Dodaj do ulubionych

O co chodzi temu samcowi?

26.05.12, 18:26
Rozstaliśmy się ponad 5 lat temu. Było niesamowite zauroczenie ale zaczęły wychodzić rzeczy o których mój luby nie był łaskaw mnie przed rozpoczęciem związku poinformować a ja nie byłam w stanie wybaczyć kłamstewek , których chciał zatuszować i związek padł na pysk. Chciałam się rozejść w zgodzie i zachować dobre wspomnienia mimo bólu i rozczarowania panem, ale rzeczony delikwent zaczął się jakby mścić za to, że nie chcę już z nim być i nie chcę dłużej nagiąć się do jego potrzeb. Szybko miał już nowe panny a za mną nadal łaził. Szlag go trafiał że nie chcę go nadal miło przyjmować i być jego okazjonalną kochanką, uważał, że mnie ciągle kocha ale nie możemy być razem więc najlepiej jak ja sobie znajdę kogoś nowego a on będzie okazjonalnie wpadał na uprawianie miłości ze mną...
Ucięłam z nim kontakty.
Ale on nie uciął.
Wydzwania głuchymi telefonami o różnej porze dnia i nocy, co jakiś czas przysyła smsy z tęsknymi wyznaniami miłości, pierwsze dwa lata bałam się pisać na forach i randkach internetowych bo łaził za mną, podszywał się pod obce osoby, udawał kobietę, byle ze mną pisać i rozmawiać. Gdy sprawa się wydawała że on to on to wchodził w konfrontację, zaczynał być złośliwy, wyśmiewał się ze mnie albo z moich uczuć gdy próbowałam spokojnie z nim porozmawiać. Zamieszczał gdzieś chyba mój nr telefonu bo jacyś obcy ludzie do mnie dzwonili, dopiero gdy zagroziłam kolejnemu rozmówcy policją to się nagle telefony skończyły. Z stacjonarnego telefonu zrezygnowałam. W czwartym roku na komórkę już tylko sporadycznie, seriami przychodziły głuche telefony, nasłuchiwanie co robię w tle, lub smsy. Starałam się nie reagować aż nie wytrzymałam i puściłam mu chamską wiązankę (nie używam przekleństw na co dzień) gdy o 4 rano dostałam smsa jak to za mną tęskni.
Trochę spasował. A tydzień temu zaczął znowu... bo /sprawdziłam/ gdzieś tam na forum gdzie dawno temu bywaliśmy jemu się wydawało, że jakaś infantylna panienka z którą gada to jestem ja, więc zaczął na forum pisac by do niego zadzwoniła a mnie bombardować pustymi smsami i głuchymi telefonami....
Noż ku...!!!
Nie chcę policji głowy zawracać taką pierdołą jak niechciane wyznania miłosne w smsie. Żałuję, że ni poszłam na policję wtedy gdy wydzwaniał prawie codziennie i zatruł mi życie wykańczając psychicznie. Nie wybacze mu tego nigdy. Mogłam wybaczyć to co wyrabiał w związku i kłamstwa, ale nie nękanie po rozstaniu.
Ale czy ktoś mi może powiedzieć o co chodzi temu człowiekowi?? Nie chciał być ze mną na warunkach jakie byłam w stanie zaakceptować, szybko się pocieszył innymi a nadal upierdliwie chce wisieć na moich emocjach, szuka kontaktu ale tylko takiego chorego-toksycznego, nigdy nie przyszedł ot zwyczajnie porozmawiać o problemach jakie zaszły, za to wchodzi ciągle w tchórzostwo, podglądanie zza ekranu, błazenadę, tu niby wyznania a za chwilę atak złośliwości jeśli nie jestem miła i otwarta na niego.....
Ktoś się spotkał z czymś takim?
To się leczy? ?
Obserwuj wątek
    • yesey Re: O co chodzi temu samcowi? 28.05.12, 09:49
      Z doświadczenia wiem, że jedyną radą jest zmiana nr telefonu i nie podawanie nowego nr temu "samcowi" :) a także znajomym, którzy mają z tym "samcem" kontakt, a którym nie ufasz.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka