Dodaj do ulubionych

byl sobie jeden problem...

IP: *.zgora.dialog.net.pl 04.09.07, 14:33
witam
w zeszłym roku bylem w usa na wakacje w pracy...
Któregoś pięknego popołudnia po kontr aktorce byłem w Jewel kupić coś do
jedzenia...
Wszedłem bez koszyka, wziąłem w jedna rękę gotowe jedzonko do podgrzania w
druga sok, zaszedłem jeszcze na chemie i chwyciłęm dezodorant ( 4,5$...) z
racji tego ze nie mailem koszyka i tylko parze rak wsadziłem go kieszeni i
poszedłem do kasy.
Zapłaciłem za sok i jedzenie i na moje nieszczęście zapomniałem od
dezodorancie..., nieświadomy niczego wyszedłem ze sklepu z myśla ze już
niedługo odpocznę sobie....
Nagle zjawia sie kolo mie ochrona i pyta co mam w kieszeni...
I sie narobiło... na nic zdały sie jakiekolwiek tłumaczenia ( angielski znam
dobrze), za jakiś czas przyjechała policja i zgarnęła mnie na posterunek...,
tam potraktowali mnie jak najgorszego złodzieja odciski palców zdjęcia, i 5
godzin w celi...
Następnie wypościli mnie i od razu dostałem wezwanie za parę dni do sadu.
Oczywiscie stawiłem sie i sędzia skierował mnie na przymusowe leczenie ( dla
kleptomanów) cale jednodniowe...i 100$ kary.
Wszystko oczywiście ( bo jak inaczej) zapłaciłem na leczeniu bylem ...
Zaznaczam ze nie jestem zdanym złodziejem ani idiota co lubi adrenalinie,
porostu mailem pecha, a ze jeszcze jestem Polakiem to dla Policji wszytko bylo
jasne...
Moje pytanie dotyczy czy będę mail jakiekolwiek trudosci z wjazdem do USA bo
mam propozycje wyjazdu na przynajmniej parę lat
Moze ktoś był w podobnej sytuacji co wyżej opisana i podzieli sie ze mną
swoimi doświadczeniami, czy będzie jakiś problem na granicy w usa.
Dodam jeszcze ze mam ważną wizę jeszcze przez ponad rok
Pozdrawiam

Obserwuj wątek
    • Gość: gosc Re: byl sobie jeden problem... IP: *.zgora.dialog.net.pl 04.09.07, 14:36
      dodam jeszcze ze wszystkie "dokumenty" co do odbycia "leczenia" zaniosłem do
      sadu i zostały przedstawione one sędziemu i on sprawę zakończył....
    • usuwanie.azbestu Polski problem w Stanach. 04.09.07, 17:14
      Gość portalu: gość napisał(a):

      "...a ze jeszcze jestem Polakiem to dla Policji
      wszytko bylo jasne..."


      Witaj,

      jest duze prawdopodobienstwo, ze majac jeszcze wazna wize wjedziesz
      bez klopotow do Stanow. Jest tez duza szansa, ze na tym etapie
      orzeczenie sadu nie "wyplynie" przy kontroli imigracyjnej na
      lotnisku. Przy niskiej szkodliwosci spolecznej orzeczenie sadowe
      moze nie zostac wprowadzone do systemu imigracyjnego. Orzeczenie
      sadu bedzie sie za Toba ciagnelo przy kolejnym ubieganiu sie o wize
      lub ewentualnym ubieganiu sie o pobyt staly. Jest glowna (federalna)
      baza danych orzeczen sadowych i tam znajdzie sie Twoje nazwisko.

      Jezeli juz bedziesz w Stanach pamietaj aby przechodzic ulice
      tylko na zielonym swietle i nie pluc na chodnik. Sadze, ze o
      koniecznosci uzywania koszyka przy robieniu zakupow bedziesz
      juz pamietal.

      Pozdrowienia,
      u_a.
      • ontarian Re: Polski problem w Stanach. 04.09.07, 19:13
        usuwanie.azbestu napisała:

        > Sadze, ze o koniecznosci uzywania koszyka przy robieniu zakupow
        > bedziesz juz pamietal.
        lepiej jak bedzie pamietal, zeby ze swoich kieszeni koszyka nie robil
      • zpustynii Re: Polski problem w Stanach. 04.09.07, 20:56
        Po roku nienagannego prowadzenia mozna zdaje sie prosic o
        wykreslenie z rejestru skazanych, lacznie ze zniszczeniem odciskow
        palcow ale jak to dziala nie wiem, bo nigdy nie mialem do czynienia.
        Na twoim miejscu poszedlbym do adwokata i spytal w koncu warto,
        inaczej zawsze bedziesz tkwil w rejestrze jako kryminalista.
        • usuwanie.azbestu Praktycznie. 04.09.07, 22:36
          zpustynii napisał:

          "...mozna zdaje sie prosic o wykreslenie z rejestru skazanych..."

          Bardzo praktyczna sugestia. Proces oczyszczania rejestru nazywa
          sie "expunging a criminal record". "Expungement" powoduje, ze
          uswane sa wszystkie informacje dotyczace sprawy z rejestru CIJS
          (Criminal Information Justice System). Kazdy stan ma swoje lokalne
          prawo regulujace ten kosmetyczny zabieg czyszczenia/wybielania
          kryminalnej kartoteki.

          Informacja, ze robiles zakupy w sklepie Jewel (-Osco) pozwala
          przypuszczac, ze Twoj przypadek mial miejsce w Chicago.
          W zaleznosci od klasyfikacji Twojej sprawy (petty offence lub
          misdemeanor) "oczyszczenie" Twojej kartoteki powinno kosztowac
          okolo 500 USD. Jezeli masz dalsze plany zwiazane ze Stanami to
          warto taki wydatek rozwazyc. Po przylocie do Stanow zainteresuj
          sie sprawa. Wstepne konsultacje i porady sa wszedzie bezplatne.
          Mozesz tez skorzystac z publicznych bezplatnych uslug prawnych.
    • Gość: KaliKali Filozoficznie IP: *.ipaper.com 04.09.07, 21:48
      Brrrr
      Wlasnie takie sytuacje mnie najbardziej w US&A, a w zasadzie ogolnie na
      emigracji przerazaja. Zrobisz cos glupiego calkiem niechcacy i blada dupa -
      jestes po-za-mia-ta-ny.
      W Polsce jakos mam wrazenie, ze sie z takiej sytuacji wytlumaczysz czy to przed
      pracodawca czy przed kimkolwiek, a tu jestes, "alien" zarejestrowany w
      policyjnej bazie danych jako "kleptoman" ...
      Okropne.
      • Gość: wrw Re: Filozoficznie IP: *.proxy.aol.com 05.09.07, 01:49
        Gość portalu: KaliKali napisał(a):

        > Brrrr
        > Wlasnie takie sytuacje mnie najbardziej w US&A, a w zasadzie
        > ogolnie na emigracji przerazaja. Zrobisz cos glupiego calkiem
        > niechcacy i blada dupa - jestes po-za-mia-ta-ny. [...]
        > Okropne.

        Zgadzam sie z toba w 100%, jakie to szczescie ze w Polsce mozna
        wciaz bezkarnie wkladac "calkiem niechcacy" do kieszeni dezodoranty,
        cudze samochody czy fabryki. Zyjesz w raju. A teraz idz i sobie zrob
        cos glupiego (calkiem niechcacy oczywiscie). Poczujesz sie wolny.
        Ave.

      • zpustynii Re: Filozoficznie 05.09.07, 02:47
        Zycie to nie bilet ulgowy, ktory sie pokazuje, jak cos w zyciu nie
        wychodzi. Poniewaz Polacy sami siebie traktuja jak niedorozwinietych
        dlatego tez inni traktuja ich podobnie.

        Prawo, to nie ulga, to zasady, ktore obowiazuja a jak sie je
        przekracza, to zostaje sie ukaranym.
        Najwyzszy czas dorosnac!
        • Gość: KaliKali Re: Filozoficznie IP: *.ipaper.com 05.09.07, 19:22
          Panowie zpustuni i wrw

          Ja nie pisze o lamaniu prawa - tu oczywiscie macie racje - prawa trzeba
          przestrzegac.
          Ja pisze o moich obserwacjach w tym kraju. O jakims cholernym formalizmie.
          "Rules are rules" i koniec. Nie przekonasz policjanta, ze nie jestes zlodziejem
          i zrobiles cos przez zwykle roztargnienie. To oczywiscie jest jeden z
          przykladow. Mi generalnie chodzi o mental tybylcow. Pamietam, jak czas jakis
          temu, jak czekalem dlugo na numer social, probowalem przekonac kolege z pracy
          zeby zadzwonil do SSA i poklocil sie w moim imieniu i moze przekonal kogos, zeby
          potraktowali mnie "priorytetowo" jako czlowieka w ciezkiej sytuacji. Gosc sie az
          zielony robil. Nie powiedzial "nie", bo oni nie umia mowic "nie", ale widzialem
          jak cierpi wewnetrznie i odpuscilem. Rules are rules - na social sie czeka i
          masz czekac. Inna rzecz, ze murzyny zgubili moje papiery i dlatego czekalem 2
          miesice, ale wtedy oczywiscie winnych nie bylo ...
          Inny przyklad na lotnisku. Emigration do mnie mowi "czy masz formularz I cos tam
          cos tam"? Ja na to "nie". A on "sorry, I can't let you in". Niewazne, ze mam
          wize L1 za 500 dolcow "blanket L petition", ktora mnie upowaznia do wjechania do
          US z pocalowaniem w dupe. Nie wazne, ze rano ustwiowne spotkanie z klientem i
          zaczynamy projekt za gruba kase, a nad moim przyjazdem pracowalo kilkanascie
          osob przez miesiac i inne takie detale - pan ma w manualu, ze misio z L1 musi
          pokazac kartke I costam i koniec dyskusji - rules are rules. Na szczescie
          okazalo sie, ze gosc ma nieaktualny manual, ale co sie wysiedzialem 2 godziny w
          kanciapie dla "nielegalnych" to juz moje.
          Inny przyklad - moj kolega byl w Krakowie po wize ostatnio. Obok niego
          malzenstwo. Jechali na tydzien do NY bo ich syn sie zenil (z Amerykanka). Nawet
          sie klocili, bo on chcial jechac na 10 dni, a ona na 7. I ... nie dostali wizy.
          Pechuncio. Pewenie zlamali jakies "rules" z manulala dla urzednika konsulatu
          Takich przykladow moglbym naprawde mnozyc.
          Jesli ktos chcialby mnie zaatakowac, ze jestem amerykanofobem od razu mowie ze
          to nieprawda. Bardzo wiele rzeczy w tym kraju mi sie podoba, ale ich podejscie
          do przepisow, biurokratyzacja i jakas forma biurokratycznej bezdusznosci to dla
          mnie wielki minus. I kropka.

          Pozdrawiam

          • zpustynii Re: Filozoficznie 06.09.07, 04:50
            Jednego ty panienko wcale ale to wcale nie rozumiesz. W USA ludzie
            maja bardzo wysoka moralnosc spoleczna, co w Polsce w ogole nie
            istnieje,dlatego cie to denerwuje.
            Tlumaczenie policjantom, ze sie nie chcialo zrobic czegos i zrobilo
            przez przypadek jest smieszne i dziecinne i moze przechodzi w Polsce
            ale nie w USA. Policja, to nie gabinet terapeutyczny dla
            nieudaczniow, ktorzy nie wiedza co maja robic w zyciu i jak.
            Jak zbroisz dostajesz w dupe,to takie proste ale w Polsce jak widac
            w ogole nieemozliwe do pojecia.
            Widzisz procz kultury materialnej ludzie maja jeszcze kulture
            spoleczna w Polsce ona nie istnieje wiec caly system wydajecie sie
            dziwny...
            • Gość: KaliKali Re: Filozoficznie IP: *.ipaper.com 06.09.07, 17:00
              to ty nie rozumiesz.

              A na przyszlosc - "panienke" sobie wypraszam. W zaden sposob swoja wypowiedzia
              nikogo nie obrazilem, a to ze masz inne poglady niz ja nie uprawnia cie do
              uzywania takich zwrotow.

              Jak chcesz pisac o "kulturze" to moze na poczatek sam sie jej naucz.

              bez pozdrowien i jak dla mnie EOT
            • norma_baker Re: Filozoficznie 07.09.07, 04:28
              I po kiego Robert zabrales sie za tlumaczenie idiotce?

              Ona nigdy nie zrozumie, bo to burak bialostocki i tyle. Zbyt
              formalna dla niej Ameryka.... woli Polske.
              • Gość: Doctor Re: Filozoficznie IP: *.proxy.aol.com 07.09.07, 06:15
                No wlasnie - ja tez nie rozumiem:
                > I po kiego Robert zabrales sie za tlumaczenie idiotce?

                Nie ma czego tlumaczyc kalikali, skoro napisal/a taki text:

                "Ja nie pisze o lamaniu prawa - tu oczywiscie macie racje - prawa
                trzeba przestrzegac.
                Ja pisze o moich obserwacjach w tym kraju. O jakims cholernym
                formalizmie. "Rules are rules" i koniec. Nie przekonasz policjanta,
                ze nie jestes zlodziejem i zrobiles cos przez zwykle roztargnienie."

                Jasne, ze nie przekonasz. Policjant w Ameryce to glupek i nie zechce
                uwierzyc w zwykle roztargnienie. Kradziez potraktuje jak kradziez.

                "Niewazne, ze mam wize L1 za 500 dolcow "blanket L petition", ktora
                mnie upowaznia do wjechania do US z pocalowaniem w dupe. Nie wazne,
                ze rano ustwiowne spotkanie z klientem i zaczynamy projekt za gruba
                kase, a nad moim przyjazdem pracowalo kilkanascie osob..."

                Taka gruba ryba na naszym skromnym forum? Ustawione spotkanie?
                Projekt z pocalowaniewm w dupe? Moisciewy, zatkalo mnie na amen!

                "ich podejscie do przepisow, biurokratyzacja i jakas forma
                biurokratycznej bezdusznosci to dla mnie wielki minus. I kropka."
                Ot, wypowiedz idioty. I kropka.
                • Gość: KaliKali Re: Filozoficznie IP: *.ipaper.com 07.09.07, 15:46
                  Doctor - prosze cie skup sie na tresci. Postaraj sie przez moment wyobrazic, ze
                  masz bogatszy zasob argumentow niz "on/ona jest idiota/idiotka". Ja wiem, ze to
                  ciezko, ale sproboj. Moze popros kogos o pomoc jak masz klopoty z rozumieniem
                  tekstu pisanego.
                  Na poczatek prosty test - wskaz mi miejsce w mojej wypowiedzi, w ktorym
                  napisalem, ze "wole Polske".


                  A teraz pytanie, mam nadzieje, ze nie za trudne:
                  Czy naprawde uwazasz, ze Ameryka to kraj idealny, bez wad, kraina mlekiem i
                  miodem plynaca, a Amerykanie to ziemskie wcielenia aniolow, krystaliczne
                  osobowosci bez wad?
                  • zpustynii Re: Filozoficznie 07.09.07, 20:16
                    Zle napisalas SPROBUJ. Moze i bym sie skusil na jakies tlumaczenia,
                    mimo, ze Janek mnie od tego odgania. Ale skoro ty nie znasz nawet
                    podstawowej polskiej ortografii, to naprawde nie mamy o czym
                    dyskutowac.
                    • Gość: KaliKali Re: Filozoficznie IP: *.hsd1.il.comcast.net 08.09.07, 04:53
                      Wiesz co, naprawde szkoda czasu.
                      Jedyne wasze (bo widze, ze dzialacie w grupie) argumenty to "glupi", "idiota",
                      "panienka", a teraz jeszcze "nie zna ortografii" itd.
                      Ciekaw jestem, czy w normalnym zyciu zachowujecie sie rownie chamsko, czy moze
                      wasza "odwaga" konczy sie wraz z waszym poczuciem anonimowosci.
                      Tym bardziej groteskowo to wyglada jak zestawiacie te bluzgi ze wznioslymi
                      gadkami od "kulturze" i moralnosci.
                      W sumie nie wiem po co to pisze. Nie wydaje mi sie, zebyscie cos z tego zrozumieli.
    • Gość: sinooka Re: byl sobie jeden problem... IP: *.hsd1.md.comcast.net 05.09.07, 14:57
      ale przeciez na lotnisku biora odciski palcow
      • Gość: Esti Re: byl sobie jeden problem... IP: *.bchsia.telus.net 07.09.07, 19:16
        przeciez gdyby Rumun w Polsce wyszedl z niezaplaconym dezodorantem w kieszeni ze
        sklepu to by go potraktowali tak samo. Jego tlumaczenia na nic by sie nie zdaly.
        Na calym swiecie jest podobnie ;-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka