Dodaj do ulubionych

Wyjechać?? Emigrować??

26.11.01, 13:06
Wielokrotnie ten wątek przewija się na Forum, jedynie pod różnymi
tytułami i pewnie długo będzie to temat aktualny.
Młodzi - bo nie mogą znaleźć pracy.
Starsi - chociaż pracują i zarabiają tak niewiele to dodatkowo
straszy się ich perspektywą bezrobocia.
Brak kontaktów, adresów, znajomych za granicą jest powodem, że
szukamy pomocy na Forum.
Pomocy w znalezieniu pracy !! Chcemy pracować i zarabić, nikomu
nie być ciężarem!!
Ale też nie wszyscy mamy zawody informatyków, inżynierów, itp.,
które są poszukiwane za granicą, które kwalifikują się do emigracji.
Chcemy wyjechać, ale może nie od razu emigrować.

Mniej bałabym się, że stracę pracę, gdybym miała możliwość wyjazdu,
pracy, zarobienia poza krajem. Sprzątanie, opieka itp. - to jest
to, co mogłabym robić. I napewno zarobiłabym dużo więcej, niż
tu siedząc za eleganckim biurkiem.
Lecz potrzebuję pomocy w znalezieniu takich właśnie prac.
Czy odpowie mi ktoś???
Ciepło wszystkich pozdrawiam.



Obserwuj wątek
    • Gość: grzegorz Re: Wyjechać?? Emigrować?? IP: *.bielsko.dialog.net.pl 26.11.01, 14:04
      Nie przejmuj sie, ze nie znajdziesz przcy. Ja w zeszlym roku pojechalem po raz
      pierwzy "na luja", mialem tylko mieszkanie zalatwione, i juz po 4 dniach
      pracowalem. A w Polsce sie stresowałe- gdzie znajde prace itd, strace 1000
      $...Jest tyle ogloszen ze glowa boli. przynajmniej w NJ-NY, tam gdzie bylem i
      na wiosne ponownie zamierzam tam leciec, moze zostac? Nie wiem jeszcze
      • optymistka Re: Wyjechać?? Emigrować?? 27.11.01, 08:33

        Dzięki Grzegorz, naprawdę dziękuję.
        Chociaż Ty jeden podtrzymałeś mnie na duchu, bo widzę, że temat
        nie bardzo "chwycił".
        Wydaje mi się, że większość z nas tak właśnie zaczyna, od tego
        typu prac. I nie ma powodu wstydzić się, gdyż uczciwa praca
        nikogo nie hańbi. A jeśli mamy ambicję, zdolności to osiągniemy
        coś więcej i wówczas myślimy o pozostaniu w danym kraju.
        Życzę Ci powodzenia.
        • Gość: Pit Re: Wyjechać ! Emigrować ! IP: 213.182.146.* 27.11.01, 09:17
          Uwazaj tylko na czarne owce w polskiej skorze za granica, beda Tobie wiele obiecywac,
          w najgorszym przypadku mozesz wyladowac w jakims burdelu po odebraniu paszportu.
          Ale jak mowie to sa przewaznie typki ze wschodu (polska, rosja, albania, jugo, turki itd.)
          Poza tym polecalbym kazdemu emigracje!!!
          Pozdrowienia
          • optymistka Re: Wyjechać ! Emigrować ! 27.11.01, 10:15

            PIT, dzięki za ostrzeżenie.

            "czarne owce w polskiej skórze za granicą" - ale jak je rozpoznać??

            " wylądować w jakimś burdelu" - chyba tego najmniej się obawiam,
            nie ta uroda i nie te wymiary.

            Bałabym się tylko tego, że mogą mi nie zapłacić za pracę.
            Czy to się może zdarzyć, że "uryrasz się" i nie zapłacą ani centa??
            Pozdrawiam.
            • Gość: bogdan Re: Wyjechać ! Emigrować ! IP: *.tnt5.hou3.da.uu.net 27.11.01, 11:58
              po pierwsze -jak tam ze znajomoscia jezyka obcego?
              Jezeli jest Ci obcy to sprobuj sie z nim zaprzyjaznic.
              Sprzatanie.praca nie hanbi ale moze by tak troche wyzej mierzyc.
              Opieka-to jest przyszlosc bo dzieci sa bezradne,matki zapracowane
              a starzy zyja coraz duzej i tez dziecinnieja i sa bezradni.
              Gdyby z Polski przywiezc jakiesv doswiadczenie w tym kierunku to by moglo pomoc.
              Niestety siedzenie za eleganckim biurkiem i marzenie o sprzataniu(optymistka?)
              to nie sa za dobre rekomendacje na zachodzie.
              Czyli po polsku mowiac naucz sie jezyka i zdecyduj sie co chcesz tu robic
              zanimchwycisz za miotle.Polecam zawod pielegniarki -prawdopodobnie nigdy nie
              musialabys sie martwic o zatrudnienie-oczywiscie tutaj.
              • Gość: Stanisla Re: Wyjechać ! Emigrować ! IP: *.*.*.* 01.12.01, 15:46
                Gość portalu: bogdan napisał(a):

                > po pierwsze -jak tam ze znajomoscia jezyka obcego?
                > Jezeli jest Ci obcy to sprobuj sie z nim zaprzyjaznic.
                > Sprzatanie.praca nie hanbi ale moze by tak troche wyzej mierzyc.
                > Opieka-to jest przyszlosc bo dzieci sa bezradne,matki zapracowane
                > a starzy zyja coraz duzej i tez dziecinnieja i sa bezradni.
                > Gdyby z Polski przywiezc jakiesv doswiadczenie w tym kierunku to by moglo pomoc
                > .
                > Niestety siedzenie za eleganckim biurkiem i marzenie o sprzataniu(optymistka?)
                > to nie sa za dobre rekomendacje na zachodzie.
                > Czyli po polsku mowiac naucz sie jezyka i zdecyduj sie co chcesz tu robic
                > zanimchwycisz za miotle.Polecam zawod pielegniarki -prawdopodobnie nigdy nie
                > musialabys sie martwic o zatrudnienie-oczywiscie tutaj.

                Bogdan co masz na mysli mówiąć tutaj, .Mam pytanie jeśli ktoś zna dobrze dwa
                języki ma doświadzcenie w pracy jako handlowiec , przy komputerach(obsługa
                klienta), przedstawiciel farmaceutyczny. Czy w ogóle ma szanse na znalezienie
                jakiejś ciekawszej pracy niż pomocnik murarza
        • Gość: Mr. T Re: Wyjechać?? Emigrować?? IP: 208.50.59.* 27.11.01, 18:43
          optymistka napisał(a):

          >
          > Dzięki Grzegorz, naprawdę dziękuję.
          > Chociaż Ty jeden podtrzymałeś mnie na duchu, bo widzę, że temat
          > nie bardzo "chwycił".
          > Wydaje mi się, że większość z nas tak właśnie zaczyna, od tego
          > typu prac. I nie ma powodu wstydzić się, gdyż uczciwa praca
          > nikogo nie hańbi. A jeśli mamy ambicję, zdolności to osiągniemy
          > coś więcej i wówczas myślimy o pozostaniu w danym kraju.
          > Życzę Ci powodzenia.

          Uczciwa praca nie hanbi. Z tym sie zgodze. Nie mysl jednak, ze to o czym napisal
          Grzegorz, czy co Ty planujesz to jest uczciwa praca. Jezeli pracujesz na czarno
          to nie jest to uczciwe.

          Popieram natomiast pomysl z pielegniarka. Rzeczywiscie jest ogromne
          zapotrzebowanie i z tym zawodem o wize pracownicza i staly pobyt nie jest trudno.
          • Gość: grzegorz Re: Wyjechać?? Emigrować?? IP: *.bielsko.dialog.net.pl 27.11.01, 23:18
            zgadzam sie, to nie jest uczciwe, ja "tylko 4 m-ce" tak pracowalem, ale z
            drugiej strony wszyscy , ktorzy teraz tam sa legalnie tak samo zaczynali,
            wystarczy 2 lata tak pracowac, zaplacic jaks kare, i juz mozna byc-chyba ze zle
            cos zroumialem, z tego co mi tam gadali? Poraw mnie
            • Gość: Mr. T Re: Wyjechać?? Emigrować?? IP: *.ne.mediaone.net 28.11.01, 07:02
              Gość portalu: grzegorz napisał(a):

              > zgadzam sie, to nie jest uczciwe, ja "tylko 4 m-ce" tak pracowalem, ale z
              > drugiej strony wszyscy , ktorzy teraz tam sa legalnie tak samo zaczynali,
              > wystarczy 2 lata tak pracowac, zaplacic jaks kare, i juz mozna byc-chyba ze zle
              >
              > cos zroumialem, z tego co mi tam gadali? Poraw mnie

              Ja mialem szczescie ominac to srodowisko w mojej karierze. I wcale tak nie
              zaczynalem. Bylem legalnym emigrantem od poczatku, az do otrzymania obywatelstwa.

              Jezeli chodzi o te kary itp, o ktorych piszesz... Amerykanskie przepisy
              emigracyjne maja to do siebie, ze bardzo czesto sie zmieniaja. To o czym piszesz
              bylo mozliwe kiedys, teraz juz nie (ostatnia amnestia dla nielegalnych miala
              miejsce za Clintona). Po 11 wrzesnia nie spodziewalbym sie jakiejkolwiek
              tolerancji dla nielegalnych emigrantow. Tak wiec emigracja tak, ale tylko legalna.
              I powiem jeszcze to: Jezeli jestes w tym kraju legalnie, to naprade masz szanse
              na dobre zycie. Zycie na poziomie sredniej klasy, nie na poziomie polskiego getta.
    • optymistka Re: Wyjechać?? Emigrować?? 27.11.01, 14:37

      Bogdan, nie siedzę za biurkiem marząc o sprzątaniu.
      Chyba nie zrozumiałeś, lub nie chiałeś zrozumieć.

      Strach przed utratą pracy, na którą nie będzie można liczyć
      w promieniu 200 km ( nie wszyscy jesteśmy z W-wy ), powoduje,
      że szuka się możliwości zarabiania pieniędzy, pomysłu na dalsze
      życie. Co będę wówczas robić?? Skąd brać pieniadze na niezbędne
      minimum??
      To prawda, sprzątanie czy opieka nie są ambitnym, rozwojowym zajęciem.
      Wręcz przeciwnie. Lecz są to prace, na które będzie zapotrzebowanie
      do końca świata. A na dzień dzisiejszy są kilkakrotnie lepiej
      opłacane niż pensje 65% grupy społeczeństwa tutaj, do której i ja
      się zaliczam.
      Do tak prostych prac moja znajomość j.obcego jest w stopniu
      wystarczającym i cały czas uczę się. Będąc w kraju, w którym
      codziennie musiałabym używać tegoż języka, wiedza zapewne pogłębiałaby
      się szybciej i bardziej efektywnie.
      Zawód pielęgniarki? Dzięki za pomysł. Rozumiem, że należałoby go
      uczyć się w kraju, w którym miałoby się ten zawód wykonywać?!
      A więc można sprzątać, uczyć się i za jakiś czas "urządzić sobie
      lepsze życie" ?!
      Mój optymizm wielokrotnie pomógł mi w życiu!!
      A moje marzenia?? To odzielny temat. Pozdrawiam ciepło.
      • erwas Re: Wyjechać?? Emigrować?? 27.11.01, 18:12
        praca + studia jest doskonalym wyjsciem. robi to wielu tublcow (tu W USA). mam
        znajoma z jednorocznym dzieckiem (tato uciekl), ktora pracuje jako kelnerka i
        studiuje byc nauczcielka. uniwersytety, technical-vocational institutes
        (politechniki, szkoly zawodowe) zawsze pomagaja w znalezieniu pracy, czesto
        nawet na terenie samej uczelni. trzeba sie jednak jakos wcisnac. nie wiem jak
        wyglada zapisywanie sie na kursy z wiza turysyczna
        • Gość: Mirko Re: Wyjechać?? Emigrować?? IP: 65.206.44.* 27.11.01, 19:01
          Najpierw: czesc Grzegorz.

          Optymistko,
          czy naprawde chcesz znalezc komfort w mysleniu "a niech ich diabli, najwyzej
          wyjade!"?
          To podejmij konkretne kroki.
          Dopiero wtedy poczujesz sie jak prawdziwy linoskoczek sprawdzajacy najpierw
          siatke pod lina zanim jeszcze zblizysz sie do tej drabinki, ktorej konca nie
          widac wysoko pod kopula. Doladnie jakby przywiesic sobie kolo szafy kartke na
          rano: "najpierw spodnie - potem buty!".
          Jesli nadejdzie moment paniki gdzies tam wysoko na linie, warto bedzie miec
          porzadnie zawiazane sznurowadla i jaka taka pewnosc n/t siatki.

          Do rzeczy: rzeczywiscie najlepszym rynkiem pracy dla emigrantow lub takich
          ktorzy po prostu chca zarobic jest USA, (chyba ze masz b. dobre kontakty w
          Europie, bo to jednak blizej i nie trzeba wiz).
          Prace typu sprzatanie/utrzymywanie porzadku/opieka, najczesciej z
          zamieszkaniem, jesli potrafisz sie porozumiec znajdziesz w dwa tygodnie jak
          dobrze pojdzie.
          Bedzie to n.p. skromne $300/tydz. ale placone gotowka (tak jakby n.p. $370 dla
          pracujacych legalnie i placacych podatki).
          (Jesli znasz dobrze jezyk to znacznie wiecej.)
          Jak widzisz, pomijam sytuacje czysta i klarowna, czyli n.p. taka, ze jestes
          programistaka C++/Javy i jest w Nowym Jorku firma, ktora na Ciebie czeka.
          Bedziesz wiec - jak wielu przed Toba i wielu po Tobie - "turystka".
          A takim, na lotnisku, tuz obok transparentu "Welcome in United States" (co na
          polskiej wersji kwitka I-94 ktory sie wtedy wypelnia jest
          przetlumaczone: "Witamy do Stanow Zjednoczonych") - z reguly amerykanie wbijaja
          pozwolenie na 6-miesiecy pobytu i NIE NALEZY tego przekraczac.
          (I nie ma znaczenia, ze wiza jest wielokrotna i na 10 lat. TEN pobyt nie moze
          pzrekroczyc n.p. 6-ciu mies.)

          Znajomosc jezyka JEST OCZYWISCIE BARDZO WAZNA! Wszyscy, ktorzy napisza, ze to
          bzdura, bo oni ni be, ni me itd. - po prostu nie maja sie czym chwalic a mimo
          to probuja sie chwalic - szerzac jednoczesnie ciemnote i dezinformacje.

          Najwazniejsza jest jednak NIESTETY wiza. Na rozmowe czeka sie niestety dlugo,
          podejscie jest kosztowne a szanse na jej dostanie sa wprost proporcjonalne do
          dochodow a te najczesciej wiaza sie z praca. Nie slyszalem jeszcze, zeby ktos
          kogo wlasnie zwolnili, poszedl do ambasady/konsulatu USA i dostal wize, bo "sie
          Konsul nad bezrobotnym ulitowal".
          Wniosek: po wize idzie sie kiedy jeszcze ma sie prace i udokumentowane dochody
          czy tez jest sie studentem A NIE POTEM, jak piekna bajka sie skonczy. Wtedy
          bedzie tylko ciemny las pelen wyjacych wilkow.
          Potem bedzie po prostu za pozno.

          Amerykanskie (i kanadyjskie) przepisy na ten temat sa jasne: "jesli mozna wizy
          nie dac, to nalezy nie dac".
          A "sytuacje" z ostatnich miesiecy niestety nie zapowiadaja rychlej tego zmiany.
          Kowal ukradl ale cygana powiesza.
          Jak juz dostaniesz amerykanska - pofatyguj sie i po kanadyjska. Lepiej miec niz
          nie miec.

          Dopiero wtedy "a niech ich diabli, najwyzej wyjade!" - nabierze sensu.
          • Gość: grzegorz Re: Wyjechać?? Emigrować?? IP: *.bielsko.dialog.net.pl 27.11.01, 21:00
            Gość portalu: Mirko napisał(a):

            > Najpierw: czesc Grzegorz

            witam mego ZIOMKA SERDECZNIEsmile))
            • Gość: Mirko A w Bielsku jak sama nazwa wskazuje bialusko?? IP: 65.206.44.* 27.11.01, 21:23
              Hej,
              wlasnie jade zaraz na lotnisko po mame, wiec bede mogl sluzyc inforamcja n/t
              przylotow z wielokrotna wiza turystyczna w czasach antyterrorystycznej
              mobilizacji.

              Przygladam sie przebiegowi rejsu pod:
              www.trip.com/trs/trip/flighttracker/flight_tracker_graphic.xsl

              ...gdzie z listy linii trzeba wybrac LOT a pod nr rejsu ten dzisiejszy czyli:
              011
              (bez literek LO)

              P.S. A tu za oknem + 18 i slonce jeszcze pzrez pewnie godzine...
              • Gość: Mirko Re: A w Bielsku jak sama nazwa wskazuje bialo?? IP: 65.206.44.* 27.11.01, 21:28
                Niechcacy podalem adres ktorego uzywam do sledzenia przebiegu lotu ale wejsc tam
                trzeba stad:

                www.trip.com/trs/trip/flighttracker/flight_tracker_home.xsl?airlines=all
                ...gdzie z listy linii trzeba wybrac "LOT - Polish..." itd, a pod nr rejsu ten
                dzisiejszy czyli:
                011
                (bez literek LO)



                • Gość: grzegorz Re: A w Bielsku jak sama nazwa wskazuje bialo?? IP: *.bielsko.dialog.net.pl 27.11.01, 23:23
                  u ciebie 17:20, widze ze samolot juz wyladowal o 16:56, super! Sie cieszysz.

                  FAJOWA TA STRONA, tylko zbyt czesto moi znajomi nie lataja, moze raz na rok.
              • Gość: grzegorz Re: A w Bielsku jak sama nazwa wskazuje bialusko?? IP: *.bielsko.dialog.net.pl 27.11.01, 22:57
                Gość portalu: Mirko napisał(a):

                > Hej,
                > wlasnie jade zaraz na lotnisko po mame, wiec bede mogl sluzyc inforamcja n/t
                > przylotow z wielokrotna wiza turystyczna w czasach antyterrorystycznej
                > mobilizacji.
                >
                >
                To fajnie, mnie to wlasnie interesuje, ale co innego mama a mlody student. Ale
                juz nie myskle tak pesymistycznie jak 11 i kilka dni posad

                Pozdrow mame,a w Bielsku, zaraz zobacze...-3, sniegu ze 20-30 cm, w sobote juz na
                desce bylem w Szczyrku, z 80 cm sniegu bo armatkami walasmile))
                Ale wolalbym te +18
                pozdrawiam
          • swampscott Re: Wyjechać?? Emigrować?? 28.11.01, 02:10
            zeby uscislic sprawe wizy turystycznej: nie nalezy przekraczac 6 miesiecy jak
            piszesz ALE MOZNA PRZEDLUZAC TE WIZE DO ROKU, czyli ma sie o pol roku wiecej wink
            czasu na rozejrzenie sie za miejscem do ewentualnego zapuszczenia korzeni i np.
            zmiany statusu z turystycznego na studencki, itd.
            pzdr
    • Gość: emil m. Re: Wyjechać?? Emigrować?? IP: *.sympatico.ca 28.11.01, 04:58
      optymistko - na ten temat powiedzialem kilka slow w watku "a moze ktos
      zadowolony z emigracji" nieco ponizej. po to aby emigracja sie udala potrzebny
      jest wlasnie optymizm - a ten posiadasz. wyjezdzaj, milionom polakow,
      chinczykow, iranczykow, itp. to sie udalo. dlaczego nie mialoby sie tobie ?
      • optymistka Re: Wyjechać?? Emigrować?? 29.11.01, 08:48

        Jakaż jestem Wam wszystkim wdzięczna za tak pomocne podpowiedzi,
        za zainteresowanie tematem.
        Wiedziałam, że na Polonię można liczyć. Jesteście Kochani!!
        Wszystkie Wasze rady, ostrzeżenia są niezbędne, wręcz potrzebne;
        by upewnić się w swojej decyzji, planach, zamiarach.

        Domyślam się, że najważniejszym pierwszym krokiem jest WIZA.
        Oprócz szczęścia w jej otrzymaniu potrzebne są zapewne ZAPROSZENIE
        bądź DUŻE KONTO.
        A jeśli nie ma ani tego ani tego?? Wycieczka - ucieczka??

        Pozdrawiam wszystkich gorąco i Mamę Mirko. Trzymajcie się ciepło.
        • Gość: Mirko Re: Wyjechać?? Emigrować?? IP: 65.206.44.* 29.11.01, 14:47
          Zaproszenie? Jesli do USA, to niekoniecznie, ale moga zapytac faktycznie i
          wtedy pewnie lepiej miec. Jest to druczek deklarujacy odpowiedzialnosc
          finansowa zapraszajacego za zapraszanego. Sa tam pytania o stan majatkowy,
          wiec ...
          Duze konto? Tak, ale na zasadzie, ze lepiej byc mlodym, bogatym i zdrowym niz...
          Najczestszym powodem do odmowy wizy jest brak udowodnienia zwiazkow z krajem i
          w zwiazku z tym checi powrotu.
          (Czyli samotny, biedny i bezrobotny...)

          Pozdrowienia przyjete; dzieki; wzajemnie.
          • Gość: Mr. T Zaproszenie - druczek IP: 208.50.59.* 29.11.01, 20:31
            Gość portalu: Mirko napisał(a):

            > Zaproszenie? Jesli do USA, to niekoniecznie, ale moga zapytac faktycznie i
            > wtedy pewnie lepiej miec. Jest to druczek deklarujacy odpowiedzialnosc
            > finansowa zapraszajacego za zapraszanego. Sa tam pytania o stan majatkowy,
            > wiec ...
            > Duze konto? Tak, ale na zasadzie, ze lepiej byc mlodym, bogatym i zdrowym niz..
            > .
            > Najczestszym powodem do odmowy wizy jest brak udowodnienia zwiazkow z krajem i
            > w zwiazku z tym checi powrotu.
            > (Czyli samotny, biedny i bezrobotny...)
            >
            > Pozdrowienia przyjete; dzieki; wzajemnie.

            Oto jak jest z zaproszeniami - druczkami.
            Jest to tylko i wylacznie sposob polskich agencji na wyludzenie pieniedzy od
            zapraszajacych. Pamietam jakis czas temu moja zona zadzwonila do konsulatu USA w
            Warszawie i dowiedziala sie, ze najlepsze zaproszenie to list napisany osobiscie
            przez zapraszajacego. Takie oficjalne druczki zawsze wygladaja bardziej
            podejzanie. Zarowno moi rodzice jak i kolezanka mojej zony dostali wizy wlasnie
            posiadajac takie "nieformalne" zaproszenia. I wcale tam nie pisalismy o tym, ile
            mamy pieniedzy w banku itp... Podalismy za to nasz adres i telefon na wypadek
            jakby ktos sie chcial z nami skontaktowac.
            • ttc Re: Zaproszenie - druczek 29.11.01, 21:21
              Gość portalu: Mr. T napisał(a):

              > Gość portalu: Mirko napisał(a):
              >
              > > Zaproszenie? Jesli do USA, to niekoniecznie, ale moga zapytac faktycznie i
              >
              > > wtedy pewnie lepiej miec. Jest to druczek deklarujacy odpowiedzialnosc
              > > finansowa zapraszajacego za zapraszanego. Sa tam pytania o stan majatkowy,
              >
              > > wiec ...
              > > Duze konto? Tak, ale na zasadzie, ze lepiej byc mlodym, bogatym i zdrowym
              > niz..
              > > .
              > > Najczestszym powodem do odmowy wizy jest brak udowodnienia zwiazkow z kraj
              > em i
              > > w zwiazku z tym checi powrotu.
              > > (Czyli samotny, biedny i bezrobotny...)
              > >
              > > Pozdrowienia przyjete; dzieki; wzajemnie.
              >
              > Oto jak jest z zaproszeniami - druczkami.
              > Jest to tylko i wylacznie sposob polskich agencji na wyludzenie pieniedzy od
              > zapraszajacych. Pamietam jakis czas temu moja zona zadzwonila do konsulatu USA
              > w
              > Warszawie i dowiedziala sie, ze najlepsze zaproszenie to list napisany osobisci
              > e
              > przez zapraszajacego. Takie oficjalne druczki zawsze wygladaja bardziej
              > podejzanie. Zarowno moi rodzice jak i kolezanka mojej zony dostali wizy wlasnie
              >
              > posiadajac takie "nieformalne" zaproszenia. I wcale tam nie pisalismy o tym, il
              > e
              > mamy pieniedzy w banku itp... Podalismy za to nasz adres i telefon na wypadek
              > jakby ktos sie chcial z nami skontaktowac.

              My zrobilismy bardzo podobnie w Kanadzie. Napisalismy (na komputerze zeby lepiej wygladalo) ze
              zapraszamy takiego i taka z takich to a takich powodow. Podalem im moj adres, telefon i moje roczne
              zarobki (bez zadnych dokumentow to poswiadczajacych). Skserowalem tez strone z mojego paszportu
              i dolaczylem do zaproszenia. Nikt nigdy nie zadzwonil a wizy dostali bezproblemowo. Powodzenia ttc
              • Gość: Mirko Klechdy domowe czyli polska ciemnota jak widac. IP: 65.206.44.* 29.11.01, 23:05
                To sie wszystko elegancko zgadza.
                Mozna wreszcie nic nie wypisywac, nawet "na komputerze".

                (Mozna z kims zyc szczesliwie bez obraczki i kosztownego papieru z Ratusza a
                mozna na odwrot.)

                To o czym napisalem nazywa sie "Affidavit of Support" (Form I-864)
                www.worldrelief.org/us/welfare_watch/ww12-97.html
                i jest oficjalnym amerykanskim kwitem Urzedu Imigracyjnego zwanym INS, ktory w
                odroznieniu od Ambasady/Konsulatu, ktora da wize lub na odwrot - zdecyduje czy
                posiadacz wizy moze wjechac czy "Goodby".
                Jest to powazny urzad federalny, jaki ma dla petentow tysiace kwitkow, n.p. I-
                864 czy I-94 - ktory tesciowej przypna do paszportu jak przyleci i wjedzie.
                (Bo to dwie rozne rzeczy).

                Zjawisko jakie Mr T opisuje malowniczo:
                >"Oto jak jest z zaproszeniami - druczkami.
                > Jest to tylko i wylacznie sposob polskich agencji na wyludzenie pieniedzy od
                > zapraszajacych.

                ...dotyczy przekretu jakich wiele kiedy troszke bardziej obznajomieni z
                realiami "Polonusi" zarabiaja na ciemnocie badz bezradnosci rodakow". Wsrod
                mnoswa przykladow bedzie to n.p.: jestesmy w USA turystycznie badz juz
                nielegalnie a chcielibysmy "sprowadzic" n.p. tesciowa (!!).
                Idziemy wiec do Agencji Podrozy "Smok Wawelski, John Kovaltchyk & Co." i tam za
                $150 lub wiecej kupujemy wypelniony wczesniej przez spragnionego $50, mimo
                odpowiedzialnosci karnej za urzedowe lganie - jakiegos biednego polsko-
                amerykanskiego emeryta, ktorego oczywiscie nie widzielismy i nie zobaczymy na
                oczy - wlasnie kwit I-864, w ktorym tenze emeryt zobowiazuje sie pod przysiega,
                ze w razie czego bedzie lozyl na n.p. nasza tesciowa (ktorej tez na oczy nie
                widzial i nie zobaczy) az padnie (niewazne ktore z nich).

                Summa summarum:
                Zapraszajac n.p. wlasna tesciowa i majac do tego podstawy (obywatelstwo lub
                staly pobyt - bo o to sa na druczku I-864 pytania) wcale nie musimy jej wysylac
                zadnego "zaproszenia", z nikim nic po polsku "zalatwiac", "opijac" czy "dawac
                zarobic".
                Mozna jednak wyslac LEGALNY kwitek o ktory CZASAMI Pan/Pani Konsul zapyta - co
                z reguly jest dobrym znakiem, ze rozmowa zbliza sie do pozytywnego dla
                tesciowej konca.

                W tym celu wystarczy wziasc z Urzedu Imigracyjnego DARMOWY druczek (lub
                prosciej: wydrukowac z internetu), wypisac, podbic na rogu (apteka, biuro
                nieruchomosciowe itd) u notariusza za $1, 2 czy nawet u pazernego za $5 (John
                Kovaltchyk?) - co TYLKO potwierdza nasz podpis na tymze druczku.

                I TYLE.
                • Gość: Mirko Wyjasnienie IP: 65.206.44.* 29.11.01, 23:18
                  Wszelkie podobienstwo do uczciwych Agencji Podrozy czy to o nazwie "Smok
                  Wawelski" czy "Marynia Travel" lub innych ciezko i uczciwie zarabiajacych na
                  ciemnocie i biedzie rodakow Polonusow - jest niezamierzone i przypadkowe a
                  postac tesciowej (NA SZCZESCIE!) i innych uzytych osob - kompletnie fikcyjna.
                  Dodatkowo przypominam, ze Swiat jest piekny a "pola szumia dojrzalymi zbozmi".
                  • ttc Re: Wyjasnienie 30.11.01, 00:10
                    Gość portalu: Mirko napisał(a):
                    Jeszcze prawnik z Ciebie bedzie smile
                    > Wszelkie podobienstwo do uczciwych Agencji Podrozy czy to o nazwie "Smok
                    > Wawelski" czy "Marynia Travel" lub innych ciezko i uczciwie zarabiajacych na
                    > ciemnocie i biedzie rodakow Polonusow - jest niezamierzone i przypadkowe a
                    > postac tesciowej (NA SZCZESCIE!) i innych uzytych osob - kompletnie fikcyjna.
                    > Dodatkowo przypominam, ze Swiat jest piekny a "pola szumia dojrzalymi zbozmi".

                • Gość: Mr. T Re: Klechdy domowe czyli polska ciemnota jak widac IP: *.ne.mediaone.net 30.11.01, 01:19
                  Jakbys lepiej przeczytal ten artykul, do ktorego link
                  podales, to bys zobaczyl, ze Affidavid of support jest
                  potrzebny przy sponsorowaniu kogos do jako emigranta,
                  nie turysty. Moja zona musiala taki wypelnic, zebym ja
                  mogl tu przyjechac jako jej narzeczony. Tak wiec nie ma
                  to nic wspolnego z zaproszeniem. Jest to jeden z wielu
                  dokumentow wymaganych przez INS, kiedy sponsorujesz
                  kogos jako emigranta.

                  A tak a propos tych polskich agencji.
                  W zeszlym tygodniu wysylalem z takiej paczki do Polski
                  i slyszalem takie przesluchanie babci chcacej wyslac
                  zaproszenie:

                  Pani z Agencji: Ile ma pani pieniedzy w banku

                  Babcia: a tak z $20,000, wystarczy?


                  PzA: O, to wystarczy, a jaki jest pani social security
                  number?

                  BP: A tu mam napisane.

                  PzA: A obywatelstwo pani ma?

                  B: Mam, moge pokazac paszport...

                  PzA: Wolalabym do czegos takiego certyfikat
                  obywatelstwa (sic!)

                  B: OOO, to dobrze, ze o tym pomyslalam i wzielam...
                  PzA: Tak, tak, to bardzo dobrze... A dom pani ma?

                  B: tak.

                  PzA: Czy jest jakis zysk z tego domu?

                  B: Nie to jest dom jednorodzinny...

                  I tak dalej....

                  Biedna babcia musiala przejsc niezle przesluchanie...
                  Na koniec uslyszala, ze calkiem mlodo wyglada,
                  zaplacila co sie nalezalo i dostala ladne zaproszenie.


                  • Gość: Mirko Mr T. - chrzanicie kolego bez sensu. Ciemnota ! IP: 65.206.44.* 30.11.01, 17:08
                    ...A jakbys Ty podchodzil pare razy z rzedu przez pare lat po turystyczna wize
                    amerykanska lub znal kogos kto tak podchodzil i jej nie dostawal, a nie tylko
                    probowal madrzyc sie n/t temat - to wiedzialbys, ze "Affidavit" nie dotyczy
                    WYLACZNIE imigrantow.
                    Konsul moze go zazadac od kazdego kandydata na turyste, w szczegolnosci jesli
                    turysta twierdzi, ze jedzie do kogos konkretnego a nie po prostu na wycieczke a
                    tym sie rozni Affidavit od pocztowki z napisanym "przyjezdzaj", ze jest
                    oficjalnym dokumentem a pocztowka moze byc "Prima Aprilis" w grudniu.

                    www.usconsulate.krakow.pl/wizy.htm

                    Gdzie jest napisane jak byk:
                    "Jeżeli celem podróży do Stanów Zjednoczonych jest wizyta u znajomych lub
                    krewnych, konsul może poprosić o okazanie zaproszenia."
                    (Jak myslisz: "zaproszenia na druku I-864 czy na pocztowce NAWET wypisanej
                    komputerem"??)

                    Przytoczona przez Ciebie scenka z agencji nadal dowodzi, ze nie rozumiesz co
                    sie wokol Ciebie dzieje, bo dotyczyla najwyrazniej sytuacji, w ktorej agentka
                    wypisywala za babcie ten kwit, bo to o co babcie pytala to sa wlasnie pytania z
                    samego "Affidavit-u", na ktore trzeba tam odpowiedziec. Czyli, ze babcia albo
                    zapomniala okularow, albo po 25 latach na emigracji nadal nie znala jezyka (a
                    kwit jest niestety po angielsku) - co jest bardzo powszechnym wsrod "Polonii"
                    zjawiskiem - rownie powszechnym jak zapominanie "pa polsky" kiedy jeszcze "No
                    English".
                    Wypisywanie za kogos jest 100% legalne i jest na to rubryczka z zapytaniem "kto
                    wypisywal".
                    Mozna za te czynnosc rowniez brac pieniadze.
                    Nielegalne jest oficjalne oswiadczanie, ze bedziemy komus pomagac bez intencji
                    do tej pomocy - tylko w celu sprzedania samego oswiadczenia - a jeszcze
                    bardziej posrednictwo dla zysku w takich wlasnie transakcjach, ktore z prostej
                    podpadaja pod kilka paragrafow prawa karnego i cywilnego.

                    Czego nikomu nie zyczac...
                    • Gość: baker Re: Mr T. - chrzanicie kolego bez sensu. Ciemnota ! IP: *.mentorg.com 30.11.01, 18:24
                      Mirko, wszystko co piszesz sie zgadza z wyjatkiem druczku. Z ciekawosci
                      zapytalem wczoraj naszego prawnika i powiedzial mi , ze chodzi o druczek: I-
                      134, a nie ten o ktorym ty piszesz.
                      • Gość: Mirko baker, masz racje. IP: 65.206.44.* 30.11.01, 18:57
                        www.immigration.com/frame/formsfr.html
                    • Gość: Mr. T Re: Mr T. IP: 208.50.59.* 30.11.01, 18:55
                      Nie wiem czym cie az tak zdenerwowalem i moze jestem ciemnota, wiem w kazdym
                      badz razie, ze to co napisalem jest prawdziwe i dziala.

                      Zaproszenie o jakim ja mowie jest to osobisty list (tak, ladnie napisany na
                      komputerze) zaadresowany "To whom it may concern". Oczywiscie napisany ladna
                      angielszczyzna i z podaniem powodow, dla ktorych chce kogos zaprosic. Jak
                      dobrze wiesz rozmowa z konsulem czesto bywa bardzo krotka i takiego typu
                      zaproszenie moze czesto przekazac to, czego petent nie bedzie mial czasu
                      powiedziec.

                      Poniewaz zaproszenie jest tylko jednym z dokumentow wymaganych do otrzymania
                      wizy, ciezko powiedziec, czy posiadanie takie czy innego papierka przewaza o
                      tym, czy aplikacja zostanie zalatwiona pozytywnie i nie. Ja wiem, ze trzy osoby
                      ktore ja zapraszalem w ten sposob wizy dostaly (jedna w drugiej probie).

                      Natomiast daleki bylbym od stanowiska, ze posiadanie jednego czy drugiego
                      druczka ZAPEWNI otrzymanie wizy.

                      Mysle, ze wyjasnilem swoj poglad dosc dobrze i przy nim zostaje. Ty jak
                      najbardziej masz prawo pozostac przy swoim.
                      • Gość: Jurek Praca w Niemczech IP: 212.162.228.* 30.11.01, 19:21
                        Czy ktos sie orientuje jakie sa mozliwosci dostania pozwolenia na prace w
                        Niemczech na paszporcie amerykanskim ? Czy niemieckie przepisy sa w dalszym
                        ciagu tak hermetyczne jak dawniej ? Chcialbym sie przesiedlic do Niemiec z USA,
                        kto wie, moze nawet na stale i niestety nie znam nikogo kto moglby udzielic mi
                        informacji......moze na tym forum znajdzie sie ktos kto ma jakiekolwiek
                        doswiadczenie w tym temacie ?
                        Z gory dziekuje i pozdrawiam,

                        Jurek
                      • Gość: Mirko Mr T., "a matter of fact or a matter of opinion"? IP: 65.206.44.* 30.11.01, 19:24
                        Mr T.,
                        Wcale sie nie zdenerwowalem. Taki mam sposob wyrazu tego co wiem (a matter of
                        fact) i tego co mysle (a matter of opinion).
                        Oczywiscie, ze kazdy ma prawo do wlasnego zdania i zaproszenie mozna wypisac na
                        20-kilowym kamieniu dlutkiem i mlotkiem a mozna na kwicie, ktory do tego jest,
                        (a jest do sciagniecia np z:
                        www.immigration.com/frame/formsfr.html )

                        Fakt, ze tych "Affidavit-ow" jest wiecej niz jeden (o ktorym myslalem) i jak
                        slusznie zauwazyl kolega baker ponizej, radzac sie prawnika (brawo!) - uzylem
                        nie tego numerka co trzeba.
                        To jest wlasnie idealny przyklad na to ze rozmaite Mirki, Mr T, baker-y i pani
                        z agencji moga owszem byc zrodlem dobrych porad (szczere intencje itd) i
                        ogolnego wgladu w sytuacje, ale zanim wyslemy gdzies jakis urzedowy kwit od
                        ktorego cos powazniejszego niz wiza dla ciotki zalezy - byc moze warto sie
                        pokusic na prawnika, lub chociaz pol-prawnika zwanego doradca prawnym czyli z
                        ang. "paralegal".

                        W kolejnosci wiec: baker zorientowal sie (i wypadl) z nas najlepiej, ja
                        opisalem sie jak dziki, podajac fakty (i mylac n-ry formularzy; (oops!)) czym i
                        tak Cie nie przekonalem (bo najwyrazniej sie nie da), Ty swoja opinie podajesz
                        jako fakt a wszyscy inni czegos sie miejmy nadzieje nauczyli i to jest
                        najcenniejsze.
                        Przytoczylem Ci zapis z konsulatu USA, powyzej masz adres do spisu
                        amerykanskich formularzy, gdzie (jeszcze raz: jak slusznie zauwazyl kolega
                        baker) chodzi o kwit I-134, o ktorym wcale nie pisalem, ze cokolwiek gwarantuje
                        jak mi to Wacpan imputujesz - a Ty dalej swoje.
                        C'est la vie!
                        Czyli jak powiedzial poeta ustami Kordiana:
                        "Z wyniosłych myśli ludzkich niedowiarka okiem
                        Wsteczną drogą do źródła mętnego powracam".

                        • Gość: baker Re: Mr T., IP: *.mentorg.com 30.11.01, 22:57
                          A tak a propos wiz, druczkow i takich tam z wlasnego doswiadczenia, to mialem
                          kiedys piekne zaproszonku na druczku z piekna pieczecia i pan, ktory wtedy
                          siedzial pod konsulatem w krakowie na krzeselku i ustalal kiedy wizyta w
                          konsulacie (bylo to chyba z 10 lat temu), powiedzial mi ze zaproszenie to ja se
                          moge wyrzucic do kosza. Co gorsze zdaje sie ze mial racje, bo pan w konsulacie
                          nawet na nie nie spojrzal i odesla mnie z kwitkiem...
                          I to mnie nauczylo, ze jak nie chca mnie jak turyste to moze tak do pracy....
                          Z perspektywy czasu to temu panu w konsulacie powinienem dzisiaj postawic duze
                          piwo, bo wyszlo mi to na dobresmile Wtedy chcialem tylko jedna wize, pozniej
                          rodzina mi sie powiekszyla i musieli juz dac trzysmile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka