Dodaj do ulubionych

Recepta na szacunek

25.10.08, 11:53
NO i stało się. Pożarliśmy się straszliwie, poleciały bluzgi. G.
właśnie mi dobitnie udowodnił, że jego kariera jest ważniejsza od
mojej. De facto ma rację, on jest na samym szczycie, dostaje w
branży od niechcenia to, po co ja wspinam się na palcach. i tu tkwi
problem.On wie, że może na mnie zawsze liczyć, wie, że co by się nie
działo, będzie miał moje poparcie i pomoc. Dałam z siebie za dużo
i....straciłam jego szacunek. Starciłam część siebie, dystans,
autoironię, umiejętność postawienia na swoim. G. mnie kocha, czuję
to, ale chyba muszę się na jakiś czas oddalić. przynajmniej
psychicznie.
ps. proszę Cię wojtek, nie dobijaj mnie jakimś ostrym osądem, dobrze?


Ja nie mam nadwagi, mam niedowzrost...
Garfield
Obserwuj wątek
    • wojtek56 Re: Recepta na szacunek 25.10.08, 16:45
      Joanno, ani mi na myśl nie przyszło formułowanie osądów.
      Poruszyłaś fundamentalny problem. On i ona wspinają się mozolnie po ścieżce
      zawodowej kariery i jakoś tak się dzieje, że zawsze jego kariera okazuje się
      ważniejsza. Jeżeli to jej kariera przeważa, to znak, że związek nie ma
      przyszłości lub... że jest to wyjątek potwierdzający regułę.
      Chyba niestety zgodzę się z Twoimi słowami: "dałam z siebie za dużo i...
      straciłam jego szacunek". Wielką sztuką jest dawać, jeszcze większą brać. Brać
      tak, aby nie zachwiać partnerstwem, zaufaniem, zdolnością do własnych poświęceń.
      Faceci tego nie potrafią lub - jeżeli nawet potrafią - to zbyt łatwo gubią tę
      umiejętność w imię "wyższych" celów. Pewnie bierze się to ze stereotypów
      obyczajowych (mężczyzna "bierze sobie" żonę, kobieta "oddaje się" mężczyźnie),
      ale raczej z męskiego wygodnictwa. Znam to z autopsji...
      Joanno, sam fakt że umiesz relację między Wami tak precyzyjnie nazwać, już
      zasługuje na szacunek i nie wierzę, żeby G. tego nie docenił. Pozostaje liczyć
      na to, że teraz tryby zaczną się docierać i oboje w tej relacji znajdziecie
      swoje miejsce, które nikomu ujmy nie przyniesie. "Kochać" to między innymi
      znaczy "umieć ustąpić", więc wierzę, że znajdziecie porozumienie.
      Chciałem krótko i na temat, a wyszło rozwlekłe ecie-pecie. Widocznie ten problem
      za bardzo i mnie dotyczy. Tak czy siak dziękuje, że i mi otworzyłaś oczy.
      • to-wlasnie-ja Re: Recepta na szacunek 26.10.08, 15:20
        Oj, Joanno, jest niedobrze i dobrze.
        Niedobrze - my kobiety mamy kiepski zwyczaj brania na siebie zbyt wiele, okazywania ogromu naszej milosci poprzez pomoc , wsparcie a czasem wrecz usuwanie juz nawet nie kłód , ale i wykałaczek spod nog naszego faceta uwazajac , ze skoro ja tak robie, to na bank on w adekwatnej sytuacji zrobi to samo. Niestety same uczymy naszych facetow , ze tak jest, oni sie przyzwyczajaja i uwazaja , ze tak bedzie juz zawsze. Tym bardziej, ze zycie plynie, facet ( jak np. u Was )awansuje lub rozwija firme lub cokolwiek innego , co pochlania gros jego czasu i fakt, ze partnerka wyrecza go w sprawach "przyziemnych" typu rachunki, zakupy, prowadzenie domu, dopilnowanie przegladu auta i calego mnostwa innych zaczyna odbierac jako cos, co mu sie nalezy jak przyslowiowa psu zupa. My zas zaczynamy byc tym zmeczone, i co wazniejsze rozczarowane , ze ani nas nie docenia nawet glupim kwiatkiem bez okazji , ani nie otrzymujemy wsparcia i pomocy od niego. Ba! czesto okazuje sie, ze wczesniejsze plany i WSPOLNE zalozenia "najpierw on, potem ja " nagle sa nieaktualne. No bo jak to sobie wyobrazasz moja droga- mam to wszystko teraz rzucic????
        Tak naprawde, to nie jest niemozliwe. Potrzeba tylko milosci, wzajemnego szacunku i prawdziwego partnerstwa.
        Dobrze - zobaczylas problem, potrafisz go nazwac i chcesz rozwiazac i poki co niezatracilas wbrew temu co piszesz szacunku dla samej siebie. Wiekszosc z nas robi tego typu bledy, ale bledy maja to do siebie, ze madrzy ludzie na nich sie ucza. Skoro jak piszesz jestes pewna jego milosci, pozwol ochlonac emocjom ( one zawsze sa zlym doradca ), dobrze zastanow sie, czego tak naprawde oczekujesz, co chcialabys osiagnac, co zmienic w Waszym zwiazku, co Cie boli.
        Potem odczekaj kilka dni, zrob dobra kolacje i pogadajcie . teraz strzele banal- malzenstwo to sztuka kompromisu. Ale tak jest naprawde. Jesli dwoje ludzi sie kocha to latwiej jest zdobyc sie na wysilek rezygnacji z czegos lub ustapienia . Przeciez nie wybraliscie sibie, aby ze soba walczyc, tylko razem byc, zyc i razem to wasze zycie tworzyc. Inaczej to nie jest malzenstwo, tylko zwyczajna strata czasu.
        • rzaba10 Re: Recepta na szacunek 26.10.08, 23:20
          Kocha,kocha i dlatego zawsze prosi o 100% poparcia??
          Fajnie,jak mu nie wyjdzie to dlatego,ze mu nie pomoglam,a jak
          wyjdzie to milion % nie dzieki mnie,ale komus innemu...w dupe mac!
          Bo ja nie pomagam,zapelniajac lodowke(i tak gotowe zarcie jest
          lepsze),dogladajac dzieci,pamietajac o wszystkich
          terminach,wyprowadzajac psa(ktory i tak sie do niego lasi,bo lepiej
          pan drapie,uzywajac smiercionosnej antykoncepcji!!(mowa tylko o
          tej,ktorej uzywam,3 letniej)
          A ja dalej cichutko bede prowadzila firme,zajmowala sie domem i
          miala wyrzuty sumienia,ze zamiast prasowac poszlam w las z kundlem i
          dzieciakami..a ON pod krawatem w piec minut zostanie szefem:)
          Niech sie przedstawie:Mamoniowa jestem,bo moj maz...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka