Dodaj do ulubionych

Brak seksu...

26.01.10, 22:51
Czy to normalne, żeby pierwszy raz mieć seks w wieku 30 lat i to tylko
kilkanaście razy (pan mi powiedział, że gdyby po raz pierwszy mnie zobaczył w
realu zamiast do mnie napisać na gg, to by się ze mną nie umówił, bo nie
miałby szans) i potem znów go nie mieć???... Najgorsze, że nie ma żadnych
adoratorów, którzy by chcieli na kawę się umówić. Ale za to kręcą się żonaci,
a ja mam na nich psychiczną blokadę. Chyba jestem zimna, brzydka i niemiła...
;((((((((((((((
Obserwuj wątek
    • marripossa Re: Brak seksu... 27.01.10, 01:29
      Nie wiem czy normalne czy nie, ale na pewno smutne. Przynajmniej dla mnie
      byłoby to smutne i raczej niewyobrażalne. Fajnych facetów za wiele nie ma (w
      tym przedziale wiekowym - sama mam 35 lat), a jak już są, to tylko jakieś odpadki.
      Jeśli są gdzieś jacyś fajni i przyjemni dla oka (bo sam fajny bez wyglądu to nic
      bardzo fajnego), to się ukrywają :)

      Ja swojego poznałam na kursie językowym. Trzy lata młodszy na dodatek.
      • amarant.a Re: Brak seksu... 27.01.10, 08:17
        o i może to jest myśl, kurs cuda wianki ;)
        a tymi ślepymi prostakami zupełnie nie ma co się przejmować.
        btw. prawdziwy seks podobno zaczyna się po 50 ;)
        • wojtek56 Na pewno chodzi tylko o seks? 27.01.10, 16:51
          Co spowodowało, że nie potrzebujesz w życiu partnera nie tylko do łóżka?!
          • sick-soul Re: Na pewno chodzi tylko o seks? 27.01.10, 19:30
            Znam te powody:

            1. Mam syndrom DDA - mój tata nie spełnił żadnej obietnicy, bo go nie było duchem.
            2. Molestowanie w dzieciństwie przez starszego kuzyna.
            3. Bicie rózgą przez babcię, która w ten sposób karała moją chęć zabawy w piaskownicy z chłopakami (miałam 5 lat).
            4. Moi rodzice są niepełnosprawni, więc ich we wszystkim wyręczałam.
            5. Straszenie, że na dziewczynki czyhają same niebezpieczeństwa... i nie zauważanie tego co w pkt. 2.
            6. Brak wyrażania uczuć w ogóle i przytulania do taty.

            Skutkiem czego:

            1. Nie chciałam mieć dzieci
            • wojtek56 Re: Na pewno chodzi tylko o seks? 29.01.10, 11:16
              Trochę Ci się powodów nazbierało...
              Dwa z nich rozumiem szczególnie. Raz zaciągnął mnie do lasu homoseksualista
              (miałem 14 lat; nie zgwałcił, ale przeżycie było koszmarne, a członek w wzwodzie
              był dla mnie atrybutem zwierzęcej, męskiej agresji i przez wiele lat nie
              kojarzył się z ciepłem i miłością). I podobnie jak Ty byłem straszony, że każdy
              kontakt zaraz zakończy się ciążą ("bo przecież dziewczynie chodzi tylko o to,
              aby złapać chłopaka 'na dziecko'").
              Te dwa powody wystarczyły, żeby mieć marną satysfakcję z seksu. Sytuacja
              zmieniła się radykalnie, gdy się... zakochałem :-) I dostałem pełną akceptację i
              przyjaźń.
              Czego i Tobie z całego serca życzę!
        • marripossa Re: Brak seksu... 27.01.10, 17:11
          Albo kurs tańca. Ja chodzę już prawie rok. Na początku poszłam tam
          znaleźć właśnie faceta, no ale to chyba nie zbyt interesujący kurs
          dla panów :) Taniec towarzyski LOL.

          Na kursie przeważają pary i panie gotowe z pazurami do oczu skoczyć
          jeśli inna się na ich misia popatrzy oraz panowie około 60-70 lat
          wywijający na parkiecie lepiej niż jeden młodzian. No i parę
          singielek/starych zdesperowanych panien.

          Efekt? Tańczyć nauczyły się singielki/stare zdesperowane panny oraz
          dziadkowie. Pary dalej sobie deptają po palcach i kłócą się cały
          czas.
    • pomarancha88 Re: Brak seksu... 28.01.10, 21:13
      "6. Jeśli miłość to tylko taka gdzie będzie pełna akceptacja i przyjaźń."

      No a jaka inna?
      • sick-soul Re: Brak seksu... 09.02.10, 19:45
        Problem w tym, że nie wychodzę z żadną inicjatywą - typu chodźmy pogadajmy przy piwie sam na sam (bo to już jest mega problem być sam na sam z facetem, szczególnie gdy się pije alkohol - potencjalne ryzyko utraty kontroli nad sytuacją!) - bo na podryw albo ja reaguję ucieczką albo (gdy pan mi się szczególnie podoba) przejmuję inicjatywę i zaczynam dominować i wyręczać pana w myśleniu (boję się utraty kontroli i uległości) i wtedy pan reaguje ucieczką... :D

        Jedyne co mi pozostaje, to poczucie humoru i wmawianie sobie, że ... następnym razem takiego samego błędu nie popełnię... A lata lecą. Do tego dochodzi cholerna uczciwość i słaba asertywność w niektórych przypadkach... Jestem porąbana. ;D

        Pozostawiam raczej do przemyślenia - ile prób (nieudanych) trzeba podejmować, żeby wyprostować wszystkie złe nawyki i odruchy, które utrudniają normalne socjalne życie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka