j-adore
04.07.07, 21:39
Czyli najbardziej i najmniej ulubione schwarzcharaktery (jeśli było coś w ten
deseń to wybaczcie).
Osobiście tak szczerze nie cierpię tylko Bellicka - no odrzuca mnie na
kilometr od gościa, toż to parszywość w najczystszej postaci.
Do Kellermana mam słabość aczkolwiek stosunek zbliżony do obojętnego.
Mahoney imo jest intrygujący i całkiem charyzmatyczny.
A T-Baga uwielbiam - no miodzio się go ogląda, postać z krwi i kości, do tego
świetnie zagrana. No i ten urok osobisty. Sposób poruszania się i mówienia. I
kieszonka.:)