Dodaj do ulubionych

pogrzeb, pogrzeb i po swiętach...

19.04.10, 18:58
(cytat z kabaretu Potem)

jakies proroctwa na temat tego, co teraz sie stanie w naszym pieknym
kraju? :)
Czy Jarosław wystartuje? Czy w celach PRowych poslubi Joannę Sz?
(chociaż nie wiem, czy z punktu widzenia kosciola podczas żałoby
mozna brać ślub)
A może wystartuje Zbyszek? I w celach PRowych poslubi Patrycję K?
Kto wygra konkurs na najbardziej spektakularną formę żałoby po
prezydencie i co mu sie uda ugrać?
Kto będzie nowym ojcem narodu?
Nie macie wrażenia, że nasza polityczna telenowela ostatnio zrobiła
się tak jakby ciekawsza? Nowi scenarzyści, czy co?
Obserwuj wątek
    • trzecikot Re: pogrzeb, pogrzeb i po swiętach... 19.04.10, 20:13
      Doktor Lubicz, wioząc Ryśka "Rączki Umyte", dra Koziełło i paru innych po pijaku
      wjechał w pociąg i wszyscy odwalili kitę. Teraz krytycy filmowi twierdzą, że
      Stockinger był aktorem na miarę Marlona Brando, a Cyrwus to inkarnacja
      Cybulskiego. Ustanowiono coroczną nagrodę filmową im. Maciusia z "Klanu" i
      zbudowano pomnik-szpital, który jednak nie podpisał umowy z NFZ.

      Idea pochodzi od Mamarceli, ja tylko dodałem kilka bezeceństw.
      • mamarcela Re: pogrzeb, pogrzeb i po swiętach... 19.04.10, 20:36
        Doda zejdzie po nieudanej operacji pośladków. W ramach obowiązującej od teraz w
        narodzie ekspiacji powstanie Filharmonia Narodowa imienia Doroty Rabczewskiej. W
        gazetach i telewizji oznajmią, ze Doda była polska Callas, niestety niedocenioną
        przez polskie nieprawdziwie muzykalne społeczeństwo a także wzorem elegancji,
        gustu, taktu i dobrych manier. O zaletach jej umysłu, cnotliwości i religijności
        poinformuje telewidzów Jan Pospieszalski, a potem wykona solo na basie przeboju
        "Fajna Dżaga". W chórkach zaśpiewają słuchacze Radia Maryja z ojcem dyrektorem
        na tamburynie. Program drugi polskiego radia będzie nadawał przez trzy miesiące
        tylko jej piosenki, a Pudelek się zamknie na wieki wieków amen. Takoż Kozaczek,
        Plotek i inne takie.
        • mamarcela Re: pogrzeb, pogrzeb i po swiętach... 19.04.10, 21:16
          Każda audycja radia M.zaczynać się będzie teraz od modlitwy o żywot wieczny na
          tym łez padole dla niejakiego Adama Michnika. W intencji jego zdrowia odbywać
          się będą pielgrzymki do miejsc świętych i codzienne msze odprawiane wyłącznie
          przez kardynałów ewentualnie ojca dyrektora. Albowiem do społeczeństwa
          polskiego dotrze okrutna prawda, że kiedyś będą musieli odszczekać, odpokutować
          i posypać głowy popiołem, a przecież przez lat kilkadziesiąt obwiniali go o
          wszystko od bólu głowy Goździkowej po hemoroidy prezesa i wybuch wulkanu w
          Islandii. Zresztą nawet wobec nowej niekoniecznie świeckiej tradycji
          publiczne przekonanie wszystkich, że Adam M. był skromnym małomównym katolikiem,
          stroniącym od używek i uciech życia doczesnego wydaje się zadaniem
          przekraczającym nawet możliwości naszych niezwykle jak wiadomo elastycznych
          mediów publicznych i prywatnych, że o odwieszeniu wszystkich psów nie wspomnę!
          • eva.68 Bardzo ładne! :) 21.04.10, 09:19
            Strrrasznie mi się podoba, co Państwo byli napisali. Asz żal...
            Ja sobie myślę, że za czas jakiś, niedługi, niektórzy będą żarliwie
            przekonywali, że nie powiedzieli tego, co powiedzieli, a nawet jak, to zupełnie
            co innego mieli na myśli i źle zostali zrozumiani.
    • dr.krisk Tak się zastanawiam nad ostatnimi wydarzeniami.... 21.04.10, 13:06
      I wychodzi mi, że Lech Kaczyński jest idealnym kandydatem na
      świętego. Spełnia wszystkie niezbędne wymogi:

      a) święty musi wyróżniać się niebywałą poczciwością, dobrze nawet
      gdy nie sprawia wrażenia zbyt bystrego. Jakoś nie słyszy się, aby
      ludzie wzdychali do św. Augustyna, czy św. Tomasza z Akwinu - jak
      już to do innych, bardziej prostych świętych.
      b) musi cierpieć za życia. Tutaj cierpienia Lecha Kaczyńskiego są
      dobrze udokumentowane: oplwany przez szyderców, złośliwych
      prześmiewców, z pokorą niósł brzemię śmieszności. Czasem tylko jakąś
      małpą w czerwonym albo ja_panią_załatwię wybuchnął, ale potem słał
      kwiaty, po ręcach całował, i przepraszał.
      c) musi mieć wiernych akolitów. Oraz inne osoby, co swym
      przywiązaniem za życia jego świętość uprawniają. Tutaj za wszystko
      wystarcza pani Maria Kaczyńska.
      d) no i oczywiście śmierć męczeńska za wiarę i sprawę. Niestety - i
      to się zrealizowało.

      Sądzę, że będziemy świadkiem budowania kultu Lecha Kaczyńskiego i
      jego żony. Z wszystkimi wyżej wymienionymi elementami. Będzie
      ciekawie.
      • hajota Re: Tak się zastanawiam nad ostatnimi wydarzeniam 30.04.10, 02:17
        Się zaczyna
        ksiegarnia.pwn.pl/produkt/49429/maria-i-lech-kaczynscy.html?utm_source=newsletter&utm_medium=email&utm_content=20100429&utm_campaign=album_kaczynskich
        • dr.krisk Gustowna rzecz.... 30.04.10, 08:54
          W sam raz na Prezent dla Cioci, gwoli przyozdobienia etażerki...
          Polecam znakomity wywiad ze Stefanem Chwinem:
          trojmiasto.gazeta.pl/trojmiasto/1,35635,7828050,Chwin__To_byla_zaloba__Nie__Mentalnosc_serialowa.html

          Nic dodać, nic ująć.
          • mamarcela Re: Gustowna rzecz.... 30.04.10, 09:24
            Mnie w tym wszystkim najbardziej przeraża język. Chwin to zresztą znakomicie
            opisał, ale moim zdaniem pewna opcja polityczna używa takiego języka nie tylko w
            czasie żałoby. Ja połowy tego, co do mnie mówią, nie rozumiem - te cyngle,
            szmalcownie, łże-elity - i ten język tak mnie boli, że odrzucam treść. Nie chcę
            słuchać, czytać takiego języka. I przedziwne jest dla mnie, że ludzie w w miarę
            rozwiniętym kraju w środku Europy kupują taki bełkot.

            A tak w ogóle to jestem w nieustającym zadziwieniu z powodu tej oto wiadomości:
            www.tvn24.pl/12690,1654122,0,1,zdobyty-za-cene-wielkiej-odwagi,wiadomosc.html
            powiem tak - takiego scenariusza to nawet ja bym nie wymyśliła, a jak wiadomo
            wyobraźnię mam bujna i cyniczna :)
            • dr.krisk Re: Gustowna rzecz.... 30.04.10, 09:30
              mamarcela napisała:

              > Mnie w tym wszystkim najbardziej przeraża język.
              Tak - bo wyklucza on jakiekolwiek porozumienie czy dyskurs. Nie ze
              względu na różnice poglądów, ale na nieprzystawalność terminów.
              Nawet jakbyśmy się nażarli środków uspokajających i zasiedli do
              rozmowy, to nic by z tego nie wyszło. To jakby inny wymiar jest...


              > A tak w ogóle to jestem w nieustającym zadziwieniu z powodu tej
              oto wiadomości:
              > www.tvn24.pl/12690,1654122,0,1,zdobyty-za-cene-wielkiej-odwagi,wiadomosc.html
              > powiem tak - takiego scenariusza to nawet ja bym nie wymyśliła, a
              jak wiadomo
              > wyobraźnię mam bujna i cyniczna :)
              Mnie też to powaliło. Szkoda że nie znalazła jakiegoś fragmentu
              ciała - byłoby na relikwie.....
              • mamarcela Re: Gustowna rzecz.... 30.04.10, 11:00
                To jest też niezłe
                www.youtube.com/watch?v=Lun0kzX84og&feature=player_embedded#!
                Szaleństwo sięga apogeum chyba?
                • hajota Re: Gustowna rzecz.... 30.04.10, 11:22
                  W tych dniach dane mi było pojąć do najgłębszej głębi sens słów Klasyka:
                  BAŁWANIENIE DO KWADRATU.
          • squarantina Re: Gustowna rzecz.... 30.04.10, 12:10
            Chwin poruszył rzeczywiście istotną sprawę języka. Sama
            zastanawiałam się, oglądając „kultowy” film Pospieszalskiego, jakim
            językiem ci ludzie mówią? Bo to nie jest język naturalny.
            Odgrzebane na potrzebę chwili jakieś puste frazesy z powodu
            niewydolności własnego intelektu. Cykl mów pogrzebowych z manierą
            zwracania się bezpośrednio do trumny (łącznie ze wzrokiem) też
            powala wyjątkową egzaltacją.
            Druga sprawa poruszona przez Chwina: ilu ludzi tak naprawdę
            przeżywa żałobę i kto ją przeżywa i w jaki sposób.
            Czy nie jest przypadkiem tak, że zdarzyła się katastrofa, media
            zrobiły z tego pożywkę dla „nieistniejącego narodu”, a teraz
            analizuje się wpływ jednego na drugi.
            Bo z moich rozmów, obserwacji „na żywo” wynika zupełnie inny obraz
            tego zdarzenia i reakcji nań. Część podeszła emocjonalnie ( w tym
            ja), ale bez, jak sądzę, utraty zdrowego rozsądku. Część podeszła
            jeszcze bardziej emocjonalnie, wciąż jednak jeszcze bez utraty
            rozumu, część bardzo trzeźwo, część cynicznie, czy jak to nazwać.
            Nie znam jednak nikogo, kto chociażby w nikłym stopniu przypominał
            ludzi z filmu Pospieszalskiego Janka, bo, podejrzewam, nie ma
            takich ludzi w naturze. To wszystko jest jakąś farsą,
            samonapędzającym się mechanizmem. Jakiś procent społeczeństwa ma
            poglądy ultraprawicowe, chociaż być może nawet o tym nie wie. I
            niestetyż może mieć takie w demokracji. Ale to wszystko co można
            powiedzieć o narodzie w kontekscie tego zdarzenia. Nic więcej.
            Wszystkie te analizy, porównania, itd. są nieprawdziwe bo nie
            wiadomo kogo dotyczą.
            Jedyne co jest stałe i pewne: działalność mediów.
            • mamarcela Re: Gustowna rzecz.... 30.04.10, 13:01
              Jeszcze o języku - problem z językiem propagandy tzw. prawicy nie dotyczy tylko
              okresu żałoby. To jest język kato-gomółkowski obcy w tzw. normalnym życiu
              każdemu, ale jak widać jako język PR znakomicie się sprawdzający.Podejrzewam, że
              siła jego przekazu polega paradoksalnie na podobieństwie do języka liturgii
              katolickiej, przecież wierni w kościele tez nie rozumieją połowy sformułowań.
              Tego języka nie wymyśliły media na użytek żałoby - on zawsze był chyba.

              Ja jestem osobą pracującą "w języku polskim" i naprawdę rozumiem i potrafię
              używać wokabularzyka różnych grup środowiskowych i wiekowych, ale ta nowomowa
              mnie przerasta. Jakbym z Chińczykiem gadała w dialekcie mandżurskim.
              Mam znajomych od ćwierć wieku. Właściciele firemki, dobrze sobie radzący,
              bezdzietni, a więc skupieni na swoich przyjemnościach, podróżują, uprawiają
              sporty, hodują psy rasowe, ateiści, nowocześni Europejczycy i jednocześnie
              wyborcy PIS. I to nie tylko wyborcy, ale w przypadku faceta wyznawcy. Bardzo ich
              lubię, potrafimy przegadać pół nocy i w każdym kawałku rzeczywistości nawet
              jeśli się nie zgadzamy potrafimy się ładnie pokłócić - po polsku - do czasu
              rozmów o polityce, bo wówczas pojawiają się te słowa mi nieznane, te
              sformułowania skradzione z księżyca, ta retoryka z przemówień pierwszych
              sekretarzy połączona z ustawicznym rozliczaniem wszystkich ze wszystkiego.
              A najśmieszniejsze jest to, że poznaliśmy się jako bardzo młodzi ludzie w
              połowie lat osiemdziesiątych. I ja bardzo dobrze wiem, co oni wtedy robili i
              oni mniej więcej wiedzą, co ja robiłam (mniej więcej wynika z jakichś tam zasad
              konspiracji:)), a teraz w ferworze dyskusji (rzadko je prowadzę z powodów
              wiadomych, ale czasami trudno ich uniknąć) okazuje się, że ja stałam tam, gdzie
              stoi zomo. Strasznie jest ta pispropaganda silna. Do niedawna mnie to raczej
              śmieszyło zresztą teraz zaczyna lekko przerażać.
              • squarantina Re: Gustowna rzecz.... 30.04.10, 13:22
                Zobacz Mmmlo, napisałaś o konkretnych ludziach, którzy jacyś są.
                Nie są głupim, ciemnym narodem, jak pokazują to media oraz jak
                wynika z niektórych wypowiedzi. Zawsze jest konkretny człowiek, do
                którego można się odnieść.
                Mają owi ludzie jakieś poglądy polityczne i tu, niestety, głową
                muru nie przebijesz. Nie winiłabym tutaj propagandy. Po prostu
                jedni są na lewo inni na prawo. Zawsze tak było.
                Zastanawia mnie jednak ten język, o którym wspominasz. Jeśli ludzie
                prywatnie tak mówią, a nie są całkiem tępi, to problem jest głębszy
                niż mi się wydawało.
                Sięgając do porównań z PRL-em, może każda podejrzana instytucja i
                idea potrzebuje rozbudowanego pijaru?
                • mamarcela Re: Gustowna rzecz.... 30.04.10, 13:47
                  Widzisz a dla mnie problem nie polega na poglądach politycznych. Bo poglądy
                  polityczne to można mieć na ekonomię, własność prywatną, stosunek państwa do
                  kościoła, miejsce Polski w świecie itd. I tutaj ja szanuję wszystkie poglądy, bo
                  sama ich nie mam tzn. mnie jest dokładnie wszystko jedno jaka opcja polityczna
                  rządzi, byle to robiła skutecznie i z klasą. No może nie do końca wszystko
                  jedno, ale jestem się w stanie dostosować. Tymczasem u nas poglądy polityczne to
                  stosunek do poszczególnych osób, babranie się w jakichś zaszłościach,
                  przeszłości dalszej i bliższej, zawłaszczanie symboli narodowych przez jedna
                  opcję. Mnie naprawdę (p.l.m) gówno obchodzi czyj dziadek był w wermachcie, a
                  czyj ojciec w nkwd, kto napisał wiersz o Stalinie, kto słuchał festiwalu
                  piosenki żołnierskiej,, a kto radia Wolna Europa. Ja się czuję taką retoryką
                  opluta mimo, że mogę się zlustrować w każdej chwili, unurzana w jakimś
                  patriotycznym piekiełku, w którym wmawia się nam, że z racji bycia Polakiem coś
                  nam się należy za darmo od świata. A nic się nam nie należy.
                  Jeżeli to nie jest tania choć jak się okazuje bardzo skuteczna, propaganda to co
                  to jest?
                  • squarantina Re: Gustowna rzecz.... 30.04.10, 14:02
                    No to ja Cię nie rozumiem. Skoro wyraźnie odróżniasz poglądy od
                    retoryki, to daj sobie spokój z retoryką. Po co się denerwować?
                    Czy sądzisz, że retoryka może mieć wpływ na wybory chociażby?
                    Niech sobie zawłaszczają symbole, niech się zapatriotyzują na amen.
                    • mamarcela Re: Gustowna rzecz.... 30.04.10, 14:18
                      ja sobie zapewne dam spokój, bo lubię mieć spokój.
                      Ale z całym szacunkiem to ich zapatriotyzowanie, jak to ślicznie raczyłaś
                      nazwać, uderza także we mnie. Bo ja bym chciała, ze by wszelkie poglądy były
                      głoszone normalnym językiem, bo mnie wbrew wszelkim pozorom moherowe babcie
                      obchodzą i uważam, że są ogłupione i wcale nie mają prawicowych poglądów. Bo
                      uważam wreszcie, że głoszenia przez media prawicowe, że śp. Lech Kaczyński był
                      świetnym prezydentem, znakomitym mówcą, dżentelmenem, a na dodatek był
                      przystojny i wysoki to jest kwestia poglądów, interpretacji i sympatii
                      politycznych, natomiast wrzaski w TV publicznej, że premier naszego państwa ma
                      krew na rękach, a śp. pan prezidą był największym wrogiem komunizmu i Putina i
                      bohatersko zginął pod Katyniem w obronie prawdy i Polski jest tragicznym
                      obciachem dla naszego państwa i dla mnie osobiście też.
                      • squarantina Re: Gustowna rzecz.... 30.04.10, 19:15
                        Nie jest możliwe, żeby wszelkie poglądy były głoszone normalnym
                        językiem. Dobrze przynajmniej, że w sejmie nie tłuką się, jak na
                        Ukrainie.
                        Uważasz, że Rydzyk mógłby przedstawiać swoje poglądy ludzkim głosem?
                        To jest niemożliwe. I bóg mi świadkiem, nie wiem dlaczego katolicki
                        ksiądz, czy zakonnik, czy kim on tam jest, przemawia głosem
                        nienawiści (ale nie wiemy też, skąd się biorą w kk zboczeńcy).
                        Niestety ma w rękach niszowe medium, które wykorzystuje zupełny brak
                        innych propozycji dla emerytów w tym kraju oraz jedzie na wierze, co
                        jest największym draństwem.
                        TV zawsze była narzędziem politycznym, dlatego nie płaciłam, nie
                        płacę i nie będę płacić abonamentu.
                        Rozumiem, że wkurza Cię to, co słyszysz, ale czy nie uważasz, że to
                        jest śmieszne? Obciach dla państwa. A kogo za granicą obchodzi ten
                        obciach? Powiedz mi, obchodzi Cię jakaś afera gospodarcza czy
                        polityczna na Węgrzech np.? Wszystko w kategoriach folkloru,
                        niestety. Oczywiście, jeśli nie zagraża czyimś interesom.
                        Dla mnie największą brednią, jaką usłyszałam w TV, nie była krew na
                        rękach, czy męczeństwo kogośtam, tylko żałoba narodowa w Brazylii,
                        która, jak się okazało, została ogłoszona z powodu powodzi tamże, a
                        nie z powodu Smoleńska, jak zgodnie podały wszystkie TV publiczne.
                        Podsumowując, trudno jest obecnie usłyszeć rozsądny głos w mediach.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka