Gość: 10cc
IP: *.bc.hsia.telus.net
23.12.02, 10:35
Prawda ponad wszystko
Andrzej Gwiazda - legenda pierwszej Solidarności. Inżynier, aktywny działacz
opozycji już od 1976 roku, współpracujący z KOR-em. Od 1 maja 1978 roku
członek Komitetu Założycielskiego Wolnych Związków Zawodowych - Wybrzeża i
współredaktor pisma "Robotnik Wybrzeża".
W sierpniu 1980 roku członek prezydium MKS w Stoczni Gdańskiej. Od dnia
powołania do życia NSZZ Solidarność - 17 września 80 r. - wiceprzewodniczący
związku. 13 grudnia 1981 internowany w areszcie śledczym Białołęka. 22
grudnia 82 r. na terenie "internatu" aresztowany pod zarzutem "Próby obalenia
ustroju siłą" (przewidywana kara w kodeksie karnym od 15 lat więzienia do
kary śmierci włącznie), zwolniony 22 lipca 84 r. Aresztowany ponownie 16
grudnia 84 r. - ostatecznie zwolniony 15 maja 1985. Prawy Polak, patriota,
kontynuator najwspanialszych polskich tradycji narodowo-wyzwoleńczych.
Zbyszek Koreywo: Panie Andrzeju, wiem, że jest to bardzo trudne pytanie ale
proszę pokusić się o odpowiedź : Jak to możliwe, że naród polski, tak ciężko
doświadczony przez komunizm, wybiera na prezydenta byłego komunistę,
człowieka, który był aktywistą tego nieludzkiego systemu.
Andrzej Gwiazda: Ma pan rację, jest to pytanie bardzo trudne. Odpowiadając na
nie, nie chciałbym, aby ktokolwiek odniósł wrażenie, że jestem obrońcą
spadkobierców tego właśnie systemu. Niemniej, żeby odpowiedzieć na to pytanie
trzeba przede wszystkim znać realia polskie czyli prawdę ekonomiczną.
Rozumiem, że musi być bardzo trudno Polonii Australijskiej orientować się w
tych sprawach jako, że znają Polskę tylko z informacji stąd płynących.
A zatem wróćmy na chwilę do czasów, kiedy to kształtowała się Polska scena
polityczna. Nie jest tajemnicą, że w dalszym ciągu wiodącą rolę w życiu
politycznym Polski wiodą te ugrupowania, które swego czasu usiadły w
Magdalence do tajnego spotkania, przygotowującego tzw. Porozumienie. Nie jest
również tajemnicą, że skład tej ekipy, it po obydwu stronach, kształtował
były minister spraw wewnętrznych PRL - generał Czesław Kiszczak lub ci,
którym on podlegał. Tak więc te ekipy czy partie, które są postrzegane jako
przeciwnicy komunistów, zostały utworzone we współpracy z nimi. Bez jasnej
świadomości tego faktu, jakiekolwiek analizy polityczne będą oderwane od
rzeczywistości a zachowanie społeczeństwa - absurdalne. W 1989 roku wyborcy
Polscy obdarzyli bezgranicznym zaufaniem wszystkich tych, którzy wcześniej
byli im znani z pracy w podziemnej Solidarności. Natomiast już pierwsze
skutki rządów tych ludzi okazały się fatalne czy też wręcz tragiczne. Kiedy
kilka lat temu przeprowadzono badania socjologiczne w kraju okazało się, że
tylko 14% ludności ocenia, iż tzw. transformacja z systemu komunistycznego do
demokracji okazała się dla nich korzystna. To znaczy, że 86% ocenia, że jest
tak jak za komuny albo nawet gorzej.
My wszyscy, tu na ziemi polskiej, byliśmy przekonani, że upadek komunizmu
spowoduje gwałtowny rozwój gospodarki a co za tym idzie, wzrost stopy
życiowej. Żeby to lepiej zobrazować, niech mi będzie wolno posłużyć się
jednym przykładem. W 1980 roku Andrzej Słowik w Łodzi organizował tzw. marsze
głodowe, bowiem spożycie mięsa na głowę było niewiarygodnie niskie. W 1998
okazało się, że spożycie mięsa w stosunku do roku 80 spadło o 20%. Tak więc
jasne jest, że to Polska rzeczywistość ma wpływ na taki kolejny wynik
wyborów, jako, że komuniści nie po raz pierwszy zwyciężyli. Mianowicie od
roku 89 wygrali w wyborach parlamentarnych, dwukrotnie prezydenckich oraz raz
w referendum konstytucyjnym. Tak więc wybór Kwaśniewskiego to nie jest
incydent tylko jakby trwała tendencja, spowodowana straszliwym zawodem czy
też nieprawdopodobnym oszustwem, jakiego wobec narodu dopuściły się ekipy
tzw. prawicy. Mówię tu o tragicznych skutkach zarządzania gospodarką jak
również ich nieprawdopodobna wręcz arogancja. Mamy tu do czynienia z
odwróceniem ról - tzw. prawica występowała jako ugrupowanie doktrynalne,
która nas wzywało do daleko posuniętych wyrzeczeń w celu zbudowania
kapitalizmu, czyli, że biedni muszą być jeszcze biedniejsi tylko po to, by
nieliczna grupa mogła zbić niewiarygodne wręcz majątki, co się zresztą stało.
Poza tym, jak już wcześniej wspomniałem, niesłychana arogancja tzw. prawicy,
wręcz chwalenie się oszustwami i złodziejstwami.
Natomiast byli komuniści odżegnują się od jakichkolwiek doktryn i tylko
skromnie mówią, iż ich zadaniem jest służba narodowi.
Tak więc w Polsce mamy do czynienia z typowym pomyleniem pojęć. U nas ekipy,
które powstały po 1989 roku reklamowały się jako prawica, gromko krzycząc, że
jedyna lewicą są tylko byli komuniści. Ludzie to zaakceptowali i po kilku
rządach, określanych jako prawicowe, zorientowali się, że działają one
przeciwko nim. W tej sytuacji jako alternatywa jawił się tylko Sojusz Lewicy
Demokratycznej czyli przeformowana PZPR. No i tak właśnie komuniści zaczęli
zdobywać sobie elektorat. Trzeba wyraźnie zdać sobie sprawę z tego, że rządy
tzw. Solidarnościowe, bo taka była oficjalna nazwa, w pierwszym rzędzie
sprowokowały masową wyprzedaż majątku państwowego oraz niesłychane wręcz
bezrobocie. Poza tym spowodowano straszliwą nędzę wielu tysięcy ludzi, którzy
musieli zdobywać resztki jedzenia grzebiąc się w śmietnikach oraz armię
głodujących, byłych pracowników PGR-ów.
A oto jeszcze inny, typowy przykład nieudolności lub złej woli rządów tzw.
Solidarnościowych: zlikwidowano 8- godzinny dzień pracy jako, że
odpracowywaliśmy soboty. Ale te wolne, odpracowane soboty nie odliczały się z
urlopu, co było, w świetle prawa ewidentnym oszustwem. Tak więc rządy
Solidarnościowe, powstałe na bazie związków zawodowych oszukiwały ludzi pracy
w kwestii urlopowej. Kiedy post-komuniści wygrali wybory, natychmiast to
skorygowali. Można powiedzieć - drobiazg. No, ale to są te pozytywne
drobiazgi, jakie można odnotować na korzyść byłych komunistów. Inna sprawa -
rządy Solidarnościowe wprowadziły 500% podatek od podwyżek płac. To w
zasadzie uniemożliwiło realne podwyżki przy trzy cyfrowej inflacji. W 1993
roku ten podatek został przez rząd post-komunistyczny zlikwidowany, co
pozwoliło w firmie, w której pracowałem, podnieść zarobki średnio o 40% w
ciągu pół roku. I znowu, można powiedzieć drobiazgi ale właśnie takie sprawy
ludzie pamiętają najlepiej.
Można powiedzieć, że w chwili obecnej w Polsce panuje szeroko zakrojona
opinia, że Solidarność zdradziła interesy społeczeństwa. I dlatego myślę, że
wyniki ostatnich wyborów jasno wskazują, że były to jakby wybory negatywne.
Ludzie szeroko odrzucili wszystkich tych, którzy ich oszukali, którzy
wykorzystali ich zaufanie, ich gotowość do daleko posuniętych poświęceń dla
dobra kraju.
Ja musze powiedzieć, że mimo to, iż rozumiem motywacje społeczeństwa też
jestem przybity wynikiem tej ostatniej elekcji, jakkolwiek wiele osób, które
mnie na ulicy zaczepia czy też znajomi uważają, że spośród pierwszej trójki
kandydatów na krzesło prezydenckie, Kwaśniewski jest najmniejszym złem. Tak
więc wybór okropny ale chyba i tak najlepszy ze wszystkich możliwych. Po
prostu ludzie nie chcieli tych następnych dwóch (A. Olechowski oraz M.
Krzaklewski - przyp. mój). Tak więc komuniści w Polsce wygrywają bowiem w
ocenie społecznej, ich alternatywa jest jeszcze gorsza.
ZK: Panie Andrzeju, w którym momencie, pana zdaniem, dokonał się ten wielki
akt manipulacji politycznej, kiedy uczciwi ludzie zostali usunięci z elit
Solidarności a ich miejsca zajęli agenci Służby Bezpieczeństwa.
AG: Myślę, że od samego początku, że zaczęło się to jeszcze przed strajkiem
sierpniowym z 1980 roku. Jak teraz wiemy, porozumienia zostały zawarte tylko
w tych regionach, gdzie na czele strajków stali agenci SB. Wyjątek stanowi
tylko Rozpłochowski bowiem w Katowicach połapano się w czas i na dzień przed
podpisaniem porozumień zmi