Dodaj do ulubionych

Ale koorwa zonk :(

20.10.09, 19:02
A miało być tak pięknie....
Pojechałam i było- oprócz pogody. Starzy zadowoleni- mama od razu zauważyła
jak tylko kurtkę zdjęłam, ojcu oczywiście trzeba było kawę na ławę dnia
następnego, na USG poszłam z mamą- wszystko w porządku, znajomym szczeny
poopadały i w ogóle i w szczególe trochę mnie poniosło z kupowaniem ciuszków i
nie tylko, ale niech tam raz się żyje.
No i dzwonię dzisiaj do domu i mi mama mówi,że ojciec operację jednak musi
mieć i to jak najszybciej bo właśnie od kardiologa wrócili i jest nieciekawie-
no i doktorek już działa bo nie ma co do świąt czekać- tylko nie wiem których-
wszystkich świętych czy bożego narodzenia- normalnie mnie z nóg zbiło.
Najchętniej to bym się położyła spać i wstała jak już będzie po wszystkim.
Obserwuj wątek
    • to-wlasnie-ja Re: Ale koorwa zonk :( 20.10.09, 19:15
      To sie poloz. Serio. Teraz nie powinnas sie stresowac, bo to szkodzi dziecku ale w takiej sytuacji to niemozliwe. Jaka to operacja?
      • boo-boo Re: Ale koorwa zonk :( 20.10.09, 20:58
        Na otwartym sercu niestety. No cóż nie wiem już czego się mam trzymać co by się
        nie posrać. Tyle co wróciłam i znów będę musiała lecieć- musiała jak musiała-
        ale chcę. Cieszę się tylko,że to I trymestr czyli jeszcze można.
        • joanna784 Re: Ale koorwa zonk :( 20.10.09, 22:34
          no nieciekawie. trzymam kciuki żeby było ok. mój ojciec też chory na serce jest,ale jemu tylko przeszczep serca mógłby pomóc, jednak się nie kwalifikuje :( zostało nam niewiele czasu bo jest coraz gorzej. a ty boo to dbaj najbardziej o swoją fasolkę teraz, żeby jej nie zaszkodzić.
          • to-wlasnie-ja Re: Ale koorwa zonk :( 21.10.09, 11:44
            No to faktycznie sie porobilo... Coz, trzymaj sie w takim razie, trzeba wierzyc, ze bedzie dobrze. Bo bedzie i Twoj tata niedlugo bedzie mogl sie cieszyc wnuczka lub wnukiem. Tak musisz myslec. I choc wiem, ze po prostu niemozliwym jest brak nerwow w tej sytuacji, to jednak dbaj bardzo o siebie, bo one naprawde szkodza malenstwu. Postaraj sie maksymalnie relaksowac i odpoczywac , nie myslec negatywnie. Nie zatruwaj sie niepotrzebnie i na wyrost. Bedzie dobrze!
    • s.dominika Re: Ale koorwa zonk :( 20.10.09, 19:44
      O Matko Boo dawno tu nie zaglądałam, a tu takie nowiny :)

      Gratuluję

      I Ściskam

      Ciesz się ostatnimi miesiącami wolności :D
      • legwan4 Re: Ale koorwa zonk :( 23.10.09, 17:52
        Współczuję...ale choroby serca,to u mnie temat rzeka...ostatnio:(
        • yvona73pol Re: Ale koorwa zonk :( 25.10.09, 12:44
          Boo.... trzymaj sie cieplo; no i widzisz, robia operacje, na pewno tata jest w
          dobrych rekach, i w dodatku wie juz o potomku, to mu doda skrzydel :)
          buziaki
          • bogna71 Re: Ale koorwa zonk :( 25.10.09, 19:40
            Boo, Słońce, napisz co u Ciebie.
            Trzymam kciuki, żeby wszystko się ułożyło.
            Duuużo zdrowia dla Taty i dla Ciebie.
    • boo-boo Ano tak....... 26.10.09, 13:02
      No dzisiaj staruszki moje odbierają ze sklepu wózior który sobie-dla dziecia
      zamówiłam bo tu u mnie w UK to porażka jakaś-zero wyboru co do rodzaju i
      funkcjonalności no i 90% w kolorze czarnym, a nawet jak coś w ten ton co
      chciałam to tak ze 200 funta drożej niż w polszy. Nawet na tutejszym ibaju wózki
      z polski sprzedają-polskich producentów o minimum 100 funciaków drożej- to ja za
      przesłanie wózka z polski ze 20 funciaków zapłacę i to kurierem.
      Koleżanko-siostra ma mi łóżeczko dokupić- bo tu też porażka- i razem mi wszystko
      wyślą. Jakoś do mnie nie dociera,że się rozmnożyć mam ;)- no może troszkę
      wieczorkiem wczoraj dotarło jak malizna jakiegoś brejk-densa zapodała na chwilę
      i na pewno to nie były żadne sensacje żołądkowe.... Normalnie "Londek" rok 2009,
      a wózków i łóżeczek to wybór jak w polszy za komuny. Wiecie,że pół soboty i
      niedzieli przejeździłam za żabkami do firanek i hooja kupiłam- nie ma. Owszem
      przez neta można kupić ale u nas ogólnonarodowy strajk pocztowy i pewnie na
      przyszłe lato by dotarły- to ja pierdolę taki interes- też z mi krajowe przyślą.

      Ojciec w środę ma się do szpitala stawić na kilka dni na dokładne badania- tylko
      jedna rzecz która mi się nie podoba to to,że ma odstawić te leki które są na
      rozrzedzenie krwi. Po kiego grzyba te leki ma odstawić do badań- one nie mają
      wpływu na te badania co on ma mieć. Z reguły te leki się odstawia przed
      zabiegami-operacjami. Coś mam przeczucie takie,że może się skończyć od razu na
      stole do krojenia i stąd ta idea ich odstawienia. Lekarza ma dobrego- może chce
      go postawić przed faktem dokonanym,że termin już zaklepany operacji na ten
      tydzień,żeby chłopa nie stresować jakimiś terminami na które potem człowiek
      czeka i skreśla dni w kalendarzu ile jeszcze zostało i schizuje dodatkowo- sama
      nie wiem.
      Może głupie i okrutne to co napiszę teraz ale staram się myśleć pozytywnie tylko
      dlatego,że dla takich specjalistów operacja jak jego to pewnie rutynowy zabieg
      no i pocieszam się myślą,że w końcu skoro potrafią to naprawić to będzie dobrze
      bo są gorsze rzeczy jak np. nowotwory bo tu nigdy nikt na nic nie daje gwarancji
      podczas leczenia-choćby najmniejszej.
      Czekać mi tylko pozostaje i tyle.
      Poza tym to w porzo.
    • boo-boo Już po operacji 19.11.09, 09:30
      Dwa dni temu była. Nie poleciałam. Starsi powiedzieli,że w żadnym wypadku mam
      nie przylatywać bo sezon grypowy ogólnie pogoda do doopy i zimno i jeszcze się
      zaprawię i dopiero to będzie- będą się czuć winni bo co zimą zlatuję to chora
      wracam. No i siedziałam jak na szpilkach od poniedziałku. Czekam teraz aż ojca
      przeniosą na normalną salę to będzie mógł tel używać. Zdjęcia z OIOM-u
      widziałam- siostra kilka strzeliła- normalnie mnie zmroziło na taki widok. Trzy
      dni w szpitalu i znowu wygląda jak "oświęcim wita"- zawsze był szczupły- po
      poprzednim pobycie stracił na wadze i nie może przybrać i teraz znowu-chociaż
      tyle,że uśmiechnięty. Na szczęście komplikacji nie było i sam zabieg poszedł gładko.
      Który to już rok z kolei,że piszę- niech się ten rok już skończy i zacznie nowy
      lepszy........
      • legwan4 Re: Już po operacji 19.11.09, 18:04
        To dobrze,że po operacji...ja właśnie żyję,jak na szpilkach...teść właśnie ma
        mieć operację...i to już drugą w ciągu 2 miesięcy...te cholerne czekanie.....Mam
        nadzieję,że będzie dobrze...
        • boo-boo Re: Już po operacji 19.11.09, 22:34
          Będzie, będzie.......wiem najgorsze to czekanie-nerwy potrafią człowieka zjeść
          żywcem.
      • joanna784 Re: Już po operacji 19.11.09, 22:22
        cieszę się że już po wszystkim. teraz będzie już dobrze :) a ty dobrze że nie poleciałaś do polski. na chorobę ci jakaś choroba :) a co do tay wyglądu to nie przejmuj się, juz pewnie mamuśka o niego zadba :)
        • yvona73pol Re: Już po operacji 22.11.09, 12:01
          Boo, najwazniejsze, ze juz po i ze jest okej, mama tate dokarmi :)
          no i ten nowy 2010 juz na pewno bedzie lepszy :)
          i dla mnie tez ;)
          i dla uzalanek :D

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka