Dodaj do ulubionych

nauczyciel - uczeń

12.12.03, 11:45
Od czasu do czasu media informują o patologiach szkoły, szczególnie na linii
stosunków uczeń - nauczyciel. Wybucha wtedy gorąca dyskusja, graja emocje i
wszyscy wieezą co zrobic (zwykle poprawic dyscyplinę). Potem ludzie
zapominają, sprawa "przysycha" i tylko poszkodowanio pluja sobie w brode, że
dlai sie w te maliny wpuscić. A może by tak pogadać o tym na spokojnie? Bez
emocji, które sprawie szkodzą. Mysle, że większość forumowiczów zgodzi sie
ze mną, ze szkoła przeżywa ostry kryzays. Jest obciązona zadaniami ponad swe
siły i mozliwości, finansowana jest na zasadzie gaszenia pożaru, a
nauczyciele staja sie powoli pariasami społeczeństwa (nb. czytałem gdzieś,
że na Zachodzie zawód ten uchodzi za najbardziej stresujący). Bardzo ważne
dla funkcjonowania szkoły sa stosunki nauczyciel - uczeń. W moim odczuciu
dzis jest to po prostu chore. Obie strony mają do siebie pretensje, a mało
kto szuka punktów porozumienia. Mnie sie wydaje, ze głównym winowajca jest
system oświatowy. Nauczyciel postawiony jest wobec wymagań, którym sprostac
nie może, podobnie zreszta i uczeń, a ciężar eukacji i niestety również
WYCHOWANIA przerzucony został własciwie całkowicie na szkołe. Ta ostatnia
jest po prostu skostniałai niewydolna, czego dowodem są odzywające sie
rownież u nas pytania o tzw homelerning. Czy da sie z tym (tzn szkoła)
jeszcze cos zrobic? Czy może szukać zupełnie nowych rozwiazań np. opartych o
wiekszą samodzielnoś ucznia i odpowiedzialność odziców za jego edukacje i
wychowanie. Istnieje np w Indiach czy Australii tzw. distance lerning i nie
widac by efekty były duzo gorsze. Co Wy sadzicie o problemach szkoły?
Napiszcie, proszę.
Obserwuj wątek
    • Gość: M Re: nauczyciel - uczeń IP: *.suwalki.cvx.ppp.tpnet.pl 13.12.03, 18:45
      Moim skromnym nauczycielskim zdaniem ostry kryzys (bo jest i optymizm pani
      Łybackiej nic nie zmieni) w szkole spowodowany jest rozbuchanymi zadaniami
      spychanymi na tę instytucję. Jakże piękne i wzniosłe są wszelkie programy
      szkolne, w szkolnych programach wychowawczych aż roi się od piękno- i
      pustosłowia niewypełnionego żadną treścią.Standardy wymagań egzaminacyjnych są
      nierzadko pobożnym spisem wymagań, a wszystko to często robione przez
      teoretyków.Także patologiczne są czasem układy na linii uczeń-
      nauczyciel.Wiem,że podawanie prostych jak cep recept byłoby infantylizmem,ale
      dlaczego NIKT z ministerstwa czy tych pięknoduchów od teorii kształcenia nie
      widzi,że nie może być dobrze, gdy w klasie uczy się 32 i więcej uczniów! I nie
      ma co pomstować na uczniów (że się nie uczą, leniwi itp), nauczycieli (głupi,z
      przypadku),ale zauważyć,że istnieje bezpośredni związek między liczebnością
      klas a jakością kształcenia.I pisanie programów naprwaczych nic tu nie zmieni.
      Przecież dotykający nas niż nie powinien być okazją do łączenia czy zamykania
      szkół,a tworzeniu niewielkich 24-osobowych klas, gdzie naprawdę można mówić o
      uczeniu.Ale może się mylę i widzicie inne problemy trapiące polską oświatę.
      • nemo07 Re: nauczyciel - uczeń 15.12.03, 19:37
        A ciekaw jestem co uczniowie sądza np. o homelerning (nauka w domu) czy
        distance lerning (nauka "na odległośc" np. przez Internet, telewizję czy radio.
      • mamosz Re: nauczyciel - uczeń 17.12.03, 23:02
        Problem polega natym,że oczywiście rozumiem twój niepokój o swoje dziecko-ale
        nie możesz dziecka uchronić przed światem zamykając je w domu.Trzeba po prostu
        poszukać dobrej,bezpiecznej szkoły.I chyba za nią zapłacić
    • mamosz Re: nauczyciel - uczeń 16.12.03, 22:53
      Obsesję masz czy co,że umieszczasz ten post gdzie sie da.
      1.Nauczyciele nie moga znecać sie nad uczniami
      2.Uczniowie nie moga znecac sie nad nauczycielami
      3.Szkoly nikt nie kocha ani jedni ani drudzy ale tak sie sklada,ze i jedni i
      drudzy musza tam chodzić
      4.nalezy więc oglosic pakt o nieagresji i robic swoje.
      Starczy CI ?
      • nemo07 To jest pytanie 17.12.03, 20:44
        Nie mam obsesji, ale zastanawiam sie ile trzeba bulic np. na straż miejską czy
        ochrone w szkole i generalnie na szkołę z cała jej biurokracją i czy mnie na
        to stać. czy nie lepiej byłoby, gdyby uczeń mogł wybrac np distance lerning i,
        gdyby zrobiło to np. 50% uczniow zwolnic mnie z tego podatku. To ja juz
        wolałbym bulic np. na słuzbę zdrowia. I nie przejmowac sie, że jakiś
        neandertalczyk zafunduje mojemu dziecku "falę". Cos nie widać, aby te proste
        recepty, które podajesz były skuteczne. A moze przy każdym uczniu pstawimy
        jednego straznika? Albo nauczymy naszych nauczycieli metod pana Rambo? juz to
        widze jak panie nauczycielki (to chyba cos koło 80% tego stanu) wala w morde
        co bardziej agresywnych osiłkow.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka