leon992
12.12.06, 07:20
Musze się wyżalić.Wczoraj dowiedziałam się że jestem zdradzaną żoną.
Coś zaczęłam podejrzewać gdy przeczytałam smsa do męża a dokładnie jakiś
wierszyk miłosny.
Pytam się mężą kto mu to wysyła to stwierdził że jego była sprzed x lat.
Wiem kto to był ,teraz mieszka w innym mieście więc uwierzyłam....ale na
krótko bo zaczęły przychodziś kolejne smsy że ona czeka w pubie x na
niego ,zaczęły się głuche telefony do domu i td.
Sama doszłam do tego że to musi być jakaś babka od męża z pracy.Wciskał mi że
nie ale wczoraj przyciśnięty do muru przyznał że to babka z jego firmy.
Pytam czy ma z nią romans to wydarł się że chyba zwariowałam i że ona się
tylko tak wygłupia.
Ale ładne mi wygłupy które trwają od miesiąca (tyle co ja wiem).
Dzwoniłam pod numer z którego ona pisze i dzwoni ale nie ma odwagi odebrać
bo się szybko wyłącza.
Powiedziałąm M że musiało coś mięzy nimi być skoro zaczęła pisać do niego i
dzwonić,ale om stwierdził że nic nie było i nic nie ma.
Napiszcie coś bo już wariuję....