ciekavvy
05.05.03, 13:12
Pytanie: zostalem zatrzymany przez policje stanowa w USA za przekroczenie
szybkosci. Mialo byc 55mph, ja twierdze ze bylo 59, on po zatrzymaniu sie na
poboczu autostrady *:00 wieczor) podszedl z prawej strony samochodu do okna.
Otworzylem okno (pasazera nie bylo). On: czy wie jaki byl limit predkosci?
Tak. Jaki, pyta: 59mph. On: nie: laserem zlapalem na 71mph. Ja na to, z calym
oburzeniem: to niemozliwe. Na to on: poprosze dokumenty.
Szukam, szukam: znalazlem, daje mu. On: ubezpieczenie nieaktualne. Szukam
dalej w skrytce i znajduje jakis inny papier, podaje mu. On bierze, cos
mruknal a ja nie BYLEM PEWIEN CO TO BYLO. Byl jakis narwany, poszedl do
samochodu, ktory parkowal za moim. Zaczalem szukac w skrytce i znalazlem
jakis inny plik papierow, zlapalem to, wychodze z LEWEJ strony (parkujemy na
poboczu, dosyc szerokim). Zaczynam isc w jego kierunku, z papierami wyraznie
w reku i wysoko tak ze widzi co jest, jest jeszcze widno aby widziec co sie
dzieje...
Na to on: RYCZY W MEGAFON JAK ZARZNIETA KROW: WRACAC DO SAMOCHODU....Ja ide
dalej, bo przeciz chce mu dac te papiery myslac ze tam jest odpowiedz na jego
pytanie o ubezpiecznie. Facet dostaje kota: WRACAC DO SAMOCHODU: oczywiscie
ja ide dalej, bo takiego idioty jeszcze nie slyszalem w akcji (dzieje sie to
na miejskiej autostradzie, ruchy przedwieczorny). Nagle on: DAJE GAZU, do
tylu jakby mu ktos pogonil kota. Tak pojechal do tylu na wstecznym, ze
poczulem sie ze mam do czynienia z wariatem najwyzszego kalibru. A wiec
wrocilem do auta i czekam. Za chwile podszedl i mowi: co mi pan chcial
POKAZAC? A wiec nie byl slepy... Ja: znalazlem to ubezpieczenie ktorego pan
szukal. On: przeciez mi pan juz dal. Ja: nie wiedzialem. On: tak dal mi pan
drugim razem. Ja; o...
Teraz on: MIERZYLEM PAN DWA RAZY LASEREM (teraz mi TO mowi???? Tak brzmi
jakby chcial abym zrezygnowal z wizyty w sadzie, bo jego wiarygodnosc juz
jest przestrzelona... Napisal mi 65 i mowi gdzie przeslac pieniadze. Ja na to
to jest absolutnie pomylka. Wskazal na adres sadu, itd itd.
Pytanie do znawcow tematu:
pojscie do sadu to nie problem, ale co poza tym zrobic?
Czy jego zachowanie, szczegolnie z ta jazda szybkosciowa na wstecznym jest
normalne? Czy swiadczy to o tym ze facet jhest nienormalny, przetrenowany.
Przyznaje takiego idioty jeszcze nie widzialem. Czy to, ze on mowi mi dopiero
poznniej, ze MIERZYL MNIE DWA RAZY nie swiadczy o tym ze montuje sobie sprawe?
Zrobilem zdjecie mojego samochodu (truck) jak byl zaladowanay, czy to moze
pomoc ze nie jechalem 71, ale 59mph?
Co moge w tej sytuacji zrobic poza pjsciem do sadu i powtorzyc co tu
napisalem?
Czy jest warto zlozyc skarge na tego typa (policja stanowa) i czy ja cos z
tego bede mial jezeli chodzi o ten ticket?
Dziekuje
(maly, niepozorny, bez jezykow i dosyc brzydki. Praca stala, chociaz nie na
dachu. Na azbestach sie nie znam. Na ogol idzie mi na 3+.