycie, zycie.....pozdrawiam serdecznie, obetrzyj
      łzy on nie jest ich wart a dla dzieci musisz byc usmiechnieta mamą.
    • piotrek_pomorze Re: paniczny strach! 23.04.09, 14:17
      Powodzenia!
      Spróbuj odnaleźć siłę do działania w sowich dzieciach. Uwierz, że jeśli
      dojdziesz do wniosku, że małżeństwa się nie da uratować, to rób wszystko dla
      dzieci. Często, tak jak teraz, będzie brakowało Ci sił na wszystko ale nie
      możesz się poddać. Niech Twoje dzieci czują, że mogą być przy Tobie bezpieczne i
      mimo tego, że Tata je zaniedbuje to mają wspaniałą mamę.
      Wiem po sobie, że dla siebie pewnych rzeczy bym nie zrobił ale dla moje
      córeczki... wszystko!
      Tego się trzymam.
      Powodzenia, głowa do góry.
      Jeszcze jedno, wstyd nie powinien być po Twojej stronie...
    • fightmore Re: paniczny strach! 23.04.09, 21:37
      może macie rację, że kiedyś będzie lepiej, tylko teraz jest źle. niestety nie ma
      duszyczki, która by mnie porwała na spacer... wszystkim i całym światem było dla
      mnie małżeństwo. kochałam mocno i poświęciłam wszystko niestety los okazał się
      bardziej brutalny. zawiodłam siebie i muszę naprawić wiele zniszczeń jakie mój,
      niedługo były, mąż dokonał.

      skąd bierzecie siły na to? dzieci? one są wszystkim, ale przecież one wam nie
      pomogą to wy musicie je wspierać a kto wesprze was?

      podziwiam wszystkich, którzy przez to przeszli. podziwiam Was


      piotrek_pomorze już zrozumiałam ze to małżeństwo sie zakończylo... za dużo bólu
      mi mój mąż zaserwował, żebym mogła mu wybaczyć. za dużo krzywd wyrządził mi z
      kochanką bawiąc się moim kosztem i mnie upokarzając. już się po tym otrząsnełam.
      teraz staram się jak mogę dalej iść. tylko mam wrażenie, że jak dam krok naprzód
      to dnia następnego cofam się o sto mil.

      plujeczka tego przytulania też nie rozumiem. zwłaszcza ze to dokładnie tak
      wyglądało... on jeszcze mi mówił że nie był twedy pewien co zrobi. tłumaczył się
      tak głupio, że aż głowa boli. najśmieszniejsze jest to ,że wiem że teraz i ją
      okłamuje. zabrnał w swych kłamstwach tak daleko że się z nich wyplatać nie umie.
      ale to nie pociesza. jeszcze bardziej boli, że ufało się człowiekowi, którego
      tak naprawe się nie zna, który zamiast kochać jak obiecywał potrafi tylko
      krzywdzić, kóry mówi, że kocha dzieci a krzywdzi je najgorzej jak tylko można.
      zero wartosci w życiu , zero odpowiedzialnosci. tylko dlaczego te małe istotki
      mają płacić za błędy dorosłych.
      • dorata351 Re: paniczny strach! 24.04.09, 06:59
        Trzymam za Ciebie kciuki, bardzo mocno. Musisz to przetrwać, ale
        uwierz z każdym dniem będzie odrobinkę lepiej, musi być!!!!. Jesteś
        dzielną kobietą i wszystko się ułoży, potrzeba tylko czasu.
        Pozdrawiam.
      • chalsia Re: paniczny strach! 24.04.09, 09:55
        > skąd bierzecie siły na to? dzieci? one są wszystkim, ale przecież
        one wam nie
        > pomogą to wy musicie je wspierać a kto wesprze was?

        to jest jedna z rzeczy, których musisz się nauczyć - siłe nalezy
        znaleźć w sobie. I taką siłe daje właśnie miłość do dzieci i
        poczucie odpowiedzialności za nie. I wtedy nie jest potrzebne
        wsparcie z zewnątrz (aczkolowiek jest miłe).
        No i trzeba nauczyć się prosić o pomoc a także korzystać z
        zaoferowanej pomocy, tej od obcych tez.
    • dorata351 Re: paniczny strach! 24.04.09, 07:02
      I jeszcze jedno. Pisz tu na forum, tu są fajni ludzie, którzy
      doradzą w sprawach alimentów itd. Zadbaj o swoje sprawy i swoich
      dzieciaczków.
    • sauber1 Re: paniczny strach! 24.04.09, 10:02
      fightmore napisała:

      > właśnie jestem na etapie pisania pozwu... minęło już pół roku, kiedy mój mąż
      > powiedział mi, że kocha koleżankę z pracy...

      A nie mógł jej tego powiedzieć, kogo Ty sobie z pośród milionów wybrałaś? Ale
      też nie jest wiadomo co jemu w każdej chwili powiedzieć może koleżanka z pracy i
      tu masz haka wink
      • gggusia fightmore to jest życie,brutalne ale życie 24.04.09, 10:16
        haka niby na co? na to aby uświadomić panom że mieli niadawno
        rodzine kompletną ,na to że kochali żonę ,że z tą ową żoną mają
        dzieci itd? Mój rozum potrafi sobie przetłumaczyć że ludzie od
        siebie odchodzą (tutaj są rózne przyczyny) ale kiedy są dzieci za
        żadną chusteczkę nie potafię zrozumieć
        arogancji,cynizmu,chamstwa,brak uczuć panów zostawiając byłą żonę z
        dziećmi bez środków do życia.

        Wiesz co fightmore?? może poprostu poproś kogoś z rodziny ze
        znajomych aby ciebie wysłuchał może znajdziesz rozwiązanie inne od
        twojego męża,być może te osoby ciebie w jakiś sposób oswiecą i dadzą
        powera na działanie .
        Życze tego tobie z całego serca smile Pozdrawiam

      • susi5 Re: paniczny strach! 24.04.09, 18:05
        Ja jestem w tej chwili w bardzo podobnej sytuacji. Mąż oznajmił
        jakiuś czas temu,że zakochał się w koleżance z pracy i że nie żywi
        już do mnie żadnych uczuć.Najbardziej jednak boli mnie fakt,że tak
        długo mnie zwodził i oszukiwał.Ja już podejrzewałam go o "nowe
        uczucie", a on jeszcze snuł plany na przyszłość.Poświęciłam sie dla
        niego i dla jego kariery,a on teraz porzuca mnie i dziecko.Do tego
        wszystkiego mój "szanowny" małżonek nie ma za grosz honoru i
        zapowiada walkę o wszystko.Na domiar złego muszę jeszcze być
        mimowolnym świadkiem rozwoju jego wielkiej miłości, gdyż nadal
        mieszkamy pod wspólnym dachem.Chociaż czasami nie mam ochoty nawet
        wstawać z łóżka to teraz już wiem,że spędziłam dużą część życia w
        toksycznym związku, w którym nigdy nie byłam szanowana i w którym
        byłam traktowana jak zwykła służąca.Myślę, że nigdy nie stworzył
        prawdziwych relacji ze mną ani z dzieckiem, dlatego tak łatwo było
        mu zrezygnować z rodziny.Choć serce boli to wiem,że rozwód to
        wybawienie.Napiszcie proszę jak długo trwać będzie jeszcze ten ból i
        choć wiem,że mój mąż nie był i nie jest tego wart czy długo będę
        czuła tę straszną gorycz i ten dojmujący strach i żal za tym co się
        kończy.
        • fightmore Re: paniczny strach! 24.04.09, 18:28
          susi każde twoje zdanie moglabytm i ja napisac. każdesad jakbyś chciała kiedyś
          pogadać to napisz do mnie. fightmore@gazeta.pl
          • teuta1 Re: paniczny strach! 24.04.09, 22:22
            Paradoksalnie, dzieci są w takiej sytuacji wybawieniem, bo szybciej
            trzeba wziąc sie w garść i postawic do pionu. Siły? Pierwsze
            miesiace prawie w ogóle nie mogłam spać. Chodziłam jak nakręcona w
            myślach prowadzac rozmowy z mężem. Potem był smutek, długo. Potem z
            kolei złość i gniew, też przez kilka miesięcy. W miedzyczasie w
            różnych miejscach - w tramwaju, autobusie, pracy - niekontrolowany
            płacz. Potem- nienaturalne ożywienie! Ojej! Ja dalej żyję, faceci
            chcą sie ze mną spotykać, radzę sobie w pracy, to wszystko nie
            zabija! Potem... zniechęcenie. A teraz... czasem, kiedy widzę pary z
            małymi dzieciaczkami, łzy napływają mi do oczu. Bo my gdzieś daliśmy
            ciała, nie umieliśmy razem życ. I jeszcze jedno - robimy się
            bardziej bezwzględne, mniej skłonne do usprawiedzliwiania innych,
            ostrożniejsze. Od niedawna spotykam sie z kimś. I choć mi dobrze, a
            facet lubi moje dzieci i chce je wychowywać, jestem ostrożna. A
            ataki paniki są najpierw częste, potem zdarzają sie coraz rzadziej,
            w miarę jak przybywa dni, które udało Ci się przeżyć bez męża.
        • kicia031 susi i fightmore 25.04.09, 22:19
          oto co piszecie:

          wszystkim i całym światem było dla
          mnie małżeństwo. kochałam mocno i poświęciłam wszystko

          i

          Poświęciłam sie dla
          > niego i dla jego kariery

          I na tym polegal wasz blad. Nikt nie ceni poswiecenia.

          Nie myslcie, ze was atakuje, sama popelnilam takie bledy - nie raz. Ale blagam
          dziewczyny wyciagnijcie wnioski i wiecej sie nie poswiecajcie.
    • mamura Re: paniczny strach! 26.04.09, 02:54
      po pierwsze- to nie Ty krzywdzisz dzieci!
      po drugie- wybij sobie winę całego świata z własnej duszyczki
      jakby miał odejść to i tak by odszedł...
      a RADĘ DASZ!!!
      po trzecie i chyba najważniejsze- w chwili obecnej odetnij wszystko grubą krechą.
      Sama poradzisz sobie ze wszystkim, jestem tego pewna, bo czegoż to matka nie jest w stanie zrobić dla swoich pociech?
      i takcałkiem z mojego prywatnego doświadczenia- Anioły są wśród nas- wszędzie- czy to uczynna sąsiadka, czy miła pani w sklepie, czy też to super forum... radziłabym tylko nie szukać męskiego Anioła... trzeba jednak czasu by ochłonąć z emocji po starym i zweryfikować swoje oczekiwania...
      M
      • sauber1 Re: paniczny strach! 28.04.09, 02:27
        Tak wsłuchuję się w te słowa i dochodzę do wniosku, że my jak "czarne wdowy",
        tudzież "wdowcy", a tak miało być wesoło - prawda ? smile
    • fightmore Strachy na lachy 07.05.09, 22:17
      no i się wyprowadza... w końcu podjął tę decyzję. oczywiscie wszelkie
      wcześniejsze zapewnienia trafiły do kosza. ja zamiast się cieszyć rycze jak bóbr
      i ledwo widzę klawiaturę. KONIEC. coraz blizej całkowitego rozpadu rodziny małe
      kroki do finału. on zadowolony i cały w skowronkach. ja załamana i złamana w
      pół. długo to jeszcze tak bedzie boleć? czuję już tylko nienawiść i żal. dzisiaj
      chyba ustawię latarkę w rogu pokoju jak sie przebudze w srodku nocy pomyślę że
      to światełko w tunelu......
      • teuta1 Re: Strachy na lachy 08.05.09, 07:38
        I co, ustawiłaś? Kochana, najpierw jest długo źle. Wychodź do ludzi,
        rób to czego dotąd nie robiłaś, spotykaj przyjaciół i wałkuj ten
        temat do obrzydzenia. Potrzebujesz tego. Potem bedzie już lepiej.
        Wszyscy piszący na tym forum przeżyli, ty też. Trzymam kciuki.
      • bursztyn9 Re: Strachy na lachy 08.05.09, 10:16
        byłam w podobnej sytuacji(też koleżanka z pracy), mąż wyprowadził
        sie miesiąc temu(a własciwie został wyrzucony).Pierwsze kilka dni to
        koszmar.. pustka ,żal, płacz, poczucie krzywdy...jak on mogł mi to
        zrobić.Ale uwierz mi, w tym przypadku powiedzenie"czas leczy rany"
        jak w żadnym innym ma, swoje uzasadnienie.Dziś jest o niebo
        lepiej.Jestem spokojna,nie myśle o nim,nie staram sie analizować
        sytuacji, ani nie zastanawiać się , jak mogło do tego dojść, nie
        kontaktuję sie z nim.Za to on,pod moją nieobecność , zostawia dla
        mnie w domu coś miłego(prezent, niespodzianke), ale ja pozostaję
        niewzruszona
        Od miesiąca czytam codziennie to forum,tu znalazłam pomoc i
        pomyślalam sobie ,że skoro tyle dziewczyn dało sobie radę, to
        dlaczego ja mam sobie nie dać . Głowa do góry, my Kobiety jesteśmy
        silne.Z każdym następnym dniem, bedzie coraz lepiej -uwierz
        mi.Dopadają mnie nieraz jeszcze małe smuteczki , ale tylko małe i na
        chwilę.Dasz radę, ja tez myslałam ,że oto świat zawalił mi się na
        głowę , a dziś nie chcę już powrotu do tamtego życia. Zrobiłam sobie
        analizę swojej sytuacji,plusy i minusy.Plusów było dwa razy więcej
        • joanwro Re: Strachy na lachy 08.05.09, 11:51
          u mnie mija już 3 miesiące od kiedy mnie zostawił mąż po 16 latach. za 3
          tygodnie mam rozprawę. pewnie bedzie pierwsza i ostatnia, bo wszystko dogadane.
          ostatnio mialam rozmowe z mężem, w miarę spokojną. dzieci poznały już "nową
          dziewczynę taty" i spędzają razem dużo czasu - nawet nie wiecie jak trudno było
          mi to zaakceptować. ale zrobiłam to- na początku tylko i wyłącznie "na rozum",
          bo wiedziałam ze tak trzeba. no i jakoś poszło. pewnie że ciągle szlag mnie
          trafia, jak wracają i opowiadają jaka paulina jest świetna, no ale... lepiej,
          jak jest tak, niż miałyby być jakieś awantury że nie chcą do taty albo nie lubią
          tej baby albo coś tam... w sumie lepiej ze oni są zadowoleni a tatuś odkrył
          ojcostwo na nowo i jest teraz znakomitym tatą. a ja już nie ryczę po nocach.
          jakoś nie myślę już o tym jak on mógł mnie zdradzić, zostawić, jak mógł mi to
          zrobić? są rzeczy których się boję panicznie - po wakacjach się przeprowadzam,
          zostanę bez samochodu i boję się takiej codziennej organizacji. musze iść do
          pracy na 2 etaty, nowe przedszkole, nowa szkoła dla dzieci. odprowadzanie,
          przyprowadzanie i te wszystkie codzienne rzeczy. i najbardziej z wszystkiego
          boje się chorób moich dzieci. zawsze wpadam w panikę jak chorują z wysoką
          gorączką a teraz bede z tym sama. no i to mnie przeraża. ale już chyba tylko
          to...no i zaczyna do mnie dochodzić ten aspekt sprawy męsko-damski...że nie ma
          nikogo do przytulenia i pogadania - choć nie było już w zasadzie dawno, bo mój
          mąż już z rok sie do mnie nie przytulałsmile więc przechodzę z etapu matki - polki
          na etap męsko-damski. chyba to krok w dobrym kierunku...
          pisze to po to, żebyś zobaczyła ze to wszystko się UKŁADA. bo to na szczęście
          jest sytuacja z tych, że nie ma wyjścia i TRZEBA ŻYĆ. i da się , tylko jest
          cholernie trudno. więc żyj po prostu. płacz sobie jak chcesz ale korzystaj z rad
          dziewczyn - wychodź do ludzi. dla mnie najgorsza byłą samotność. ja na siłę
          wpraszałam się do ludzi, spotykałam się, gadałam z tymi, którzy mieli siłe tego
          słuchać. mi pomogło. jak nie chcesz gadac to pisz - moim zdaniem trzeba to
          wszystko z siebie wyrzucić. jak najwięcej słów o tym co w nas siedzi.niech ci
          puszczają nerwy, albo ten żal i ta złość. wszystko wypowiedz - zobaczysz ze pomagasmile
          jak chcesz - pisz do mnie na priv :antysia@wp.pl. i pisz tutaj - mnie też to
          forum podtrzymuje przy zyciusmile
          trzymaj się. to slogan - ale naprawdę to nie jest koniec świata.
          • fightmore Re: Strachy na lachy 08.05.09, 12:41
            a jak powiedzieliscie o tym dzieciom? ja na razie powiedziałam męzowi że do
            czasu rozwodu nie życze sobie aby moje dzieci spotykały te druga, a to tylko
            dlatego, że boję się tej kobiety, bo wypisywała do mnie obrzydliwe smsy i wiele
            innych rzeczy, do których normalni ludzie by się nie posunęli. mam nadzieję, ze
            on to rozumie, ale nie wydaje mi się, by spotykał się z dziećmi tak często jak
            mówi.

            czeka mnie tyle decyzji do podjecia. musze znalezc prace, musze cos wymyslic,
            zorganizowac dni sobie i dzieciom, mysle o przeprowadzce ale z tym idzie
            porzucenie moich marzeń. zostałam sama z dwójką maluchów w moim kochanym
            Wrocławiu i co dalej? nie wiem co robic, nie wiem jak dam rade.

            codziennie czytam to forum i rady wszystkich, i mówie sobie, że dam radę tak jak
            Wy, ale potem przychodzi załamanie i nie daję rady.
            • rura11 Re: Strachy na lachy 08.05.09, 14:33
              Dasz radę -zobaczysz.Mam przyjaciółkę,którą mąż zostawił 3 lata temu z dwójką
              malutkich dzieci,bankrutującą firmą i nakazem eksmisji z mieszkania,bo tak je
              zadłużyli.Wczoraj spytałam ją po jakim czasie przestaje boleć
              krzywda-powiedziała,że po roku na pewno.Dzisiaj cieszy się życiem i pociesza
              mnie jak płaczę.Powodzenia.
            • joanwro Re: Strachy na lachy 08.05.09, 18:31
              ze starszym synem przez pierwszy miesiąc miałam płacz co wieczór i trudne
              pytania rzucane znienacka... a teraz już bez płaczu choć pytania znienacka nadal
              są. np : mamo, ale możesz jak chcesz miec nowego chłopaka i nowe dzieci,
              naprawdesmile tak mi mówi mój 8 lateksmile nawet sobie myśle ze zbyt łatwo mu to
              przyszło, ale jak sobie przypomnę jego rozpacz, to wolę, że jest już wg niego
              tak normalnie... ja na początku też mówiłąm, że sobie nie życzę żadnej kochanki
              i spotykał się z dziećmi w domu u nas. i jej nie znali - nawet nie wiedzieli na
              poczatku , że jest. potem im powiedział i ją poznali - na szczęście ona robi
              teraz za "dobrą ciocię' i ja to znoszę, choć krew mnie zalewa. ale dzieci mają
              wreszcie świetnego tatusia - przy mnie widocznie nie mógł się nimi tak pięknie
              zajmować... jak masz wątpliwości co do tej babki, to na razie nie pozwalaj, ale
              pamiętaj, że jak będzie chciał ,to i tak ją wprowadzi w życie dziecka. i lepiej
              - dla dziecka - żeby czuło że ty to akceptujesz, bo nie bedzie mialo wyrzutów
              sumienia, ze robi ci przykrosc. Moj syn mnie pyta za każdym razem, czy na pewno
              nie jest mi przykro ze on ja polubił. i ja z uśmiechem ( nieco sztucznymsmile)
              odpowiadam , że oczywiście ze nie. i to dobrze ze tak się polubili i dobrze sie
              czuja razem...
              a ja już nie moge sie doczekać przeprowadzki, jak urządze wszystko odwrotnie niz
              jak mieszkalismy razemsmile takie symboliczne odcięcie sięsmile tak jak któregoś dnia,
              niedługo po tym jak odszedł, nagle się rzuciłam na zdjęcia na ścianach i
              pozmieniałam z niego na dziecismile
              zależy jak planujesz ułożyć kontakty męża z dzieckiem - mi bardzo na tym
              zależało, mojemu m też, wiec dlatego jakoś nam to wychodzi.
              bardzo mi pomogły posty od teuty1 i innych dziewczyn w moim wątku o dzieciach...
              pomogło przewartościować parę spraw. dzięki jeszcze raz.
    • li_lah Re: paniczny strach! 11.05.09, 10:32
      kochana Ty sie nie wpędzaj w depresje, tylko od razu jeb.nij mu takie alimenty,
      zeby tak nie fikał radośnie z nową panią. oczywiscie podaj o kwote duuuza wyzszą
      niz trzeba, bo sąd zawsze sporo ścina. walcz o wszystko o co się tylko da, nie
      poddawaj się!!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka