joannah31
25.10.08, 11:53
NO i stało się. Pożarliśmy się straszliwie, poleciały bluzgi. G.
właśnie mi dobitnie udowodnił, że jego kariera jest ważniejsza od
mojej. De facto ma rację, on jest na samym szczycie, dostaje w
branży od niechcenia to, po co ja wspinam się na palcach. i tu tkwi
problem.On wie, że może na mnie zawsze liczyć, wie, że co by się nie
działo, będzie miał moje poparcie i pomoc. Dałam z siebie za dużo
i....straciłam jego szacunek. Starciłam część siebie, dystans,
autoironię, umiejętność postawienia na swoim. G. mnie kocha, czuję
to, ale chyba muszę się na jakiś czas oddalić. przynajmniej
psychicznie.
ps. proszę Cię wojtek, nie dobijaj mnie jakimś ostrym osądem, dobrze?
Ja nie mam nadwagi, mam niedowzrost...
Garfield