prawdziwystarywiarus
03.02.05, 09:48
Legenda Docenta runela spektakularnie w ciagu 24 godzin po opublikowaniu w
internecie Listy Wildsteina, na ktorej Docent [albo jego doppelganger, albo
inna osoba o tym samym nazwisku i imieniu] znajduje sie pod poprzednio
uzywanym nazwiskiem i sygnatura akt IPN BU 0604/854 (ze slawnym "jednym zerem"
oznaczajacym w IPN etatowych pracownikow aparatu bezpieczenstwa PRL.)
0604/854 w warunkach operacyjnego zaskoczenia puscily nerwy, i runal do
klawiatury, zamiast przedtem chwile pomyslec. Dzialajac porywczo i
impulsywnie, 0604/854 w ciagu okolo poltorej godziny udowodnil swoja calkowita
niekompetencje w charakterze pracownika aparatu, poczynajac sobie nastepujaco:
1. Przyznal sie do pracy dla "wywiadu gospodarczego" PRL na "kierowniczym
stanowisku" w Impexmetal-u. Prace taka docent przedstawil jako rzecz zwykla. W
publikowanych do tej pory zyciorysach docenta prozno szukac tych kierowniczych
stanowisk w kraju. Impexmetal i Metalexport, rzekomo handlujace wyrobami
przemyslowymi, zwlaszcza obrabiarkami (m.in. eksportujace PRL-owska high-tech
do USA, Wielkiej Brytanii i Niemiec, hehehe) byly od wczesnych lat 60-tych az
do upadku komuny powszechnie znanymi przykrywkami dzialalnosci wywiadowczej
PRL. Nie bylo mowy, by stanowiska kierownicze piastowal w nich ktokolwiek nie
majacy bliskich osobistych zwiazkow z poteznym wywiadowczym sponsorem tych
instytucji. Gdyby docent mial choc troche sprytu, to konsekwentnie
utrzymywalby, ze w Impexmetalu tylko zamiatal i robil przelozonym kawe, ale na
to nie pozwolila mu milosc wlasna. W sprawie "wywiadu gospodarczego" - patrz
przypis.
2. Zrezygnowal z legendy o opuszczeniu Polski rzekomo w wyniku swojej
fundamentalnej niezgodnosci pogladow z polityka rzadu Jaruzelskiego, oraz
checi unikniecia internowania w stanie wojennym, zastepujac ja opisem swego
sprytu i zaradnosci podczas postepowan wizowych i przesluchan w RFN, gdzie
znalazl sie bez zadnego klopotu w 1981 roku.
Nota bene, skad Docent wiedzial przed grudniem 1981 roku, ze wprowadzony
zostanie stan wojenny, a planowane na jego okres uwiezienie opozycjonistow
zostanie nazwane 'internowaniem'? Zwykli obywatele PRL na ogol po raz pierwszy
uslyszeli to slowo, rzadko przedtem uzywane w jezyku polskim, dopiero 13
grudnia 1981.
3. Przyznal sie do wyjazdu z PRL na paszporcie sluzbowym przez Niemcy, gdzie
sprawnie naklamal, ile wlazlo, urzednikom ambasady RPA i przesluchujacemu go
oficerowi CIA, z czego Docent jest do dzis dumny i uwaza to za czyn patriotyczny.
4. Przyznal sie do nostalgii za PRL, ktora zreszta szczegolowo uzasadnil.
Docentowi brakuje na Zachodzie zwlaszcza doktryny awansu spolecznego, ktorej
wiele zawdzieczal w Polsce. Na Zachodzie, nikt w ciagu ostatnich 20 lat nie
znalazl zadnego sensownego powodu, zeby Docenta spolecznie awansowac.
5. Zgodnie z przyswojona na szkoleniach zasada 'lapaj zlodzieja!' Docent
usilowal skierowac uwage na inna osobe, ale w pospiechu otworzyl stary skrypt
szkoleniowy na zlej stronie, i we wprost widowiskowy sposob zapieprzyl wybor
celu zastepczego, po drodze dostarczajac stos znakomitego materialu juz
drugiemu z kolei bezpodstawnie pomowionemu.
Ogolnie, wychodzi na to, ze 0604/854 nie byl ani najbardziej blyskotliwym
funkcjonariuszem swego rocznika, ani prymusem na szkoleniu. Ulga z powodu jego
odmowy powrotu do PRL mogla miec charakter obustronny. 0604/854 ma profil
edukacyjny i profesjonalny z grubsza podobny do gen. Mariana Zacharskiego;
roznica jest taka, ze 0604/854 jest daleko glupszy. Dzis nie przeszedlby jako
rekrut podstawowych testow psychometrycznych, ale kiedy wiele lat temu
zaczynal prace, testy takie nie byly jeszcze w powszechnym uzyciu.
Wiele wskazuje na to, ze w goraczkowej atmosferze pamietnego roku 1981, pod
haslem "cala zaloga do pomp", w warunkach nawalu pracy i niedoboru personelu,
0604/854 otrzymal, prawdopodobnie przez pomylke, samodzielne zadanie w RPA -
pomimo protestow dzialu szkolenia, ze sobie nie poradzi. Po czym, zgodnie z
przewidywaniami instruktorow, nie poradzil sobie, marnujac czas i fundusze.
W tych okolicznosciach, 0604/854 zachowal sie przytomnie i zignorowal
polecenie powrotu do kraju, prawidlowo rozumujac, ze nic dobrego go tam nie
czeka, bo najpierw beda na niego darli morde za bezsensownie wydatkowana kase,
a potem, w najlepszym wypadku, upchaja go gdzies w administracji. Milosc
wlasna Docenta natomiast kategorycznie wykluczala transformacje z asa wywiadu
na magazyniera czapek mundurowych.
Nota bene, zblizony los spotkal za to samo, czyli nieudolnosc, innego oficera
z tego samego naboru co 0604/854, kpt. Andrzeja Czechowicza. Po krotkim
okresie fanfar i wystepow w TV, kpt. Czechowicz, PRL-owski ekwiwalent Mata
Hari od rozpracowania Radia Wolna Europa, objal podrzedna posade szyfranta na
czwartorzednej polskiej placowce w NRD.
Przypis:
Docent z niewiadomych powodow uwaza, ze praca dla "wywiadu gospodarczego" w
PRL byla rzecza normalna, i w dodatku "tak jest wszedzie" (skads juz znamy ten
argument, czyzby Docent i Komentator uczeszczali na te same szkolenia?)
W PRL nie bylo oddzielnego wywiadu gospodarczego. Byl cywilny wywiad
zagraniczny, w Departamencie I MSW PRL, ktory zajmowal sie miedzy innymi
rowniez szpiegostwem gospodarczym na rzecz RWPG.
Szpiegostwem gospodarczym wywiad PRL zajmowal sie glownie dla uspokojenia
niedouczonych czlonkow Biura Politycznego, ze resort robi co moze dla
gospodarki narodowej, nie bez kozery przekrecanej przez lud polski na
"gospodrake narodowa". Analitycy Departamentu I nie byli durniami, i szybko
doszli do prawidlowego wniosku, ze chocby przyszlo tysiac Docentow, i kazdy
zjadlby tysiac kotletow, i kazdy nie wiem jak sie natezal, to i tak nic to nie
pomoze centralnie planowanej gospodarce PRL, opartej na antyracjonalnym
zabobonie ideologicznym "socjalizmu realnego", podpartym doswiadczeniami
sowieckiej industrializacji z lat dwudziestych. Socjalizm realny byl tak samo
realny, jak ewentualna lewitacja mumii Lenina, wiec z raportow
socjalistycznego wywiadu gospodarczego nigdy nic realnego sie nie urodzilo, bo
nie moglo.
Kluczowy punkt lezy w czym innym. Tak jak nie mozna byc tylko troche w ciazy,
tak nie mozna bylo w PRL byc "tylko" w wywiadzie gospodarczym. W PRL mozna
bylo byc w wywiadzie albo nie byc w wywiadzie. Docent mowi, ze byl, i ze jest
z tego dumny. Gdyby mial nieco oleju w glowie, powiedzialby, ze nie byl, tylko
sobie to wszystko wymyslil jako notoryczny mitoman. No, ale Docent predzej sie
z gzymsu rzuci, niz troche skromnosci okaze, bowiem prawda duzo mniej jest
kolorowa niz jego barwne konfabulacje.
Spuscmy zatem litosciwa kurtyne na postac emerytowanego funkcjonariusza, ktory
wielu rzeczy w zyciu probowal, ale nic mu nie wyszlo. Oprocz konfabulacji i
przedstawiania sie nieswiadomym jako pracownik naukowy Monash Uni (ostatnio w
styczniu 2005, prawie rok po exit z Monash) - niewiele mu pozostalo.
Hic transit gloria mundi.