Dodaj do ulubionych

Polska vs USA cd.

IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 20.12.03, 00:48
Jakis czas temu na tym forum toczyla sie zazarta, dluga dyskusja
zapoczatkowana przez Macieja, ktory wszelkimi sposobami staral sie udowodnic
rzekoma "wyzszosc" szkolnictwa amerykanskiego nad polskim.
Nie zabieralam glosu w tej rozmowie, gdyz nic nie wiedzialam na ten temat
(oprocz opowiesci o dzieciach sasiadow, ktore to po wyjezdzie do Stanow
nagle stawaly sie prymusami)
Teraz jednak moge dorzucic swoje przyslowiowe "trzy grosze".Od kilku
miesiecy mam bezposredni kontakt z publiczna, podstawowa szkola kanadyjska i
tym, co ona "serwuje".
Nie bede sie rozpisywac - napisze tylko kilka faktow.
Dziecko w klasie trzeciej(rodowity kanadyjczyk) nie potrafi wymienic pieciu
nazw kwiatkow: z trudem udaje mu sie dwa...Miasta, ktorych nazwy zna to:
Toronto i Downtown(!!!).Jego koledzy wiedza i zainteresowaniami nie
odbiegaja od tego poziomu. Telewizja i gry komputerowe - to caly ich swiat.
W tym tygodniu nie mial jeszcze zadnej pracy domowej.Ma problemy z pisaniem
i plynnym czytaniem.
Na wywiadowce nauczyciel powiedzial tylko, ze nie ma klopotow z nauka,
dostaje dobre stopnie, stad wnioskuje, ze poziom tejze placowki jest
zenujaco niski.
Sama uczeszczalam do zwyklej, wiejskiej, polskiej szkoly podstawowowej,
gdzie jeden nauczyciel (notabene bez wyzszego wyksztalcenia) uczyl kilku
przedmiotow, ale nie moge oprzec sie wrazeniu, ze w porowaniu z moja szkola
zajecia w tutejszej to "szkolka niedzielna".


Obserwuj wątek
    • unsatisfied6 Re: Polska vs USA cd. 20.12.03, 01:25
      Gość portalu: Dorota napisał(a):

      > Jakis czas temu na tym forum toczyla sie zazarta, dluga dyskusja
      > zapoczatkowana przez Macieja, ktory wszelkimi sposobami staral sie udowodnic
      > rzekoma "wyzszosc" szkolnictwa amerykanskiego nad polskim.
      > Nie zabieralam glosu w tej rozmowie, gdyz nic nie wiedzialam na ten temat
      > (oprocz opowiesci o dzieciach sasiadow, ktore to po wyjezdzie do Stanow
      > nagle stawaly sie prymusami)
      > Teraz jednak moge dorzucic swoje przyslowiowe "trzy grosze".Od kilku
      > miesiecy mam bezposredni kontakt z publiczna, podstawowa szkola kanadyjska i
      > tym, co ona "serwuje".
      > Nie bede sie rozpisywac - napisze tylko kilka faktow.
      > Dziecko w klasie trzeciej(rodowity kanadyjczyk) nie potrafi wymienic pieciu
      > nazw kwiatkow: z trudem udaje mu sie dwa...Miasta, ktorych nazwy zna to:
      > Toronto i Downtown(!!!).Jego koledzy wiedza i zainteresowaniami nie
      > odbiegaja od tego poziomu. Telewizja i gry komputerowe - to caly ich swiat.
      > W tym tygodniu nie mial jeszcze zadnej pracy domowej.Ma problemy z pisaniem
      > i plynnym czytaniem.
      > Na wywiadowce nauczyciel powiedzial tylko, ze nie ma klopotow z nauka,
      > dostaje dobre stopnie, stad wnioskuje, ze poziom tejze placowki jest
      > zenujaco niski.
      > Sama uczeszczalam do zwyklej, wiejskiej, polskiej szkoly podstawowowej,
      > gdzie jeden nauczyciel (notabene bez wyzszego wyksztalcenia) uczyl kilku
      > przedmiotow, ale nie moge oprzec sie wrazeniu, ze w porowaniu z moja szkola
      > zajecia w tutejszej to "szkolka niedzielna".
      >
      >
      wracaj do Polski , powiedzą że dziecko jest debilem i będziesz
      usatysfakcjonowana .
    • Gość: Dorota Re: Polska vs USA cd. IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 20.12.03, 02:29
      Albo nie rozumiesz, co chcialam napisac, albo nie chcesz zrozumiec.
      Napisalam tylko, ze szkola (podstawowa, publiczna) amerykanska rzeczywiscie
      (wedlug mnie) reprezentuje nizszy poziom edukacji.
      Tylko tyle.
      Zadnych ocen dziecka ("debil").
      Twoja reakcja na moj wpis swiadczy jedynie o tym, ze Twoj poziom jako
      dyskutanta jest bardzo nedzny.
    • Gość: wildfire Re: Polska vs USA cd. IP: *.sympatico.ca 21.12.03, 04:59
      Generalizujesz. Albo szkola rzeczywiscie na bardzo niskim poziomie. Ja mam
      dziecko w 3 klasie podstawowki, ale w szkole katolickiej. Ucza sie nie tylko
      nazw kwiatkow czy innych chwastow, ale takze o fotosyntezie oraz o budowie
      roslin, lodyga, korzen itd.
      Z zadaniami domowymi to jest tak, ze w szkole podstawowej maja czas na lekcji
      na odrobienie zadan, w koncu siedza w tej szkole 6 godzin zegarowych. Raz na
      polrocze maja do zrobienia wieksza prace na wybrany temat z przyrody. Trzeba
      ksiazki w bibliotece poszukac na dany temat i opracowac temat.
      Nie jest zle. Ja chodzilam w Polsce do podstawowki, to pamietam, ze musialam
      na pamiec wkuwac i potem cytowac slowo w slowo wykuta lekcje. Efekt taki, ze
      nic z tego po kilku dniach nie pamietalam, bo sie uczylismy tylko na sprawdzian
      czy na odpytywania. Ot taka wiedza encyklopedyczna, nic praktycznie
      przydatnego.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka