halina501
13.10.12, 08:36
Skok.Na początek lecisz w dół,zanurzając się w odmęty niepewności a bywa,że depresji.
Odbijasz się od dna i szybujesz w górę.Euforia,stan nirwany.
Kilka takich skoków i w końcu osadzasz się na falach Oceanu Emeryciaka.
Od czasu do czasu jakaś fala próbuje cię ponieść.Poddasz się jej lecz o entuzjazm coraz trudniej.
Niczego się nie musi chociaż chciałoby się musieć chcieć:)
No tak.Do kogo ja to mówię...:)))