Dodaj do ulubionych

Pan Koszmar

06.09.11, 21:15
Chyba zdobyłam się na to, by o nim powiedzieć. To jest zwane RAK. Mam nadzieję, że mi się udało. Z tą nadzieją żyję od 2009 roku ale dalej mam uczucie, że Pan Koszmar jest obok. Nienawidzę tego uczucia, boję się go i wiecie... siebie podziwiam. Było to przed półrocznym wyjazdem do Amsterdamu, służbowym. Miałam gwarancję mieszkania (czy ktoś z was mieszkał w 120 m. kw. apartamencie za darmo?) i pracy. Amsterdam - otworem. I miesiąc wcześniej - rak. Nie rozumiałam tego, ja - rak. Co to ma wspólnego ze mną? Nic mnie nie boli. Operacja, bo to było potrzebne. Dobrze, że to wykryto wtedy, bo inaczej bym tu nie pisała. Wyjechałam do Amst. - wbrew pozorom, zrobiło mi to dobrze, choć byłam świeżo krojona. Żyć jednak jest warto! To do Ciebie, Gat, kieruję te słowa. Można i trzeba walczyć, bo ten Pan Koszmar, niestety, może wrócić. Więc póki nasze, korzystajmy albo... on do nas nie wróci, czego nam obojgu życzę z całego serca. :-)
Obserwuj wątek
    • ingeborga.dapkunaite Re: Pan Koszmar 06.09.11, 21:20
      oczywiście - nikomu nie życzę.
      • tojabogdan gorąco Cię pozdrawiam, 06.09.11, 21:33
        cokolwiek to znaczy; też za odwagę mówienia o tym.
        podziwiam ludzi, którzy stawiają czoła temu obrzydliwemu choróbsku. Sam nie wiem, jakby się zachował.
        Dzięki profilaktyce (zachęcam wszystkich!!!) i niewątpliwym postępom w tej dziedzinie, nie jest to wyrok, jak jeszcze 20-30 lat temu.
        Tylko choroba.

        • ingeborga.dapkunaite Re: gorąco Cię pozdrawiam, 06.09.11, 22:04
          Bogdan, ja z tym jestem, można powiedzieć, obyta. Ja badam się, chodzę regularnie na kontrolę. Owszem, w pierwszym okresie zaaplikowano mi lek, po którym czułam się tak, jak "wyjdź stąd i nie wracaj". Operacja też była dla mnie w odczuciu zła, bo ja źle znoszę narkozę ale opiekę miałam dobrą. Przed wyjściem do pracy (sorry za opis) rzygałam wszystkim, co miałam w żołądku, po chwili dopadało mnie rozwolnienie. Starałam się jeść, bo objawy ustępowały ale nawet jabłka nie umiałam ugryźć. A potem żarłam bez opamiętania to, co było: kanapki, cukierki, cokolwiek. Nie utyłam ale zmarniałam na twarzy, bo w lustrze to widać było. Takie przeżycia kogoś, kto zetknął się z Panem Koszmarem. Nikomu nie życzę. Żyję! Pan Koszmar jest gdzieś u mnie z tyłu głowy ale go zwalczyłam na jakiś czas albo na zawsze!
    • jot-es49 Re: Pan Koszmar 06.09.11, 21:34
      Wsłuchaj się w słowa a dusza niech muzyki słucha...
      Choć i okiem kobiecym zerknąć możesz!
      • ingeborga.dapkunaite Re: Pan Koszmar 06.09.11, 22:06
        Dzięki. :-)
        • jot-es49 Re: Pan Koszmar 06.09.11, 22:19
          Inguś! Nie dziękuj!
          Nie wiem jak u ciebie z rosyjskim ale nawet jeśli nie za dobrze to jest to pieśń o życiu a w jego wykonaniu jeszcze głębsza i pełniejsza...
          Dlatego proszę - słuchaj i niech ona da ci wewnętrzny spokój.
          Nie jesteś sama na świecie, a twój ból jest tylko cząstką bólu i choć nim pozostaje to świadomość bólu innych, tobie podobnych albo całkiem nie podobnych niech tylko cię mobilizuje do walki...
          A pieśń niech daje ukojenie...
          Patrz zawsze przed siebie - choć żal tego co minęło - to życie jest z przodu... Musisz je gonić ile tylko sił nie oglądając się na Pana Koszmara...
          • ingeborga.dapkunaite Re: Pan Koszmar 06.09.11, 22:34
            Dziękuję Ci za te słowa, naprawdę. :-) Czekam na taki głupi wynik z ostatniego badania, bo brali mi wycinek. Ja poprostu boję się. A to, co zapronowałeś mi - to jest cudne, dziękuję. :-) Ja poprostu czekam i boję się, boję się do jutra. Nie wiem, to jest strach, jakbym była wróżką, to bym wywróżyła coś tam. Albo Pan Koszmar poszedł w diabły (na rok, czy jak?) albo mnie będą ciąć poważnie. Ja się boję. :-(
            • gat45 Re: Pan Koszmar 07.09.11, 08:57
              Rozumiem Cię. Bo znam z autopsji. Natomiast inni nie rozumieją - i chwała Bogu. Nie rozumieją, że jeżeli raz się z tym paskudztwem miasło do czynienia, to już zostanie na całe życie. Nie sama choroba, tylko STRACH. Czasem przyczajony, czasem wyłażący na wierzch (szczególnie przed badaniami kontrolnymi i podczas oczekiwania na wyniki badań). On już po prostu jest i trzeba z tym żyć. Ale - DAMY RADĘ !!! Nie będzie jakiś głupi skorupiak pluł nam w twarz !!!

              Trzymaj się i donieś o wynikach

              • ingeborga.dapkunaite Re: Pan Koszmar 07.09.11, 11:55
                Pan Koszmar odsunięty na jakiś tam czas. Ufff! Jeju - to kosztuje nerwowo bardzo dużo. Nie wiem, czemu ale łapki mi się trzęsły. Nie umiałam podpisać się na kwitku odbioru, jakiś maziaj wymazałam, a nie swoje nazwisko. Dopiero jak wyszłam, to świat wrócił na swoje miejsce.
                • gat45 Re: Pan Koszmar 07.09.11, 15:20
                  Strasznie się cieszę z Twoich wyników, Siostro ! Trzymałam kciuki. Ty za mnie potrzymasz w październiku, kiedy to znowu instytut imienia naszej wielkiej rodaczki chce sobie mnie obejrzeć. Teraz już tylko co 6 miesięcy, przedtem było co trzy.

                  Damy radę !
                  • ingeborga.dapkunaite Re: Pan Koszmar 07.09.11, 23:23
                    Nie ma sprawy, Siostro! Powiedz, jak już będzie ten dzień, to zaciskać będę kciuki z całej siły. Ja koszmarnie boję się badań, nie samych nawet ale odbierania wyniku. Zamykam oczy, potem wolno otwieram jedno i patrzę w wyniki. A i tak mi ręce wtedy trzęsą się jak alkoholikowi jakiemu i poszczękują zęby. Jak już wiem, to przechodzi.
                    • gat45 Re: Pan Koszmar 08.09.11, 01:03
                      A dla mnie najgorsza jest noc przed odebraniem wyroku. Siedzę sobie w kącie i robi się ze mnie takie małe coś zwinięte w kłębek i dygocące od środka, ogarnięte zupełnie prymitywnym, zwierzęcym strachem. I chyba ten strach działa narkotycznie, bo nazajutrz, podczas samego odbierania wyników, jestem olimpijsko spokojna, choć nieco otępiała. Kiedy wszystko jest dobrze, euforię odczuwam z kilkugodzinnym poślizgiem. Tyle mi potrzeba, żeby wyjść z odrętwienia.
                      • ingeborga.dapkunaite Re: Pan Koszmar 08.09.11, 10:07
                        U mnie trochę inaczej - póki robię badania, póki jest, jak ja nazywam - akcja, reaguję dobrze. Dopiero odbiór wyniku mnie rozwala psychicznie. Nawet już brałam Calms przed, a i tak dygoczę jak osika i szczękam zębami. Chyba to organizm tak reaguje na Pana Stracha. Jak już będziesz szła, to daj znać. Pozaciskam kciuki.
                        • ingeborga.dapkunaite Gat... 15.10.11, 23:34
                          Już minął 15-ty październik. Ja nic nie mówię ale z tyłu głowy pamiętam, o czym mówiłyśmy. Nie mogę trzymać kciuków dzień w dzień, bo też muszę z nich użytek robić...
                          • gat45 Re: Gat... 16.10.11, 19:48
                            O, dzięki ! Ale wiadomy instytut przysłał mi powiestkę dopiero na 8 listopada. Jeszcze się nie zaczęłam bać na dobre :)
                            • ingeborga.dapkunaite Re: Gat... 16.10.11, 21:10
                              Trochę się uspokoiłam. Będzie dobrze, bo musi, zobaczysz. :-)
                            • joanna_on-line Re: Gat... 12.11.11, 17:31
                              Gat - i jak poszło? 8 listopad minął, nie wiem czy to znaczy, że masz już wyniki czy dopiero zaczynasz czekać na rezultat badan z 8? w każdym razie 3mam kciuki :-)
                              pzdr
                              • gat45 Re: Gat... 14.11.11, 20:23
                                Teraz właśnie się boję. Przesunęli mnie na 15/11, bo 8/11 panowie kolejarze byli łaskawi zastrajkować i nie byłoby jak dojechać. Zaczyna się ta paskudna noc, do zmierzchu jeszcze się jakoś trzymałam. Może posiedzę na forach, wreszcie przestanę być grzecznym Gatem i nawrzucam tym, co mi podpadli ? Jest ich na FK cały bukiecik :) Ale obawiam się, że nie. Strach siedzi we mnie i przeszkadza. Przeszkadza czytać, przeszkadza skupić się na czymkolwiek.

                                Dzięki za kciuki ! Jutro będzie lepiej !
                                • joanna_on-line Re: Gat... 15.11.11, 01:47
                                  gat45 napisała:
                                  Ale obawiam się, że nie. Strach siedzi we mnie i przeszkadza. Pr
                                  > zeszkadza czytać, przeszkadza skupić się na czymkolwiek.
                                  >
                                  > Dzięki za kciuki ! Jutro będzie lepiej !


                                  dopiero zajrzałam... mam nadzieję, że jednak spisz... 3maj się cieplutko i... przynieś jutro (a właściwie dzisiaj ;) dobre wieści :-)
                                  • gat45 Re: Gat... 15.11.11, 18:41
                                    Jestem wrócona. Panowie doktorzy z instytutu naszej Wielkiej Rodaczki wielce zadowoleni z siebie (no i przy okazji ze mnie). Niestety chcą mnie znowu PET-em zlustrować. Wiem, że to dla całkowitej pewności i dla mojego dobra, ale znowu nie będę lubić dni poprzedzających i czekania na wynik... Coż, kto się raz z rakiem zetknął i z niego wykaraskał, ten musi takie uciechy mieć wliczone w koszty emocjonalne.

                                    Niech żyje zwrotnik Koziorożca ! Precz z tym drugim !
                                    • joanna_on-line Re: Gat... 15.11.11, 19:37
                                      super!!! się cieszę baaardzo :-)

                                      gat45 napisała:

                                      Niestety chcą mnie znowu PET-em zlustrować. Wiem, że to dla całkowitej pewności i dla mojego dobra, ale znowu nie będę lubić dni poprzedzających i czekania na wynik...


                                      nie niestety, a na jak najbardziej "stety" ;) - chciałabym, żeby medycy zajmujący się moją mamą byli tak wyrywni i chcieli jej PET zafundować ponownie... ale niestety! (hehe i tu jest to słowo na właściwym miejscu ;)))


                                      > Niech żyje zwrotnik Koziorożca ! Precz z tym drugim !


                                      hmmm... a ja tam lubię raczki, tylko nie te wściekle złośliwe (bez odrobiny niegroźnej złośliwości raki tracą urok ;)
                                      • ingeborga.dapkunaite Re: Gat... 20.11.11, 00:35
                                        Ja też! Dopiero dzisiaj miałam możliwość dostania się do kompa. Gratulacje! Pamiętałam ale kompa nie mogłam dopaść. :-)
            • igor_uk ingeborga.dapkunaite 07.09.11, 09:05
              Znam zbyt dobrze to,co ty przeszla.I chociaz to spotkalo nie mnie,a tylko najblizszego mnie czlowieka,czyli moja zone .Stalo sie nagle,w ciagu kilka dni z pewnej zdrowia i enrgii kobiety ,stal sie czlowiek nie mogacy stac z lozka .Pogotowie,stol operacyjny i diagnoza,jak wyrok smierci -RAK i to taki i w takim stadium ,ze umieralnosc siega 80% .Ale minelo juz 4 lata i chociaz nie powrocila do pewnego zdrowia ,ale PAN koszmar gdzies uciekl .Leczenie bylo zastosowano ,mozno powiedziec,eksperymentalne . Ostatnia kontrolna wizyta nie wykryla nic niepokojacego .
              Pozdrawiam.

              p.s.Czy sama walczylas,czy ktos byl caly czas z toba?Ponoc to bardzo pomoga,tak mnie mowili w szpitalu.
              • ingeborga.dapkunaite Re: ingeborga.dapkunaite 07.09.11, 12:01
                Przykro mi, Igor. Pozdrów ode mnie żonę i może powiedz, że Panu Koszmarowi nie damy się. :-) Ja znalazłam się w sytuacji, którą można uznać za zakleszczoną. Wyjazd miałam 13 lipca, a zabieg miałam 24 czerwca. Dowiedziałam się o wyjeździe i o chorobie praktycznie równocześnie - w kwietniu. Bardzo chciałam jechać i nie żałuję tego wyjazdu. Nikomu nic nie mówiłam, tylko koleżance z pracy, która też walczy z Panem Koszmarem. Ja poprostu zacisnęłam zęby, można tak powiedzieć.
          • igor_uk Re: Pan Koszmar 07.09.11, 08:57
            jotes, pierwsze i nie watpliwie najlepsze wykonanie tej piosenki ,bylo w wykonaniu Aleksandra Gradskiego . Hvorostovski spiewa zbyt operowo ,jak mawiaja spiewa pewna piersia,a Gradski sercem.
            Porownaj.
            • ingeborga.dapkunaite Re: Pan Koszmar 07.09.11, 12:02
              Też cudne. :-) Dziękuję Wam za podniesienie mnie na duchu. :-)
    • jot-es49 Re: Pan Koszmar 30.09.11, 20:16
      Właśnie w tej chwili odchodzi powoli mój młodszy brat!
      Ten koszmar to glejak!
      Czemu?
      • ingeborga.dapkunaite Re: Pan Koszmar 30.09.11, 21:55
        Odpowiedzi na to nie ma. Bardzo współczuję i postaraj się trzymać jakoś. Bardzo przykre. Choć to tylko słowa ale co jeszcze można? :-(
        • jot-es49 Re: Pan Koszmar 01.10.11, 13:56
          To retoryczne pytanie. Pytanie bez sensu jak i sama śmierć, gdy jeszcze nie wszystko na tym padole załatwione.
          Dziś o 10.40 odszedł na zawsze mój brat - młodszy o 8 lat... I to jest smutne... To ja byłem w tej kolejce...
          • igor_uk Re: Pan Koszmar 01.10.11, 17:42
            jotes,niech ziemia lekka bedzie dla twojego Brata ,a ty trzymaj sie .Bardzo mi przykro.
          • ingeborga.dapkunaite Re: Pan Koszmar 01.10.11, 20:31
            Szczere wyrazy współczucia. :-( Nikt nie wie, komu, co i kiedy pisane i ile jest każdemu z nas odmierzone. Wiekowej kolejki nie ma, bo wtedy by działo sie inaczej. Ja dopatruję się we wszystkim nie bezsensu ale sensu. Po cos to było tu i teraz potrzebne ale do tego dojdziesz, jeśli dojdziesz - za jakiś czas, gdy ogarniesz całość obrazu. Przykre i okropne ale jakoś trzymaj się dzielnie i nie dawaj się. Tak się stało i tego nie zmienisz. Z tym trzeba żyć dalej, bo Ty żyjesz i masz żyć dalej, nie zapominając o bracie ale też i nie zapominając o tym, że Ty nadal żyjesz. Cóż, trzeba żyć.
          • joanna_on-line [*] 02.10.11, 00:13
            Wyrazy współczucia Jotesie.

            i trzymaj się ciepło!
          • gat45 Re: Pan Koszmar 02.10.11, 08:01
            Ten świat jest marnie urządzony.

            Bądź dzielny, Jotes i myśl o pięknych momentach, które Twój Brat przeżył. O radościach, które sprawił innym. O ludziach, którzy wciąż go kochają i w których ta pamięć przetrwa. A sam popłacz trochę gdzieś na boku. Łzy oczyszczają. Czasami.

            Zasadź drzewo.
            • jot-es49 Dziękuję... 04.10.11, 09:40
              Dziękuję wszystkim za wyrazy pocieszenia i współczucia.
              Już jest "lepiej". Wczoraj pochowałem Brata obok Rodziców...
              Trochę lżej, choć żal pozostał i pustka jakaś...

              Jak pięknie pisał A.Asnyk:

              "Trzeba z żywymi naprzód iść,
              Po życie sięgać nowe,
              A nie w uwiędłych laurów liść
              Z uporem stroić głowę

              Wy nie cofniecie życia fal!
              Nic skargi nie pomogą:
              Bezsilne gniewy, próżny żal!
              Świat pójdzie swoją drogą!"

              Raz jeszcze dziękuję!
    • you-know-who Re: Pan Koszmar 15.11.11, 08:26
      jestesmy wszyscy w poczekalni! dlatego nie nalezy zapominac czasem zyc.
      pzdr
      • joanna_on-line Re: Pan Koszmar 15.11.11, 19:45
        you-know-who napisał:

        > jestesmy wszyscy w poczekalni! dlatego nie nalezy zapominac czasem zyc.
        > pzdr
        >


        czasem? miałeś na myśli czasami??? hmmm... ja bym zaryzykowała stwierdzenie, że im ktoś mocniej zdaje sobie sprawę z przesuwającej się kolejki (w poczekalni rzecz jasna;), tym mniej mu grozi takie zapomnienie - raczej wręcz przeciwnie.

        pzdr :-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka