malwa200
15.09.10, 10:26
mam poważny problem. robię prawo jazdy. pierwsza szkoła jazdy-instruktorka lekceważąca, wciąż przekładająca albo odwołująca lekcje, postanowiłam przenieść się do innej. nowy instruktor MASAKRA, HORROR-wydziera się, opieprza bez przerwy, furiat, przyprawia mnie o nerwicę, dołuje, deprymuje, o mało mnie nie uderzył!potem przeprosił i obiecał, że juz nie będzie. zostało mi tylko 5 godzin i nie chce wyjść na taką, która wiecznie zmienia instruktorów w myśl przysłowia, ze "złej tanecznicy i fartuszek przeszkadza". ale nie wyobrażam sobie nawet nauki teorii, bo przychodzę do domu tak roztrzesiona, ze ryczę, biorę leki na uspokojenie, nie mogę się skupić na nauce. znajoma poleciła mi jakiegoś gościa, który ponoć ją wyciszył po też jakimś wściekłym instruktorze. teraz załuję, ze zrezygnowałam z tamtej szkoły, lepsza już była ta lekceważąca, przynajmniej nie darła sie. boję się jednak, ze ten nastepny też może okazać się na początku miły a potem okaże sie wariatem. obecnego też przedstawił mi ktoś jako grzecznego i spokojnego a tu takie rozczarowanie. to fakt-popełniam błędy na mieście ale to chyba nie jest powód, zeby mnie równać z ziemią i dołować. potrzebuje spokojnego instruktora, który w stresujących sytuacjach będzie panował nad nerwami, inaczej nie dam rady się nauczyć