cusiek3
19.09.11, 14:47
Witam, długo się zbierałam, żeby usiąść i napisać opinię na temat tego salonu, bo szybko starałam się wymazać złe doświadczenia z pamięci. Ale może moja opinia pomoże jak któraś z Was będzie poszukiwać wymarzonej sukni ślubnej. Ja szukając mojej sukni zeszłam wiele salonów we Wrocławiu i zmierzyłam mnóstwo sukienek. Tą jedyną, w której czułam się naprawdę dobrze i pasowała do mnie i mojego charakteru, znalazłam w salonie Loretta we Wrocławiu. Sukienka była też w bardzo przystępnej cenie, więc tym bardziej chciałam ją mieć :-). Był tylko jeden problem, mianowicie sukienka była o rozmiar za duża, więc trzeba było zrobić poprawki. W salonie jednak zapewniano mnie, że sukienkę idealnie dopasują do mnie i spokojnie mogę się na nią zdecydować (wszystko oczywiście w cenie sukienki). Zdecydowałam się, choć miałam lekkie obawy, czy na pewno dobrze ją dopasują, ale wierzyłam, że pracują tam profesjonaliści. Pierwsze niepokojące sygnały pojawiły się podczas pierwszej przymiarki. Krawcowa podczas przymiarki pozaznaczała miejsca do zwężenia i w pewnym momencie skończyła i powiedziała, że tak to będzie wyglądać. Byłam w szoku, bo wszystko mi odstawało, wyglądało fatalnie. Zaczęłam jej mówić, że przecież to tak nie może wyglądać, na co ona skwitowała, że "tak to jest jak się kupuje gotową sukienkę i przerabia, a nie szyje na miarę". Bardzo się zdenerwowałam, bo przy zakupie nikt nic takiego nie mówił, zapewniano mnie, że wszystko będzie dobrze. Krawcowa stwierdziła wtedy, że w takim razie górę będzie trzeba uszyć jeszcze raz, ale to będzie dodatkowo kosztowało. Byłam zła, bo przy zakupie sukienki nie było mowy o dodatkowych kosztach. Byłam jednak zdecydowana zapłacić, żeby mieć dobrze zrobioną sukienkę. Po kilku godzinach od przymiarki zadzwoniono jednak do mnie, że góra będzie jednak tylko przerobiona i będzie to bezpłatnie. Na drugą i ostatnią przymiarkę byłam umówiona 6 dni przed ślubem (wcześniej nie chcą robić takich przymiarek, bo panna młoda ze stresu może jeszcze schudnąć). Na przymiarce okazało się, że krawcowa zrobiła poprawki na odwal się. Sukienka byla za ciasna w biuście i ciężko mi się oddychało. Po jednym popuszczeniu szwów przez krawcową dalej się źle czułam, ale ona stwierdził, że jak mi ją bardziej popuści, to mi będzie wszystko odstawać. Cała góra sukni była drapowana, przy wykończeniu dekoltu tuż przy biuście kawałek materiału odchodził w inną stronę, co wyglądało okropnie. Oczywiście krawcowa stwierdziła, że tak musi być!!! No i ostatnia rzecz. Sukienka miała ładne odcięcie pod biustem, a po porawkach to odcięcie było w połowie biustu, przez co sukienka zamiast podkreślać kobiece kształty sprawiała wrażenie zbroi całkowicie spłaszczającej biust. Byłam załamana, moje uwagi w ogóle nie trafiały do krawcowej, ciągle twierdziła, że tak musi być. Zrezygnowana odebrałam sukienkę, bo nie miałam już siły walczyć. W domu się popłakałam, bo chciałam wyglądać wyjątkowo w tym dniu, a czułam się okropnie. Pokazałam się w sukni mojemu przyszłemu mężowi i on pomimo, że niewiele się zna na sukniach, od razu stwierdził, że się w niej umęczę, bo ona jest za ciasna na mnie. Zadwoniłam do mojej koleżanki, której mama jest krawcową i ma mały zakład, gdzie szyje suknie ślubne i wieczorowe i umówiłam się na kolejny dzień (wtorek), żeby skonsultować czy coś się da zrobić czy może ja za bardo przeżywam i z sukienką wszystko jest ok. Jak mama mojej koleżanki zobaczyła mnie w tej sukience, to od razu stwierdziła, że w salonie mi ją skopano i zrobiono na "odwal się". Całe szczęście sukienkę udało się uratować. Co prawda odebrałam ją dopiero dwa dni przed ślubem, czyli w czwartek i żyłam w mega stresie czy będę ją miała zrobioną tak jak powinna być (nikomu takiego stresu nie życzę :-)), ale warto było czekać te dwa dni, bo w końcu czułam się w tej sukni wyjątkowo. Wszystkie niedociągnięcia z salonu Loretta zostały pięknie wyprowadzone i suknia układała się tak jak powinna od samego początku. Reasumując, z mojego doświadczenia odradzam salon Loretta. Owszem, wybór sukien jest tam duży i suknie są bardzo ładne. Jeśli jednak chodzi o samo dopasowanie sukni i jej przeróbki, to niestety ja trafiłam na krawcową, która w ogóle się na tym nie znała (napisałam natrafiłam, bo wiem, że jest tam kilka krawcowych i o ich pracy nie chcę się wypowiadać, bo nie wiem jak szyją).