Gość: Asia
IP: 194.128.143.*
03.06.08, 14:41
Z przerazeniem obejrzalam wczoraj dopelnienie historii o zagubionym
kuponie, podarowanym Piotrkowi przez dziadka Mostowiaka. Nie wiem,
kto obecnie odpowiada za scenariusz tego serialu, ale to juz jest
naprawde zdrowe przegiecie. Ludzie, opanujcie sie troche, bo juz o
krok od "Na Wspolnej" albo - o zgrozo - "Teraz albo nigdy", jesli
chodzi o bajkowe watki, cudowne zbiegi okolicznosci czy sielska
atmosfere przyjazni i wszechobecnej milosci blizniego. Ja rozumiem,
ze formula serialu famalijnego ma swoje prawa, ale od pewnego czasu
mam wrazenie uczestniczenia (jako widz) w coraz mniej zawoalowanej
propagandzie. Oto nagle dwoch braci dostaje po kuponie Lotto. Juz
pomijam fakt, ze szansa poznania "systemu" przez pana Lucjana jest
znikoma, ze prawdopodobienstwo wygranej slabe...ale dlaczego
scenarzysci postanowili przyznac wygrana wlasnie Zdunskim? Temu i
tak przeslodzonemu malzenstwu - idealni malzonkowie, karierowicze,
pilni studenci - totalne przeciwienstwo drugiego z braci - nieuka,
majacego problemy w zyciu prywatnym, no i ta Oaza...nie da sie
porownac z "najlepsza kancelaria w miescie" (cytat z Kingi)...No,
ale sprawiedliwosc na swiecie musi byc - w koncu Pawel dostal juz
piekne mieszkanie po pewnym zmarlym przyjacielu....Jak w zyciu!